M O L I E R
* * * S K Ą P I E C * * *
/ L`AVARE /
przekład -- JÓZEF JASIELSKI
2011
OSOBY
-----------------------------
HARPAGON - ojciec Kleanta i Elizy
KLEANT - syn Harpagona i kochanek Marianny
ELIZA - córka Harpagona i kochanka Walerego
WALERY - syn Anzelma, kochanek Elizy
MARIANNA - kochanka Kleanta.
ANZELM - ojciec Walerego i Marianny
FROZYNA - intrygantka
PAN SIMON - pośrednik
JAKUB – kucharz i woźnica Harpagona
STRZAŁA – służący KLEANTA
PANI CLAUDE – gospodyni Harpagona
KIEŁEK – lokaj Harpagona
MORSZCZUK – lokaj Harpagona
KOMISARZ i jego URZĘDNIK
Rzecz dzieje się w Paryżu.
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA ---------------
WALERY
Czy to, co zaszło między nami, i co napełnia mnie radością, tak bardzo cię martwi, że zaczynasz mnie unikać ? Elizo ! Czyżbyś żałowała, że odwzajemniłaś moją miłość ?
ELIZA
Niczego nie żałuję, Walery. Ale z niepokojem patrzę w przyszłość i zastanawiam się, czy nie zbyt lekkomyślnie poddałam się uczuciu, zapominając o konsekwencjach…
WALERY
Czego się boisz ?
ELIZA
Niestety! Stu rzeczy naraz: nieobliczalnej reakcji ojca, wymówek kochanej rodzinki, opinii sąsiadów i znajomych…
WALERY
Tego się boisz ?
ELIZA
Ale najbardziej boję się, że możesz przestać mnie kochać…
WALERY
Ja miałbym…
ELIZA
Że moje gorące uczucie wywoła w tobie z czasem tę okrutną obojętność, z jaką mężczyźni traktują zbyt zaborcze kobiety.
WALERY
Nie zasłużyłem na taką ocenę, chociaż przyznaję ze skruchą, że jestem mężczyzną. Można mnie posądzać o różne męskie wady, ale nie zmienią one tego, że szaleję za tobą, głuptasie, i niestety nie opuszczę cię aż po grób. Brrr !
ELIZA
Co za prawdziwie męskie wyznanie ! Jednak od pięknych słówek ważniejsze są czyny, mój panie.
WALERY
Daj zatem pierwszeństwo moim czynom, a nie przedwczesnym podejrzeniom.
ELIZA
Nie przekonałbyś mnie, gdybym cię nie kochała. Muszę wierzyć, że mnie nie
zawiedziesz i będziesz mi wierny, chociaż…
WALERY
…jestem mężczyzną !
ELIZA
Ma to swoje dobre strony. Narażałeś życie, aby wyciągnąć mnie ze spienionego morza i otoczyłeś opieką…Nawet więcej ! Żeby być przy mnie, ukrywasz się w tym domu pod przybranym nazwiskiem…Za to cię pokochałam, ale nie jestem pewna, czy inni zechcą zrozumieć moje uczucie…
WALERY
Nie będzie trudno zrozumieć twoją decyzję. Dostatecznie tłumaczy ją chorobliwe skąpstwo twojego ojca i jego okrutna surowość wobec własnych dzieci…A gdy odszukam swoich rodziców, uda nam się z łatwością uzyskać ich życzliwość i wybaczenie…
ELIZA
Ach ! Najważniejsze, żebyś zdobył przychylność i życzliwość mojego ojca.
WALERY
Widzisz, jak się staram. Już samo zakwaterowanie się w tym domu było nie lada sztuką. A cóż dopiero ta nieustanna i zręczna gra, mająca na celu wzbudzić jego zaufanie i życzliwość dla mnie. Wiem już, że aby pozyskać sobie ludzi, trzeba aprobować ich racje, zamiary i postępowanie. Trzeba ich często chwalić, przejmować się tym, czym oni się przejmują, zachwycać się ich głupotą, bić brawo, kiedy chcą się wyróżnić. Pochlebstwo – oto klucz do ludzkiej przychylności. Skoro to jedyny sposób zdobycia zaufania, nie wypada winić kucharza, gdy głodny błaga o jedzenie.
ELIZA
Dlaczego nie szukasz poparcia u mego brata na wypadek, gdyby służącej przyszło do głowy zdradzić naszą tajemnicę ?
WALERY
Nie wszystko naraz. Podwójna rola w jednej intrydze to trochę za dużo. Sama zajmij się bratem. Powiedz mu tyle, ile uznasz za celowe. Właśnie idzie.
/ wychodzi /
SCENA DRUGA ----------------
KLEANT
Dobrze, że jesteś sama, siostrzyczko. Chciałem ci się zwierzyć…
ELIZA
Tak ? O czym chcesz porozmawiać ?
KLEANT
Wiele by mówić…Powiem krótko: kocham.
ELIZA
Kochasz ?
KLEANT
Tak…kocham. Wiem, wiem ! Jestem zależny od ojca…że nic bez jego zgody…że może mieć zdrowszy pogląd nie ulegając, jak ja, ślepej namiętności…że jestem zbyt młody i nie widzę niebezpieczeństwa…Mówię to wszystko, żeby oszczędzić ci podobnych pouczeń i perswazji. Moja miłość jest głucha…
ELIZA
Masz już jakieś zobowiązania wobec osoby, którą aż tak kochasz ?
KLEANT
Nie, ale chcę tego. I błagam cię, nie staraj się mnie przekonać, żebym…
ELIZA
Uważasz mnie za pozbawioną inteligencji gęś ?
KLEANT
Nie myślę tak ! Ale ty, siostrzyczko, nie jesteś zakochana. Tylko szalony zrozumie szaleństwo namiętności.
ELIZA
Niestety, mój bracie, nie wiadomo, kto z nas bardziej szalony.
KLEANT
Ach ! Czyżby i twoje serduszko…?
ELIZA
Zostawmy to. W kim się kochasz ?
KLEANT
Od niedawna mieszka niedaleko stąd. Jest jakby stworzona do miłości…zakochałem się od razu…Marianna mieszka z chorą matką, którą się wspaniale opiekuje i jest do niej niewiarygodnie przywiązana…We wszystkim, co robi jest tyle zmysłowości, wdzięku, dobroci i jakiejś przedziwnej czystości…Chciałbym, żebyś ją poznała.
ELIZA
Już ją poznałam. Jest cała w twoich słowach. Ma moją sympatię, bo ty ją kochasz.
KLEANT
Wspieram je obie w biedzie. Gdyby nie skąpstwo ojca…
ELIZA
Wiem, że to przykre.
KLEANT
Ach, ponad wyobrażenie. To nieludzkie odmawiać sobie wszystkiego. Co z tego, że na starość uskładamy górę pieniędzy ? Tymczasem miną najpiękniejsze lata ! W długach, na łasce kupców, w klasztornej surowości ojca, owładniętego obsesją oszczędzania na wszystkim…Pomóż mi wybadać go, jak zareaguje na moje plany…Inaczej – wyprowadzę się…Coś tam odkładam, gdyby…Gdybyś znalazła się w podobnej sytuacji, możemy wynieść się stąd razem…Nareszcie wolni !
ELIZA
Brakuje naszej mamy.
KLEANT
Usłyszałem jego głos. Chodźmy gdzie indziej. Pogadajmy, jak połączyć siły przeciwko ojcowskiej tyranii.
SCENA TRZECIA ------------------
HARPAGON
Wynoś mi się w tej chwili ! I gęba w kubeł ! Nie chcę cię więcej oglądać w moim domu. Ty darmozjadzie ! Śmierdzący leniu !
STRZAŁA
Cóż to za upierdliwy i wściekły staruch ! Diabeł w niego wlazł, czy co ?
HARPAGON
Co tam mielesz w zębach ?
STRZAŁA
Za co mnie pan tak traktuje ?
HARPAGON
Jeszcze się pyta ! Wynocha, bo zatłukę ! / wymachuje laską /.
STRZAŁA
I za co tak ?
HARPAGON
Za to, że masz się wynieść stąd.
STRZAŁA
Mam tutaj czekać na pańskiego syna…
HARPAGON
Czekaj na ulicy. Nie szwendaj mi się po całym domu, żeby podglądać, co się dzieje i kombinować, na czym by tu skorzystać. Nie życzę sobie tutaj szpicla, którego kaprawe ślepia wciąż śledzą, co robię…którego nochal obwąchuje mój majątek, a łapy swędzą, żeby coś zwinąć niepostrzeżenie.
STRZAŁA
Jak, do diabła, można panu coś zwinąć niepostrzeżenie ? W dzień sprawdza pan każdy kąt, w nocy stoi na czatach…Tylko jakiś cud może pootwierać te wszystkie zamki.
HARPAGON
To wyłącznie moja sprawa, co robię. I tak zostanie. Patrzcie, jak to się lustrator interesuje każdym moim krokiem ! / na stronie / Czy on przypadkiem nie domyśla się…? / głośno / Może rozniesiesz po mieście, że rzekomo ukryłem dużą sumę pieniędzy, plotkarzu ?
STRZAŁA
A ukrył pan ?
HARPAGON
Tego nie powiedziałem, durniu ! / cicho / Niech to diabli ! / głośno / Zapytałem, bo jesteś zdolny do każdego łotrostwa, byle mi dopiec.
STRZAŁA
Nikogo nie obchodzi, ile pan ma, a ile panu brakuje. Ludziom od tego nie przybędzie.
HARPAGON
Filozof ! Jak ci przyłożę, to cała ta filozofia wycieknie z twojego łba razem z chamstwem…Wynocha !
STRZAŁA
Jak wynocha, to wynocha.
HARPAGON
Stój ! Czy aby czegoś nie wynosisz ?
STRZAŁA
A da się coś stąd wynieść ?
HARPAGON
Chodź no tu. Sprawdzę. Pokaż ręce.
STRZAŁA
Prawa.
HARPAGON
Lewa !
STRZAŁA
Jest lewa.
HARPAGON
/ pokazuje na spodnie / A tam ?
STRZAŁA
Zerknie pan ?
HARPAGON
/ obmacuje spodnie / Takie szerokie, że w sam raz na złodziejskie schowki. /przegląda kieszenie /
STRZAŁA
Czasem tak sobie myślę, że trzeba by jakiejś zarazy na skąpców i chciwców. Nie uważa pan ?
HARPAGON
Że co ?
STRZAŁA
A co ?
HARPAGON
No właśnie !
STRZAŁA
Zapytałem, czy zgadza się pan ze mną w sprawie nagłej zarazy na skąpców i wszelkich chciwców.
HARPAGON
Kogo masz na myśli ?
STRZAŁA
Tych, co myślą wyłącznie o sobie.
HARPAGON
A konkretnie ?
STRZAŁA
Myśli pan, że chodzi o pana ?
HARPAGON
Myślę, co myślę. Ale do kogo ta mowa ?
STRZAŁA
Powiedzmy: do tej oto czapki.
HARPAGON
Nie rób ze mnie durnia, bo przemówię do twojego grzbietu.
STRZAŁA
Nie mogę wymyślać na skąpców ?
HARPAGON
Trzymasz język za zębami ?
STRZAŁA
Nie podałem żadnego nazwiska.
HARPAGON
Tylko spróbuj, a porachuję ci kości.
STRZAŁA
Otóż właśnie…
HARPAGON
Cicho mi tu !
STRZAŁA
A niech tam.
HARPAGON
No, no !
STRZAŁA
Jest pan zadowolony z przeszukania ?
HARPAGON
Nie traćmy czasu. Gdzie to masz ?
STRZAŁA
Co ?
HARPAGON
To, co ukradłeś.
STRZAŁA
Nic nie ukradłem.
HARPAGON
Czy aby ?
STRZAŁA
Aby, aby.
HARPAGON
W takim razie z Panem Bogiem. Idź do diabła !
STRZAŁA
Chrześcijańskie pożegnanie, nie ma co mówić !
HARPAGON
Będziesz miał do czynienia z własnym sumieniem.
SCENA CZWARTA ------------------
HARPAGON / sam /
Co za podejrzany typ ! W niemałym jestem kłopocie, przechowując w domu tak ogromną sumę pieniędzy…Szczęśliwcy lokują pieniądze w, daj Boże, bezpiecznym banku, zostawiając sobie co nieco na drobne wydatki, a ty, człowieku, zamartwiaj się, gdzie tu znaleźć najlepszy schowek…Skrzynię ci rozwalą, sejf rozprują …Z drugiej strony – czy to dobrze, że zakopałem taki majątek w ogrodzie ? Tyle tysięcy, tyle złota…/ spostrzegając wchodzących Elizę i Kleanta / O, Boże ! Czyżbym się zdradził z sekretem ? Po co gadam sam do siebie, jak czubek ? Coś się stało ?
KLEANT
Nic, ojcze.
HARPAGON
Jak dawno tu jesteście ?
KLEANT
Właśnie weszliśmy.
HARPAGON
Słyszeliście…
KLEANT
Co takiego, ojcze ?
HARPAGON
Coś…
ELIZA
Coś ?
HARPAGON
To coś, co powiedziałem przed chwilą do siebie.
KLEANT
Nie.
HARPAGON
Czyżby ?
ELIZA
Wybacz, ojcze…
HARPAGON
Coś jednak do was doleciało. / po chwili / Rozmawiałem właśnie sam ze sobą
o tym, jaki to kłopot z pieniędzmi…
KLEANT
Nie chcieliśmy ci przeszkodzić, ojcze.
HARPAGON
Na szczęście nie mam kłopotów z przechowywaniem w domu dużej gotówki i cieszę się, że mogę wam to powiedzieć, moje dzieci.
KLEANT
To są twoje sprawy, ojcze.
HARPAGON
A jednak dobrze by było posiadać taki skarb.
KLEANT
Nie sądzę…
HARPAGON
Cóż to byłby za interes !
ELIZA
To są rzeczy…
HARPAGON
…które pragnąłbym posiadać.
KLEANT
Wydaje mi się, że …
HARPAGON
Wiem, co bym z nimi zrobił.
ELIZA
Przecież jesteś, ojcze…
HARPAGON
Przestałbym tak narzekać na ciężkie czasy.
KLEANT
Ale ty , ojcze, nie masz najmniejszego powodu, żeby narzekać. Cieszysz się
opinią bogatego i szanowanego człowieka.
HARPAGON
Ja – bogaty ! To kłamliwe plotki zawistnych nikczemników !
ELIZA
Uspokój się, ojcze.
HARPAGON
Nie mogę w to uwierzyć. Moje dzieci stają przeciwko mnie, ręka w rękę z moimi przysięgłymi wrogami…
KLEANT
Czy uważasz, ojcze, za wroga, każdego kto dostrzega i docenia twój majątek ?
HARPAGON
Właśnie tak ! Takie gadanie, jak i twoje szastanie pieniędzmi, doprowadzą do tego, że którejś pięknej nocy jakiś bandzior poderżnie mi w łóżku gardło, sądząc, że sypiam na złocie.
KLEANT
Ja – szastam pieniędzmi ?
HARPAGON
Ty, ty…Czy musisz paradować po mieście każdego dnia w innym przebraniu ? Gdyby to z ciebie ściągnąć i spieniężyć, uzbierałaby się niezła sumka. Twój sposób na życie bardzo mi się nie podoba…Bardzo. Musisz mnie nieźle skubać.
KLEANT
Chciałbym wiedzieć, jak to można ojca podskubać.
HARPAGON
Ja sam nie wiem. Ale ty musisz mieć jakieś źródełko, z którego czerpiesz na takie wystawne utrzymanie.
KLEANT
Ja, mój ojcze ? Gram i wygrywam.
HARPAGON
I źle. To, co się wygra w karty należy odkładać na procent, a nie rozrzucać na fatałaszki…
KLEANT
Masz rację, ojcze.
HARPAGON
No, dobrze. / Eliza i Kleant dają sobie jakieś znaki /. Co to ? Zmawiają się, żeby
mnie okraść ? / głośno / Co to za gestykulacja ?
ELIZA
Ustalamy z bratem, kto będzie mówił pierwszy. Mamy ci coś do powiedzenia.
HARPAGON
Ja także mam dla was coś.
KLEANT
Chodzi o małżeństwo.
HARPAGON
Mnie chodzi o to samo.
ELIZA
Ach ! mój ojcze !
HARPAGON
Po co płakać ? Boisz się czego ?
KLEANT
Boimy się, że nasze uczucia rozminą się z twoim wyborem.
HARPAGON
Nie ma powodu do strachu. Wiem, czego wam trzeba i zadbam o to we właściwym czasie. Ale do rzeczy. / do Kleanta / Czy zwróciłeś kiedyś uwagę na młodą osobę o imieniu Marianna ? Mieszka niedaleko stąd…
KLEANT
Tak, ojcze.
HARPAGON
A ty ?
ELIZA
Coś tam słyszałam.
HARPAGON
Co o niej myślisz, synu ?
KLEANT
Jest uroczą osobą.
HARPAGON
Jej twarz ?
KLEANT
Niewinna i uduchowiona…
HARPAGON
Jej wygląd i zachowanie ?
KLEANT
Wspaniałe, bez wątpienia.
HARPAGON
Czyli zasługuje na uwagę ?
KLEANT
O, tak.
HARPAGON
Dobra partia ?
KLEANT
Bardzo dobra.
HARPAGON
Gospodarna ?
KLEANT
Bez wątpienia.
HARPAGON
Potrafi dać szczęście ?
KLEANT
O, tak !
HARPAGON
Cóż, gorzej z posagiem.
KLEANT
Ona sama starczy za wszelkie bogactwo !
HARPAGON
Zawsze można to sobie zrekompensować w inny sposób…
KLEANT
Oczywiście !
HARPAGON
Cieszę się, że w tym jednym jesteśmy zgodni. Być może ożenię się z nią.
KLEANT
Co takiego ?
HARPAGON
A co ?
KLEANT
Jesteś gotów, ojcze, co ?
HARPAGON
A to ! Poślubić Mariannę.
KLEANT
Ty, ojcze ? Ty ?
HARPAGON
Ja, ja, ja…Cóż w tym dziwnego ?
KLEANT
Źle się czuję. Muszę wyjść, ojcze.
HARPAGON
Drobiazg. Napij się wody w kuchni. / Kleant wychodzi /
HARPAGON
Wymoczek. Tyle, jeśli chodzi o mój ożenek. Co do Kleanta, dostanie pewną wdowę, o której usłyszałem dziś rano. Ty wyjdziesz za pana Anzelma.
ELIZA
Za tego…
HARPAGON
Tak. Człowiek rozsądny, dojrzały, doświadczony, bo dobiega pięćdziesiątki, no i bogaty.
ELIZA
Jeszcze nie myślę o małżeństwie, mój ojcze. Jeśli można.
HARPAGON
Za to ja, moja maleńka, myślę. Jeśli można.
ELIZA
Przepraszam, ojcze.
HARPAGON
Przepraszam, córko.
ELIZA
Nie wyjdę za pana Anzelma. Wybacz.
HARPAGON
Wyjdziesz jeszcze dziś wieczorem. Wybacz.
ELIZA
Dziś wieczorem ?
HARPAGON
Dziś wieczorem.
ELIZA
Niemożliwe.
HARPAGON
Możliwe.
ELIZA
Nie.
HARPAGON
Tak.
ELIZA
Powiedziałam: nie.
HARPAGON
Powiedziałem; tak.
ELIZA
Nie zmusisz mnie do tego, ojcze.
HARPAGON
Zmuszę, córko.
ELIZA
Zabiję się.
HARPAGON
Wyjdziesz za niego, zanim się zabijesz. Jak mówisz do ojca, bezczelna ?!
ELIZA
Jak mam mówić na taki gwałt ?
HARPAGON
To świetna partia i każdy pochwali mój wybór.
ELIZA
Nikt rozsądny !
HARPAGON
/ spostrzegł Walerego / Jest Walery. Może zostać sędzią w tej sprawie ?
ELIZA
Zgadzam się.
HARPAGON
Przyjmiesz wyrok z pokorą ?
ELIZA
Zrobię, co on powie.
HARPAGON
Załatwione.
SCENA PIĄTA ---------------
HARPAGON
Oto, Walery. Masz rozsądzić, kto z nas dwojga ma rację.
WALERY
Jasne, że pan.
HARPAGON
Wiesz, o co chodzi ?
WALERY
Nie. Ale pan jest wcieleniem rozsądku…
HARPAGON
Dziś wieczorem wydaję córkę za mąż za szanowanego i majętnego człowieka. A to ciele rzuca mi w twarz, że ani myśli o małżeństwie ! Co powiesz ?
WALERY
Co powiem ?
HARPAGON
Tak.
WALERY
Nooo…
HARPAGON
Co ?
WALERY
Co ? Powiem, że pan ma zawsze rację. Ale córka częściowo…
HARPAGON
Cóż to ! Anzelm to najlepsza partia. Spokojny, zamożny, bezdzietny…
Stać ją na kogoś lepszego ?
WALERY
Nie przeczę…Ale dla niej to zbyt nagła decyzja…Nie zna go i nic do niego nie czuje…
HARPAGON
Jak go pozna…bliżej, to poczuje. Trafia się okazja wydać ją bez posagu.
WALERY
Bez posagu ?
HARPAGON
Bez.
WALERY
Brak mi słów. To ci dopiero ! Chylę czoła przed takim niezbitym argumentem.
HARPAGON
A ile zaoszczędzę !
WALERY
Ho, ho ! Co prawda, córka mogłaby nieśmiało zaznaczyć, że tu chodzi o jej szczęście; że związek na całe życie, to zbyt poważna sprawa, i że należy być ostrożnym…
HARPAGON
Bez posagu !
WALERY
Ma się rozumieć: bez posagu ! Są mądrzy ludzie, którzy uważają, że córki też mają coś do powiedzenia; że to za duża różnica wieku; że to gorzej, niż lepiej, ale pan…
HARPAGON
Bez posagu !
WALERY
Jak tu się, u licha, przeciwstawić pańskiemu: bez posagu ? Nie wszyscy ojcowie są egoistami i kupczą swoimi córkami. Są tacy, dla których miłość małżeńska jest warta więcej, niż korzyści…
HARPAGON
Bez posagu !
WALERY
Poddaję się. Bez posagu.
HARPAGON
/ patrzy w stronę ogrodu, do siebie / Pies szczeka ? Może ktoś w ogrodzie
węszy za moimi pieniędzmi. / do Walerego / Zostań tu, aż wrócę. / wybiega/
ELIZA
Zebrało ci się na żarty ?
WALERY
Chciałem go dobrze usposobić. Należy do ludzi, którzy nie znoszą sprzeciwu i im mocniej na nich naciskasz, tym większy stawiają opór. Musimy to dobrze rozegrać. Udawaj, że zgadzasz się z nim, a wtedy…
ELIZA
Na małżeństwo !
WALERY
Znajdziemy sposób…
ELIZA
Do wieczora ?
WALERY
Udasz, że jesteś chora i zyskamy na czasie…
ELIZA
Wezwie lekarza i wszystko się wyda.
WALERY
Nie żartuj ! Łatwo można oszukać każdego konowała. Nawet jak nie wie, jaka to choroba, zawsze wymyśli skąd się wzięła.
HARPAGON
/ na stronie / Nic się nie stało, dzięki Bogu.
WALERY
/ nie zauważył wejścia Harpagona / W końcu, możemy uciec…/ spostrzega Harpagona / Córka ma słuchać ojca we wszystkim. Nie ważne, jaki jest przyszły mąż; ważne, że bierze bez posagu !
HARPAGON
Brawo !
WALERY
Przepraszam za to niestosowne pouczanie pańskiej córki.
HARPAGON
Ależ proszę ! Ślicznie powiedziane. / do Elizy / Czy ci się to spodoba, czy nie, odtąd ten młodzieniec przejmuje w moim imieniu nadzór nad twoim zachowaniem.
WALERY
Czy teraz przestanie pani upierać się bezsensownie…/ Eliza wychodzi /
Pójdę za nią, żeby jej przemówić do rozumu.
HARPAGON
Słusznie. Trzeba…
WALERY
Trzeba jej przykrócić cugli.
HARPAGON
Racja. I jeszcze…
WALERY
Proszę się nie martwić. Przykrócę, co trzeba.
HARPAGON
Rób, co należy. Wychodzę na krótko do miasta.
WALERY
/ w kierunku wyjścia Elizy / Pieniądz to najcenniejszy dar niebios. Ma pani
szczęście, że znalazł się ktoś, kto chce poślubić pannę bez posagu. Te dwa słowa : bez posagu, wystarczą za miłość, młodość, godność, uczciwość, mądrość…
HARPAGON
Co za chłopak ! Gada jak natchniony. Mam szczęście, mając go przy sobie.
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA ---------------
KLEANT
Gdzie się włóczyłeś ? Miałeś na mnie…
STRZAŁA
…czekać, ale pański ojciec wywalił mnie z domu. Ledwie uniknąłem lania.
KLEANT
Co z naszą sprawą ? Tyle, co straciłem cię z oczu i już wiem, że mam w ojcu konkurenta.
STRZAŁA
Pański ojciec zakochany ?
KLEANT
Niech to…! O mało nie zdradziłem się, tak mnie zaskoczył.
STRZAŁA
Odbiło mu !
KLEANT
Załatwił mnie !
STRZAŁA
W takim razie po co pan ma ukrywać, że jest pan zakochany w tej samej…
KLEANT
Bo mogę to wykorzystać i nie dopuścić do tego żałosnego małżeństwa. Co załatwiłeś ?
STRZAŁA
Lepiej zdechnąć z głodu, niż być na łasce lichwiarzy.
KLEANT
Nic ?
STRZAŁA
Pana powierzchowność budzi sympatię, ale…
KLEANT
Będę miał te piętnaście tysięcy ?
STRZAŁA
Pan Simon stawia twarde warunki…
KLEANT
Skontaktował cię z osobą, która da pieniądze ?
STRZAŁA
Nie ma mowy ! To jakiś tajemniczy osobnik. Chce się spotkać z panem w wynajętym mieszkaniu i wybadać, czy jest pan wypłacalny. Nazwisko pańskiego ojca nam pomoże…
KLEANT
Należy mi się część majątku po matce…
STRZAŁA
Żąda, żeby szczegółowa umowa była spisana u notariusza, wybranego przez wierzyciela…
KLEANT
Nic dziwnego.
STRZAŁA
Zwrot w wysokości jeden do osiemnastu.
KLEANT
Przyzwoity człowiek.
STRZAŁA
Ale sam musi te pieniądze pożyczyć od kogoś innego z procentem jeden do pięciu i dłużnik ma pokryć koszta tych procentów…
KLEANT
Do diabła ! Żyd czy Arab ? To więcej niż dwadzieścia pięć od stu !
STRZAŁA
Tak mu też powiedziałem. Musi pan to przemyśleć.
KLEANT
Co tu myśleć ? Potrzebuję tych pieniędzy i nie mam wyboru.
STRZAŁA
Tak też powiedziałem.
KLEANT
Na tym koniec ?
STRZAŁA
Koniec ? Do ręki dostanie pan tylko dwanaście tysięcy. Pozostałe w postaci biżuterii, mebli i łachów, które wierzyciel wycenił po aktualnej cenie rynkowej…
KLEANT
Mam zostać handlarzem ?
STRZAŁA
Łóżko z baldachimem i kapą, sześć krzeseł tapicerowanych…
KLEANT
Po co mi to ?
STRZAŁA
/ czyta z kartki / Dalej: stół z kręconymi nogami…
KLEANT
Bodaj go pokręciło !
STRZAŁA
Ceglany kominek…
KLEANT
Krew mnie zaleje !
STRZAŁA
Spokojnie. Warcaby, skóra z węża…
KLEANT
Kto to kupi ? Wie, bandzior, że nie mam wyjścia.
STRZAŁA
Kupić drogo, sprzedać tanio.
KLEANT
Wszystko przez tego zjełczałego skąpca. I jak tu nie życzyć mu nagłej i niespodziewanej śmierci !
STRZAŁA
Śmierci jak śmierci. Czasem mam ochotę okraść go. Należy mu się to.
KLEANT
Daj mi ten papier. Przejrzę spokojnie.
SCENA DRUGA ------------------
PAN SIMON
/ w głębi sceny / Ten młody człowiek zgodzi się na wszelkie warunki.
HARPAGON
Twierdzisz, Simonie, że nie ma żadnego ryzyka ? Znasz go dobrze ?
PAN SIMON
Poznałem go przypadkiem. Pochodzi z bogatej rodziny, matka nie żyje.
Zapewnia nawet, że jeśli pan sobie tego zażyczy, to jego ojciec umrze zanim upłynie parę miesięcy…
HARPAGON
To byłoby coś. Jako chrześcijanin mam obowiązek pomagać bliźnim w potrzebie…
PAN SIMON
Jasne.
STRZAŁA
/ na uboczu / Dlaczego nasz Simon rozmawia z pańskim ojcem ?
KLEANT
Powiedziałeś mu, kim jestem, zdrajco ?
PAN SIMON
/ do Kleanta i służącego / O ! Nie mogliście się doczekać ? Kto wam powiedział, że mamy się tutaj spotkać ? / do Harpagona / Proszę mi wierzyć, nie zdradziłem pańskiego nazwiska i miejsca zamieszkania…
HARPAGON
Co to znaczy ?
PAN SIMON
To właśnie ten pan pragnie pożyczyć od pana te piętnaście tysięcy…
HARPAGON
Do tego się posuwasz, łotrze ?!
KLEANT
Ojciec zajmuje się plugawą lichwą ?
/ Simon wymyka się, Służący ukrył się. /
HARPAGON
A ty rujnującymi pożyczkami ?
KLEANT
Mam się bogacić lichwą ?
HARPAGON
I nie wstyd ci patrzeć mi w oczy ?
KLEANT
I nie wstyd, ojcu, patrzeć w oczy ludziom, których ojciec wyzyskuje ?
HARPAGON
Nie wstydzisz się swojego łajdactwa i narażania majątku z takim trudem wypracowanego przez rodziców ?
KLEANT
Czy nie większym wstydem jest nienasycona żądza gromadzenia pieniędzy w
tak niegodny sposób ?
HARPAGON
Zejdź mi z oczu, bydlaku !
KLEANT
Czy ten bydlak większy, który zapożycza się z potrzeby, czy ten, który okrada
potrzebujących bez potrzeby ?
HARPAGON
Wynoś się, bo…bo…! / wywija laską - Kleant odchodzi /
SCENA TRZECIA -----------------
FROZYNA
Proszę pana…
HARPAGON
Czekaj tu na mnie. / na stronie / Sprawdzę, czy moje pieniądze są bezpieczne.
SCENA CZWARTA ----------------
FROZYNA
/ do służącego Kleanta / Skądżeś się tutaj wziął ?
STRZAŁA
A ty skąd ?
FROZYNA
Pomagam ludziom w interesach. Nie mam nic poza głową na karku.
STRZAŁA
Masz jakiś interes ze staruchem ?
FROZYNA
Mam. Liczę na pokaźny zysk.
STRZAŁA
Pokaźny zysk ? Od niego ?
FROZYNA
Za pewne usługi słono się płaci.
STRZAŁA
Życzę szczęścia ! Widzę, że nie masz pojęcia, z kim robisz interesy. Żadna
wdzięczność nie zmusi go do sięgnięcia do kieszeni. Nie szczędzi podziękowań, komplementów, zapewnień o przyjaźni – słowa nic nie kosztują – ale co do forsy – figa z makiem !
FROZYNA
Gadaj zdrów. Wiem, jak naciągnąć faceta.
STRZAŁA
Nie na pieniądze. Gdybyś nawet na jego oczach umierała z głodu, nie rzuci ci
do puszki choćby drobniaka. Gdy coś daje, przeżywa tortury…Idzie.
/ Służący oddala się /
SCENA PIĄTA -----------------
HARPAGON
/ do siebie / Jest dobrze. / do Frozyny / Co tam, Frozyno ?
FROZYNA
Ach ! mój Boże ! Świetnie pan wygląda ! Zdrowo !
HARPAGON
Kto ? Ja ?
FROZYNA
Tak świeżo nigdy pan nie wyglądał. No, no !
HARPAGON
Poważnie ?
FROZYNA
Jakże ? Tak młodo. Przebije pan każdego młodzika.
HARPAGON
Skończyłem sześćdziesiąt…
FROZYNA
Fiu ! Co za wiek ? Jest pan w najpiękniejszym okresie męskości.
HARPAGON
Może i tak. Ale mieć te dwadzieścia lat mniej…
FROZYNA
To chyba żart ? Dożyje pan z pewnością do setki.
HARPAGON
Myślisz…
FROZYNA
Myślę ! Przecież to widać od razu. Proszę się zatrzymać. No tak ! Widzę w pańskich oczach znak długowieczności !
HARPAGON
Znasz się na tym ?
FROZYNA
A jakże ! Proszę pokazać dłoń. Mój Boże, jaka bezkresna linia życia !
HARPAGON
Co ?
FROZYNA
Widzi pan tę linię ? O, tutaj.
HARPAGON
I co z tego ?
FROZYNA
Mówiłam, głupia, że sto. Pożyje pan znacznie dłużej. O !
HARPAGON
To tutaj ? / ogląda dłoń /
FROZYNA
Trzeba będzie pana dorżnąć jak barana. Pogrzebie pan dzieci, wnuki, prawnuki…
HARPAGON
Bogu niech będą dzięki ! Teraz – co załatwiłaś ?
FROZYNA
Co za pytanie ? Ja załatwiam, co się zdarzy. A jeśli chodzi o swatanie, to nikt mi
nie podskoczy. Pański przypadek jest prosty. Bułka z masłem. Jestem w dobrych stosunkach z matką i córką. Dałam panu świetną rekomendację…
HARPAGON
A matka ?
FROZYNA
Cieszy się, jak dziecko. Powiedziałam, że zaprasza pan Mariannę na ślub swojej córki. I tak to panna jest teraz pod moją opieką.
HARPAGON
To się dobrze składa. Goszczę dziś pana Anzelma i obecność Marianny…
FROZYNA
No, no ! Marianna chce złożyć wizytę pańskiej córce…
HARPAGON
Co z posagiem ? Nikt nie bierze panny bez niczego.
FROZYNA
Bez niczego ! Wniesie panu dwanaście tysięcy rocznie.
HARPAGON
Dwanaście tysięcy !
FROZYNA
Biedaczki oszczędzały na wszystkim. Marianna jada skromnie i byle co. Na tym zaoszczędzi pan jakieś trzy tysiące. Ubiera się w tanie suknie, nie lubi biżuterii,
drogich mebli…Z tego zostanie panu w kieszeni jakieś cztery tysiące rocznie.
Brzydzi się grami hazardowymi…Nie przegra kilkudziesięciu tysięcy jak moja
sąsiadka jeszcze niedawno. Niech będzie tylko pięć. Pięć tysięcy, że w ogóle
nie gra. Plus cztery tysiące, bo się nie stroi. To już dziewięć. Trzy tysiące, bo licho jada. To razem dwanaście tysięcy. No !
HARPAGON
Niezła sumka, ale nierealna.
FROZYNA
Nierealna ! Czy skromność, prostota i brak pociągu do hazardu, to nie jest realny posag ślubny ?
HARPAGON
Robisz ze mnie durnia ? Chcesz mi wmówić, że posagiem są wszystkie wydatki, których nie zrobi ? Mam mieć coś z niczego !
FROZYNA
Matko Święta ! Będzie pan miał, będzie. Podobno mają gdzieś tam jakiś niewielki majątek…
HARPAGON
Rzecz do sprawdzenia. Poza tym, boję się, że jestem dla niej za stary. Nie śpieszno mi zostać rogaczem…
FROZYNA
I tu pana zaskoczę ! Marianna wprost nie znosi młodych ludzi. Ceni i szanuje, wręcz uwielbia, starszych mężczyzn.
HARPAGON
Starszych !
FROZYNA
Na grób mojej matki ! Im starszy, tym bardziej ją podnieca. Najlepiej po
sześćdziesiątce. Kiedyś uciekła sprzed ołtarza…Narzeczony wygadał się, że ma dopiero pięćdziesiątkę. Ani się pan waż odmładzać dla niej !
HARPAGON
Niewiarygodne ! Prawdę mówiąc, gdybym był kobietą, nigdy nie zadawałbym się z młokosami…
FROZYNA
Smarkateria !
HARPAGON
Chociaż są kobiety, które…
FROZYNA
Głupie kobiety ! Co tu kochać w tych siusiumajtkach ?
HARPAGON
Zawsze to powtarzam.
FROZYNA
Gdzie im się równać z panem ! Pan potrafi zawrócić w głowie i młodej, i starej.
HARPAGON
Tak myślisz ?
FROZYNA
Pewnie ! Proszę się obrócić. Bomba ! Proszę o parę kroków. Co za postawa ! Siła i sprawność. No i zdrowie przede wszystkim…Tak.
HARPAGON
Coś tam czasem chrupnie…Astma mnie nieraz…
FROZYNA
Głupstwo ! Astma dodaje panu uroku i zmysłowości.Ten pański kaszel…Prima !
HARPAGON
Frozyno, czy Marianna widziała mnie kiedykolwiek ? Powiedzmy: gdzieś na mieście.
FROZYNA
A po co ? Opisałam jej pana tak pięknie i zachęcająco…
HARPAGON
Niech będzie.
FROZYNA
Przy okazji: mam prośbę. Przegram sprawę w sądzie, jeżeli nie wpłacę drobnej
kwoty. Czy mógłby pan…/ Harpagon nasrożył się / Marianna nie może doczekać się spotkania z panem. / Harpagon rozluźnił się /
HARPAGON
To miłe, miłe.
FROZYNA
Jestem zgubiona, jeśli przegram ten proces…/ Harpagon spoważniał / Z jaką radością słuchała mojej opowieści o panu…Jak mi Bóg miły, ona chce tego małżeństwa ! / Harpagon rozchmurzył się /
HARPAGON
Jestem ci zobowiązany, Frozyno.
FROZYNA
W takim razie, czy mógłby mi pan pożyczyć…Ocali mnie pan…Będę dozgonnie
wdzięczna…
HARPAGON
Muszę cię pożegnać. Listy czekają.
FROZYNA
Nie prosiłabym, gdyby nie tragiczna sytuacja…
HARPAGON
Czas minął. Do zobaczenia. / odchodzi /
FROZYNA
Niech cię dżuma zeżre, obrzydły psie ! Kutwiarski pysk udawał cały czas głuchego na moje prośby…Nie dam się tak łatwo spławić.
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA -----------------
HARPAGON
Prędzej ! Niech wszyscy podejdą. / służba ustawia się przed Harpagonem /
Dobrze, że panią widzę z miotłą, pani Claude, bo trzeba porządnie posprzątać całe mieszkanie. Tylko proszę nie zarysować mebli ścierką…Ponadto zlecam pani nadzór nad butelkami. Gdyby któraś gdzieś przepadła albo stłukła się, potrącę pani z wypłaty.
JAKUB
/ na stronie / Dobrze wiedzieć, za co się oberwie.
HARPAGON
Służący zajmą się myciem szklanek i nalewaniem gościom wina. Tylko wtedy, jeśli ktoś zechce się napić. I poprosi co najmniej trzy razy…Nie zapomnijcie solidnie rozcieńczyć trunek wodą.
KIEŁEK
Czy mamy zdjąć fartuchy ?
HARPAGON
Jak tylko wejdą goście. I dbać mi o liberię !
MORSZCZUK
Mam, o tutaj, plamę z oleju, proszę pana.
KIEŁEK
Przez rozdarte spodnie widać mi…
HARPAGON
Trzymaj się blisko ściany i nie odwracaj tyłem. / do Elizy / Musisz przypilnować
służących przy sprzątaniu stołu. Żeby nic, co zostanie, nie przepadło.
Zajęcie w sam raz dla ciebie. No i masz być miła dla mojej narzeczonej.
ELIZA
Dobrze, ojcze.
HARPAGON
/do Kleanta / Puściłem płazem twoje ostatnie wybryki…Dlatego niech ci nie przyjdzie do łba dworować sobie z Marianny.
KLEANT
Dworować sobie ? A to dlaczego ?
HARPAGON
A to dlatego ! Wiadomo, co chodzi dzieciakom po głowie, kiedy ojciec żeni się
powtórnie…jak traktują macochę. Jeśli chcesz żyć ze mną w zgodzie, zachowasz się więcej niż przyzwoicie.
KLEANT
To prawda, że nie tęsknię za macochą. A co do mojego zachowania, będzie,
jak zawsze, bez zarzutu.
HARPAGON
Takie ma być !
KLEANT
Bądź spokojny, ojcze.
HARPAGON
Doceniam to.
HARPAGON
Walery, będę cię potrzebował. Podejdź bliżej, Jakubie.
JAKUB
Będzie pan mówił do kucharza, czy do woźnicy ?
HARPAGON
Do obu naraz.
JAKUB
Obaj naraz słuchają.
HARPAGON
Obiecałem wydać dzisiaj kolację. Dobrze gotujesz ?
JAKUB
To zależy, ile dostanę pieniędzy.
HARPAGON
Znowu te pieniądze ! Ciągle tylko: pieniądze, pieniądze, pieniądze…Nie znacie innego słowa, co ?
WALERY
Bezczelny typ ! Łatwo przygotować dobrą kolację za duże pieniądze. Nawet kretyn to potrafi. Sztuką jest przygotować wyśmienite jedzenie za niewielkie pieniądze…I żeby jeszcze zostało.
JAKUB
Wyśmienite…za niewielkie pieniądze !
WALERY
Wyśmienite.
JAKUB
Może zdradzi mi pan tę tajemnicę, co prowadzi do tego wyśmienitego i taniego?
Chce mnie pan zastąpić przy garach ?
HARPAGON
Ciszej ! Czego trzeba ?
JAKUB
Jest tutaj taki, co panu tanio ugotuje.
HARPAGON
Hola ! Gadaj, krętaczu !
JAKUB
Na ile osób ?
HARPAGON
Nie więcej, jak na osiem, ale żeby starczyło na dziesięć.
WALERY
Dwanaście.
JAKUB
Powinny być cztery duże dania i pięć przystawek…
HARPAGON
Chcesz, do diabła, ugościć całe miasto ?
JAKUB
Zrazy…
HARPAGON
Mnie też chcesz ugotować, draniu ?
JAKUB
Desery…
HARPAGON
Jeszcze ?
WALERY
Chcesz, żeby goście pochorowali się z przejedzenia ?
HARPAGON
Święte słowa.
WALERY
Prawdziwy przyjaciel nie przekarmia swoich gości. Nie po to się żyje, żeby żreć.
HARPAGON
Słyszałeś ? / do Walerego / Co za filozof to wymyślił ?
WALERY
Mam na końcu języka…
HARPAGON
Zapisz. Utrwalę to złotymi literami nad kuchnią.
WALERY
Zapiszę. A wieczerzy przypilnuję osobiście.
HARPAGON
No, dobrze.
JAKUB
Kłopot z głowy.
HARPAGON
/do Walerego / Najlepsza będzie tłusta potrawka z baraniny. Nie da się tego
dużo zjeść i szybko stygnie na łój.
WALERY
Proszę mi zaufać.
HARPAGON
/ do Jakuba / Trzeba wysprzątać powóz i przygotować konie. Zawieziesz panienki na jarmark najkrótszą drogą…
JAKUB
Te konie są tak wyposzczone, że nie ustoją…
HARPAGON
I co im się dzieje ? Nie pracują, to i nie jedzą.
JAKUB
Myśli pan, że ten kto nic nie robi, nie musi jeść ? Gdybym ich nie podkarmiał, zdechłyby w sekundę. Leżą bez sił…
HARPAGON
Nie potrzeba dużo sił, żeby pociągnąć powóz.
JAKUB
Nie miałbym sumienia…
WALERY
Poproszę sąsiada, żeby wyręczył w tym Jakuba.
JAKUB
Przynajmniej nie przyłożę ręki do śmierci tych zwierząt.
WALERY
Za dużo sobie pozwalasz.
JAKUB
Pan rządca za często pcha palec między drzwi.
HARPAGON
Dosyć !
JAKUB
Nie znoszę lizusów i pochlebców, którzy próbują pana obłaskawić. I przykro mi,
jak potem obgadują pana poza plecami…Mam serce dla moich koni tak, jak i dla pana.
HARPAGON
Co o mnie mówią, Jakubie ?
JAKUB
Ale będzie się pan gniewał…
HARPAGON
Nic a nic.
JAKUB
Akurat.
HARPAGON
Ani mi to w głowie. Oddasz mi przysługę.
JAKUB
Jak pan sobie życzy. Więc…wszyscy w mieście kpią z pańskiego skąpstwa. Krążą anegdoty, że każe pan drukować kalendarze z podwójną ilością dni postnych, żeby zaoszczędzić na wyżywieniu domowników…że w okresie świąt umyślnie robi pan awantury służbie, żeby nic nie ofiarować…że pan nocą wykrada owies koniom i kiedyś oberwał pan po grzbiecie od własnego stajennego…
HARPAGON
/tłucze Jakuba laską / Ty, idioto, bezczelny chamie !
JAKUB
Prawda w oczy kole.
HARPAGON
Wybije z ciebie to hultajskie gadanie ! / opadł z sił, wychodzi /
SCENA DRUGA ----------------
WALERY
Szczerość nie popłaca.
JAKUB
Tobie, co do tego ? Za bardzo panoszysz się w tym domu, przybłędo. Wkrótce będziesz się śmiał z kijów, które sam dostaniesz.
WALERY
Teraz zgoda, co ?
JAKUB
A wiesz ty, jaśnie chichotku, że ja chichotków nie lubię. I jak mi jeszcze raz wejdziesz w drogę, to będziesz chichotał cienko, jakby ci słoń nadepnął na przyrodzenie. / napiera na Walerego /
WALERY
Uważaj !
JAKUB
Co: uważaj ? Robię, co mi się podoba !
WALERY
Wypraszam sobie.
JAKUB
Jesteś impertynentem.
WALERY
Panie Jakubie…
JAKUB
Bez spoufalania się, paniczyku. Jak wezmę kija…/ podnosi kij /
WALERY
Kija na mnie, parobku ? / napiera na Jakuba /
JAKUB
No, nie, nie tak…
WALERY
Mogę ci tak przyłożyć, że będziesz wyglądał jak twoje koniki…
JAKUB
Może pan.
WALERY
Jesteś tylko parobkiem od garów, marnym kuchtą ?
JAKUB
Jestem, jestem.
WALERY
Nie wiesz jeszcze, z kim masz do czynienia ?
JAKUB
Nie wiem. Pan wybaczy.
WALERY
Chcesz mi przyłożyć ?
JAKUB
Taki żart.
WALERY
Mnie takie żarty nie śmieszą. / okłada kijem Jakuba / Głupi żart – kija wart !
/ Walery odrzuca kij i odchodzi /
SCENA TRZECIA ------------------
FROZYNA
/ z Marianną / Pan jest ?
JAKUB
Jest, jest…
FROZYNA
Zamelduj, że jesteśmy.
SCENA CZWARTA ----------------
MARIANNA
Boję się tego spotkania, Frozyno. Tak jakoś dziwnie…
FROZYNA
Dziwnie ? Z czego ?
MARIANNA
Czuję się, jakbym szła na tortury…
FROZYNA
Wiem, że wolałabyś, żeby kto inny cię torturował, a nie pan Harpagon. Ten młody elegant…
MARIANNA
Myślę o nim…
FROZYNA
Wiesz , kim jest ?
MARIANNA
Nie wiem. Ale jestem pewna, Frozyno, że zasłużył na moją miłość. Teraz nie mam wyboru i to wymuszone małżeństwo budzi we mnie wstręt.
FROZYNA
Co z tego, że jest młody i umie zakręcić dziewczynie w głowie…Nie śmierdzi groszem. Lepiej ci będzie z mężem starym i bogatym. Co prawda, taki chłop w łóżku to żadna przyjemność, ale można to przetrzymać…Nie będzie żył wiecznie ! Wynagrodzisz sobie straty kimś młodszym…
MARIANNA
To straszne. Mam być szczęśliwą dopiero po jego śmierci ? A jak…
FROZYNA
Czy nie przyrzekł w kontrakcie ślubnym, że prędko zostaniesz wdową ? Jest !
/ wchodzi Harpagon /
SCENA PIĄTA -----------------
MARIANNA
Boże, co za figura !
HARPAGON
Wybacz, moja piękna, że prezentuję się w okularach / ogląda ją /. Żeby ocenić
twoją urodę, nie potrzeba szkieł…A przecież ludzie patrzą na gwiazdy przez szklane lunety…Jesteś gwiazdą. Najpiękniejszą na rozgwieżdżonym niebie !
Ona nic nie mówi, Frozyno. Nie cieszy się, że mnie widzi ?
FROZYNA
Zrobił pan na niej duże wrażenie. Jest zmieszana.
HARPAGON
Być może. / do Marianny / Moja ślicznotko, córka zechce się z tobą przywitać.
SCENA SZÓSTA ----------------
MARIANNA
Powinnam zrobić to wcześniej.
ELIZA
Nie. To ja pierwsza…
HARPAGON
/do Marianny / Wyrośnięta, prawda ? Chwast zawsze śmiga do góry.
MARIANNA
/ szeptem do Frozyny / Okropny staruch.
HARPAGON
/ szeptem do Frozyny / Co powiedziała moja gwiazdeczka ?
FROZYNA
Zachwyca się panem.
HARPAGON
Jesteś bardzo miła, maleńka.
MARIANNA
/ na stronie / Co za typ !
HARPAGON
Twoje uczucie jest dla mnie zobowiązaniem.
MARIANNA
/ na stronie / Dłużej nie dam rady.
HARPAGON
O ! Mój syn wita cię z szacunkiem.
MARIANNA
/ szeptem do Frozyny / Co za przypadek ! To ten, o którym ci mówiłam.
FROZYNA
Rzeczywiście – przypadek !
HARPAGON
Pewnie jest pani zaskoczona widząc, że mam tak dorosłe dzieci…Ale już niedługo pójdą sobie stąd.
SCENA SIÓDMA ---------------
KLEANT
/ do Marianny / Nigdy bym nie przypuszczał, że spotkam panią w takich okolicznościach. Zamiar ojca względem pani zrobił na mnie piorunujące wrażenie…
MARIANNA
Na mnie nie mniejsze.
KLEANT
Zazdroszczę ojcu, że dokonał tak wspaniałego wyboru i że będę miał szczęście oglądać panią częściej…Ale nie potrafię traktować cię jak macochę…Może wyrażam się nie dość sympatycznie…jestem pewien, że pani mnie zrozumie…Gdyby tutaj cokolwiek zależało ode mnie, to małżeństwo nie doszłoby do skutku…
HARPAGON
Impertynent ! To ma być powitanie !
MARIANNA
Czuję to, co pan. Rola macochy byłaby dla mnie równie przykra, jak dla pana rola pasierba. Z mojej strony nic panu nie grozi. Nie podejmę decyzji, która sprawi panu przykrość. Chyba, że będę zmuszona.
HARPAGON
Dobrze powiedziane. Na głupie wyznanie – taka i odpowiedź. Przepraszam za bezczelne zachowanie syna; dureń, plecie od rzeczy.
MARIANNA
Nie obrażam się. Lubię i szanuję ludzi szczerych, wyrażających otwarcie swoje uczucia.
HARPAGON
Jesteś zbyt tolerancyjna. On się zmieni od jutra.
KLEANT
Nie, mój ojcze. Uczuć nie potrafię zmienić.
HARPAGON
Widzieliście pajaca ! Nie daje za wygraną !
KLEANT
Mam, ojcze, okłamywać samego siebie ?
HARPAGON
Znowu ? Zmienisz ton ?
KLEANT
Zmienię ! Będę mówił do niej w twoim imieniu. Wyznaję ci, Marianno, że byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdybyś została moją żoną i zrobię wszystko…
HARPAGON
Zaraz, synu, zaraz !
KLEANT
Powiedziałem to w twoim imieniu, ojcze.
HARPAGON
Mój Boże ! Czy jestem niemową, żebym potrzebował tłumacza ?Dajcie krzesła !
FROZYNA
Może lepiej pojedziemy na jarmark. Będzie potem więcej czasu na rozmowę.
HARPAGON
/ do służącego / Każ zaprzęgać ! Wybacz, gwiazdeczko, że nie wpadła mi do
głowy jakaś przekąska przed waszym wyjazdem.
KLEANT
Pamiętałem o tym, mój ojcze. Przekąsiliśmy co nieco.
HARPAGON
/ szeptem do Walerego / Walery !
WALERY
/ szeptem do Harpagona / Stracił rozum !
KLEANT
Jeżeli ojciec uważa, że trzeba coś zjeść…
MARIANNA
Nie ma potrzeby.
KLEANT
Czy widziała pani diament piękniejszy od tego, który ojciec nosi na palcu ?
MARIANNA
Pięknie świeci.
KLEANT
/ zdejmuje pierścień ojcu i podaje Mariannie / Trzeba go obejrzeć z bliska.
MARIANNA
Niesamowity. Cały płonie. / chce zwrócić pierścień Harpagonowi /
KLEANT
Proszę go zatrzymać, jako jeden ze ślubnych prezentów ojca.
HARPAGON
Prezentów ?
KLEANT
Pragniesz, ojcze, aby był wyrazem twojej miłości…
HARPAGON
Mojej…
MARIANNA
Nie powinnam…
KLEANT
Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera.
HARPAGON
/ na stronie / Zwariuję.
MARIANNA
Nie wypada…/ chce zwrócić pierścień /
KLEANT
Chce go pani obrazić ?
MARIANNA
Jednak…
KLEANT
Nie ma mowy.
HARPAGON
/ na stronie / Niech to diabli…
MARIANNA
Złości się, że pani odmawia.
HARPAGON
/ szeptem do Kleanta / Ach, zdrajca !
KLEANT
Widzi pani, w jakim jest stanie.
HARPAGON
/ szeptem do Kleanta / Zarzynasz mnie !
KLEANT
Staram się, jak mogę. Nie chce wziąć.
HARPAGON
/ j. w / Ścierwo !
KLEANT
To przez panią ojciec gniewa się na mnie.
HARPAGON
/ j. w / Szelma !
KLEANT
Jeszcze się pochoruje. Błagam panią, przyjmij ten prezent.
FROZYNA
Mój Boże, po co te ceregiele ! Weź pierścień, bo zmarnujesz człowieka.
MARIANNA
/ do Harpagona / Proszę się uspokoić. Wezmę ten cenny prezent. Zwrócę go przy najbliższej okazji.
SCENA ÓSMA ----------------
KIEŁEK
Jakiś człowiek chce z panem mówić.
HARPAGON
Jestem zajęty. Innym razem.
KIEŁEK
Przyniósł pieniądze.
HARPAGON
/ do Marianny / Pani wybaczy. Zaraz wracam.
SCENA DZIEWIĄTA -----------------
MORSZCZUK
/ wpada i przewraca Harpagona / Proszę pana…
HARPAGON
/ na podłodze / O! zabił mnie.
KLEANT
Wszystko w porządku, ojcze ?
HARPAGON
Przekupny bandzior ! Ktoś go pewnie nasłał, żeby mi złamał kark !
WALERY
Nic się panu nie stało.
MORSZCZUK
Pan wybaczy, ale to z powodu pośpiechu…
HARPAGON
Do czego się tak śpieszysz, bałwanie ?
MORSZCZUK
Bo konie nie podkute.
HARPAGON
Zaprowadzić do kowala. Na kredyt. / Służący wybiega /
KLEANT
Zanim podkują konie, ojciec pozwoli, że zaopiekuję się Marianną. Przejdziemy do ogrodu, gdzie podadzą nam lekki podwieczorek. / wychodzą /
HARPAGON
Walery, przypilnuj ich. Żeby można było coś z tej…uczty zwrócić do sklepu.
WALERY
Proszę się nie niepokoić.
HARPAGON
Pomiocie szatański ! chcesz mnie zrujnować ?
AKT CZWARTY
SCENA PIERWSZA ----------------
KLEANT
Tutaj możemy porozmawiać bezpiecznie.
ELIZA
Wiem, że mój brat kocha panią i jestem całym sercem z wami.
MARIANNA
Cieszy mnie to. Chciałabym zasłużyć na pani przyjaźń.
FROZYNA
Gdybyście zdradzili mi swój sekret wcześniej, sprawa wyglądałaby daleko lepiej…
KLEANT
Widocznie los tak chciał. Co dalej z tobą, Marianno ?
MARIANNA
Boże drogi, co ja tu mogę zrobić ? W mojej sytuacji można tylko prosić…
KLEANT
Dlaczego nie walczyć ? Czy twoje uczucie do mnie nie jest dość silne, żeby…
MARIANNA
Co chcesz usłyszeć ? Wejdź w moje położenie…Zresztą, zrobię wszystko, co zechcesz. Wierzę, że zadbasz o mój honor i opinię…
KLEANT
Honor i opinia !
MARIANNA
Myślę o matce. Bez jej zgody i błogosławieństwa…
KLEANT
Frozyno, zrób coś.
FROZYNA
Zrobię. Mięknę, gdy widzę, jak młodzi ludzie tracą dla siebie głowy. Tylko jak ?
KLEANT
Rusz głową. Proszę.
MARIANNA
Ratuj.
FROZYNA
Co do matki – da się zrobić. Zamiast ojcu odda córkę synowi. / do Kleanta /
Szkopuł w tym, że ten ojciec to właśnie pański ojciec.
KLEANT
Jasne, że mój.
FROZYNA
Jeżeli Marianna da mu kosza, to niech pan nie liczy na to, że pobłogosławi wasz związek. A może nawet…Czym by go zrazić do Marianny ?
KLEANT
Masz rację.
FROZYNA
Ale co z tego ? Musi sam zerwać. Mam ! Gdyby tak znaleźć kobietę, która odegra przed nim rolę bardzo bogatej damy, i która akurat przyjechała z…Nieważne. Byle chciała zostać jego żoną i przepisała na niego cały majątek. Wpadnie w sidła jak nic !
KLEANT
Świetny pomysł.
FROZYNA
Dajcie mi trochę czasu. Mam jedną taką na oku. Będzie dobra.
KLEANT
Będę ci wdzięczny, Frozyno. A my, Marianno, zawalczymy o przychylność twojej matki. Jest do ciebie bardzo przywiązana. Wykorzystaj to.
MARIANNA
Zrobię wszystko, żebyśmy byli razem.
SCENA DRUGA ---------------
HARPAGON
/ na stronie / Coś przyszła macocha nie bardzo się broni, gdy mój synalek całuje ją po rączkach…Co to może być ?
ELIZA
Ojciec !
HARPAGON
Powóz czeka.
KLEANT
Jeżeli ojciec nie jedzie, to może ja…
HARPAGON
Ty też nie. Pojadą same. Mam do ciebie sprawę.
SCENA TRZECIA ----------------
HARPAGON
Macocha macochą…Co o niej myślisz ?
KLEANT
Co myślę ?
HARPAGON
O jej urodzie, wykształceniu…
KLEANT
E !
HARPAGON
E – co ?
KLEANT
Mówiąc szczerze: rozczarowała mnie. To kokietka o przeciętnej urodzie…zdaje się, że jedno ramię ma wyżej, a rozumu tyle, co kot napłakał…Nie mówię tego, żeby ci ją, ojcze, obrzydzić…Wszystko mi jedno, jaka będzie macocha.
HARPAGON
Ale jeszcze niedawno…
KLEANT
To tylko komplementy. Miałem być miły.
HARPAGON
Nie lubisz jej ?
KLEANT
Nie.
HARPAGON
No to nic nie wyjdzie z mojego planu. Przyszło mi do głowy, że mogę się ośmieszyć, biorąc sobie tak młodą żonę i postanowiłem przekazać ją tobie. Ale skoro jej nie lubisz…
KLEANT
Mnie ?
HARPAGON
Tobie.
KLEANT
Za żonę ?
HARPAGON
Za żonę.
KLEANT
Nie polubiłem jej jeszcze, ale żeby ci sprawić przyjemność, spełnię twoją ojcowską wolę !
HARPAGON
Nie będę cię zmuszał, synu.
KLEANT
Zrobię to dla ciebie, ojcze.
HARPAGON
Co to, to nie ! Małżeństwo zawarte pod przymusem nie może być szczęśliwe…
KLEANT
To przychodzi z czasem ! Mówi się przecież, że często zgodne współżycie rodzi po latach miłość…
HARPAGON
Więcej tu można stracić, niż zyskać. Co innego, gdybyś ją kochał…Oddałbym ci ją bez wątpienia. A tak…
KLEANT
Skoro tak, odkryję ci, ojcze, moją tajemnicę. Zakochałem się w Mariannie i właśnie miałem zamiar prosić cię o zgodę na poślubienie jej, gdy ty, ojcze, nagle poinformowałeś nas, że sam chcesz się z nią ożenić…Nie chciałem ci wchodzić w drogę…
HARPAGON
Odwiedzałeś ją w domu ?
KLEANT
Tak.
HARPAGON
Wiele razy ?
KLEANT
Jak na tak krótką znajomość, dosyć często.
HARPAGON
Były dla ciebie miłe ?
KLEANT
Bardzo. Ale nie wiedziały, kim jestem. Stąd zaskoczenie Marianny.
HARPAGON
Powiedziałeś jej, że ją kochasz ?
KLEANT
Tak. Matka wie o tym.
HARPAGON
I co na to matka ?
KLEANT
Polubiła mnie…
HARPAGON
Córka także ?
KLEANT
Wiem, że nie jestem jej obojętny.
HARPAGON
Nici z twojego romansu ! Nie zawracaj jej głowy. Nie dla psa kiełbasa. Mam dla ciebie żonę. W sam raz.
KLEANT
Podszedłeś mnie ! Drwisz z moich uczuć ? Nie oddam ci Marianny na pożarcie.
Zrobię wszystko, żeby…
HARPAGON
Pętaku, masz czelność stawać przeciwko własnemu ojcu !
KLEANT
To ojciec…
HARPAGON
Ojciec ! którego powinieneś szanować…
KLEANT
To nie ma nic wspólnego…
HARPAGON
Będzie miało, jak ci wyłoję skórę…
KLEANT
Już się boję.
HARPAGON
Masz zostawić Mariannę.
KLEANT
Nie ma mowy !
HARPAGON
Laska ! Dajcie mi tu laskę !
SCENA CZWARTA ----------------
JAKUB
Panowie ! Po co ta awantura ?
KLEANT
Mam to gdzieś !
JAKUB
/ do Kleanta / Ach ! panie, delikatnie.
HARPAGON
Mówić do mnie tak bezczelnie !
JAKUB
Niech się pan zlituje !
KLEANT
Nie pójdzie mu tak łatwo.
JAKUB
Czy to nie pański ojciec ?
HARPAGON
/ trzymany przez Jakuba / Puść mnie, dam mu nauczkę…
JAKUB
Czy to nie pański syn ?
HARPAGON
Powiedz, czy nie mam racji…
JAKUB
Zaraz rozsądzę. / do Kleanta / Odsuń się pan trochę.
HARPAGON
Ten świński ryj zakochał się w pannie, z którą chcę się ożenić…
JAKUB
Ach ! skrzywdził.
HARPAGON
Czy syn nie powinien ustąpić ojcu ?
JAKUB
Syn ojcu ? Tak. Pozwoli pan, że pogadam z nim na stronie.
KLEANT
Skoro jesteś naszym sędzią, wydaj wyrok.
JAKUB
Zaszczyca mnie pan.
KLEANT
Kochamy się, a ojciec chce tylko dogodzić swojej pazerności.
JAKUB
I to źle.
KLEANT
Czy nie wstyd w jego wieku żenić się ze znacznie młodszą kobietą ?
JAKUB
To okropne. Powiem mu to. / do Harpagona / Przemówiłem pańskiemu synowi
do rozumu. Jeżeli pan mu wybaczy i zgodzi się na żonę, którą sam sobie wybierze…
HARPAGON
Ach! Powiedz mu, Jakubie, że może sobie wybrać każdą, oprócz Marianny.
JAKUB
Przekażę mu to. / do Kleanta / Bardzo dobrze ! Ojciec spuścił z tonu. Pańska bezczelność wyprowadziła go z równowagi. Jeżeli pan wyciągnie rękę do zgody i okaże szacunek należny ojcu, pozwoli panu na wszystko…
KLEANT
Będę najlepszym z synów, jeżeli odda mi Mariannę.
JAKUB
Przyjął warunki.
HARPAGON
Świetnie.
JAKUB
/ do Kleanta / Jest zadowolony.
KLEANT
Chwała Bogu !
JAKUB
Myślę, że teraz panowie dojdą do pełnego porozumienia.
KLEANT
Jestem ci wdzięczny do grobowej deski.
JAKUB
To za długo za taką przysługę.
HARPAGON
Jestem ci bardzo zobowiązany, Jakubie. Należy ci się…/ grzebie w kieszeni i w końcu wyciąga chustkę do nosa / No, tak, tak…Nie zapomnę.
JAKUB
Całuję rączki. / wychodzi /
SCENA PIĄTA ----------------
KLEANT
Przepraszam ojca za moje niestosowne zachowanie.
HARPAGON
Było – minęło.
KLEANT
Żałuję, że tak się stało.
HARPAGON
A ja cieszę się, że poszedłeś po rozum do głowy.
KLEANT
Jesteś zbyt dobry dla mnie, ojcze.
HARPAGON
To nie trudne, kiedy dziecko przyrzeka poprawę.
KLEANT
Wybaczyłeś mi moje zuchwalstwo ?
HARPAGON
Dałeś dowód posłuszeństwa…
KLEANT
Zachowam w sercu twoją dobroć, ojcze.
HARPAGON
Możesz prosić o wszystko, czego zapragniesz.
KLEANT
Dałeś mi już wszystko. Mariannę.
HARPAGON
Co ?
KLEANT
Czy może być coś cenniejszego od twojej zgody na mój ślub z Marianną ?
HARPAGON
Ja się zgodziłem ?
KLEANT
Ty, ojcze.
HARPAGON
Ja ?
KLEANT
Bez wątpienia.
HARPAGON
Jak to ?To ty miałeś się jej wyrzec !
KLEANT
Ja, wyrzec się jej ?
HARPAGON
Ty, ty !
KLEANT
Nie mam zamiaru.
HARPAGON
Miałeś zamiar zostawić Mariannę ojcu…
KLEANT
Teraz nie mam.
HARPAGON
Ty krętaczu, chcesz mnie…?
KLEANT
Nie zmienię…
HARPAGON
Zobaczymy. Już ja cię załatwię !
KLEANT
Niech ojciec załatwia.
HARPAGON
Nie chcę cię więcej widzieć !
KLEANT
Dobry pomysł.
HARPAGON
Nie jesteś już moim synem !
KLEANT
Nie jestem.
HARPAGON
Wydziedziczam cię !
KLEANT
Jak ojciec sobie życzy.
HARPAGON
Rzucam na ciebie przekleństwo !
KLEANT
A niech sobie ojciec rzuca, co chce.
SCENA SZÓSTA --------------
STRZAŁA
/ wchodzi ze szkatułką / O ! wreszcie pana znalazłem ! Chodźmy szybko.
KLEANT
O co chodzi ?
STRZAŁA
Idziemy. Nie pożałuje pan.
KLEANT
Nie rozumiem ?
STRZAŁA
Mamy to, czego potrzebujemy.
KLEANT
Co ?
STRZAŁA
Spędziłem caluśki dzień na obserwacji.
KLEANT
Co to jest ?
STRZAŁA
Złowiłem skarb pańskiego ojca…
KLEANT
Jak ci się to udało ?
STRZAŁA
O tym potem. W nogi ! Słyszę krzyk.
SCENA SIÓDMA ---------------
HARPAGON
Złodziej ! złodziej ! morderca ! bandyta ! zamordował mnie ! poderżnął mi gardło
Sprawiedliwe Niebiosa ! Na pomoc ! Jestem zgubiony…Co się teraz stanie ?
Okradziono mnie ! Kto to ? Gdzie jest ? Szukać ! Wyłaź, łotrze ! Aresztować…
Tu, tam, w lewo, w prawo…Mam cię, złodzieju ! / chwyta własną nogę /
Zwariowałem…Co ja, na Boga, robię ? O, moje najdroższe, osierocone pieniążki ! Moje kochane złoto, nieodżałowany przyjacielu ! Razem z tobą wydarto mi szczęście, radość życia, ostatnią podporę. Jak teraz żyć? Po co ? To już koniec : umieram…umarłem…zasypano mnie w trumnie. Kto mi przywróci życie ? Kto zwróci mój skarb ? Kto tu jest ? Nikogo, nikogo…Podam do sądu. Trzeba wszystkich wziąć na tortury; służbę, córkę, syna…Nawet mnie
Każę wieszać ! A jeśli i tak nie odnajdę, powieszę się. Własnoręcznie. Boże spraw !
AKT PIĄTY
SCENA PIERWSZA -----------------
KOMISARZ
/ wchodzi z urzędnikiem /
Proszę mi zaufać. Znam się na swojej robocie, dzięki Bogu. Gdybym miał stawkę od każdego złodzieja, byłbym już bogatym człowiekiem.
HARPAGON
Poruszyłem niebo i ziemię. Jeśli nie znajdą się moje pieniądze, zaskarżę wszystkie władze do sądu…
KOMISARZ
Dopełnijmy formalności. Ile było w tej pańskiej szkatułce ?
HARPAGON
Równo dziesięć tysięcy.
KOMISARZ
Dziesięć tysięcy.
HARPAGON
Boże, dziesięć tysięcy !
KOMISARZ
Duża kradzież !
HARPAGON
Jeszcze nie wymyślono kary za taką zbrodnię !
KOMISARZ
Podejrzewa pan kogoś ?
HARPAGON
Cały świat. Trzeba aresztować całe miasto i dalej.
KOMISARZ.
Rozgłos tu niepotrzebny. Trzeba badać ostrożnie, żeby nie spłoszyć złodzieja. Dopiero potem przycisnąć go i wydostać pieniądze.
SCENA DRUGA ----------------
JAKUB
/ w głębi, jakby do kogoś mówił / Zaraz wracam. Weźcie go na tortury. Przypieczcie, zerwijcie paznokcie, wydłubcie oko, polejcie wrzątkiem…
HARPAGON
Złodzieja ?!
JAKUB
Tak sobie żartuję z prosiaka, którego mam dzisiaj podać na stół.
HARPAGON
Są ważniejsze sprawy. Ten pan chce cię przepytać.
KOMISARZ
/ do Jakuba / Proszę się nie bać. Jestem łagodny jak baranek. Pójdzie leciutko.
JAKUB
Zostanie pan na kolacji ?
KOMISARZ
Prawdę i tylko prawdę.
JAKUB
Nie oszukuję. Kolacja będzie…
HARPAGON
Nie w tym rzecz.
JAKUB
Jeżeli będzie coś nie tak, to wina rządcy, który skąpi pieniędzy…
HARPAGON
Durniu ! Nie chodzi o kolację. Wiesz, kto ukradł moje pieniądze ?
JAKUB
Okradziono pana ?
HARPAGON
Każę cię powiesić, jeżeli nie oddasz w tej chwili !
KOMISARZ
Mój Boże !Tak nie można. Wygląda na uczciwego człowieka. Dobry człowieku,
jeśli zeznasz prawdę, to może nawet dostaniesz nagrodę od swojego chlebodawcy. Został okradziony. Być może coś zauważyłeś ?
JAKUB
Rządca…
HARPAGON
Walery ?
JAKUB
Rządca…
HARPAGON
Taki lojalny. Kto by pomyślał ?
JAKUB
No właśnie. Kto by pomyślał ?
HARPAGON
Skąd ci to przyszło do głowy ?
JAKUB
Skąd ?
HARPAGON
Tak.
JAKUB
Stąd, skąd przychodzi.
KOMISARZ
Musisz powiedzieć na podstawie czego tak myślisz.
HARPAGON
Przyłapałeś go w miejscu, gdzie ukryłem pieniądze ?
JAKUB
No, tak. A gdzie były ukryte ?
HARPAGON
W ogrodzie.
JAKUB
Przechadzał się niby to po ogrodzie. A w czym były ukryte ?
HARPAGON
W szkatułce.
JAKUB
Chyba miał coś takiego.
HARPAGON
Jak wyglądała ta szkatułka ?
JAKUB
Jak wyglądała ?
HARPAGON
Jak ?
JAKUB
Szkatułka jak szkatułka.
KOMISARZ.
Jasne. Ale dokładniej.
JAKUB
Taka…taka…o !...duża taka.
HARPAGON
A nie taka mała ?
JAKUB
Ech ! tak…To zależy. Duża przez to, że mieściła dużo pieniędzy.
KOMISARZ
W kolorze ?
JAKUB
Kolor ?
KOMISARZ
Tak.
JAKUB
Kolor…kolor…A o jakim pan myśli ?
HARPAGON
Kolor !
JAKUB
Czerwony ?
HARPAGON
Nie, szary.
JAKUB
A! tak ! szaro-czerwona. Tak chciałem powiedzieć.
HARPAGON
Ta sama ! Od tej chwili już nikomu nie można zaufać ? Można obrabować samego siebie.
JAKUB
Rządca tu idzie. Proszę nie mówić, że to ja go przyłapałem.
SCENA TRZECIA --------------
HARPAGON
Chodź tutaj ! Wyspowiadaj się z najpodlejszego występku, jakiego nigdy nie
widziano na tym świecie.
WALERY
Czego pan chce ?
HARPAGON
Jak to, zdrajco, nie rumienisz się z powodu swojej zbrodni ?
WALERY
O jakiej zbrodni pan mówi ?
HARPAGON
Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię ! Nadużyłeś mojego zaufania, wślizgnąłeś się do tego domu, żeby mnie zniszczyć…Wszystko wyszło na jaw.
WALERY
Skoro tak, nie będę się zapierał. Sam miałem zamiar porozmawiać z panem w dogodnych okolicznościach. Cóż, przypadek sprawił, że właśnie teraz powinienem się wytłumaczyć…
HARPAGON
Wytłumaczyć ? Z nikczemnej kradzieży ?
WALERY
Moja wina. Nie tak duża, żeby nie zasługiwała na przebaczenie.
HARPAGON
Przebaczyć ? Podstępny i niewyobrażalny rabunek ?
WALERY
Proszę, niech pan się nie unosi. Jeśli pan pozwoli mi mówić, okaże się, że krzywda, którą panu wyrządziłem, jest naprawdę niewielka…
HARPAGON
Jest niewielka !To całe moje życie…Krew, pot, bezsenne noce…szubieniczniku.
WALERY
Wszystko da się naprawić.
HARPAGON
Oddaj natychmiast wszystko, coś zrabował.
WALERY
Pański honor…
HARPAGON
To nie jest kwestia honoru. Dlaczego to zrobiłeś, człowieku ?
WALERY
Pan mnie o to pyta ?
HARPAGON
Pytam.
WALERY
Z miłości.
HARPAGON
Z miłości ?
WALERY
Tak.
HARPAGON
Piękna miłość, piękna miłość…Wierzę ! Do moich pieniędzy.
WALERY
A, nie ! Zrzekam się pańskiego majątku, jeśli zostawi mi pan to, co posiadam.
HARPAGON
Nic nie zostawię ! Do diabła, nie dość, że ukradł…
WALERY
I to pan nazywa kradzieżą ?
HARPAGON
Czy ja nazywam kradzieżą ? Taki skarb !
WALERY
To jest skarb. Nie straci go pan, gdy zostanie w moich rękach. Błagam pana…
HARPAGON
Ani mi się śni ! Co on mówi ?
WALERY
Przyrzekliśmy sobie, że nic nas nie rozdzieli.
HARPAGON
Przyrzekli sobie !
WALERY
Tak. Że będziemy ze sobą na zawsze.
HARPAGON
Na zawsze ! Wybiję ci to ze łba !
WALERY
Tylko śmierć nas rozłączy.
HARPAGON
Ale się przykleił do moich pieniędzy !
WALERY
Szlachetne motywy popchnęły mnie…
HARPAGON
Pod sąd !
WALERY
Jestem gotów ponieść wszelkie konsekwencje. Pańska córka nie ma z tym nic wspólnego…
HARPAGON
Tego brakowało, żeby jeszcze córka dopuściła się takiej ohydy…Oddaj, coś wziął ! Gdzie jest ?
WALERY
W pańskim domu.
HARPAGON
Była cały czas ?
WALERY
Nie.
HARPAGON
Nic z nią nie robiłeś ?
WALERY
Nie posunąłbym się tak daleko. Darzę ją zbyt wielkim uczuciem.
HARPAGON
/ na stronie / Moją szkatułkę !
WALERY
Jest czysta i zbyt uczciwa.
HARPAGON
/ na stronie / Moja szkatułka zbyt uczciwa !
WALERY
Patrzeć w jej cudne oczy !
HARPAGON
/ na stronie /Cudne oczy mojej szkatułki ! Zakochał się w szkatułce !
WALERY
Pani Claude, proszę pana, może potwierdzić, jak było.
HARPAGON
Co ? Brała w tym udział ?
WALERY
Tak, proszę pana. Pomogła mi zdobyć serce pańskiej córki.
HARPAGON
/ na stronie / Eeee ? Pomieszało mu się w głowie ze strachu przed procesem ?
/ do Walerego / Co ty bredzisz jak w malignie o jakiejś córce ?
WALERY
Nie było to łatwe. Jej szlachetny charakter…
HARPAGON
Czyj charakter ?
WALERY
Pańskiej córki. Dopiero wczoraj przyjęła moje oświadczyny.
HARPAGON
Moja córka przyjęła oświadczyny ?
WALERY
Wzajemne oświadczyny.
HARPAGON
O,Nieba ! Znowu wstyd ! Wszystko naraz wali mi się na głowę. /do Komisarza / Proszę wypełnić swój obowiązek i opisać go w protokole jako złodzieja i uwodziciela.
JAKUB
/ do urzędnika / Pisz, pan, pisz.
WALERY
To nieporozumienie. Nie jestem tym, za kogo mnie bierzecie.
SCENA CZWARTA -----------------
HARPAGON
Ach ! Wyrodna córko ! Czy tak cię wychowałem ? Zadajesz się ze złodziejem, potajemnie zaręczasz bez mojej zgody ! Ale niedoczekanie wasze. / do Elizy /
Drzwi zamknięte na klucz zmuszą cię do posłuszeństwa. / do Walerego / a ty zawiśniesz na stryczku !
WALERY
Wyrok zbyt pochopny. Ktoś w końcu mnie wysłucha jak należy.
HARPAGON
Szubienica to za mało. Zasłużyłeś na łamanie kołem !
ELIZA
Ojcze, nie bądź tak okrutny. On nie jest taki, jak myślisz. Gdyby nie jego
odwaga, nie miałbyś już córki. Czy nie zasłużył na więcej niż wdzięczność ?
HARPAGON
Lepiej, żeby pozwolił ci się utopić, niż żeby mi zrobił to, co zrobił.
ELIZA
Błagam, ojcze…
HARPAGON
Nie, nie…Nie chcę słyszeć o niczym. Pod sąd !
JAKUB
/ na stronie / To za moje plecy, paniczyku.
FROZYNA
/ na stronie / A to heca !
SCENA PIĄTA ----------------
ANZELM
Skąd to ogromne wzburzenie, panie Harpagonie ?
HARPAGON
Drogi panie Anzelmie, co za nieszczęście, i to w momencie zawarcia naszego kontraktu ! Oto opryszek i zdrajca, który wkradł się do mojego domu, uwiódł córkę i ograbił z majątku.
WALERY
O jakiej kradzieży mówi pan bez końca ?
HARPAGON
Oboje są już po słowie. To zniewaga dla pana, drogi Anzelmie. Nie żałuj grosza, żeby go posadzić za kratki.
ANZELM
Nie mam zamiaru brać żonę siłą. Co do reszty, ma pan moje poparcie.
HARPAGON
Pan komisarz przyrzekł, że rzetelnie opisze i przedstawi to przestępstwo.
WALERY
Przestępstwo ? Bo kocham pańską córkę ? Gdy się okaże, kim jestem…
HARPAGON
Znamy tych farbowanych oszustów, chowających się za znakomite nazwiska.
WALERY
Pomylił pan adres. Cały Neapol zna prawdę o moim pochodzeniu.
ANZELM
Miarkuj się, młodzieńcze. To ty stoisz przed człowiekiem znanym w całym mieście.
WALERY
Tak znanym, jak był znany Tomasz d`Alburcy ?
ANZELM
Nikt nie znał go bardziej niż ja.
HARPAGON
I po co takie gadanie ? Zna – nie zna…
ANZELM
Niech mówi.
WALERY
Jestem jego synem.
ANZELM
Jego…
WALERY
Tak.
ANZELM
Żarty panu nie pomogą.
WALERY
Mogę to udowodnić.
ANZELM
Co ? Pan śmie mówić, że jest synem Dom Thomasa d`Alburcy ?
WALERY
Tak, śmiem. Powtórzę to każdemu prosto w oczy.
ANZELM
Ho, ho ! No to dowiedz się, pyszałku, że minęło już kilkanaście lat, jak ten, którego przybrałeś sobie za ojca, przepadł na morzu z całą swoją rodziną, uciekając po rozruchach z Neapolu.
WALERY
Teraz pan się dowie, że jego syna uratował okręt hiszpański, i że stoi właśnie
przed panem. Kapitan okrętu zaopiekował się mną jak własnym dzieckiem. Niedawno dowiedziałem się, że mój ojciec nie zginął i ruszyłem na jego poszukiwanie. Przypadek sprawił, że spotkałem Elizę…
ANZELM
Mamy wierzyć słowom ?
WALERY
Kapitan zaświadczy, jeśli trzeba. Mam pieczęć ojca, bransoletę mojej matki…Jest jeszcze służący Pedro, który ocalał razem ze mną.
MARIANNA
Co mówisz ? Boże, jesteś moim braciszkiem !
WALERY
Siostrzyczka ?
MARIANNA
Czułam to, czułam…od naszego pierwszego spotkania. Mamę i mnie wyłowili korsarze…Potem, potem o wszystkich naszych przypadkach…Nie mamy wiadomości o ojcu…Żyjemy skromnie…Braciszku, jak dobrze, że jesteś !
ANZELM
Niezbadane wyroki boskie ! Cud, cud prawdziwy ! Dzieci moje, uściskajcie szczęśliwego ojca…Chodźcie ! Dzięki ci Boże !
WALERY
Jesteś naszym ojcem ?
MARIANNA
Tak długo opłakiwanym przez mamę ?
WALERY
Tak, moja córko, tak, mój synu ! Jestem Dom Thomas d`Alburcy. Po długiej wędrówce osiadłem w tym mieście pod przybranym nazwiskiem, żeby nie budzić tragicznych wspomnień.
HARPAGON
To pański syn ?
ANZELM
Tak.
HARPAGON
To się dobrze składa. Zwróci mi pan te dziesięć tysięcy, które ukradł.
ANZELM
On panu ukradł ?
HARPAGON
On – mnie.
WALERY
Kto panu to powiedział ?
HARPAGON
Jakub.
WALERY
/ do Jakuba / Ty powiedziałeś ?
JAKUB
Nie mogę nic powiedzieć.
HARPAGON
Powiedziałeś, a komisarz spisał twoje zeznanie.
WALERY
I pan uwierzył temu parobkowi, że ja byłbym zdolny…
HARPAGON
Wierzył, nie wierzył, chcę odzyskać moje pieniądze.
SCENA SZÓSTA ---------------
KLEANT
Nie zadręczaj się tak ojcze i nie rzucaj oskarżeń na żadną z obecnych tu osób.
Wydaje mi się, że wiem, kto to zrobił. Jeśli wyrazisz zgodę na mój ślub z Marianną…
HARPAGON
Gdzie są pieniądze ?
KLEANT
Są bezpieczne. Wszystko zależy od tego, co ojciec wybierze: Mariannę czy szkatułkę.
HARPAGON
Niczego nie brakuje ?
KLEANT
Ani grosza. Jak będzie ?
MARIANNA
Nie wie pan jeszcze, że łaskawy los zwrócił mi utraconego brata / wskazuje na Walerego / i ukochanego ojca / wskazuje na Anzelma /, od którego woli zależy teraz, czyją będę żoną.
ANZELM
Moje dzieci, nie po to wróciłem do żywych, żeby stanąć na drodze waszych pragnień. Panie Harpagonie, nie trudno zrozumieć, dlaczego młodą dziewczynę
ciągnie do syna, a nie do ojca. Zostawmy te niezbyt przyjemne dla starszej generacji powody. Obaj dajmy błogosławieństwo naszym młodym parom. Tak ?
HARPAGON
Nie zbiorę myśli, jeżeli nie zobaczę szkatułki.
KLEANT
Zobaczysz, ojcze. Nietkniętą.
HARPAGON
Nie stać mnie na sfinansowanie małżeństwa moich dzieci.
ANZELM
To już moja sprawa. Zdejmę z pana ten ciężar.
HARPAGON
Zobowiązuje się pan ponieść wszelkie koszta tych dwu małżeństw ?
ANZELM
Tak, zobowiązuję się. Teraz jest pan zadowolony ?
HARPAGON
Tak. Wliczysz w to moje świąteczne ubranie ?
ANZELM
Wliczę i nową laskę. Chodźmy uczcić ten radosny dzień…
KOMISARZ
Stać ! Kto zapłaci za sporządzenie protokołu ?
HARPAGON
Papier bez znaczenia.
KOMISARZ
Wykonałem pracę i się należy.
HARPAGON
/ wskazuje na Jakuba / W ramach wynagrodzenia przekazuję panu tego oto typa spod ciemnej gwiazdy. Może pan go nawet powiesić. Albo co innego.
JAKUB
Chryste Panie ! To jak trzeba postępować, jeśli za prawdę walą po grzbiecie,
a za kłamstwo będą wieszać ?
ANZELM
/ do Harpagona / Panie Harpagonie, trzeba mu wybaczyć to oszustwo.
HARPAGON
Zapłacisz komisarzowi ?
ANZELM
Niech tak będzie. Chodźmy szybko podzielić się naszą radością z waszą matką.
HARPAGON
Ja idę nacieszyć się moją drogą szkatułką.
***********************************************













