SOFOKLES
* * * ANTYGONA * * *
&
Przekład -- JÓZEF JASIELSKI

* 2010
PERSONY TRAGEDII
-------------------------------------
ANTYGONA - córka Edypa, siostra Polinika i Eteokla
ISMENA - siostra Antygony
KREON - władca Teb
HAJMON - syn Kreona
TYREZJASZ - wróżbita
EURYDYKA - żona Kreona
POSŁANIEC
STRAŻNIK
PRZEWODNIK CHÓRU
CHÓR
Przed pałacem królewskim w Tebach.
PROLOGOS
---------------------------
ANTYGONA
Ismeno, siostro…
nie widzisz, że los nam
z klęsk Edypowych
żadnej nie poskąpił ?
Jakiż to rozkaz znów obwieścił miastu
tyran
co władzę
przejął tak zdradziecko ?
Słyszałaś o tym ?
A może nic nie wiesz,
że w naszych bliskich znów godzą wrogowie ?
ISMENA
Nic nie słyszałam.
Odkąd odeszły stąd
argiwskie wojska
nic mego bólu ni ulgi nie wzmogło.
ANTYGONA
Tak też myślałam.
I dlatego tutaj –
przy zmarłym bracie –
dowiesz się wszystkiego.
ISMENA
Co ci jest, siostro ?
Drżysz i jesteś blada…
ANTYGONA
Kreon nakazał
aby Eteokla
jak bohatera i zbawcę ojczyzny
uczcić pogrzebem
godnie oddać ziemi.
Trup Polinika nie będzie grzebany
ma leżeć w piachu
podobny do ścierwa
dla psów zgłodniałych i dzikiego ptactwa !
Tak postanowił…
a kto rozkaz złamie
ukamienować go każe bezzwłocznie.
Popatrz na brata !
Czas abyś dowiodła
swojej odwagi, miłości i wiary.
Dziś musisz wybrać…
ISMENA
Cokolwiek zrobię
nic tu już nie znaczy.
Ani pomoże, ani też przeszkodzi…
ANTYGONA
Pomyśl jak pomóc
siostrze
w jej zamiarach.
ISMENA
O czym ty myślisz ?
Jakież to zamiary ?
ANTYGONA
Musimy nocą wykraść zwłoki brata…
ISMENA
Wbrew zakazowi chcesz mu sprawić pogrzeb ?
ANTYGONA
Tak ! bratu memu –
a jeśli odmówisz –
zrobię to sama
bo brzydzę się zdradą.
ISMENA
Zakaz Kreona niczym jest dla ciebie ?
ANTYGONA
Niczym jest wobec tego, co powinnam !
ISMENA
Kusisz złe moce…
ANTYGONA
Nic mnie nie powstrzyma.
ISMENA
Chcesz zostać świętą ?
ANTYGONA
Chcę zostać sobą !
ISMENA
Zginiemy, siostro…
jeżeli wbrew prawom
złamiemy władcy wolę i nakazy.
Pomyśl o ojcu, który się oślepił.
O matce, która skończyła na sznurze.
O braciach pomyśl siostro, co zginęli…
Pamiętaj, siostro
że jako kobiety
musimy ulec silniejszym i słuchać
niejednokrotnie i gorszych rozkazów.
Ja więc poproszę naszych drogich zmarłych
o przebaczenie
bo w pętach przemocy
opór nad siły staje się głupotą.
ANTYGONA
Zrobisz, co zechcesz.
Ja brata pochowam
a potem zginę.
Okryję się sławą !
Po świętej zbrodni pozostanę wiecznie
miłą umarłym
bratu wierną siostrą
A ty znieważaj bogów cześć i prawa !
ISMENA
To nie zniewaga !
Brak mi sił by stanąć
przeciwko władzy zbrojnej i bezwzględnej.
ANTYGONA
Dobra wymówka !
Zostaw mnie już, siostro…
ISMENA
Boję się o ciebie.
ANTYGONA
Myśl raczej o sobie.
ISMENA
Myślę o tobie !
ANTYGONA
To przestań już, proszę…
ISMENA
Kocham cię, siostro…
ANTYGONA
Kochasz – i co z tego ?
ISMENA
Nie zdradź nikomu, co zamierzasz zrobić.
Ja milczeć będę –
przysięgam ci, siostro…
ANTYGONA
O, nie ! rozgłaszaj
wszystkim
bo inaczej spotka cię kara
z ręki twego pana.
ISMENA
Gniew ci dyktuje te okrutne słowa…
ANTYGONA
Mam miłość Polinika, bo go bronię.
ISMENA
Nie uda ci się zmylić czujność straży…
ANTYGONA
Dopóki sił mi starczy – nie ustąpię !
ISMENA
To, co zamierzasz, przerasta twe siły…
ANTYGONA
Nie mów tak do mnie !
bo cię znienawidzę
i wstrętną wydasz się zmarłemu bratu.
Pozwól mi
samej
w moim zaślepieniu
raz spojrzeć śmierci
w oczy
co położy kres mym cierpieniom
i życiu w niesławie.
ISMENA
Zmierzasz do zguby.
I choć bliskim miła…
Żegnaj na zawsze !
PARODOS
------------------------
CHÓR
Słoneczna tarczo
co zabłysłaś Tebom po znojnym boju
i świecisz na niebie
złotym dnia okiem –
witaj nam, zbawczyni
co wrogów naszych krwawo odepchnęłaś
od bram ojczystych.
Bo to Polinika
spór z Eteoklem
sprawił, że wrogowie
wieńcem ognistym siedem bram obsiedli.
Ale na krótko, bo zaraz Hefajstos
spłomienił mury
a i Ares z tyłu
uderzył z szałem.
Tak Zeus starł pychę
głowy wyniosłe strącił w pył i zgliszcza
rzucił piorunem w dumnego najeźdźcę.
Siedmiu ich strzegło
siedmiu bram tebańskich.
Dziś lśni zwycięsko w stosach broń pobitych.
Ale jest brama
przy której ku chwale
nic nam nie świeci.
Bo tu trup przy trupie
i brat przy bracie
poległ bratobójczo.
Niech teraz Nike pełna czci i sławy
spojrzy łaskawie na zranione Teby.
Nie wspominajmy straszliwego boju.
Chodźmy do świątyń.
Niech boski Dionizos
w taniec nas wplącze
i w radość powiedzie.
PRZEWODNIK CHÓRU
Kreon nadchodzi.
Teraz on tu włada.
Zdaje się ważyć coś i w myśl układać.
Może chce poznać
nasz sąd o tej sprawie ?
EPEISODION I
--------------------------------
KREON
O, Tebańczycy !
I oto bogowie z krwawej otchłani
wyrwali to państwo.
Ja zaś przychodzę
do was przed innymi
bo za Lajosa i Edypa rządów
byliście zawsze podporami tronu.
Pewną swą radą
wspieraliście chętnie
synów Edypa, co padli tej nocy –
krwią bratobójczą haniebnie skalani !
Prawem po zmarłych
ja – objąłem władzę
i tron królewski –
jako najbliższy krewny tych nieszczęsnych.
O, jakże trudno
przeniknąć człowieka –
jego zamysły, najskrytsze uczucia…
póki działając
sam ich nie odsłoni.
Kto państwem rządzi i nie ma odwagi
w ważnych decyzjach
zerwać pęta lęku
ten w moich oczach uchodzi za tchórza !
A gdyby wyżej nad dobro ojczyzny
stawiał swych bliskich –
przysięgam na Zeusa ! –
nie mógłbym milczeć, gdyby przez to klęska
zamiast zbawienia
spadła na to państwo.
Nigdy nie zyskałby mojej przyjaźni
ten
kto podstępnie
godzi w nasze dobro.
Wszak szczęście wszystkich
w szczęściu państwa leży
jego pomyślność mnoży nam przyjaciół.
Wierny zasadom tym
wydałem rozkaz –
by Eteokla
który oddał życie w obronie miasta
uczcić i pochować.
Niechaj z dzielnymi odejdzie w kraj zmarłych.
Brata zaś jego –
zdrajcę Polinika
co ziemię bogów i ojców zbezcześcił
zniszczył pożogą
i idąc z wygnania
krwią swych rodaków pragnął się nasycić –
nie wolno grzebać i płakać nad zmarłym !
Ciało niech leży póki psy i sępy
głodne
rozszarpią je
jak kawał ścierwa.
Oto ma wola !
I nigdy nie ścierpię
by zły przed prawym doznał czci i łaski.
Ten, kto ojczyźnie mojej dobrze życzy
żywy czy martwy
godzien mej przyjaźni.
PRZEWODNIK CHÓRU
Masz wszelką władzę
królu –
nad żywymi
i wszelkie prawo nad tymi
co zmarli.
KREON
Więc wypełnijcie mój rozkaz niezwłocznie.
PRZEWODNIK CHÓRU
Czy jeszcze czegoś będziesz od nas żądał ?
KREON
Powstrzymać tego, co chce złamać zakaz.
PRZEWODNIK CHÓRU
Trzeba być głupcem, żeby szukać śmierci.
KREON
Znajdzie śmierć !
Rychło.
Lecz wielu zgubiła
złudna nadzieja, a i żądza zysku.
/ wbiega strażnik /
STRAŻNIK
Niechętnie wieść tę przynoszę ci, panie…
W drodze myślałem
że lepiej zawrócić
Niechaj ktoś inny doniesie to władcy…
Nie mój interes.
W końcu przemogłem lęk
i wystawiając twój gniew na tę próbę
sądzę, że złego nic mnie tu nie czeka
- prócz przeznaczenia…
KREON
Co w tobie budzi takie przerażenie ?
STRAŻNIK
Jestem niewinny.
Jak i nie znam sprawcy…
KREON
Wyduś to wreszcie !
Cóż to za nowina ?
STRAŻNIK
Poseł złej wieści nie musi się spieszyć.
KREON
Powiesz mi, durniu ?
Potem zejdź mi z oczu !
STRAŻNIK
Trupa ktoś pogrzebał…
KREON
Co mówisz ?!
Któż się odważył
to zrobić ?
STRAŻNIK
Tego ja nie wiem, bo żadnego znaku
łopaty
w piasku nie było
i sprawca uszedł bez śladu.
Może bogowie tak się zatroszczyli
o nieszczęśnika zmarłego z ich woli…
KREON
Milcz, podły głupcze !
bo tracę cierpliwość, słysząc jak w strachu
bredzisz, że bogowie
o tego trupa tak się zatroszczyli.
Czyżby z wdzięczności
że ściągnął na państwo nieszczęście
palił ołtarze, gwałcił i zabijał ?
Czyś widział bogów, którzy czczą zbrodniarzy ?
Nigdy !
Lecz wiem ja,
że w mieście są ludzie
którzy od dawna przeciw mnie spiskując
złotem skłonili straże do przestępstwa.
Bo wszystko można kupić za pieniądze.
Duszę człowieka
jego miłość, zbrodnię…
I nie ma gorszej żądzy od pieniądza.
On deprawuje nas
miesza nam w głowach…
Klnę się na Zeusa
że jeżeli sprawcę
nie dostarczycie przed moje oblicze
to śmierć was czeka
postokroć okrutna.
STRAŻNIK
Nikt z nas takiego czynu nie popełnił…
KREON
Wy ! – swoje dusze sprzedając za złoto.
STRAŻNIK
To posądzenie obraża nas, panie…
KREON
To są wykręty !
I jeżeli winnych mi nie znajdziecie
na własnej skórze niebawem poznacie
że brudne zyski przynoszą nieszczęście.
STRAŻNIK
Mogę choć słowo ?
KREON
Mam już tego dosyć.
STRAŻNIK
W uszach, czy w sercu ?
KREON
Znalazł się filozof !
STRAŻNIK
Nie o mnie chodzi.
KREON
Rozpuściłeś jęzor.
STRAŻNIK
Nie jestem winien.
KREON
I wziąłeś pieniądze !
STRAŻNIK
To sąd fałszywy.
KREON
To nie ma znaczenia.
Wydacie sprawcę
albo was powieszą…
/ Strażnik odchodzi. Kreon wraca do pałacu. /
STASIMON I
---------------------------
CHÓR
Wiele na świecie
tego, co zadziwia
lecz ponad wszystkim jest rozum człowieka.
Ujarzmił morze i przeorał ziemię.
Oswoił ptaki i dzikie zwierzęta.
Uskrzydlił myśli i wynalazł mowę.
I prawa stworzył na swą ludzką miarę.
Lecz choć go przyszłość kusi swym mirażem
i leki znalazł na wszelkie choroby
- nie ujdzie śmierci.
Raz zło, raz dobro czyni swoją mocą.
Gdy dobro czyni
sławi go ojczyzna.
Gdy zło – niech więcej
nie kala ogniska w rodzinnym domu.
PRZEWODNIK CHÓRU
Czy dobrze widzę
że to Antygonę
prowadzą tutaj jak winowajczynię
która złamała królewskie nakazy ?
EPEISODION II
------------------------------
STRAŻNIK
Gdzie teraz Kreon ?
PRZEWODNIK CHÓRU
Wraca w samą porę.
/ wchodzi Kreon /
KREON
Co tu się dzieje ?
STRAŻNIK
Oto sprawczyni tajnego pogrzebu !
KREON
Gdzieżeś ją znalazł i jakim sposobem ?
STRAŻNIK
Grzebała zwłoki.
To wszystko.
W dwóch słowach.
KREON
Czy zdajesz sobie sprawę, o czym mówisz ?
STRAŻNIK
Wiem o czym mówię.
Ona to zrobiła.
KREON
Była przy trupie, kiedyś ją pochwycił ?
STRAŻNIK
Tak właśnie było !
Posypała piachem…
KREON
To kłamstwo !
Prawda ?
Mów !
Jesteś niewinna ?
ANTYGONA
Ja to zrobiłam.
Nie będę zaprzeczać.
KREON
Precz stąd !
Jesteście wolni od podejrzeń.
/ Strażnicy wychodzą /
KREON
Czy był ci znany mój rozkaz ?
Odpowiedz !
ANTYGONA
Wszyscy tu znają rozkazy Kreona.
KREON
I ośmieliłaś się przekroczyć prawo ?
ANTYGONA
Nie Zeus przecież
ogłosił to prawo
ani też Dike
siostra bóstw podziemnych
związała ludzki ród taką ustawą.
I nie wydaje mi się, by twa wola
była tak świętą
żeby mi nakazać
abym złamała wieczne prawa bogów.
Wiem, co mnie czeka.
Myślisz, że się boję ?
Śmierć nie jest straszna.
Dopada człowieka
wbrew wszelkim ustawom, rozkazom władców
i błagalnym modłom.
Jeżeli przyjdzie –
będzie wybawieniem…
bo komu przyszło żyć wśród nieszczęść tylu
ten znajdzie korzyść
nawet w swoim zgonie.
Nie lęk przed śmiercią, ale ból po bracie
nie pogrzebanym –
byłby okrutniejszy.
A jeśli czyn mój chcesz nazwać głupotą
to jest on głupi
tylko w oczach głupca.
KREON
Powinnaś wiedzieć
że harde zamysły
często się łamią jak twarde żelazo
co w ogniu zgina się, skręca i pęka.
Poddanym taka hardość nie przystoi.
Zuchwalstwem było złamanie zakazu.
Zuchwalstwem nowym jest duma z występku.
To jest grzech pychy !
Nie ja mężczyzną tu będę lecz ona
jeśli przestępstwo to ujdzie jej płazem.
Gdzie jest Ismena ?
Obie siebie warte.
Nie ujdzie kary
ona i jej siostra.
Siostrę oskarżam o wspólnictwo w zbrodni !
ANTYGONA
Zabij mnie teraz !
Ulżyj swojej żądzy.
KREON
Po co przyśpieszać coś, co nieuchronne.
ANTYGONA
Nie zwlekaj !
Uderz.
Budzisz odrazę we mnie
i moje czyny są ci wstrętne
A jednak –
sławę, cześć, ludzki szacunek
zdobyłam grzebiąc kochanego brata.
I ci tu wszyscy także mnie pochwalą –
chyba, że strach im wszystkim zamknie usta.
Ale tyranom
szczęśliwie los zrządził –
wolno im mówić i robić, co zechcą !
KREON
Jedna tak myślisz.
ANTYGONA
Wszyscy – lecz się boją.
KREON
Nie wstyd ci myśleć inaczej niż oni ?
ANTYGONA
Nie widzę wstydu w tym, by uczcić brata.
KREON
Tamten, co poległ za nas, nie jest bratem ?
ANTYGONA
Jest moim bratem.
KREON
Czemu go znieważasz ?
ANTYGONA
On nie potępi mnie za pogrzeb brata !
KREON
Za to, że zrównasz go z bratem-złoczyńcą ?
ANTYGONA
Jako brat zginął.
KREON
Niszczył kraj, brat – bronił !
ANTYGONA
W Hadesie prawa dla wszystkich są równe.
KREON
Zły ze szlachetnym równać się nie może !
ANTYGONA
Zmarli osądzą.
KREON
Śmierć nas nie rozgrzesza.
ANTYGONA
Chcę kochać – obca mi wszelka nienawiść !
KREON
Jeśli chcesz kochać – kochaj go w Hadesie !
/ do Ismeny /
A ty, Ismeno
jak podstępna żmija
tak krew mą ssałaś…
Do dziś nie wiedziałem, że pod mym dachem
żywię was na zgubę…
Czy się przyznajesz, że byłaś wspólniczką
w grzebaniu brata
czy jesteś bez winy ?
ISMENA
Brałam w tym udział.
Siostra to potwierdzi.
Wezmę na siebie połowę tej winy.
ANTYGONA
Stchórzyłaś, siostro !
Chcesz się dzielić winą ?
ISMENA
Chcę umrzeć z tobą.
I uczcić zmarłego…
ANTYGONA
Nie chcę twej śmierci !
Mój czyn nie jest twoim.
ISMENA
Życie bez siostry ?
ANTYGONA
Zawsze masz Kreona.
ISMENA
Czemu mnie dręczysz ?
ANTYGONA
Ocalisz życie.
ISMENA
Jak mogę ci pomóc ?
ANTYGONA
Pragnę, byś żyła !
ISMENA
Zostaniemy razem !
ANTYGONA
Ja śmierć wybrałam.
ISMENA
Antygono – razem !
ANTYGONA
Wybrałaś życie.
ISMENA
Skąd wiesz, co myślałam ?
ANTYGONA
Liczą się czyny.
ISMENA
Lecz wina nas łączy…
ANTYGONA
Nie twoja, siostro.
Odwagi.
Ty żyjesz !
A moja dusza
już w krainie zmarłych…
KREON
Straciły rozum !
Jedna tu przed chwilą –
druga od dziecka już była szalona.
ISMENA
Królu
gdy kogoś dopada nieszczęście
rozum opuszcza nas pod gradem ciosów.
KREON
Gdy skalany zbrodnią.
ISMENA
Życie – bez siostry ?
KREON
Ona jest już trupem.
ISMENA
Skazujesz na śmierć narzeczoną syna ?
KREON
Jest wiele innych dla jego nasienia.
ISMENA
Wybrał ją jedną.
KREON
Źle wybrał – to wszystko.
ISMENA
Biedny Hajmonie ! jak ojciec cię krzywdzi !
KREON
Zamknij się wreszcie !
Znalazła się swatka…
ISMENA
Więc zamordujesz ukochaną syna ?
KREON
Dla tej miłości mam pośmiertne łoże.
/ do strażników /
Zamknijcie obie i postawcie straże.
Skruszeją szybko
gdy śmierć zajrzy w oczy.
EPEISODION III
--------------------------------
KREON
Zbadamy sprawę głębiej od wróżbitów…
Hajmonie
czy gniew na ojca sprowadza cię tutaj ?
Za wyrok na twą niegodną wybrankę ?
Czy stoisz przy mnie ?
Tak trzeba, mój synu.
HAJMON
Jestem za tobą, kiedy mądrze radzisz
bo mądrej rady każdy chętnie słucha.
Żaden też związek nie będzie mi droższy
nad ten
przez ciebie wybrany rozważnie…
KREON
Tak, drogi chłopcze, zawsze być powinno !
Rady ojcowskiej słuchać ponad wszystko.
Hajmonie
w imię zdrowego rozsądku
nie daj się spętać ślepemu uczuciu.
Uwierz mi –
nie ma zimniejszych uścisków
od objęć kobiet złych
i nieposłusznych.
A zły przyjaciel to wróg niebezpieczny.
Jak wroga zatem
porzuć tę dziewczynę.
Niech się w Hadesie odda komu zechce.
Z całego miasta tylko ona jedna
złamała prawo
i zostałbym kłamcą w oczach poddanych
gdybym jej nie stracił.
Gdy nieład w domu
jakże wymagać porządku od innych ?
I dobrym władcą ten
co swą rodziną zarządza mądrze.
A kto zuchwale gwałci nasze prawa
i panującym
narzuca swą wolę
nigdy nie znajdzie u mnie zrozumienia.
Lud swym wybrańcom winien posłuszeństwo
nawet gdy racje ich
budzą wątpliwość.
Nie ma groźniejszej rzeczy od anarchii.
Ona rujnuje kraj
spokój zamienia w chaos i nieszczęście
głupocie daje władzę nad rozumem.
Tak więc należy strzec władzy i prawa
a nie –
ulegać występnej kobiecie.
HAJMON
Największym darem bogów –
ludzki rozum.
Mądrości twoich słów nie śmiem zaprzeczyć.
Lecz tyle sądów, ile mamy ludzi.
Wiem więcej od ciebie
co ludzie mówią, co robią
wiem także, co krytykują.
Twoja obecność napawa ich lękiem.
Zamyka usta.
Stąd tajne rozmowy
pełne goryczy, a i oburzenia
na wyrok władcy tak niesprawiedliwy !
Że czyn szlachetny taką wziął nagrodę !
Bo czyż nie godna jest wieczystej chwały
siostra
co brata oddaje umarłym, nie dozwalając
by psy go rozniosły ?
A ja, mój ojcze, pragnę tylko tego
by dobra sława wspierała twe rządy.
Nie sądź, że tylko twoje zdanie
słuszne
Komu się zdaje, że pełen mądrości
bliżej poznany –
pustym się okaże.
Mądrość nie zwalnia od ciągłej nauki
a upór stawia tamę naszym myślom.
Ustąp w tej sprawie
i gniew swój powstrzymaj
posłuchaj rady i cofnij swój wyrok.
KREON
Ja –
mam mądrości
szukać u młokosa ?
HAJMON
Co mają lata do tego, co słuszne ?
KREON
Słusznym jest zatem bronić buntowników !
HAJMON
Ja nie pochwalam buntu. Ty wiesz o tym…
KREON
Jak więc mam nazwać to, co popełniła ?
HAJMON
A jednak cały lud myśli inaczej.
KREON
Lud mną nie będzie poruszać jak kukłą.
HAJMON
Nie mówisz mądrze.
KREON
To państwo jest moje !
HAJMON
To nic nie warte.
KREON
Należy do władcy.
HAJMON
Rządzisz na pustkowiu ?
KREON
Czepił się baby !
HAJMON
Jeszcze trzymam z tobą.
KREON
Kłócąc się ze mną ?
HAJMON
Bo to nieprawość.
KREON
Strzec godności władzy ?
HAJMON
Nie szanując bogów ?
KREON
W czym im uchybiam ?
HAJMON
Łamiesz boskie prawa !
KREON
A ludzkie prawa ?
HAJMON
Pycha cię rozpiera.
KREON
Zaprzedał się babie !
HAJMON
Za to ty – hańbie !
KREON
Bronisz jej sprawy…
HAJMON
Nie jej – ale bogów.
KREON
Poślubisz trupa.
HAJMON
Nie sama zginie.
KREON
Grozisz mi, mój synu ?
HAJMON
To nie jest groźba…
KREON
Przestań pouczać mnie !
HAJMON
Bronię cię przed tobą.
KREON
Bo pożałujesz !
HAJMON
Lubisz przemawiać, lecz nie lubisz słuchać.
KREON
Słuchaj no, łotrze !
drwin twoich nie zniosę.
Na twoich oczach każę ją zasiekać.
Dajcie ją tutaj !
Natychmiast !
Co, chłopcze…?
HAJMON
Wiedz, że nie będę widzem w twojej rzeźni.
Odchodzę.
Widzisz mnie po raz ostatni.
Jesteś szalony.
Nie mów nic !
Oddychaj.
/ odchodzi /
KREON
Cokolwiek zrobi – obie wkrótce zginą.
STRAŻNIK I
Obie ukarzesz śmiercią ? Lecz Ismena…
KREON
Masz rację.
Ona niewinna.
Jest wolna.
STRAŻNIK II
Co z tamtą zrobisz ?
Jaka śmierć ją czeka ?
KREON
Gdzieś na pustkowiu zamknę ją
w jaskini.
Krwią się nie splamię.
Niech kona powoli…
aż ją zabierze Hades
- oblubieniec.
/ wychodzi /
EPEISODION IV
-------------------------------
ANTYGONA
Patrzcie dziś na mnie
bez lęku i żalu
bo głowę trzymam
wysoko
i sama
patrzę na słońce
już po raz ostatni.
Hades mnie ręką śmiertelną zagarnął
do Acherontu
Nie zaznam miłości
i pieśń weselna nie dla moich uszu.
CHÓR
Choć pieśni godna
i w wieku rozkwicie
ani choroby, ani ostrze miecza
nie powaliły cię
na twardą ziemię
ale ty sama
o, jakże przedwcześnie –
żywa wstępujesz
w krainę Hadesu.
ANTYGONA
Mówiono kiedyś o frygijskiej Niobe
co skamieniała z bólu, gdy bogowie
zabili dzieci.
I teraz rozpacza
skałą spętana jakoby powojem
w śnieżycy i w deszczu.
I dla mnie także
kamienne posłanie
dziś zgotowano.
PRZEWODNIK CHÓRU
Cześć temu, kogo śmierć przybliża bogom.
ANTYGONA
Czemu drwisz ze mnie ?
Póki jestem żywą, żądam współczucia
od was, od miasta
od lasów i wody.
Bo któż zapłacze
gdy tak idę w nicość ?
W ciemnej jaskini odgrodzą mnie murem
od tego świata…
Ja tam będę żywa !
PRZEWODNIK CHÓRU
Zły duch cię pychą rodową zaraził.
ANTYGONA
Ranisz mi serce.
Nie mów mi o ojcu.
Nie mów o matce
o zdradzieckim bracie
co mnie zabija.
Nieszczęśni rodzice !
Brzemienna klątwą, ale z czystym sercem
podążam do was.
PRZEWODNIK CHÓRU
Giniesz z własnej winy.
Zmarłych czcić – jedno.
Łamać prawo – drugie.
/ wchodzi Kreon /
KREON
Przedśmiertnym skargom
nie byłoby końca
gdyby pozwolić na bezkresne żale.
Bierzcie tę zrzędę
i zgodnie z rozkazem
podrzućcie skałom, aż zostaną kości.
ANTYGONA
Skało litosna
w twoim mrocznym wnętrzu
wieczne mieszkanie
znajdę i przystanek
w drodze do bliskich
którzy zasiedlili
pozgonne domy boskiej Persefony.
Wierzę, że mnie tam przyjmiecie z radością
mój ojcze, matko
pogrzebany bracie…
Czy mam być żywcem
zamknięta w jaskini
i zginąć z głodu
z zimna i z rozpaczy
bo byłam wierna boskim przykazaniom ?
Jaką modlitwą
trzeba wzruszyć bogów
żeby zechcieli
ująć się za wierną ?
Cóż mogę zrobić ?
Przyjąć to cierpienie
i mieć nadzieję
że winnych mej śmierci
spotka to samo
z ręki srogich bogów !
PRZEWODNIK CHÓRU
Złorzeczy ze strachu.
KREON
Straże powolne !
ANTYGONA
Więc mój koniec bliski.
CHÓR
Nie ma nadziei.
ANTYGONA
Teby ojczyste
Bogowie z wysoka
czas wam pożegnać
ostatni szczep rodu
co w samotności
w asyście siepaczy
schodzi ze świata.
Za wierną służbę świętym przykazaniom.
A może sobie
by pozostać sobą.
-------------------------
STASIMON IV
------------------------
CHÓR
Nawet i Danae zamknięto w lochu
chociaż sam Zeus
zapłodnił ją deszczem
złotym.
Tak wielka jest siła przeznaczeń !
Ani bogactwo
ni warowne mury
nic, nic takiego
przed nimi nie chroni.
EPEISODION V
------------------------------
KREON
Co cię sprowadza do mnie, Tyrezjaszu ?
TYREZJASZ
Zechciej posłuchać swojego wróżbiarza.
KREON
Czy kiedykolwiek wzgardziłem twą radą ?
TYREZJASZ
I dzięki temu jeszcze trzymasz rządy.
KREON
Tak jest istotnie. Są na to dowody.
TYREZJASZ
Chciałem cię ostrzec. Nie przeciągaj struny.
KREON
Chcesz mnie przestraszyć ? Czy coś mi zagraża ?
TYREZJASZ
Prawdę wyczytasz ze znaków mej sztuki :
Kiedy na tronie usiadłem
prastarym
wnet słyszę dziki szum i ptasi jazgot
mordercze szpony rozrywają skrzydła…
Przejęty trwogą próbuję ofiary
lecz ogień
nie chce wystrzelić ku górze…
Choroba toczy państwo z twojej winy
bo nasze święte ołtarze i stoły
psy pokalały
i żarłoczne ptactwo
co rozszarpało zwłoki porzucone.
Bogowie nie chcą już naszej ofiary !
Błądzić – rzecz ludzka.
Zastanów się, synu.
Nie trwaj w uporze.
Można błąd naprawić.
Upór i pycha czynią nierozumnym.
Daj wreszcie pokój śmiertelnemu ciału.
Żadna to chwała
nad trupem się pastwić !
Życzliwie radzę:
odwołaj rozkazy, ubłagaj bogów –
odwrócisz nieszczęście.
KREON
Wróżbito !
wszyscy, jak łucznik do celu
mierzycie we mnie.
Wróżbą
pragniecie spętać mnie dla zysku
I za górę złota
nie dam go grzebać
bo rozum mi mówi:
bogów obrazić nie może śmiertelny !
Dla zysku
szpetne myśli barwisz w słowa…
Jakże haniebne to i obrzydliwe !
TYREZJASZ
Mówisz jak głupiec.
KREON
Nie chcę cię obrazić.
TYREZJASZ
Już to zrobiłeś.
KREON
Wróżbici to chciwcy.
TYREZJASZ
Władcy mniej pazerni ?
KREON
Do kogo mówisz ?
TYREZJASZ
Mnie zawdzięczasz władzę.
KREON
Cenię twą mądrość…
TYREZJASZ
Widzę, że muszę…
KREON
…lecz służysz złej sprawie.
TYREZJASZ
…odkryć co tajemne.
KREON
Nie licz, że zapłacę.
TYREZJASZ
Ty też nie zyskasz.
KREON
Chciałbyś mnie kupić ? Zmienić me zamiary ?
TYREZJASZ
Jest już za późno.
Nim słońce dobiegnie
swojego kresu
zapłacisz za trupy trupem najdroższym.
Za to, że więzisz
haniebnie w grobowcu
żywą istotę
a tu na ziemi
więzisz martwe ciało
które powinno dawno leżeć w grobie.
Zguba cię czeka za obrazę bogów.
Przeciwko tobie wszystkie staną miasta
w których poległym
psy
pogrzeb sprawiły.
To są te strzały
którymi ja – łucznik
godzę w twe serce
i ostrze poczujesz.
/ Tyrezjasz odchodzi /
PRZEWODNIK CHÓRU
Straszna to wróżba.
Takiej nie pamiętam.
KREON
Mnie też przeraża
lecz trudno się cofnąć
przyznać do klęski…
PRZEWODNIK CHÓRU
Potrzeba rozwagi.
KREON
Więc co mi radzisz ?
PRZEWODNIK CHÓRU
Wypuść dziewczynę.
KREON
Mam zaprzeczyć sobie ?
PRZEWODNIK CHÓRU
Pochowaj trupa.
KREON
A więc mam się cofnąć ?
PRZEWODNIK CHÓRU
Nie masz wyboru.
KREON
Lecz rozum mi mówi…
CHÓR
Uprzedź gniew bogów !
KREON
Uwolnić Antygonę !
Trup niech spocznie w grobie.
Cofnę się.
Wisi nade mną przekleństwo.
/ wychodzi /
STASIMON V
---------------------------
CHÓR
Wieloimienny
boski Dionizosie
synu Zeusa i córki Kadmosa –
ziemią Italii władasz i czczą ciebie
w świętej dolinie miasta Eleusis.
Bakchu płomienny
co wybrałeś Teby
na swą stolicę
gdzie cichy Ismenos
toczy swe fale.
Ty, co nad Parnasem
u wód Kastylii
rój dzikich bachantek
wprawiasz w szaleństwo
i z gór Eubei
sprowadzasz w Teby w tanecznym orszaku –
przybądź z pomocą
wybaw swoje miasto.
Synu Zeusa –
w gwiezdnym korowodzie
z radosną pieśnią -
okaż się nam, panie
i ocal Teby !
EXODOS
------------------
POSŁANIEC
Mieszkańcy grodu Kadma i Amfiona !
Nikomu szczęścia nie będę zazdrościł
bo nasze życie
całe w rękach losu.
On to nas wznosi –
on i w przepaść strąca.
I o Kreonie mówiono: szczęśliwy…
Ocalił kraj nasz
rządził sam nad wszystkim
miał dzielnych synów…
- dziś to wszystko stracił.
Bo jeśli nie ma radości w człowieku
to cała jego wielkość i potęga
cieniem jest marnym.
PRZEWODNIK CHÓRU
Złą wieść czy dobrą przynosisz, człowieku ?
POSŁANIEC
Hajmon nie żyje. Z własnej zginął ręki.
/ wchodzi Eurydyka /
EURYDYKA
Mów, co się stało !
Nie próbuj mnie zwodzić.
Gdy otwierałam żelazne zasuwy
by pójść się modlić do boskiej Pallady
do moich uszu
doszły słowa skargi.
Miasto nad moim losem się lituje
ludzie zbaczają z drogi
milkną słowa…
Powtórz to wszystko
coś im tu naszeptał.
Jestem dość silna.
Nieszczęścia mnie lubią.
POSŁANIEC
Widziałem wszystko
i tobie, królowo
szczerze opowiem, co się wydarzyło.
Tak więc za królem
poszedłem na wzgórze
gdzie w pyle gniło ciało Polinika.
Tu do Plutona zanieśliśmy modły
i do Hekaty
by gniew ich złagodzić.
Zmywamy ciało w przenajświętszej wodzie
szczątki palimy
grób sypiemy ziemią.
Prawie biegniemy do wapiennej skały
by Antygonę uwolnić
gdy nagle –
stłumione jęki słyszę
słowa skargi…
Schodzimy na dół.
Sznur !
a na tym sznurze
co się kołysał, rzucał cień upiorny –
zawisła w mroku biedna Antygona.
Hajmon całował ją
ściskał i skamlał
przeklinał ojca, to znów śmiał się cicho…
Kreon chce objąć go
błaga, zaklina…
Hajmon na ojca spojrzał martwym wzrokiem
i w twarz mu plunął.
Chwycił za sztylet
lecz Kreon uskoczył.
I wtedy syn twój lśniące, smukłe ostrze
powoli wcisnął w brzuch.
/ Eurydyka odchodzi /
PRZEWODNIK CHÓRU
Wyszła bez słowa.
POSŁANIEC
Zbyt dumna, by płakać.
PRZEWODNIK CHÓRU
Groźne milczenie.
POSŁANIEC
Milczenie jest krzykiem.
/ wchodzi do pałacu /
PRZEWODNIK CHÓRU
Oto i Kreon !
Dźwiga własną winę.
/ wchodzi Kreon, niosąc zwłoki syna /
KREON
Przeklinam myśli moje nierozważne
i moje serce
zaślepione pychą.
Hajmonie, słyszysz ?
- ojciec twój cię zabił…
/ wraca Posłaniec /
POSŁANIEC
Królu !
w nieszczęścia ty dzisiaj bogaty –
jedno masz w rękach
drugie znajdziesz w domu.
KREON
Jakaż mnie jeszcze klęska dotknąć może ?
POSŁANIEC
Matka twojego syna nie żyje.
U stóp ołtarza śmierć sobie zadała.
KREON
Los mnie osaczył jak krwiożercza hiena !
Zwiastunie śmierci –
czy ja dobrze słyszę ?
Już nie mam żony ?
POSŁANIEC
Idź sam i zobacz.
KREON
Śmierć zbiera swe żniwo…
ściska za gardło
i zatyka oddech…
Uderzcie mieczem !
Boicie się trupa ?
O, ból nieludzki !
CHÓR
Nie zasłużyłeś na tak wielką łaskę !
KREON
Jak zeszła ze świata ?
POSŁANIEC
Przebiła się nożem.
KREON
Ja ją zabiłem.
POSŁANIEC
Przeklęła cię, królu…
KREON
Zabiłem też dzieci.
POSŁANIEC
Wyła, żeś morderca.
KREON
Wzywam cię, śmierci !
Niech mnie noc pochłonie…
Niech słońce zgaśnie ponad moją głową…
Dajcie mi sztylet !
PRZEWODNIK CHÓRU
Nic już nie zmienisz, śmierć sobie zadając.
Od przeznaczenia nic cię nie uwolni.
KREON
Bierzcie mnie !
Wleczcie na pustkowie, słudzy !
Niechaj oślepnę
bylebym nie widział
tych, co z mej winy zgubiłem w obłędzie…
Ohyda, ohyda…
Dokąd mi teraz ?
Jestem jak garść piachu
na wiatr ciśnięta…
Nie ma mnie już, nie ma.
CHÓR
Mądrości dar to skarb
trwalszy niż szczęścia czar.
I nierozumny ten
kto z bogów drwi i praw.
Klęski u schyłku dni
rozum przywrócą mu
i zmiotą pychę słów.
------------------------------------













