Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

SOFOKLES


* * *   ANTYGONA  * * *

&

Przekład  -- JÓZEF JASIELSKI


 

*  2010

 

 

 

PERSONY TRAGEDII

-------------------------------------

 

 

ANTYGONA  -  córka Edypa, siostra Polinika i Eteokla

ISMENA  -  siostra Antygony

KREON  -  władca Teb

HAJMON  -  syn Kreona

TYREZJASZ  - wróżbita

EURYDYKA  -  żona Kreona

POSŁANIEC

STRAŻNIK

PRZEWODNIK CHÓRU

CHÓR

 

 

 

Przed pałacem królewskim w Tebach.

 

 

PROLOGOS

---------------------------

 

 

ANTYGONA

Ismeno, siostro…

nie widzisz, że los nam

z klęsk Edypowych

żadnej nie poskąpił ?

Jakiż to rozkaz znów obwieścił miastu

tyran

co władzę

przejął tak zdradziecko ?

Słyszałaś o tym ?

A może nic nie wiesz,

że w naszych bliskich znów godzą wrogowie ?

 

ISMENA

Nic nie słyszałam.

Odkąd odeszły stąd

argiwskie wojska

nic mego bólu ni ulgi nie wzmogło.

 

ANTYGONA

Tak też myślałam.

I dlatego tutaj –

przy zmarłym bracie –

dowiesz się wszystkiego.

 

ISMENA

Co ci jest, siostro ?

Drżysz i jesteś blada…

 

ANTYGONA

Kreon nakazał

aby Eteokla

jak bohatera i zbawcę ojczyzny

uczcić pogrzebem

godnie oddać ziemi.

Trup Polinika nie będzie grzebany

ma leżeć w piachu

podobny do ścierwa

dla psów zgłodniałych i dzikiego ptactwa !

Tak postanowił…

a kto rozkaz złamie

ukamienować go każe bezzwłocznie.

Popatrz na brata !

Czas abyś dowiodła

swojej odwagi, miłości i wiary.

Dziś musisz wybrać…

 

ISMENA

Cokolwiek zrobię

nic tu już nie znaczy.

Ani pomoże, ani też przeszkodzi…

ANTYGONA

Pomyśl jak pomóc

siostrze

w jej zamiarach.

 

ISMENA

O czym ty myślisz ?

Jakież to zamiary ?

 

ANTYGONA

Musimy nocą wykraść zwłoki brata…

 

ISMENA

Wbrew zakazowi chcesz mu sprawić pogrzeb ?

 

ANTYGONA

Tak ! bratu memu –

a jeśli odmówisz –

zrobię to sama

bo brzydzę się zdradą.

 

ISMENA

Zakaz Kreona niczym jest dla ciebie ?

 

ANTYGONA

Niczym jest wobec tego, co powinnam !

 

ISMENA

Kusisz złe moce…

 

ANTYGONA

Nic mnie nie powstrzyma.

 

ISMENA

Chcesz zostać świętą ?

 

ANTYGONA

Chcę zostać sobą !

 

ISMENA

Zginiemy, siostro…

jeżeli wbrew prawom

złamiemy władcy wolę i nakazy.

Pomyśl o ojcu, który się oślepił.

O matce, która skończyła na sznurze.

O braciach pomyśl siostro, co zginęli…

Pamiętaj, siostro

że jako kobiety

musimy ulec silniejszym i słuchać

niejednokrotnie i gorszych rozkazów.

Ja więc poproszę naszych drogich zmarłych

o przebaczenie

bo w pętach przemocy

opór nad siły staje się głupotą.

 

ANTYGONA

Zrobisz, co zechcesz.

Ja brata pochowam

a potem zginę.

Okryję się sławą !

Po świętej zbrodni pozostanę wiecznie

miłą umarłym

bratu wierną siostrą

A ty znieważaj bogów cześć i prawa !

 

ISMENA

To nie zniewaga !

Brak mi sił by stanąć

przeciwko władzy zbrojnej i bezwzględnej.

 

ANTYGONA

Dobra wymówka !

Zostaw mnie już, siostro…

 

ISMENA

Boję się o ciebie.

 

ANTYGONA

Myśl raczej o sobie.

 

ISMENA

Myślę o tobie !

 

ANTYGONA

To przestań już, proszę…

 

ISMENA

Kocham cię, siostro…

 

ANTYGONA

Kochasz – i co z tego ?

 

ISMENA

Nie zdradź nikomu, co zamierzasz zrobić.

Ja milczeć będę –

przysięgam ci, siostro…

 

ANTYGONA

O, nie ! rozgłaszaj

wszystkim

bo inaczej spotka cię kara

z ręki twego pana.

 

ISMENA

Gniew ci dyktuje te okrutne słowa…

 

ANTYGONA

Mam miłość Polinika, bo go bronię.

 

 

ISMENA

Nie uda ci się zmylić czujność straży…

 

ANTYGONA

Dopóki sił mi starczy – nie ustąpię !

 

ISMENA

To, co zamierzasz, przerasta twe siły…

 

ANTYGONA

Nie mów tak do mnie !

bo cię znienawidzę

i wstrętną wydasz się zmarłemu bratu.

Pozwól mi

samej

w moim zaślepieniu

raz spojrzeć śmierci

w oczy

co położy kres mym cierpieniom

i życiu w niesławie.

 

ISMENA

Zmierzasz do zguby.

I choć bliskim miła…

Żegnaj na zawsze !

 

 

PARODOS

------------------------

 

 

CHÓR

Słoneczna tarczo

co zabłysłaś Tebom po znojnym boju

i świecisz na niebie

złotym dnia okiem –

witaj nam, zbawczyni

co wrogów naszych krwawo odepchnęłaś

od bram ojczystych.

Bo to Polinika

spór z Eteoklem

sprawił, że wrogowie

wieńcem ognistym siedem bram obsiedli.

Ale na krótko, bo zaraz Hefajstos

spłomienił mury

a i Ares z tyłu

uderzył z szałem.

Tak Zeus starł pychę

głowy wyniosłe strącił w pył i zgliszcza

rzucił piorunem w dumnego najeźdźcę.

Siedmiu ich strzegło

siedmiu bram tebańskich.

Dziś lśni zwycięsko w stosach broń pobitych.

Ale jest brama

przy której ku chwale

nic nam nie świeci.

Bo tu trup przy trupie

i brat przy bracie

poległ bratobójczo.

Niech teraz Nike pełna czci i sławy

spojrzy łaskawie na zranione Teby.

Nie wspominajmy straszliwego boju.

Chodźmy do świątyń.

Niech boski Dionizos

w taniec nas wplącze

i w radość powiedzie.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Kreon nadchodzi.

Teraz on tu włada.

Zdaje się ważyć coś i w myśl układać.

Może chce poznać

nasz sąd o tej sprawie ?

 

 

EPEISODION  I

--------------------------------

 

 

KREON

O, Tebańczycy !

I oto bogowie z krwawej otchłani

wyrwali to państwo.

Ja zaś przychodzę

do was przed innymi

bo za Lajosa i Edypa rządów

byliście zawsze podporami tronu.

Pewną swą radą

wspieraliście chętnie

synów Edypa, co padli tej nocy –

krwią bratobójczą haniebnie skalani !

Prawem po zmarłych

ja – objąłem władzę

i tron królewski –

jako najbliższy krewny tych nieszczęsnych.

O, jakże trudno

przeniknąć człowieka –

jego zamysły, najskrytsze uczucia…

póki działając

sam ich nie odsłoni.

Kto państwem rządzi i nie ma odwagi

w ważnych decyzjach

zerwać pęta lęku

ten w moich oczach uchodzi za tchórza !

A gdyby wyżej nad dobro ojczyzny

stawiał swych bliskich –

przysięgam na Zeusa ! –

nie mógłbym milczeć, gdyby przez to klęska

zamiast zbawienia

spadła na to państwo.

Nigdy nie zyskałby mojej przyjaźni

ten

kto podstępnie

godzi w nasze dobro.

Wszak szczęście wszystkich

w szczęściu państwa leży

jego pomyślność mnoży nam przyjaciół.

Wierny zasadom tym

wydałem rozkaz –

by Eteokla

który oddał życie w obronie miasta

uczcić i pochować.

Niechaj z dzielnymi odejdzie w kraj zmarłych.

Brata zaś jego –

zdrajcę Polinika

co ziemię bogów i ojców zbezcześcił

zniszczył pożogą

i idąc z wygnania

krwią swych rodaków pragnął się nasycić –

nie wolno grzebać i płakać nad zmarłym !

Ciało niech leży póki psy i sępy

głodne

rozszarpią je

jak kawał ścierwa.

Oto ma wola !

I nigdy nie ścierpię

by zły przed prawym doznał czci i łaski.

Ten, kto ojczyźnie mojej dobrze życzy

żywy czy martwy

godzien mej przyjaźni.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Masz wszelką władzę

królu –

nad żywymi

i wszelkie prawo nad tymi

co zmarli.

 

KREON

Więc wypełnijcie mój rozkaz niezwłocznie.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Czy jeszcze czegoś będziesz od nas żądał ?

 

KREON

Powstrzymać tego, co chce złamać zakaz.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Trzeba być głupcem, żeby szukać śmierci.

 

KREON

Znajdzie śmierć !

Rychło.

Lecz wielu zgubiła

złudna nadzieja, a i żądza zysku.

/ wbiega strażnik /

 

STRAŻNIK

Niechętnie wieść tę przynoszę ci, panie…

W drodze myślałem

że lepiej zawrócić

Niechaj ktoś inny doniesie to władcy…

Nie mój interes.

W końcu przemogłem lęk

i wystawiając twój gniew na tę próbę

sądzę, że złego nic mnie tu nie czeka

- prócz przeznaczenia…

 

KREON

Co w tobie budzi takie przerażenie ?

 

STRAŻNIK

Jestem niewinny.

Jak i nie znam sprawcy…

 

KREON

Wyduś to wreszcie !

Cóż to za nowina ?

 

STRAŻNIK

Poseł złej wieści nie musi się spieszyć.

 

KREON

Powiesz mi, durniu ?

Potem zejdź mi z oczu !

 

STRAŻNIK

Trupa ktoś pogrzebał…

 

KREON

Co mówisz ?!

Któż się odważył

to zrobić ?

 

STRAŻNIK

Tego ja nie wiem, bo żadnego znaku

łopaty

w piasku nie było

i sprawca uszedł bez śladu.

Może bogowie tak się zatroszczyli

o nieszczęśnika zmarłego z ich woli…

 

KREON

Milcz, podły głupcze !

bo tracę cierpliwość, słysząc jak w strachu

bredzisz, że bogowie

o tego trupa tak się zatroszczyli.

Czyżby z wdzięczności

że ściągnął na państwo nieszczęście

palił ołtarze, gwałcił i zabijał ?

Czyś widział bogów, którzy czczą zbrodniarzy ?

Nigdy !

Lecz wiem ja,

że w mieście są ludzie

którzy od dawna przeciw mnie spiskując

złotem skłonili straże do przestępstwa.

Bo wszystko można kupić za pieniądze.

Duszę człowieka

jego miłość, zbrodnię…

I nie ma gorszej żądzy od pieniądza.

On deprawuje nas

miesza nam w głowach…

Klnę się na Zeusa

że jeżeli sprawcę

nie dostarczycie przed moje oblicze

to śmierć was czeka

postokroć okrutna.

 

STRAŻNIK

Nikt z nas takiego czynu nie popełnił…

 

KREON

Wy ! – swoje dusze sprzedając za złoto.

 

STRAŻNIK

To posądzenie obraża nas, panie…

 

KREON

To są wykręty !

I jeżeli winnych mi nie znajdziecie

na własnej skórze niebawem poznacie

że brudne zyski przynoszą nieszczęście.

 

STRAŻNIK

Mogę choć słowo ?

 

KREON

Mam już tego dosyć.

 

STRAŻNIK

W uszach, czy w sercu ?

 

KREON

Znalazł się filozof !

 

STRAŻNIK

Nie o mnie chodzi.

 

KREON

Rozpuściłeś jęzor.

 

STRAŻNIK

Nie jestem winien.

 

 

KREON

I wziąłeś pieniądze !

 

STRAŻNIK

To sąd fałszywy.

 

KREON

To nie ma znaczenia.

Wydacie sprawcę

albo was powieszą…

 

 

/ Strażnik odchodzi. Kreon wraca do pałacu. /

 

 

STASIMON  I

---------------------------

 

 

CHÓR

Wiele na świecie

tego, co zadziwia

lecz ponad wszystkim jest rozum człowieka.

Ujarzmił morze i przeorał ziemię.

Oswoił ptaki i dzikie zwierzęta.

Uskrzydlił myśli i wynalazł mowę.

I prawa stworzył na swą ludzką miarę.

Lecz choć go przyszłość kusi swym mirażem

i leki znalazł na wszelkie choroby

- nie ujdzie śmierci.

Raz zło, raz dobro czyni swoją mocą.

Gdy dobro czyni

sławi go ojczyzna.

Gdy zło – niech więcej

nie kala ogniska w rodzinnym domu.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Czy dobrze widzę

że to Antygonę

prowadzą tutaj jak winowajczynię

która złamała królewskie nakazy ?

 

 

EPEISODION  II

------------------------------

 

STRAŻNIK

Gdzie teraz Kreon ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Wraca w samą porę.

 

/ wchodzi Kreon /

 

 

KREON

Co tu się dzieje ?

 

STRAŻNIK

Oto sprawczyni tajnego pogrzebu !

 

KREON

Gdzieżeś ją znalazł i jakim sposobem ?

 

STRAŻNIK

Grzebała zwłoki.

To wszystko.

W dwóch słowach.

 

KREON

Czy zdajesz sobie sprawę, o czym mówisz ?

 

STRAŻNIK

Wiem o czym mówię.

Ona to zrobiła.

 

KREON

Była przy trupie, kiedyś ją pochwycił ?

 

STRAŻNIK

Tak właśnie było !

Posypała piachem…

 

KREON

To kłamstwo !

Prawda ?

Mów !

Jesteś niewinna ?

 

ANTYGONA

Ja to zrobiłam.

Nie będę zaprzeczać.

 

KREON

Precz stąd !

Jesteście wolni od podejrzeń.

 

/ Strażnicy wychodzą /

 

KREON

Czy był ci znany mój rozkaz ?

Odpowiedz !

 

ANTYGONA

Wszyscy tu znają rozkazy Kreona.

 

KREON

I ośmieliłaś się przekroczyć prawo ?

 

 

ANTYGONA

Nie Zeus przecież

ogłosił to prawo

ani też Dike

siostra bóstw podziemnych

związała ludzki ród taką ustawą.

I nie wydaje mi się, by twa wola

była tak świętą

żeby mi nakazać

abym złamała wieczne prawa bogów.

Wiem, co mnie czeka.

Myślisz, że się boję ?

Śmierć nie jest straszna.

Dopada człowieka

wbrew wszelkim ustawom, rozkazom władców

i błagalnym modłom.

Jeżeli przyjdzie –

będzie wybawieniem…

bo komu przyszło żyć wśród nieszczęść tylu

ten znajdzie korzyść

nawet w swoim zgonie.

Nie lęk przed śmiercią, ale ból po bracie

nie pogrzebanym –

byłby okrutniejszy.

A jeśli czyn mój chcesz nazwać głupotą

to jest on głupi

tylko w oczach głupca.

 

KREON

Powinnaś wiedzieć

że harde zamysły

często się łamią jak twarde żelazo

co w ogniu zgina się, skręca i pęka.

Poddanym taka hardość nie przystoi.

Zuchwalstwem było złamanie zakazu.

Zuchwalstwem nowym jest duma z występku.

To jest grzech pychy !

Nie ja mężczyzną tu będę lecz ona

jeśli przestępstwo to ujdzie jej płazem.

Gdzie jest Ismena ?

Obie siebie warte.

Nie ujdzie kary

ona i jej siostra.

Siostrę oskarżam o wspólnictwo w zbrodni !

 

ANTYGONA

Zabij mnie teraz !

Ulżyj swojej żądzy.

 

KREON

Po co przyśpieszać coś, co nieuchronne.

 

ANTYGONA

Nie zwlekaj !

Uderz.

Budzisz odrazę we mnie

i moje czyny są ci wstrętne

A jednak –

sławę, cześć, ludzki szacunek

zdobyłam grzebiąc kochanego brata.

I ci tu wszyscy także mnie pochwalą –

chyba, że strach im wszystkim zamknie usta.

Ale tyranom

szczęśliwie los zrządził –

wolno im mówić i robić, co zechcą !

 

KREON

Jedna tak myślisz.

 

ANTYGONA

Wszyscy – lecz się boją.

 

KREON

Nie wstyd ci myśleć inaczej niż oni ?

 

ANTYGONA

Nie widzę wstydu w tym, by uczcić brata.

 

KREON

Tamten, co poległ za nas, nie jest bratem ?

 

ANTYGONA

Jest moim bratem.

 

KREON

Czemu go znieważasz ?

 

ANTYGONA

On nie potępi mnie za pogrzeb brata !

 

KREON

Za to, że zrównasz go z bratem-złoczyńcą ?

 

ANTYGONA

Jako brat zginął.

 

KREON

Niszczył kraj, brat – bronił !

 

ANTYGONA

W Hadesie prawa dla wszystkich są równe.

 

KREON

Zły ze szlachetnym równać się nie może !

 

ANTYGONA

Zmarli osądzą.

 

KREON

Śmierć nas nie rozgrzesza.

 

ANTYGONA

Chcę kochać – obca mi wszelka nienawiść !

 

KREON

Jeśli chcesz kochać – kochaj go w Hadesie !

/ do Ismeny /

A ty, Ismeno

jak podstępna żmija

tak krew mą ssałaś…

Do dziś nie wiedziałem, że pod mym dachem

żywię was na zgubę…

Czy się przyznajesz, że byłaś wspólniczką

w grzebaniu brata

czy jesteś bez winy ?

 

ISMENA

Brałam w tym udział.

Siostra to potwierdzi.

Wezmę na siebie połowę tej winy.

 

ANTYGONA

Stchórzyłaś, siostro !

Chcesz się dzielić winą ?

 

ISMENA

Chcę umrzeć z tobą.

I uczcić zmarłego…

 

ANTYGONA

Nie chcę twej śmierci !

Mój czyn nie jest twoim.

 

ISMENA

Życie bez siostry ?

 

ANTYGONA

Zawsze masz Kreona.

 

ISMENA

Czemu mnie dręczysz ?

 

ANTYGONA

Ocalisz życie.

 

ISMENA

Jak mogę ci pomóc ?

 

ANTYGONA

Pragnę, byś żyła !

 

ISMENA

Zostaniemy razem !

 

 

ANTYGONA

Ja śmierć wybrałam.

 

ISMENA

Antygono – razem !

 

ANTYGONA

Wybrałaś życie.

 

ISMENA

Skąd wiesz, co myślałam ?

 

ANTYGONA

Liczą się czyny.

 

ISMENA

Lecz wina nas łączy…

 

ANTYGONA

Nie twoja, siostro.

Odwagi.

Ty żyjesz !

A moja dusza

już w krainie zmarłych…

 

KREON

Straciły rozum !

Jedna tu przed chwilą –

druga od dziecka już była szalona.

 

ISMENA

Królu

gdy kogoś dopada nieszczęście

rozum opuszcza nas pod gradem ciosów.

 

KREON

Gdy skalany zbrodnią.

 

ISMENA

Życie – bez siostry ?

 

KREON

Ona jest już trupem.

 

ISMENA

Skazujesz na śmierć narzeczoną syna ?

 

KREON

Jest wiele innych dla jego nasienia.

 

ISMENA

Wybrał ją jedną.

 

KREON

Źle wybrał – to wszystko.

ISMENA

Biedny Hajmonie ! jak ojciec cię krzywdzi !

KREON

Zamknij się wreszcie !

Znalazła się swatka…

 

ISMENA

Więc zamordujesz ukochaną syna ?

 

KREON

Dla tej miłości mam pośmiertne łoże.

/ do strażników /

Zamknijcie obie i postawcie straże.

Skruszeją szybko

gdy śmierć zajrzy w oczy.

 

 

EPEISODION  III

--------------------------------

 

KREON

Zbadamy sprawę głębiej od wróżbitów…

Hajmonie

czy gniew na ojca sprowadza cię tutaj ?

Za wyrok na twą niegodną wybrankę ?

Czy stoisz przy mnie ?

Tak trzeba, mój synu.

 

HAJMON

Jestem za tobą, kiedy mądrze radzisz

bo mądrej rady każdy chętnie słucha.

Żaden też związek nie będzie mi droższy

nad ten

przez ciebie wybrany rozważnie…

 

KREON

Tak, drogi chłopcze, zawsze być powinno !

Rady ojcowskiej słuchać ponad wszystko.

Hajmonie

w imię zdrowego rozsądku

nie daj się spętać ślepemu uczuciu.

Uwierz mi –

nie ma zimniejszych uścisków

od objęć kobiet złych

i nieposłusznych.

A zły przyjaciel to wróg niebezpieczny.

Jak wroga zatem

porzuć tę dziewczynę.

Niech się w Hadesie odda komu zechce.

Z całego miasta tylko ona jedna

złamała prawo

i zostałbym kłamcą w oczach poddanych

gdybym jej nie stracił.

Gdy nieład w domu

jakże wymagać porządku od innych ?

I dobrym władcą ten

co swą rodziną zarządza mądrze.

A kto zuchwale gwałci nasze prawa

i panującym

narzuca swą wolę

nigdy nie znajdzie u mnie zrozumienia.

Lud swym wybrańcom winien posłuszeństwo

nawet gdy racje ich

budzą wątpliwość.

Nie ma groźniejszej rzeczy od anarchii.

Ona rujnuje kraj

spokój zamienia w chaos i nieszczęście

głupocie daje władzę nad rozumem.

Tak więc należy strzec władzy i prawa

a nie –

ulegać występnej kobiecie.

 

HAJMON

Największym darem bogów –

ludzki rozum.

Mądrości twoich słów nie śmiem zaprzeczyć.

Lecz tyle sądów, ile mamy ludzi.

Wiem więcej od ciebie

co ludzie mówią, co robią

wiem także, co krytykują.

Twoja obecność napawa ich lękiem.

Zamyka usta.

Stąd tajne rozmowy

pełne goryczy, a i oburzenia

na wyrok władcy tak niesprawiedliwy !

Że czyn szlachetny taką wziął nagrodę !

Bo czyż nie godna jest wieczystej chwały

siostra

co brata oddaje umarłym, nie dozwalając

by psy go rozniosły ?

A ja, mój ojcze, pragnę tylko tego

by dobra sława wspierała twe rządy.

Nie sądź, że tylko twoje zdanie

słuszne

Komu się zdaje, że pełen mądrości

bliżej poznany –

pustym się okaże.

Mądrość nie zwalnia od ciągłej nauki

a upór stawia tamę naszym myślom.

Ustąp w tej sprawie

i gniew swój powstrzymaj

posłuchaj rady i cofnij swój wyrok.

 

KREON

Ja –

mam mądrości

szukać u młokosa ?

 

HAJMON

Co mają lata do tego, co słuszne ?

KREON

Słusznym jest zatem bronić buntowników !

 

HAJMON

Ja nie pochwalam buntu. Ty wiesz o tym…

 

KREON

Jak więc mam nazwać to, co popełniła ?

 

HAJMON

A jednak cały lud myśli inaczej.

 

KREON

Lud mną nie będzie poruszać jak kukłą.

 

HAJMON

Nie mówisz mądrze.

 

KREON

To państwo jest moje !

 

HAJMON

To nic nie warte.

 

KREON

Należy do władcy.

 

HAJMON

Rządzisz na pustkowiu ?

 

KREON

Czepił się baby !

 

HAJMON

Jeszcze trzymam z tobą.

 

KREON

Kłócąc się ze mną ?

 

HAJMON

Bo to nieprawość.

 

KREON

Strzec godności władzy ?

 

HAJMON

Nie szanując bogów ?

 

KREON

W czym im uchybiam ?

 

HAJMON

Łamiesz boskie prawa !

 

 

KREON

A ludzkie prawa ?

 

HAJMON

Pycha cię rozpiera.

 

KREON

Zaprzedał się babie !

 

HAJMON

Za to ty – hańbie !

 

KREON

Bronisz jej sprawy…

 

HAJMON

Nie jej – ale bogów.

 

KREON

Poślubisz trupa.

 

HAJMON

Nie sama zginie.

 

KREON

Grozisz mi, mój synu ?

 

HAJMON

To nie jest groźba…

 

KREON

Przestań pouczać mnie !

 

HAJMON

Bronię cię przed tobą.

 

KREON

Bo pożałujesz !

 

HAJMON

Lubisz przemawiać, lecz nie lubisz słuchać.

 

KREON

Słuchaj no, łotrze !

drwin twoich nie zniosę.

Na twoich oczach każę ją zasiekać.

Dajcie ją tutaj !

Natychmiast !

Co, chłopcze…?

 

HAJMON

Wiedz, że nie będę widzem w twojej rzeźni.

Odchodzę.

Widzisz mnie po raz ostatni.

Jesteś szalony.

Nie mów nic !

Oddychaj.

 

/ odchodzi /

 

KREON

Cokolwiek zrobi – obie wkrótce zginą.

 

STRAŻNIK I

Obie ukarzesz śmiercią ? Lecz Ismena…

 

KREON

Masz rację.

Ona niewinna.

Jest wolna.

 

STRAŻNIK II

Co z tamtą zrobisz ?

Jaka śmierć ją czeka ?

 

KREON

Gdzieś na pustkowiu zamknę ją

w jaskini.

Krwią się nie splamię.

Niech kona powoli…

aż ją zabierze Hades

- oblubieniec.

/ wychodzi /

 

 

 

EPEISODION  IV

-------------------------------

 

ANTYGONA

Patrzcie dziś na mnie

bez lęku i żalu

bo głowę trzymam

wysoko

i sama

patrzę na słońce

już po raz ostatni.

Hades mnie ręką śmiertelną zagarnął

do Acherontu

Nie zaznam miłości

i pieśń weselna nie dla moich uszu.

 

CHÓR

Choć pieśni godna

i w wieku rozkwicie

ani choroby, ani ostrze miecza

nie powaliły cię

na twardą ziemię

ale ty sama

o, jakże przedwcześnie –

żywa wstępujesz

w krainę Hadesu.

 

ANTYGONA

Mówiono kiedyś o frygijskiej Niobe

co skamieniała z bólu, gdy bogowie

zabili dzieci.

I teraz rozpacza

skałą spętana jakoby powojem

w śnieżycy i w deszczu.

I dla mnie także

kamienne posłanie

dziś zgotowano.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Cześć temu, kogo śmierć przybliża bogom.

 

ANTYGONA

Czemu drwisz ze mnie ?

Póki jestem żywą, żądam współczucia

od was, od miasta

od lasów i wody.

Bo któż zapłacze

gdy tak idę w nicość ?

W ciemnej jaskini odgrodzą mnie murem

od tego świata…

Ja tam będę żywa !

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Zły duch cię pychą rodową zaraził.

 

ANTYGONA

Ranisz mi serce.

Nie mów mi o ojcu.

Nie mów o matce

o zdradzieckim bracie

co mnie zabija.

Nieszczęśni rodzice !

Brzemienna klątwą, ale z czystym sercem

podążam do was.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Giniesz z własnej winy.

Zmarłych czcić – jedno.

Łamać prawo – drugie.

 

/ wchodzi Kreon /

 

KREON

Przedśmiertnym skargom

nie byłoby końca

gdyby pozwolić na bezkresne żale.

Bierzcie tę zrzędę

i zgodnie z rozkazem

podrzućcie skałom, aż zostaną kości.

ANTYGONA

Skało litosna

w twoim mrocznym wnętrzu

wieczne mieszkanie

znajdę i przystanek

w drodze do bliskich

którzy zasiedlili

pozgonne domy boskiej Persefony.

Wierzę, że mnie tam przyjmiecie z radością

mój ojcze, matko

pogrzebany bracie…

Czy mam być żywcem

zamknięta w jaskini

i zginąć z głodu

z zimna i z rozpaczy

bo byłam wierna boskim przykazaniom ?

Jaką modlitwą

trzeba wzruszyć bogów

żeby zechcieli

ująć się za wierną ?

Cóż mogę zrobić ?

Przyjąć to cierpienie

i mieć nadzieję

że winnych mej śmierci

spotka to samo

z ręki srogich bogów !

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Złorzeczy ze strachu.

 

KREON

Straże powolne !

 

ANTYGONA

Więc mój koniec bliski.

 

CHÓR

Nie ma nadziei.

 

ANTYGONA

Teby ojczyste

Bogowie z wysoka

czas wam pożegnać

ostatni szczep rodu

co w samotności

w asyście siepaczy

schodzi ze świata.

Za wierną służbę świętym przykazaniom.

A może sobie

by pozostać sobą.

 

 

-------------------------

 

 

STASIMON  IV

------------------------

 

CHÓR

Nawet i Danae zamknięto w lochu

chociaż sam Zeus

zapłodnił ją deszczem

złotym.

Tak wielka jest siła przeznaczeń !

Ani bogactwo

ni warowne mury

nic, nic takiego

przed nimi nie chroni.

 

 

EPEISODION  V

------------------------------

 

 

KREON

Co cię sprowadza do mnie, Tyrezjaszu ?

 

TYREZJASZ

Zechciej posłuchać swojego wróżbiarza.

 

KREON

Czy kiedykolwiek wzgardziłem twą radą ?

 

TYREZJASZ

I dzięki temu jeszcze trzymasz rządy.

 

KREON

Tak jest istotnie. Są na to dowody.

 

TYREZJASZ

Chciałem cię ostrzec. Nie przeciągaj struny.

 

KREON

Chcesz mnie przestraszyć ? Czy coś mi zagraża ?

 

TYREZJASZ

Prawdę wyczytasz ze znaków mej sztuki :

Kiedy na tronie usiadłem

prastarym

wnet słyszę dziki szum i ptasi jazgot

mordercze szpony rozrywają skrzydła…

Przejęty trwogą próbuję ofiary

lecz ogień

nie chce wystrzelić ku górze…

Choroba toczy państwo z twojej winy

bo nasze święte ołtarze i stoły

psy pokalały

i żarłoczne ptactwo

co rozszarpało zwłoki porzucone.

Bogowie nie chcą już naszej ofiary !

Błądzić – rzecz ludzka.

Zastanów się, synu.

Nie trwaj w uporze.

Można błąd naprawić.

Upór i pycha czynią nierozumnym.

Daj wreszcie pokój śmiertelnemu ciału.

Żadna to chwała

nad trupem się pastwić !

Życzliwie radzę:

odwołaj rozkazy, ubłagaj bogów –

odwrócisz nieszczęście.

 

KREON

Wróżbito !

wszyscy, jak łucznik do celu

mierzycie we mnie.

Wróżbą

pragniecie spętać mnie dla zysku

I za górę złota

nie dam go grzebać

bo rozum mi mówi:

bogów obrazić nie może śmiertelny !

Dla zysku

szpetne myśli barwisz w słowa…

Jakże haniebne to i obrzydliwe !

 

TYREZJASZ

Mówisz jak głupiec.

 

KREON

Nie chcę cię obrazić.

 

TYREZJASZ

Już to zrobiłeś.

 

KREON

Wróżbici to chciwcy.

 

TYREZJASZ

Władcy mniej pazerni ?

 

KREON

Do kogo mówisz ?

 

TYREZJASZ

Mnie zawdzięczasz władzę.

 

KREON

Cenię twą mądrość…

 

TYREZJASZ

Widzę, że muszę…

 

KREON

…lecz służysz złej sprawie.

 

TYREZJASZ

…odkryć co tajemne.

 

KREON

Nie licz, że zapłacę.

 

TYREZJASZ

Ty też nie zyskasz.

 

KREON

Chciałbyś mnie kupić ? Zmienić me zamiary ?

 

TYREZJASZ

Jest już za późno.

Nim słońce dobiegnie

swojego kresu

zapłacisz za trupy trupem najdroższym.

Za to, że więzisz

haniebnie w grobowcu

żywą istotę

a tu na ziemi

więzisz martwe ciało

które powinno dawno leżeć w grobie.

Zguba cię czeka za obrazę bogów.

Przeciwko tobie wszystkie staną miasta

w których poległym

psy

pogrzeb sprawiły.

To są te strzały

którymi ja – łucznik

godzę w twe serce

i ostrze poczujesz.

/ Tyrezjasz odchodzi /

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Straszna to wróżba.

Takiej nie pamiętam.

 

KREON

Mnie też przeraża

lecz trudno się cofnąć

przyznać do klęski…

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Potrzeba rozwagi.

 

KREON

Więc co mi radzisz ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Wypuść dziewczynę.

 

KREON

Mam zaprzeczyć sobie ?

PRZEWODNIK CHÓRU

Pochowaj trupa.

 

KREON

A więc mam się cofnąć ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nie masz wyboru.

 

KREON

Lecz rozum mi mówi…

 

CHÓR

Uprzedź gniew bogów !

 

KREON

Uwolnić Antygonę !

Trup niech spocznie w grobie.

Cofnę się.

Wisi nade mną przekleństwo.

 

/ wychodzi /

 

 

STASIMON  V

---------------------------

 

 

CHÓR

Wieloimienny

boski Dionizosie

synu Zeusa i córki Kadmosa –

ziemią Italii władasz i czczą ciebie

w świętej dolinie miasta Eleusis.

Bakchu płomienny

co wybrałeś Teby

na swą stolicę

gdzie cichy Ismenos

toczy swe fale.

Ty, co nad Parnasem

u wód Kastylii

rój dzikich bachantek

wprawiasz w szaleństwo

i z gór Eubei

sprowadzasz w Teby w tanecznym orszaku –

przybądź z pomocą

wybaw swoje miasto.

Synu Zeusa –

w gwiezdnym korowodzie

z radosną pieśnią -

okaż się nam, panie

i ocal Teby !

 

 

 

EXODOS

------------------

 

POSŁANIEC

Mieszkańcy grodu Kadma i Amfiona !

Nikomu szczęścia nie będę zazdrościł

bo nasze życie

całe w rękach losu.

On to nas wznosi –

on i w przepaść strąca.

I o Kreonie mówiono: szczęśliwy…

Ocalił kraj nasz

rządził sam nad wszystkim

miał dzielnych synów…

- dziś to wszystko stracił.

Bo jeśli nie ma radości w człowieku

to cała jego wielkość i potęga

cieniem jest marnym.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Złą wieść czy dobrą przynosisz, człowieku ?

 

POSŁANIEC

Hajmon nie żyje. Z własnej zginął ręki.

 

/ wchodzi Eurydyka /

 

 

EURYDYKA

Mów, co się stało !

Nie próbuj mnie zwodzić.

Gdy otwierałam żelazne zasuwy

by pójść się modlić do boskiej Pallady

do moich uszu

doszły słowa skargi.

Miasto nad moim losem się lituje

ludzie zbaczają z drogi

milkną słowa…

Powtórz to wszystko

coś im tu naszeptał.

Jestem dość silna.

Nieszczęścia mnie lubią.

 

POSŁANIEC

Widziałem wszystko

i tobie, królowo

szczerze opowiem, co się wydarzyło.

Tak więc za królem

poszedłem na wzgórze

gdzie w pyle gniło ciało Polinika.

Tu do Plutona zanieśliśmy modły

i do Hekaty

by gniew ich złagodzić.

Zmywamy ciało w przenajświętszej wodzie

szczątki palimy

grób sypiemy ziemią.

Prawie biegniemy do wapiennej skały

by Antygonę uwolnić

gdy nagle –

stłumione jęki słyszę

słowa skargi…

Schodzimy na dół.

Sznur !

a na tym sznurze

co się kołysał, rzucał cień upiorny –

zawisła w mroku biedna Antygona.

Hajmon całował ją

ściskał i skamlał

przeklinał ojca, to znów śmiał się cicho…

Kreon chce objąć go

błaga, zaklina…

Hajmon na ojca spojrzał martwym wzrokiem

i w twarz mu plunął.

Chwycił za sztylet

lecz Kreon uskoczył.

I wtedy syn twój lśniące, smukłe ostrze

powoli wcisnął w brzuch.

 

/ Eurydyka odchodzi /

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Wyszła bez słowa.

 

POSŁANIEC

Zbyt dumna, by płakać.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Groźne milczenie.

 

POSŁANIEC

Milczenie jest krzykiem.

 

/ wchodzi do pałacu /

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Oto i Kreon !

Dźwiga własną winę.

 

/ wchodzi Kreon, niosąc zwłoki syna /

 

KREON

Przeklinam myśli moje nierozważne

i moje serce

zaślepione pychą.

Hajmonie, słyszysz ?

- ojciec twój cię zabił…

 

/ wraca Posłaniec /

 

 

POSŁANIEC

Królu !

w nieszczęścia ty dzisiaj bogaty –

jedno masz w rękach

drugie znajdziesz w domu.

 

KREON

Jakaż mnie jeszcze klęska dotknąć może ?

 

POSŁANIEC

Matka twojego syna nie żyje.

U stóp ołtarza śmierć sobie zadała.

 

KREON

Los mnie osaczył jak krwiożercza hiena !

Zwiastunie śmierci –

czy ja dobrze słyszę ?

Już nie mam żony ?

 

POSŁANIEC

Idź sam i zobacz.

 

KREON

Śmierć zbiera swe żniwo…

ściska za gardło

i zatyka oddech…

Uderzcie mieczem !

Boicie się trupa ?

O, ból nieludzki !

 

CHÓR

Nie zasłużyłeś na tak wielką łaskę !

 

KREON

Jak zeszła ze świata ?

 

POSŁANIEC

Przebiła się nożem.

 

KREON

Ja ją zabiłem.

 

POSŁANIEC

Przeklęła cię, królu…

 

KREON

Zabiłem też dzieci.

 

POSŁANIEC

Wyła, żeś morderca.

 

KREON

Wzywam cię, śmierci !

Niech mnie noc pochłonie…

Niech słońce zgaśnie ponad moją głową…

Dajcie mi sztylet !

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nic już nie zmienisz, śmierć sobie zadając.

Od przeznaczenia nic cię nie uwolni.

 

KREON

Bierzcie mnie !

Wleczcie na pustkowie, słudzy !

Niechaj oślepnę

bylebym nie widział

tych, co z  mej winy zgubiłem w obłędzie…

Ohyda, ohyda…

Dokąd mi teraz ?

Jestem jak garść piachu

na wiatr ciśnięta…

Nie ma mnie już, nie ma.

 

CHÓR

Mądrości dar to skarb

trwalszy niż szczęścia czar.

I nierozumny ten

kto z bogów drwi i praw.

Klęski u schyłku dni

rozum przywrócą mu

i zmiotą pychę słów.

 

 

------------------------------------

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli