Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

SOFOKLES

-----

* * * * *     KRÓL EDYP   * * * * *

-----

PRZEKŁAD  - JÓZEF JASIELSKI

 


 

 

*  2010

 

 

PERSONY TRAGEDII

--------------------------------------

 

 

EDYP  -  władca TEB

JOKASTA  -  matka i żona Edypa

KREON  -  brat Jokasty

TYREZJASZ  -  wróżbita

POSŁANIEC z Koryntu

PASTERZ

SŁUGA

PRZEWODNIK CHÓRU

CHÓR Tebańczyków

 

 

 

 

 

Przed pałacem królewskim w Tebach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PROLOG

-----------------------

 

 

EDYP

Dzieci Kadmosa

co was sprowadza

dziś

w królewskie progi

z błaganiem i trwogą ?

Dlaczego dymy z ofiarnych kadzideł

zasnuły miasto

w modlitwie i płaczu ?

Stoję przed wami,

cieszący się sławą

by jako pierwszy wysłuchać was pilnie.

Jeden tu człowiek znaczy mniej niż wielu.

Mów zatem, starcze, w imieniu zebranych

czego potrzeba

- rady czy pociechy ?

Byłbym bez serca,

gdybym wam odmówił.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Edypie, królu !

Dziś widzisz nas tutaj

starych i młodych.

Całe nasze Teby już na kolanach

w świątyniach Pallady.

Sam wiesz, Edypie, w jak krwawej otchłani

miasto się miota.

Ziemia jałowa, padają zwierzęta

kobiet bezpłodnych w rozpaczy przybywa…

Straszna zaraza

pustoszy to miasto

i czarny Hades zbiera swoje żniwo.

Nierówny bogom

jesteś pierwszym z ludzi

boś nas wyzwolił od srogiego Sfinksa,

dałeś nam życie,

spokój i pomyślność

Ratuj nas znowu i podnieś z upadku !

Kim będziesz rządził

gdy zostaną trupy ?

 

EDYP

Wiem, że cierpicie.

Ja cierpię postokroć

bo za was wszystkich.

Czasu nie przesypiam.

Troska jak kamień ciąży mi na sercu

Z głębokim bólem

szukam rozwiązania.

Po to Kreona, brata mojej żony

wysłałem śpiesznie do świętej Wyroczni.

Niech Pytia wskaże drogę ocalenia.

Długo nie wraca.

Kiedy wróci, spełnię, co bóg objawił.

Cóż więcej robić

gdy wszystko zawodzi ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Ludzie Kreona bardzo poruszeni…

Jest w samą porę !

 

EDYP

Boski Apollonie !

Niechaj jego słowa będą tak zbawcze

jak jego twarz jasna.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Wraca z wawrzynem, co nam dobrze wróży.

 

EDYP

I cóż przynosisz od boskiej Wyroczni ?

 

KREON

Każde zło z czasem w dobro się odmieni.

 

EDYP

Co masz na myśli ?

Czy mamy bać się, czy zyskać otuchę ?

 

KREON

Czy przepowiednię mam ujawnić wszystkim ?

A może zechcesz usłyszeć to w domu…

 

EDYP

Powiedz to wszystkim.

Więcej się o nich martwię niż o siebie.

 

KREON

Apollo żąda

by hańbiące piętno

co zbrodnią plami naszą świętą ziemię

rychło usunąć,

zanim nas wygubi.

 

EDYP

Jakim sposobem ?

 

KREON

Wypędzić zbrodniarza, zabić w odwecie…

I zmyć krew, co gniew bogów ściąga na nas…

 

 

EDYP

Kto tu zawinił ?

 

KREON

Rządził przed tobą tym miastem król Lajos…

 

EDYP

Słyszałem o tym.

 

KREON

Mamy odnaleźć zabójcę Lajosa

i pomścić zbrodnię.

 

EDYP

Gdzie szukać po latach ?

 

KREON

Wśród nas, rzekł Apollo.

Ten, kto szuka, znajdzie.

 

EDYP

Gdzie zginął Lajos ?

W pałacu, gdzieś w polu, czy w innym kraju ?

 

KREON

Wybrał się do Wyroczni i nie wrócił.

 

EDYP

I żaden świadek, czy towarzysz w drodze

nic nie przekazał ?

 

KREON

Wszyscy zginęli…

Jeden zbiegł ze strachu, niewiele mówił…

 

EDYP

Nikły ślad często prowadzi do wiedzy.

 

KREON

Mówił, że na króla napadli zbójcy.

Było ich wielu.

 

EDYP

Żeby zabójca na to się odważył

ktoś stąd zapewne przekupił go złotem…

 

KREON

Tak i mówiono.

Nikt nie szukał zemsty.

 

EDYP

I nikt nie żądał kary dla mordercy ?

 

KREON

Sfinks nam zagroził, odciągnął uwagę

ku sprawom bliższym…

 

EDYP

Ja rzecz wyświetlę

całą

od początku,

bo to się słusznie należy zmarłemu.

Spłacimy dług ten

bogom i ojczyźnie.

Wierzcie mi, ludzie,

zrobię co konieczne !

Siebie też bronię, bo skryty morderca

może i na mnie podnieść krwawą rękę.

Zwołajcie wszystkich.

Zrobię, co przyrzekłem.

Dotrzymam słowa !

Reszta w rękach bogów.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Słowa króla znaczą

że nasze myśli idą zgodnym torem.

A boski Febus

co przysłał tę radę

niech nas ochroni przed widmem zagłady.

 

 

PARODOS

-------------------------

 

 

CHÓR

O, Boże z Delos !

Jakież to łaskawe i zbawcze wieści

niesiesz nam niegodnym i pełnym lęku ?

Zło nas pogrąża

ginie nasze miasto

gdzie stosy trupów po ulicach leżą

gdzie żony, matki wśród dzikich lamentów

wzywają bogów

ale nadaremno…

Ty, jako pierwsza

waleczna Ateno

wspomóż nas razem z siostrą Artemidą.

Boski Apollo,

nie szczędź swego łuku.

Razem postawcie tamę czarnej śmierci.

Ty, Dionizosie

Teb naszych obrońco

porzuć Menady i zejdź z gór skalistych,

żagwią płonącą przepędź stąd Aresa

który nas nęka.

Niech to bóstwo dżumy

w trackich głębinach znajdzie swoje miejsce.

Ojcze Zeusie

wybaw nas od złego.

Zachowaj Teby.

Dawniej przychylni – pomóżcie i teraz.

 

 

EPEISODION  I

-----------------------------

 

 

EDYP

Prośby się spełnią.

Wierzę, że wyjdziemy

rychło z tej klęski.

Nie mam nic wspólnego

z tym, co się stało.

Lecz jako członek waszej społeczności

z racji urzędu

przemówię w tej sprawie.

Jeżeli ktoś z was

wie

z czyjej to ręki

padł władca Lajos

niech nam to wyjawi.

Nic mu nie grozi.

Nawet gdyby sam był zabójcą króla

zostanie wygnany.

Kto skrywa prawdę

chroniąc przyjaciela

albo i siebie –

tego człowieka

ja

dzierżący władzę

zabraniam gościć przy rodzinnym stole

mówić z nim nawet, odbywać obrzędy

jak dzikie zwierzę pędzić precz od domu.

Tak chce Wyrocznia.

Przeklinam mordercę.

Niech jego życie w piekło się zamieni

a jego prochy wiatr w niebyt rozniesie.

Gdyby się schronił

w moim własnym domu

niechaj ta klątwa także mnie dosięgnie.

Pomsty za króla

nie wolno zaniechać.

Zająłem miejsce przy królewskiej żonie

mam z nią potomstwo…

A was, Tebańczycy

proszę o pomoc.

Niech moje przekleństwo

omija wszystkich, co chcą służyć sprawie.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Związany klątwą

odpowiem

nic nie wiem

Apollo wskaże tego, co zawinił.

EDYP

Słuszne to słowa

ale żaden z bogów

nic nam nie powie, jeżeli nie zechce.

Gdyby wiadomym było to, co przyjdzie

człowiek by pytał

po co są bogowie.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Mam drugą radę.

I dobrą, jak myślę.

 

EDYP

Daj mi i trzecią, czwartą – byle szybko !

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Od Tyrezjasza dowiesz się najwięcej.

 

EDYP

Właśnie dwóch ludzi wysłałem po niego.

Kreon nalegał, żebym to uczynił.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Jakieś to wszystko niejasne, odległe…

 

EDYP

Co masz na myśli ?

Ważny każdy szczegół.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Podobno zginął z rąk kilku wędrowców.

 

EDYP

Podobno – chociaż tego nikt nie widział.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Jeśli ten człowiek ma coś na sumieniu

twoja go klątwa do nas przyprowadzi.

 

EDYP

Ten, kto zabija, słów się nie przestraszy.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Oto jest człowiek, który wskaże sprawcę.

Boski wróżbita, ślepiec, który widzi.

 

/ wchodzi Tyrezjasz /

 

EDYP

O, Tyrezjaszu

znasz to, co tajemne.

Choć jesteś ślepcem

wiesz, co gnębi miasto.

I że Apollo nakazał nam wszystkim

znaleźć zabójcę i wymierzyć karę.

Użyj najrychlej swej wróżbiarskiej sztuki.

 

TYREZJASZ

Bywa, że prawda ciężko nas doświadcza.

Chciałem uniknąć naszego spotkania…

 

EDYP

Co na przeszkodzie staje tej rozmowie ?

 

TYREZJASZ

Pozwól mi odejść.

Lepiej dla nas obu

nie kusić losu…

 

EDYP

Odmawiasz pomocy

miastu w potrzebie

co zwie cię swym synem

karmi i kocha, wynosi nad innych ?

 

TYREZJASZ

Źle postępujesz.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nie ukrywaj prawdy !

 

TYREZJASZ

Lepiej nie wiedzieć, co nas jeszcze czeka.

 

EDYP

Wiesz i nie powiesz ?

Chcesz naszej zagłady ?

 

TYREZJASZ

Nic wam nie powiem.

Cierpienia aż nadto.

 

EDYP

Podły człowieku o kamiennym sercu !

Będziesz tak milczał

aż nas los powali ?

 

TYREZJASZ

Mnie śmiesz oskarżać ?

 

EDYP

Bo hańbisz to miasto.

 

TYREZJASZ

Dowiesz się prawdy.

 

EDYP

Ale nie od ciebie ?!

 

 

TYREZJASZ

Gniew nic tu nie da.

 

EDYP

Tyś sprawcą tej zbrodni.

 

TYREZJASZ

Straciłeś rozum.

 

EDYP

Uknułeś ten spisek…

 

TYREZJASZ

Jesteś zakałą…

 

EDYP

Mogę cię ukarać !

 

TYREZJASZ

Prawda mą tarczą.

 

EDYP

Wywróżona z fusów ?

 

TYREZJASZ

Z twego uporu.

 

EDYP

I cóż to za prawda ?

 

TYREZJASZ

Chcesz mnie wybadać ?

 

EDYP

Nie wszystko rozumiem.

 

TYREZJASZ

Jesteś mordercą.

 

EDYP

Już druga obelga !

 

TYREZJASZ

Mam mówić dalej ?

 

EDYP

To puste gadanie !

 

TYREZJASZ

Twój kazirodczy…

 

EDYP

Uważaj, co mówisz !

 

 

TYREZJASZ

Prawda jest siłą.

 

EDYP

Ale nie dla ślepca.

 

TYREZJASZ

Będziesz przeklęty.

 

EDYP

Ten ślepiec mi grozi…

 

TYREZJASZ

Nie ja – Apollo.

 

EDYP

Kreon to wymyślił ?

 

TYREZJASZ

Nikt poza tobą.

 

EDYP

Jakaż to zawiść

chce mnie zwalić z tronu ?

Kreon z tym wieszczkiem, który ani z ptaków

ani z wątroby

czy z czego tam jeszcze

nie mógł rozwiązać

tak prostej zagadki –

chcą mnie oskarżyć dla wrednego zysku.

Bez żadnych sztuczek pokonałem Sfinksa

a ty próbujesz

wznieść się przy Kreonie.

Chcesz mnie ogłupić…

Masz szczęście żeś stary.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nie czas na kłótnie.

Słuchajmy Wyroczni.

 

TYREZJASZ

Choć jesteś królem

nie jestem twym sługą.

Boski Apollo

ma mnie w swej opiece.

Kreon tu po co ?

Drwisz z mojej ślepoty

własnej nie widzisz.

nie wiesz też, kim jesteś

z kim żyjesz w domu

i w jakiej ohydzie.

Klątwa cię z kraju przepędzi, nędzarzu.

Będziesz żył w mroku i żadne z gór echo

już nie odpowie na twoje wołanie

pełne rozpaczy.

Nawet nie przeczuwasz

jakie nieszczęścia

spadną na ciebie i na twoje dzieci.

Będziesz zmiażdżony

jak żaden śmiertelny.

Jak chwast wycięty

przez zło straszliwe

któregoś zaczynem.

 

EDYP

Jak pies ujada.

Wynocha stąd, kundlu !

 

TYREZJASZ

Kto mnie zaprosił ?

 

EDYP

Ale nie z bredniami.

 

TYREZJASZ

Twoim rodzicom…

 

EDYP

Znam swoich rodziców.

 

TYREZJASZ

I tu się mylisz.

 

EDYP

Zostań ! Kto mnie zrodził ?

 

TYREZJASZ

Dzień, co zabije.

 

EDYP

Każesz mi zgadywać.

 

TYREZJASZ

W tym jesteś mistrzem.

 

EDYP

I musisz to przyznać.

 

TYREZJASZ

To cię zgubiło.

 

EDYP

Ocaliłem miasto.

 

TYREZJASZ

Żegnam cię, królu.

 

EDYP

Dasz mi wreszcie spokój ?!

 

TYREZJASZ

To nie ze strachu

przed tobą odchodzę.

Powiem na koniec –

ten, którego szukasz

jest między nami.

Widzi, lecz oślepnie.

Z bogacza żebrak

pójdzie w obce kraje.

I wnet się wyda

że bratem i ojcem był swoich dzieci

a synem i mężem swej własnej matki.

To ojcobójca

w kazirodczym związku !

Jeśli to kłamstwo

uznaj mnie za głupca.

 

/ obaj odchodzą /

 

 

STASIMON  I

-------------------------

 

 

CHÓR

Kogo wskazała delficka Wyrocznia

ten niech ucieka

zanim go Erynie mściwe dopadną

i boski Apollo gromem porazi.

Czy kryje się w lasach

w mrocznych jaskiniach

wśród skalnych wąwozów

wieszczy go wyrok osacza i złamie.

Słowa wróżbity sieją wątpliwości.

Czy mamy ująć Edypowi sławy

i skrwawić ręce zabójstwem Lajosa ?

Dopóki prawda na wierzch nie wypłynie

żadne złe słowa o królu Edypie

paść nie powinny

bo gdy Sfinks skrzydlaty pustoszył miasto

Edyp go pokonał

Teby ocalił.

 

 

EPEISODION  II

--------------------------------

 

 

KREON

Drodzy rodacy !

donoszą mi zewsząd

że władca Edyp

waży się oskarżać

mnie

o intrygę.

Niech dnia nie dożyję

jeśli cokolwiek zrobiłem takiego

by go pogrążyć !

Takie posądzenie godzi w mój honor

wyrządza mi krzywdę

i w waszych oczach

czyni mnie niegodnym.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Króla poniosło.

 

KREON

Knuję z Tyrezjaszem ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Takie tam słowa.

 

KREON

Publiczne zarzuty.

 

CHÓR

Nic nam do tego !

 

/ wchodzi Edyp /

 

EDYP

Hej, ty, bezczelny

co śmiesz tu przychodzić

grozić mi śmiercią i z tronu ograbić !

Masz mnie za durnia

i podłego tchórza

że wymyśliłeś tak naiwny podstęp ?

Toż to głupota

chcieć zagarnąć władzę

bez swoich ludzi i dużych pieniędzy.

 

KREON

Najpierw posłuchaj, potem będziesz sądził.

 

EDYP

Kłamliwe słowa puszczam mimo uszu.

 

KREON

O tym chcę mówić.

 

EDYP

Że jesteś niewinny ?

 

KREON

Upór jest ślepy.

 

EDYP

Krzywda jest przewiną.

 

 

KREON

Co ci zrobiłem ?

 

EDYP

Nasłałeś wróżbitę ?

 

KREON

Słusznie radziłem.

 

EDYP

Ile to już czasu…

 

KREON

…przeszło, gdy Lajos…

 

EDYP

…zginął z rąk morderców ?

 

KREON

To dużo czasu.

 

EDYP

Wtenczas wieszczek wróżył ?

 

KREON

Był wówczas znany.

 

EDYP

I mówił coś o mnie ?

 

KREON

Nic o tym nie wiem.

 

EDYP

Wszczęliście śledztwo ?

 

KREON

Nic nie wykryto.

 

EDYP

Wieszczek nic nie gadał ?

 

KREON

Nic o tym nie wiem.

 

EDYP

Wiesz, ale nie powiesz.

 

KREON

Co mam powiedzieć ?

 

EDYP

Że byliście w zmowie.

 

 

KREON

Chcę cię wypytać…

 

EDYP

Nie jestem mordercą !

 

KREON

Wziąłeś za żonę…

 

EDYP

…twoją drogą siostrę.

 

KREON

Dzielisz z nią władzę ?

 

EDYP

Ma wszystko, co zechce.

 

KREON

Jestem wam równy ?

 

EDYP

I to rodzi zawiść.

 

KREON

Jakże się mylisz !

Mam władzę nie mniejszą

bez lęku, znoju

mogę spać spokojnie.

Tron mnie nie kusi.

Wszyscy mnie szanują, schlebiają, chwalą…

Miałbym to porzucić ?

Dla królowania pełnego kłopotów ?

Zapytaj w Delfach

czy przeinaczyłem słowa Wyroczni

by zawiązać spisek.

Jeśli tak – zabij.

Ale nie oskarżaj

tylko z domysłów.

Dobrego człowieka czas nam wyświetla

złego by rozpoznać

jeden dzień starczy.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

To mądre słowa.

Pośpiech złym doradcą.

 

EDYP

Trzeba uprzedzić cios, który nam grozi.

 

KREON

Zamierzasz może wypędzić mnie z kraju ?

 

EDYP

Wypędzić ? Śmiercią zapłacisz za zdradę.

KREON

Pokaż dowody.

 

EDYP

A ty chociaż skruchę.

 

KREON

Tracisz rozsądek.

 

EDYP

Mam go, kiedy trzeba.

 

KREON

Tu jest potrzebny.

 

EDYP

Jesteś złym człowiekiem.

 

KREON

Może się mylisz ?

 

EDYP

Masz mnie jednak słuchać.

 

KREON

Nie złego władcy.

 

EDYP

Miasto, moje miasto !

 

KREON

I moje także !

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Dajcie już pokój !

Nadchodzi Jokasta.

 

/ wchodzi Jokasta /

 

JOKASTA

Nie wstyd wam

toczyć bezrozumne kłótnie

gdy cierpią ludzie i potrzeba zgody ?

Chodź do pałacu

a i ty, Kreonie

wracaj do domu

bo błahy zatarg w wojnę się przemieni.

 

KREON

Siostro, twój mąż chce mojego wygnania

a nawet śmierci.

 

EDYP

Chcę tego, Jokasto

Zawiązał spisek, aby mnie obalić.

 

KREON

Jeśli to prawda, niech mnie bóg spopieli !

 

JOKASTA

Uwierz mu, proszę.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

I gniew swój opanuj.

 

EDYP

To wam wystarczy ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Uszanuj przysięgę.

 

EDYP

Czy wiesz, co mówisz ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Wiem, królu Edypie.

 

EDYP

Skoro wiesz, powiedz.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nie zhańbił się winą.

Bóg jego świadkiem.

 

EDYP

Prosisz o moją śmierć albo wygnanie.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Klnę się na Słońce

co jest pierwsze z bogów

że anim myślał o tym nawet w mgnieniu

ale się lękam

że wasze tu kłótnie

ściągną na Teby jakieś nowe plagi.

 

EDYP

Niech sobie idzie.

Choćbym miał zapłacić

za taką słabość

śmiercią lub wygnaniem.

Potrafisz prosić

chociaż to za mało

żebym nienawiść stłumił jak ogarek.

 

KREON

Wróg siedzi w tobie.

 

EDYP

Wyniesiesz się wreszcie ?!

KREON

Odchodzę czysty.

 

/  Kreon odchodzi /

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Zabierz, królowo, króla do pałacu.

 

JOKASTA

O co się starli ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Jad wątpliwości rozorał im serca.

 

JOKASTA

Z winy ich obu ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Tak.

 

JOKASTA

Więc o co poszło ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

To zbyt bolesne.

 

EDYP

Obrażasz rozum i ranisz mi serce.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Rozum mi każe zostać dziś przy tobie.

Teraz jak dawniej

ratuj nas w niedoli.

 

JOKASTA

Skąd tyle gniewu ?

 

EDYP

Bo Kreon to zdrajca.

 

JOKASTA

Masz na to dowód ?

 

EDYP

Twierdzi, że jestem zabójcą Lajosa.

 

JOKASTA

Wie – czy usłyszał ?

 

EDYP

Przysłał Tyrezjasza.

 

JOKASTA

Bądź więc spokojny

bo wiem znacznie więcej

niż ten wróżbita

co głupich nabiera na swoje sztuczki.

Lajos otrzymał wróżbę, że zabity

będzie przez syna

a przecież zginął z rąk zbirów w podróży.

Niemowlę kazał porzucić gdzieś w górach

na zatracenie.

Czyżby duch go zabił ?

Ta przepowiednia to wierutne brednie.

Gdy bóg nam zechce

zdradzić co tajemne

sam to odsłoni.

 

EDYP

Mam zamęt w głowie.

 

JOKASTA

Co cię znowu gnębi ?

 

EDYP

Na dróg rozstaju…

 

JOKASTA

…zabito Lajosa.

 

EDYP

Jakież to miejsce ?

 

JOKASTA

Podobno Fokida.

 

EDYP

Ile lat temu ?

 

JOKASTA

Kiedy tu przybyłeś.

 

EDYP

Srogi Zeusie !

Coś ty ze mną zrobił ?

 

JOKASTA

Czego się boisz ?

 

EDYP

Jak wyglądał Lajos ?

 

JOKASTA

Wysoki…siwy…

do ciebie podobny.

 

EDYP

Przekląłem siebie !

 

JOKASTA

Słucham z przerażeniem.

 

EDYP

Boję się, że ten wróżbiarz nie jest ślepy.

Chciałbym zapytać…

 

JOKASTA

Jeżeli już musisz…

 

EDYP

Sam podróżował ?

 

JOKASTA

Nie – z królewską świtą.

Było ich pięciu.

 

EDYP

Zgroza ! Wszystko jasne.

Kto o tym doniósł ?

 

JOKASTA

Jeden uszedł z życiem.

 

EDYP

Jest w tym pałacu ?

 

JOKASTA

Wysłałam go na wieś

bo bardzo prosił

ale i zasłużył na taką łaskę…

 

EDYP

Niech go sprowadzą !

 

JOKASTA

Sprowadzą – lecz po co ?

 

EDYP

Może na zgubę.

 

JOKASTA

Mnie możesz powiedzieć…

 

EDYP

Nie chcę ukrywać przed tobą niczego.

Sprawy tak idą, że to mnie przeraża.

Był moim ojcem

Polibos z Koryntu

matką – Meropa z pobliskiej Doridy…

Aż wśród biesiady

pijany mężczyzna

krzyknął, że jestem nieszczęsnym podrzutkiem.

Gniew mnie ogarnął i już wczesnym rankiem

rodziców moich musiałem wypytać.

Jednak ich słowom

nie chciałem dać wiary

i po kryjomu poszedłem do Pytii.

A tam Apollo

poraził mnie wróżbą

że z własną matką będę dzielił łoże

że spłodzę dzieci i gdzieś na rozstaju

zabiję ojca.

Uciekłem z Koryntu przed taką hańbą.

Aż pewnego razu

na dróg rozstaju

gdzie miał zginąć ojciec

spotkałem starca, który chciał mnie z drogi

usunąć biczem.

Użyłem kostura.

Zwalił się z wozu…

Zatłukłem i służbę.

Jeśli ten starzec był królem Lajosem

nie ma człowieka gorszego ode mnie.

Czy sam tę klątwę

rzuciłem na siebie ?

Jestem nędznikiem ?

Piekło się sprzysięgło, żeby mnie zgubić ?

Wolałbym przepaść bez żadnego śladu

niż wziąć na siebie

cios mściwego losu.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Dopóki świadek prawdy nam nie wyzna

nie wiń sam siebie i nie trać nadziei.

 

EDYP

Resztka nadziei trzyma mnie przy życiu.

Pozwala czekać na tego człowieka.

 

JOKASTA

W czym ta nadzieja ?

 

EDYP

Potwierdzi twe słowa.

 

JOKASTA

Jakie to słowa ?

 

EDYP

Zbójców było kilku.

Jeśli był jeden

wina spada na mnie.

 

JOKASTA

Mówił, że kilku.

Miałby to odwołać ?

Gdyby zaprzeczył, to i tak nie znaczy

że Lajos zginął z ręki swego syna

bo ten już wcześniej

zginął na pustkowiu.

Wróżby mam za nic i takie bajanie

miesza nam w głowach

i usypia rozum.

 

EDYP

Pewnie masz rację, ale jak najrychlej

sprowadź pasterza.

 

JOKASTA

Poślę po niego.

Chodźmy do pałacu.

 

EDYP

Chodźmy, lecz poślij…

 

JOKASTA

Nie zaniedbam tego.

 

 

STASIMON  II

-----------------------------

 

 

CHÓR

Niech los łaskawy pozwoli nam słabym

czcić to, co święte

i z Olimpu dane.

Ludzka myśl tego na świat nie wydała

ni w zapomnienie nie pójdzie co boskie.

Pycha jest glebą, co rodzi tyranów.

Gdy się nasyci

spada w czarną otchłań.

Ludzi występnych niech zły los ukarze.

Niech się nie ważą dotykać świętości

skażoną ręką.

Zeusie wszechmocny

osądź nas - ludzi

bo boskie wyroki mamy za marę…

Gaśnie nasza wiara.

 

 

EPEISODION  III

------------------------------

 

 

JOKASTA

Myśl naszła mnie taka

by pójść do świątyń z wieńcem i kadzidłem.

Nadmierne troski

wżerają się w duszę króla Edypa.

Łatwo daje wiarę

temu, co grozę przynosi i rozpacz.

Żadną otuchą darzyć go nie mogę…

Nikt oprócz ciebie

boski Apollinie

nas nie wspomoże

nie przepędzi lęku

jaki dzielimy ze strwożonym królem.

 

/ wchodzi Posłaniec z Koryntu /

 

POSŁANIEC

Powiedzcie, ludzie, gdzie pałac Edypa ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Tam jego pałac.

A to jego żona.

 

POSŁANIEC

Życzę jej szczęścia.

 

JOKASTA

Nawzajem, wędrowcze.

Z czym tu przychodzisz ?

 

POSŁANIEC

Z pomyślną nowiną.

 

JOKASTA

Jaka ? Od kogo ?

 

POSŁANIEC

A różna. Z Koryntu.

 

JOKASTA

Radosna ? Smutna ?

 

POSŁANIEC

Mieszkańcy Koryntu

chcą aby Edyp

królował nad nimi.

 

JOKASTA

A król Polibos ?

 

POSŁANIEC

Rozstał się z tym światem.

 

JOKASTA

Ojciec Edypa ?!

 

POSŁANIEC

Przysięgam na życie.

 

JOKASTA

Umarł zwyczajnie.

Edyp go nie zabił !

/ wchodzi Edyp /

 

Słuchaj go, mężu

zamiast słuchać bogów.

 

EDYP

Kto to jest ? Po co ?

 

JOKASTA

Przybył tu z Koryntu.

Polibos skonał.

 

EDYP

Powtórz to, przybyszu !

 

POSŁANIEC

Powtarzam : umarł.

 

EDYP

Zabity czy w łożu ?

 

POSŁANIEC

Starość go zmogła.

 

EDYP

Wróżby pytyjskie i czytanie z ptaków

warte najwyżej

tyle, co garść piachu !

Przepowiedziano, że zabiję ojca

a ten już w ziemi

zanim go dotknąłem.

Chyba, że umarł z tęsknoty za synem.

Tak tylko byłbym winien jego śmierci.

Wyrocznie zwodzą

tych co patrzą jutra

i mocno wierzą w hojne dary losu.

 

JOKASTA

Tak też mówiłam.

 

EDYP

Lecz strach mnie ogłupił.

 

JOKASTA

Nie myśl już o tym…

 

EDYP

Spałem z własną matką ?

 

JOKASTA

Bać się ? I czego ?

Wszystko to przypadek.

Niczego zatem przewidzieć nie można.

Cieszmy się każdym dniem, co świtem wstaje.

A co do matki –

prawie każdy chłopiec

śni, że z nią sypia.

Dziecinne fantazje.

 

EDYP

Gdyby nie żyła…

 

JOKASTA

Ojciec twój nie żyje !

 

EDYP

Boję się żywej !

 

POSŁANIEC

Co to za kobieta ?

 

EDYP

Meropa, starcze.

 

POSŁANIEC

I czym wam zagraża ?

 

EDYP

Wyrok z Delf srogi.

 

POSŁANIEC

Czy to tajemnica ?

 

EDYP

Wieścił Apollo, że matkę poślubię

ojca zabiję

dlatego też Korynt mijałem z dala

by nie kusić losu.

 

POSŁANIEC

Tego się bałeś ?

 

EDYP

Że zabiję ojca.

 

POSŁANIEC

I do Koryntu…

 

EDYP

…nie wrócę. To pewne.

 

POSŁANIEC

To przez rodziców ?

 

EDYP

Tak. Tego się boję.

 

POSŁANIEC

I niepotrzebnie.

 

EDYP

Skoro jestem synem…

POSŁANIEC

Nie – Polibosa.

 

EDYP

Nazywał mnie synem.

 

POSŁANIEC

Ja cię przyniosłem…

 

EDYP

I pokochał obce…

 

POSŁANIEC

Bo nie miał dzieci.

 

EDYP

A gdzie mnie znalazłeś ?

 

POSŁANIEC

W jarach Kiteronu.

 

EDYP

I cóżeś tam robił ?

 

POSŁANIEC

Byłem pastuchem.

 

EDYP

Byłeś pastuchem ?

 

POSŁANIEC

I twoim wybawcą.

 

EDYP

Od czego, starcze ?

 

POSŁANIEC

Spójrz na swoje stopy.

 

EDYP

Nie mów mi o tym.

 

POSŁANIEC

Bo były przekłute ?

 

EDYP

Więc jako dziecko…

 

POSŁANIEC

I stąd twoje imię.

 

EDYP

Kto mi je nadał ?

 

POSŁANIEC

Wie ten, kto cię znalazł.

 

EDYP

Nie ty znalazłeś…

 

POSŁANIEC

Nie, to inny pastuch.

 

EDYP

Czy znasz go dobrze ?

 

POSŁANIEC

Służył u Lajosa.

 

EDYP

Władcy tej ziemi ?

 

POSŁANIEC

Był jego pastuchem.

 

EDYP

Czy jeszcze żyje ?

 

POSŁANIEC

Wy to lepiej wiecie.

 

EDYP

Czy wśród obecnych

poznał ktoś pastucha, o którym mowa ?

Może go gdzieś widział

w polu lub w domu ?

Mówcie, bo pora by wszystko wyświetlić.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nie znam innego poza tym wezwanym.

Królowa Jokasta wie znacznie więcej.

 

EDYP

O niego chodzi ?

 

JOKASTA

Takie tam gadanie.

 

EDYP

Mając dowody…

 

JOKASTA

Nie badaj, na bogów !

 

EDYP

Muszę znać prawdę.

 

JOKASTA

Posłuchaj mej rady.

EDYP

Rady, co dręczy !

 

JOKASTA

Nie pytaj, kim jesteś !

 

EDYP

I gdzie ten pastuch ?!

 

JOKASTA

Biedaku ! żegnam cię słowem ostatnim.   / wychodzi /

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Skąd taka rozpacz u naszej królowej ?

 

CHÓR

Kiedy milczenie zatyka nam usta

już krok zaledwie do krawędzi klęski.

 

EDYP

Muszę rozwikłać swoje pochodzenie.

I gdybym nawet w biedzie się urodził

to się nie wstydzę.

Często ludzie prości

sięgają szczytów.

Dowiem się, kim jestem.

 

 

EPEISODION  IV

-------------------------------

 

 

EDYP

Wydaje mi się

że pasterz nadchodzi

tak długo przez nas tu oczekiwany

Znałeś go dawniej

więc możesz potwierdzić…

/ wchodzi pasterz /

 

PRZEWODNIK CHÓRU

To on, mój panie.

Służył u Lajosa.

 

EDYP

Ciebie zapytam

przybyszu z Koryntu.

Czy to ten człowiek, o którym mówiłeś ?

 

POSŁANIEC

O nim mówiłem.

 

EDYP

Mów, gdy zapytam.

Patrz na mnie, człowieku !

Dawniej byłeś sługą króla Lajosa ?

 

PASTERZ

Chowałem się w domu…

 

EDYP

I co robiłeś ?

 

PASTERZ

Chodziłem za stadem.

 

EDYP

I gdzie to było ?

 

PASTERZ

Zwykle w Kiteronie.

 

EDYP

Znasz tego tutaj ?

 

PASTERZ

Kogo masz na myśli ?

 

EDYP

Tego, co stoi.

 

PASTERZ

Nie bardzo pamiętam…

 

POSŁANIEC

To mnie nie dziwi.

Zaraz mu przypomnę jak przez trzy lata

z wiosny do jesieni

paśliśmy razem stada w Kiteronie.

Zimą wracałem do swojej zagrody

on – do Lajosa.

No, gadaj ! tak było ?

 

PASTERZ

Oj, dawno, dawno.

 

POSŁANIEC

Oddałeś mi dziecko ?

 

PASTERZ

A po co pytasz ?

 

POSŁANIEC

To jego mi dałeś.

 

PASTERZ

Zeżryj swój język !

 

 

EDYP

To dotyczy ciebie.

 

PASTERZ

Czym zawiniłem ?

 

EDYP

Nie mówisz o dziecku.

 

PASTERZ

Bo nie ma o czym.

 

EDYP

Zmusimy cię kijem.

 

PASTERZ

Na bogów ! siłą ?

 

EDYP

Związać go natychmiast !

 

PASTERZ

Za co ? Czego chcesz ?

 

EDYP

Dałeś mu to dziecko ?

 

PASTERZ

Bodaj bym zginął.

 

EDYP

Zginiesz, jak nie powiesz.

 

PASTERZ

Prawda jest gorsza.

 

EDYP

Znów szuka wykrętów !

 

PASTERZ

Dałem to dziecko.

 

EDYP

Dostałeś ? Znalazłeś ?

 

PASTERZ

Wziąłem od kogoś.

 

EDYP

Z jakiego domostwa ?

 

PASTERZ

Nie pytaj, panie !

 

 

EDYP

Pytam raz ostatni.

 

PASTERZ

Z tego pałacu.

 

EDYP

Z rodziny Lajosa ?

 

PASTERZ

Straszna odpowiedź…

 

EDYP

Starczy mi odwagi.

 

PASTERZ

Królewskie dziecko.

Jokasta wie więcej.

 

EDYP

Dała ci dziecko ?

 

PASTERZ

Oddała je, panie.

 

EDYP

Po co oddała ?

 

PASTERZ

Ażebym je zabił.

 

EDYP

Wyrodna matka !

 

PASTERZ

Bała się Wyroczni.

 

EDYP

Jakiej wyroczni ?

 

PASTERZ

Syn miał zabić ojca.

 

EDYP

Po co je dałeś ?

 

PASTERZ

Z żalu i litości.

Myślałem, że je zabierze gdzieś dalej.

On je ocalił na nieszczęsną dolę.

Bo jeśli jesteś

tym, o którym mówi

nie ma człowieka tak nieszczęśliwego.

 

 

EDYP

Jestem zgubiony !

Mam to, czego chciałem.

O, słońce, niech cię

ostatni raz widzę !

Życie dostałem nie od tych, co trzeba.

I żyłem z tymi, z którymi nie wolno.

Zabiłem tego, który był mi bliski.

 

 

STASIMON  IV

------------------------

 

 

CHÓR

Ludzie śmiertelni

marne wasze życie.

Szczęście to majak.

Z marzycielskich rojeń

budzi was nagły przypływ wrogich zdarzeń.

Twój los, Edypie

świadczy, że szczęśliwym

zwać się nie może

ten, kto nie przewidział

dnia ni godziny.

Wywyższony sławą

teraz runąłeś w czarną otchłań klęski

i zapomnienia.

W końcu czas cię dopadł

winę odsłonił i zbrukane łoże.

Synu Lajosa

kiedyś dałeś wolność

dziś więzisz w mroku.

 

EXODOS

---------------------

 

SŁUGA

Ludzie szlachetni

to, co usłyszycie

przejmie was bólem

jeśli jest wam bliski

ród Labdakidów.

I myślę, że rzeki Istros i Fasis

nie zmyją tych brudów

które się kryją w środku tego domu.

Ten ból największy, który w nas uderza

z naszej przyczyny.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Co chcesz nam powiedzieć ?

 

SŁUGA

Powiem najkrócej –

Jokasta nie żyje.

PRZEWODNIK CHÓRU

Jak to się stało ?

 

SŁUGA

Zabiła się sama.

Bez żadnych świadków.

Sam wiem tylko tyle

że jak szalona rzuciła się w łoże

targając włosy.

Wzywała Lajosa

dzień wspominając, kiedy ją zostawił

by z własnym synem mogła płodzić dzieci.

Potem wpadł Edyp

biegał jak szalony

zażądał miecza

pytał też o żonę…

Zły duch mu chyba wskazał do niej drogę.

Wpadł do komnaty –

na plecionym sznurze

zwisła Jokasta.

Zaczął wyć jak zwierzę.

Potem – okropność ! – wyrwał złote szpilki

z jej strojnej sukni

i wbił sobie w oczy.

Wołał, że nie chce, aby oglądały

jego cierpienia, zbrodnie i najbliższych.

U progu szczęścia

patrz, człowieku, końca.

Nieszczęść zbyt wiele.

Starczy dla każdego.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Co się z nim dzieje ?

 

SŁUGA

Chce by pokazano go Kadmejczykom

jako ojcobójcę, tego co z matką…

Słów nie powtórzę –

pójdzie na wygnanie.

Sam siebie przeklął.

Żąda przewodnika

bo ociemniały…

Zaraz go ujrzycie.

I taki widok poruszyłby wroga.

 

/ wchodzi  Edyp /

 

EDYP

O, ja nieszczęsny !

Co ze mnie zostało ?

Los mnie powalił.

Bogowie daleko.

Czym dla nich człowiek ?

Dokąd teraz pójdę ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Piekło przed tobą.

 

EDYP

O, czarna chmuro

co zżerasz źrenice…

Pamięć tak boli z tego, co zrobiłem…

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Podwakroć cierpisz.

 

EDYP

O, przyjacielu mój !

głos twój poznaję.

Masz litość nad ślepcem…

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Zły duch cię skusił ?

 

EDYP

Ból zesłał Apollo

ja sam – ślepotę.

I na co wzrok temu

który nie widzi dobra i radości ?

 

PRZEWODNIK CHÓRU

To wszystko prawda !

 

EDYP

Precz mnie wypędźcie !

Jestem zarazą.

Ściągnąłem na miasto

gniew naszych bogów…

Nic mnie tu nie trzyma.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Lepiej cię nie znać !

 

EDYP

Przeklęty sługa co mnie uratował.

Lepiej mi było

zginąć niż przysporzyć

tyle nieszczęścia, hańby i cierpienia

wam, Tebańczycy.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Lepiej gdybyś zginął !

 

EDYP

Nic by nie było.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Nie lepiej już umrzeć

niż żyć w ślepocie ?!

 

EDYP

Próżne wasze rady.

Jak mógłbym spojrzeć ojcu w twarz w Hadesie

i mojej matce, którą tak skalałem ?

Czy widok dzieci porodzonych w grzechu

byłby mi miły ?

I czy w hańbie swojej

wolno mi patrzeć na drogie mi Teby

i na was tutaj ?

O, nie, nie…Przenigdy !

Gdybym mógł uszy zalać szklistą lawą

i tak się cały odgrodzić od świata

być może byłbym poza kresem cierpień…

O, Kiteronie

czemuś mnie nie zabił ?

Rozstajne drogi

nasiąkłe krwią ojca

czy pamiętacie okropne zdarzenie ?

Tyle zła, tyle…

Stąd mnie jak najszybciej

przepędźcie, ludzie !

Możecie mnie zatłuc

wrzucić do morza…

Bylebym zniknął już jak pył na wietrze.

A teraz bez lęku

stąd mnie wywleczcie.

Udźwignąć mnie łatwiej

bo lżejszy jestem od mego cierpienia

którego unieść nie zdoła nikt inny.

 

PRZEWODNIK CHÓRU

Kreon nadchodzi.

On teraz strażnikiem

naszego miasta.

 

EDYP

Cóż mam mu powiedzieć ?

Że zawiniłem srogim posądzeniem…

 

KREON

Nie chcę wyrzutów czynić ci za błędy.

Wy zaś na widok tej strasznej ohydy

nie wystawiajcie.

Zamknijcie go w domu.

bo tylko krewni winni go oglądać.

 

EDYP

Twoja życzliwość dla złego człowieka

daje mi prawo

by wystąpić z prośbą

która nam obu przyniesie korzyści.

 

KREON

O co mnie prosisz ?

EDYP

Masz mnie wygnać z kraju.

 

KREON

Zapytam bogów.

 

EDYP

Wszak chcą mojej śmierci.

 

KREON

Lepiej mieć pewność.

 

EDYP

Co do mnie, nędznika ?

 

KREON

Dziś dasz im wiarę.

 

EDYP

Wiara – co to znaczy ?

 

KREON

To, co dziś czujesz.

 

EDYP

Błagam cię, pochowaj

tę, co w pałacu

skończyła ze sobą.

Mnie pozwól odejść w góry Kiteronu

gdzie miałem umrzeć z woli mych rodziców.

Niech los rozrządzi, co się dalej stanie.

O moich chłopców

nie troszcz się zanadto.

Gdziekolwiek pójdą, dadzą sobie radę

Lecz dbaj o córki.

Były zawsze przy mnie.

Pozwól je objąć i razem zapłakać.

Oczy mam puste.

Widzieć ich nie mogę.

Ciepło ich ramion zaświadczy, że moje…

Synu Menojka

nie pozwól by córki

twej zmarłej siostry

żyły w łzach i w biedzie.

Bądź im ostoją.

Daj rękę, Kreonie

i nie odmawiaj.

Biedne moja dzieci !

O los łaskawszy dla was tylko proszę.

 

KREON

Dosyć łez. Idź już.

 

EDYP

Pójdę, choć to boli.

KREON

Wszystko ma koniec.

 

EDYP

Wiesz, czego ja pragnę ?

 

KREON

Pewnie mi powiesz.

 

EDYP

Wypędzisz mnie z kraju.

 

KREON

Rozstrzygną bogowie.

 

EDYP

Mam ich nienawiść.

 

KREON

Dlatego się zgodzą.

 

EDYP

Czy jesteś pewien ?

 

KREON

Słów na wiatr nie rzucam.

 

EDYP

Więc mnie stąd zabierz.

 

KREON

Chodźmy już. Bez dzieci.

 

EDYP

Zostaw je przy mnie.

 

KREON

Nie ma nic na zawsze.

 

CHÓR

O, Tebańczycy

Spójrzcie na Edypa

który przeniknął życiowe zagadki

i najprzedniejszym był pośród rodaków.

A teraz patrzcie jak los go pogrążył.

Dlatego każdy musi patrzeć końca.

Gdy zła nie poznał, za wcześnie szczęśliwy.

Zanim nie umrze, co jest wart

nie wiemy.

 

 

 

-------------------------------------------------

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli