Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

M O L I E R

* * * S K Ą P I E C  * * *

/ L`AVARE /


przekład  --  JÓZEF JASIELSKI

 

 

 

2011

OSOBY

-----------------------------

 

 

 

 

HARPAGON  -  ojciec Kleanta i Elizy

KLEANT  -  syn Harpagona i kochanek Marianny

ELIZA  -  córka Harpagona i kochanka Walerego

WALERY  -  syn Anzelma, kochanek Elizy

MARIANNA  - kochanka Kleanta.

ANZELM  -  ojciec Walerego i Marianny

FROZYNA - intrygantka

PAN SIMON - pośrednik

JAKUB – kucharz i woźnica Harpagona

STRZAŁA – służący KLEANTA

PANI CLAUDE – gospodyni Harpagona

KIEŁEK – lokaj Harpagona

MORSZCZUK – lokaj Harpagona

KOMISARZ  i jego URZĘDNIK

 

 

 

Rzecz dzieje się w Paryżu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AKT PIERWSZY

 

 

SCENA PIERWSZA  ---------------

 

WALERY

Czy to, co zaszło między nami, i co napełnia mnie radością, tak bardzo cię martwi, że zaczynasz mnie unikać ? Elizo ! Czyżbyś żałowała, że odwzajemniłaś moją miłość ?

 

ELIZA

Niczego nie żałuję, Walery. Ale z niepokojem patrzę w przyszłość i zastanawiam się, czy nie zbyt lekkomyślnie poddałam się uczuciu, zapominając o konsekwencjach…

 

WALERY

Czego się boisz ?

 

ELIZA

Niestety! Stu rzeczy naraz: nieobliczalnej reakcji ojca, wymówek kochanej rodzinki, opinii sąsiadów i znajomych…

 

WALERY

Tego się boisz ?

 

ELIZA

Ale najbardziej boję się, że możesz przestać mnie kochać…

 

WALERY

Ja miałbym…

 

ELIZA

Że moje gorące uczucie wywoła w tobie z czasem tę okrutną obojętność, z jaką mężczyźni traktują zbyt zaborcze kobiety.

 

WALERY

Nie zasłużyłem na taką ocenę, chociaż przyznaję ze skruchą, że jestem mężczyzną. Można mnie posądzać o różne męskie wady, ale nie zmienią one tego, że szaleję za tobą, głuptasie, i niestety nie opuszczę cię aż po grób. Brrr !

 

ELIZA

Co za prawdziwie męskie wyznanie ! Jednak od pięknych słówek ważniejsze są czyny, mój panie.

 

WALERY

Daj zatem pierwszeństwo moim czynom, a nie przedwczesnym podejrzeniom.

 

ELIZA

Nie przekonałbyś mnie, gdybym cię nie kochała. Muszę wierzyć, że mnie nie

zawiedziesz i będziesz mi wierny, chociaż…

 

WALERY

…jestem mężczyzną !

 

ELIZA

Ma to swoje dobre strony. Narażałeś życie, aby wyciągnąć mnie ze spienionego morza i otoczyłeś opieką…Nawet więcej ! Żeby być przy mnie, ukrywasz się w tym domu pod przybranym nazwiskiem…Za to cię pokochałam, ale nie jestem pewna, czy inni zechcą zrozumieć moje uczucie…

 

WALERY

Nie będzie trudno zrozumieć twoją decyzję. Dostatecznie tłumaczy ją chorobliwe skąpstwo twojego ojca i jego okrutna surowość wobec własnych dzieci…A gdy odszukam swoich rodziców, uda nam się z łatwością uzyskać ich życzliwość i wybaczenie…

 

ELIZA

Ach ! Najważniejsze, żebyś zdobył przychylność i życzliwość mojego ojca.

 

WALERY

Widzisz, jak się staram. Już samo zakwaterowanie się w tym domu było nie lada sztuką. A cóż dopiero ta nieustanna i zręczna gra, mająca na celu wzbudzić jego zaufanie i życzliwość dla mnie. Wiem już, że aby pozyskać sobie ludzi, trzeba aprobować ich racje, zamiary i postępowanie. Trzeba ich często chwalić, przejmować się tym, czym oni się przejmują, zachwycać się ich głupotą, bić brawo, kiedy chcą się wyróżnić. Pochlebstwo – oto klucz do ludzkiej przychylności. Skoro to jedyny sposób zdobycia zaufania, nie wypada winić kucharza, gdy głodny błaga o jedzenie.

 

ELIZA

Dlaczego nie szukasz poparcia u mego brata na wypadek, gdyby służącej przyszło do głowy zdradzić naszą tajemnicę ?

 

WALERY

Nie wszystko naraz. Podwójna rola w jednej intrydze to trochę za dużo. Sama zajmij się bratem. Powiedz mu tyle, ile uznasz za celowe. Właśnie idzie.

 

/ wychodzi /

 

SCENA DRUGA  ----------------

 

KLEANT

Dobrze, że jesteś sama, siostrzyczko. Chciałem ci się zwierzyć…

 

ELIZA

Tak ? O czym chcesz porozmawiać ?

 

KLEANT

Wiele by mówić…Powiem krótko: kocham.

 

ELIZA

Kochasz ?

 

KLEANT

Tak…kocham. Wiem, wiem ! Jestem zależny od ojca…że nic bez jego zgody…że może mieć zdrowszy pogląd nie ulegając, jak ja, ślepej namiętności…że jestem zbyt młody i nie widzę niebezpieczeństwa…Mówię to wszystko, żeby oszczędzić ci podobnych pouczeń i perswazji. Moja miłość jest głucha…

 

ELIZA

Masz już jakieś zobowiązania wobec osoby, którą aż tak kochasz ?

 

KLEANT

Nie, ale chcę tego. I błagam cię, nie staraj się mnie przekonać, żebym…

 

ELIZA

Uważasz mnie za pozbawioną inteligencji gęś ?

 

KLEANT

Nie myślę tak ! Ale ty, siostrzyczko, nie jesteś zakochana. Tylko szalony zrozumie szaleństwo namiętności.

 

ELIZA

Niestety, mój bracie, nie wiadomo, kto z nas bardziej szalony.

 

KLEANT

Ach ! Czyżby i twoje serduszko…?

 

ELIZA

Zostawmy to. W kim się kochasz ?

 

KLEANT

Od niedawna mieszka niedaleko stąd. Jest jakby stworzona do miłości…zakochałem się od razu…Marianna mieszka z chorą matką, którą się wspaniale opiekuje i jest do niej niewiarygodnie przywiązana…We wszystkim, co robi jest tyle zmysłowości, wdzięku, dobroci i jakiejś przedziwnej czystości…Chciałbym, żebyś ją poznała.

 

ELIZA

Już ją poznałam. Jest cała w twoich słowach. Ma moją sympatię, bo ty ją kochasz.

 

KLEANT

Wspieram je obie w biedzie. Gdyby nie skąpstwo ojca…

 

ELIZA

Wiem, że to przykre.

 

KLEANT

Ach, ponad wyobrażenie. To nieludzkie odmawiać sobie wszystkiego. Co z tego, że na starość uskładamy górę pieniędzy ? Tymczasem miną najpiękniejsze lata ! W długach, na łasce kupców, w klasztornej surowości ojca, owładniętego obsesją oszczędzania na wszystkim…Pomóż mi wybadać go, jak zareaguje na moje plany…Inaczej – wyprowadzę się…Coś tam odkładam, gdyby…Gdybyś znalazła się w podobnej sytuacji, możemy wynieść się stąd razem…Nareszcie wolni !

 

ELIZA

Brakuje naszej mamy.

 

KLEANT

Usłyszałem jego głos. Chodźmy gdzie indziej. Pogadajmy, jak połączyć siły przeciwko ojcowskiej tyranii.

 

SCENA TRZECIA  ------------------

 

HARPAGON

Wynoś mi się w tej chwili ! I gęba w kubeł ! Nie chcę cię więcej oglądać w moim domu. Ty darmozjadzie ! Śmierdzący leniu !

 

STRZAŁA

Cóż to za upierdliwy i wściekły staruch ! Diabeł w niego wlazł, czy co ?

 

HARPAGON

Co tam mielesz w zębach ?

 

STRZAŁA

Za co mnie pan tak traktuje ?

 

HARPAGON

Jeszcze się pyta ! Wynocha, bo zatłukę ! / wymachuje laską /.

 

STRZAŁA

I za co tak ?

 

HARPAGON

Za to, że masz się wynieść stąd.

 

STRZAŁA

Mam tutaj czekać na pańskiego syna…

 

HARPAGON

Czekaj na ulicy. Nie szwendaj mi się po całym domu, żeby podglądać, co się dzieje i kombinować, na czym by tu skorzystać. Nie życzę sobie tutaj szpicla, którego kaprawe ślepia wciąż śledzą, co robię…którego nochal obwąchuje mój majątek, a łapy swędzą, żeby coś zwinąć niepostrzeżenie.

 

 

STRZAŁA

Jak, do diabła, można panu coś zwinąć niepostrzeżenie ? W dzień sprawdza pan każdy kąt, w nocy stoi na czatach…Tylko jakiś cud może pootwierać te wszystkie zamki.

 

HARPAGON

To wyłącznie moja sprawa, co robię. I tak zostanie. Patrzcie, jak to się lustrator interesuje każdym moim krokiem !   / na stronie / Czy on przypadkiem nie domyśla się…? / głośno / Może rozniesiesz po mieście, że rzekomo ukryłem dużą sumę pieniędzy, plotkarzu ?

 

STRZAŁA

A ukrył pan ?

 

HARPAGON

Tego nie powiedziałem, durniu !  / cicho / Niech to diabli ! / głośno / Zapytałem, bo jesteś zdolny do każdego łotrostwa, byle mi dopiec.

 

STRZAŁA

Nikogo nie obchodzi, ile pan ma, a ile panu brakuje. Ludziom od tego nie przybędzie.

 

HARPAGON

Filozof ! Jak ci przyłożę, to cała ta filozofia wycieknie z twojego łba razem z chamstwem…Wynocha !

 

STRZAŁA

Jak wynocha, to wynocha.

 

HARPAGON

Stój ! Czy aby czegoś nie wynosisz ?

 

STRZAŁA

A da się coś stąd wynieść ?

 

HARPAGON

Chodź no tu. Sprawdzę. Pokaż ręce.

 

STRZAŁA

Prawa.

 

HARPAGON

Lewa !

 

STRZAŁA

Jest lewa.

 

HARPAGON

/ pokazuje na spodnie / A tam ?

 

STRZAŁA

Zerknie pan ?

 

HARPAGON

/ obmacuje spodnie / Takie szerokie, że w sam raz na złodziejskie schowki. /przegląda kieszenie /

 

STRZAŁA

Czasem tak sobie myślę, że trzeba by jakiejś zarazy na skąpców i chciwców. Nie uważa pan ?

 

HARPAGON

Że co ?

 

STRZAŁA

A co ?

 

HARPAGON

No właśnie !

 

STRZAŁA

Zapytałem, czy zgadza się pan ze mną w sprawie nagłej zarazy na skąpców i wszelkich chciwców.

 

HARPAGON

Kogo masz na myśli ?

 

STRZAŁA

Tych, co myślą wyłącznie o sobie.

 

HARPAGON

A konkretnie ?

 

STRZAŁA

Myśli pan, że chodzi o pana ?

 

HARPAGON

Myślę, co myślę. Ale do kogo ta mowa ?

 

STRZAŁA

Powiedzmy: do tej oto czapki.

 

HARPAGON

Nie rób ze mnie durnia, bo przemówię do twojego grzbietu.

 

STRZAŁA

Nie mogę wymyślać na skąpców ?

 

HARPAGON

Trzymasz język za zębami ?

 

STRZAŁA

Nie podałem żadnego nazwiska.

 

HARPAGON

Tylko spróbuj, a porachuję ci kości.

 

STRZAŁA

Otóż właśnie…

 

HARPAGON

Cicho mi tu !

 

STRZAŁA

A niech tam.

 

HARPAGON

No, no !

 

STRZAŁA

Jest pan zadowolony z przeszukania ?

 

HARPAGON

Nie traćmy czasu. Gdzie to masz ?

 

STRZAŁA

Co ?

 

HARPAGON

To, co ukradłeś.

 

STRZAŁA

Nic nie ukradłem.

 

HARPAGON

Czy aby ?

 

STRZAŁA

Aby, aby.

 

HARPAGON

W takim razie z Panem Bogiem. Idź do diabła !

 

STRZAŁA

Chrześcijańskie pożegnanie, nie ma co mówić !

 

HARPAGON

Będziesz miał do czynienia z własnym sumieniem.

 

SCENA CZWARTA  ------------------

 

HARPAGON  / sam /

Co za podejrzany typ ! W niemałym jestem kłopocie, przechowując w domu tak ogromną sumę pieniędzy…Szczęśliwcy lokują pieniądze w, daj Boże, bezpiecznym banku, zostawiając sobie co nieco na drobne wydatki, a ty, człowieku, zamartwiaj się, gdzie tu znaleźć najlepszy schowek…Skrzynię ci rozwalą, sejf rozprują …Z drugiej strony – czy to dobrze, że zakopałem taki majątek w ogrodzie ? Tyle tysięcy, tyle złota…/ spostrzegając wchodzących Elizę i Kleanta /  O, Boże ! Czyżbym się zdradził z sekretem ? Po co gadam sam do siebie, jak czubek ? Coś się stało ?

 

KLEANT

Nic, ojcze.

 

HARPAGON

Jak dawno tu jesteście ?

 

KLEANT

Właśnie weszliśmy.

 

HARPAGON

Słyszeliście…

 

KLEANT

Co takiego, ojcze ?

 

HARPAGON

Coś…

 

ELIZA

Coś ?

 

HARPAGON

To coś, co powiedziałem przed chwilą do siebie.

 

KLEANT

Nie.

 

HARPAGON

Czyżby ?

 

ELIZA

Wybacz, ojcze…

 

HARPAGON

Coś jednak do was doleciało. / po chwili / Rozmawiałem właśnie sam ze sobą

o tym, jaki to kłopot z pieniędzmi…

 

 

KLEANT

Nie chcieliśmy ci przeszkodzić, ojcze.

 

HARPAGON

Na szczęście nie mam kłopotów z przechowywaniem w domu dużej gotówki i cieszę się, że mogę wam to powiedzieć, moje dzieci.

 

KLEANT

To są twoje sprawy, ojcze.

 

HARPAGON

A jednak dobrze by było posiadać taki skarb.

 

KLEANT

Nie sądzę…

 

HARPAGON

Cóż to byłby za interes !

 

ELIZA

To są rzeczy…

 

HARPAGON

…które pragnąłbym posiadać.

 

KLEANT

Wydaje mi się, że …

 

HARPAGON

Wiem, co bym z nimi zrobił.

 

ELIZA

Przecież jesteś, ojcze…

 

HARPAGON

Przestałbym tak narzekać na ciężkie czasy.

 

KLEANT

Ale ty , ojcze, nie masz najmniejszego powodu, żeby narzekać. Cieszysz się

opinią bogatego i szanowanego człowieka.

 

HARPAGON

Ja – bogaty ! To kłamliwe plotki zawistnych nikczemników !

 

ELIZA

Uspokój się, ojcze.

 

HARPAGON

Nie mogę w to uwierzyć. Moje dzieci stają przeciwko mnie, ręka w rękę z moimi przysięgłymi wrogami…

 

KLEANT

Czy uważasz, ojcze, za wroga, każdego kto dostrzega i docenia twój majątek ?

 

HARPAGON

Właśnie tak ! Takie gadanie, jak i twoje szastanie pieniędzmi, doprowadzą do tego, że którejś pięknej nocy jakiś bandzior poderżnie mi w łóżku gardło, sądząc, że sypiam na złocie.

 

KLEANT

Ja – szastam pieniędzmi ?

 

HARPAGON

Ty, ty…Czy musisz paradować po mieście każdego dnia w innym przebraniu ? Gdyby to z ciebie ściągnąć i spieniężyć, uzbierałaby się niezła sumka. Twój sposób na życie bardzo mi się nie podoba…Bardzo. Musisz mnie nieźle skubać.

 

KLEANT

Chciałbym wiedzieć, jak to można ojca podskubać.

 

HARPAGON

Ja sam nie wiem. Ale ty musisz mieć jakieś źródełko, z którego czerpiesz na takie wystawne utrzymanie.

 

KLEANT

Ja, mój ojcze ? Gram i wygrywam.

 

HARPAGON

I źle. To, co się wygra w karty należy odkładać na procent, a nie rozrzucać na fatałaszki…

 

KLEANT

Masz rację, ojcze.

 

HARPAGON

No, dobrze. / Eliza i Kleant dają sobie jakieś znaki /. Co to ? Zmawiają się, żeby

mnie okraść ?  / głośno / Co to za gestykulacja ?

 

ELIZA

Ustalamy z bratem, kto będzie mówił pierwszy. Mamy ci coś do powiedzenia.

 

HARPAGON

Ja także mam dla was coś.

 

KLEANT

Chodzi o małżeństwo.

 

HARPAGON

Mnie chodzi o to samo.

 

ELIZA

Ach ! mój ojcze !

 

HARPAGON

Po  co płakać ?  Boisz się czego ?

 

KLEANT

Boimy się, że nasze uczucia rozminą się z twoim wyborem.

 

HARPAGON

Nie ma powodu do strachu. Wiem, czego wam trzeba i zadbam o to we właściwym czasie. Ale do rzeczy. / do Kleanta / Czy zwróciłeś kiedyś uwagę na młodą osobę o imieniu Marianna ? Mieszka niedaleko stąd…

 

KLEANT

Tak, ojcze.

 

HARPAGON

A ty ?

 

ELIZA

Coś tam słyszałam.

 

HARPAGON

Co o niej myślisz, synu ?

 

KLEANT

Jest uroczą osobą.

 

HARPAGON

Jej twarz ?

 

KLEANT

Niewinna i uduchowiona…

 

HARPAGON

Jej wygląd i zachowanie ?

 

KLEANT

Wspaniałe, bez wątpienia.

 

HARPAGON

Czyli zasługuje na uwagę ?

 

KLEANT

O, tak.

 

HARPAGON

Dobra partia ?

 

KLEANT

Bardzo dobra.

 

HARPAGON

Gospodarna ?

 

KLEANT

Bez wątpienia.

 

HARPAGON

Potrafi dać szczęście ?

 

KLEANT

O, tak !

 

HARPAGON

Cóż, gorzej z posagiem.

 

KLEANT

Ona sama starczy za wszelkie bogactwo !

 

HARPAGON

Zawsze można to sobie zrekompensować w inny sposób…

 

KLEANT

Oczywiście !

 

HARPAGON

Cieszę się, że w tym jednym jesteśmy zgodni. Być może ożenię się z nią.

 

KLEANT

Co takiego ?

 

HARPAGON

A co ?

 

KLEANT

Jesteś gotów, ojcze, co ?

 

HARPAGON

A to ! Poślubić Mariannę.

 

KLEANT

Ty, ojcze ? Ty ?

 

HARPAGON

Ja, ja, ja…Cóż w tym dziwnego ?

 

 

KLEANT

Źle się czuję. Muszę wyjść, ojcze.

 

HARPAGON

Drobiazg. Napij się wody w kuchni.  / Kleant wychodzi /

 

HARPAGON

Wymoczek. Tyle, jeśli chodzi o mój ożenek. Co do Kleanta, dostanie pewną wdowę, o której usłyszałem dziś rano. Ty wyjdziesz za pana Anzelma.

 

ELIZA

Za tego…

 

HARPAGON

Tak. Człowiek rozsądny, dojrzały, doświadczony, bo dobiega pięćdziesiątki, no i bogaty.

 

ELIZA

Jeszcze nie myślę o małżeństwie, mój ojcze. Jeśli można.

 

HARPAGON

Za to ja, moja maleńka, myślę. Jeśli można.

 

ELIZA

Przepraszam, ojcze.

 

HARPAGON

Przepraszam, córko.

 

ELIZA

Nie wyjdę za pana Anzelma. Wybacz.

 

HARPAGON

Wyjdziesz jeszcze dziś wieczorem. Wybacz.

 

ELIZA

Dziś wieczorem ?

 

HARPAGON

Dziś wieczorem.

 

ELIZA

Niemożliwe.

 

HARPAGON

Możliwe.

 

ELIZA

Nie.

 

HARPAGON

Tak.

 

ELIZA

Powiedziałam: nie.

 

HARPAGON

Powiedziałem; tak.

 

ELIZA

Nie zmusisz mnie do tego, ojcze.

 

HARPAGON

Zmuszę, córko.

 

ELIZA

Zabiję się.

 

HARPAGON

Wyjdziesz za niego, zanim się zabijesz. Jak mówisz do ojca, bezczelna ?!

 

ELIZA

Jak mam mówić na taki gwałt ?

 

HARPAGON

To świetna partia i każdy pochwali mój wybór.

 

ELIZA

Nikt rozsądny !

 

HARPAGON

/ spostrzegł Walerego /  Jest Walery. Może zostać sędzią w tej sprawie ?

 

ELIZA

Zgadzam się.

 

HARPAGON

Przyjmiesz wyrok z pokorą ?

 

ELIZA

Zrobię, co on powie.

 

HARPAGON

Załatwione.

 

SCENA PIĄTA  ---------------

 

HARPAGON

Oto, Walery. Masz rozsądzić, kto z nas dwojga ma rację.

 

WALERY

Jasne, że pan.

 

HARPAGON

Wiesz, o co chodzi ?

 

WALERY

Nie. Ale pan jest wcieleniem rozsądku…

 

HARPAGON

Dziś wieczorem wydaję córkę za mąż za szanowanego i majętnego człowieka. A to ciele rzuca mi w twarz, że ani myśli o małżeństwie ! Co powiesz ?

 

WALERY

Co powiem ?

 

HARPAGON

Tak.

 

WALERY

Nooo…

 

HARPAGON

Co ?

 

WALERY

Co ? Powiem, że pan ma zawsze rację. Ale córka częściowo…

 

HARPAGON

Cóż to ! Anzelm to najlepsza partia. Spokojny, zamożny, bezdzietny…

Stać ją na kogoś lepszego ?

 

WALERY

Nie przeczę…Ale dla niej to zbyt nagła decyzja…Nie zna go i nic do niego nie czuje…

 

HARPAGON

Jak go pozna…bliżej, to poczuje. Trafia się okazja wydać ją bez posagu.

 

WALERY

Bez posagu ?

 

HARPAGON

Bez.

 

WALERY

Brak mi słów. To ci dopiero ! Chylę czoła przed takim niezbitym argumentem.

 

HARPAGON

A ile zaoszczędzę !

 

WALERY

Ho, ho ! Co prawda, córka mogłaby nieśmiało zaznaczyć, że tu chodzi o jej szczęście; że związek na całe życie, to zbyt poważna sprawa, i że należy być ostrożnym…

 

HARPAGON

Bez posagu !

 

WALERY

Ma się rozumieć: bez posagu ! Są mądrzy ludzie, którzy uważają, że córki też mają coś do powiedzenia; że to za duża różnica wieku; że to gorzej, niż lepiej, ale pan…

 

HARPAGON

Bez posagu !

 

WALERY

Jak tu się, u licha, przeciwstawić pańskiemu: bez posagu ? Nie wszyscy ojcowie są egoistami i kupczą swoimi córkami. Są tacy, dla których miłość małżeńska jest warta więcej, niż korzyści…

 

HARPAGON

Bez posagu !

 

WALERY

Poddaję się. Bez posagu.

 

HARPAGON

/ patrzy w stronę ogrodu, do siebie / Pies szczeka ? Może ktoś w ogrodzie

węszy za moimi pieniędzmi. / do Walerego /  Zostań tu, aż wrócę. / wybiega/

 

ELIZA

Zebrało ci się na żarty ?

 

WALERY

Chciałem go dobrze usposobić. Należy do ludzi, którzy nie znoszą sprzeciwu i im mocniej na nich naciskasz, tym większy stawiają opór. Musimy to dobrze rozegrać. Udawaj, że zgadzasz się z nim, a wtedy…

 

ELIZA

Na małżeństwo !

 

WALERY

Znajdziemy sposób…

 

ELIZA

Do wieczora ?

 

 

WALERY

Udasz, że jesteś chora i zyskamy na czasie…

 

ELIZA

Wezwie lekarza i wszystko się wyda.

 

WALERY

Nie żartuj ! Łatwo można oszukać każdego konowała. Nawet jak nie wie, jaka to choroba, zawsze wymyśli skąd się wzięła.

 

HARPAGON

/ na stronie / Nic się nie stało, dzięki  Bogu.

 

WALERY

/ nie zauważył wejścia Harpagona / W końcu, możemy uciec…/ spostrzega Harpagona / Córka ma słuchać ojca we wszystkim. Nie ważne, jaki jest przyszły mąż; ważne, że bierze bez posagu !

 

HARPAGON

Brawo !

 

WALERY

Przepraszam za to niestosowne pouczanie pańskiej córki.

 

HARPAGON

Ależ proszę ! Ślicznie powiedziane. / do Elizy / Czy ci się to spodoba, czy nie, odtąd ten młodzieniec przejmuje w moim imieniu nadzór nad twoim zachowaniem.

 

WALERY

Czy teraz przestanie pani upierać się bezsensownie…/ Eliza wychodzi /

Pójdę za nią, żeby jej przemówić do rozumu.

 

HARPAGON

Słusznie. Trzeba…

 

WALERY

Trzeba jej przykrócić cugli.

 

HARPAGON

Racja. I jeszcze…

 

WALERY

Proszę się nie martwić. Przykrócę, co trzeba.

 

HARPAGON

Rób, co należy. Wychodzę na krótko do miasta.

 

WALERY

/ w kierunku wyjścia Elizy / Pieniądz to najcenniejszy dar niebios. Ma pani

szczęście, że znalazł się ktoś, kto chce poślubić pannę bez posagu. Te dwa słowa : bez posagu, wystarczą za miłość, młodość, godność, uczciwość, mądrość…

 

HARPAGON

Co za chłopak ! Gada jak natchniony. Mam szczęście, mając go przy sobie.

 

AKT DRUGI

 

SCENA PIERWSZA  ---------------

 

KLEANT

Gdzie się włóczyłeś ? Miałeś na mnie…

 

STRZAŁA

…czekać, ale pański ojciec wywalił mnie z domu. Ledwie uniknąłem lania.

 

KLEANT

Co z naszą sprawą ? Tyle, co straciłem cię z oczu i już wiem, że mam w ojcu konkurenta.

 

STRZAŁA

Pański ojciec zakochany ?

 

KLEANT

Niech to…! O mało nie zdradziłem się, tak mnie zaskoczył.

 

STRZAŁA

Odbiło mu !

 

KLEANT

Załatwił mnie !

 

STRZAŁA

W takim razie po co pan ma ukrywać, że jest pan zakochany w tej samej…

 

KLEANT

Bo mogę to wykorzystać i nie dopuścić do tego żałosnego małżeństwa. Co załatwiłeś ?

 

STRZAŁA

Lepiej zdechnąć z głodu, niż być na łasce lichwiarzy.

 

KLEANT

Nic ?

 

 

STRZAŁA

Pana powierzchowność budzi sympatię, ale…

 

KLEANT

Będę miał te piętnaście tysięcy ?

 

STRZAŁA

Pan Simon stawia twarde warunki…

 

KLEANT

Skontaktował cię z osobą, która da pieniądze ?

 

STRZAŁA

Nie ma mowy ! To jakiś tajemniczy osobnik. Chce się spotkać z panem w wynajętym mieszkaniu i wybadać, czy jest pan wypłacalny. Nazwisko pańskiego ojca nam pomoże…

 

KLEANT

Należy mi się część majątku po matce…

 

STRZAŁA

Żąda, żeby szczegółowa umowa była spisana u notariusza, wybranego przez wierzyciela…

 

KLEANT

Nic dziwnego.

 

STRZAŁA

Zwrot w wysokości jeden do osiemnastu.

 

KLEANT

Przyzwoity człowiek.

 

STRZAŁA

Ale sam musi te pieniądze pożyczyć od kogoś innego z procentem jeden do pięciu i dłużnik ma pokryć koszta tych procentów…

 

KLEANT

Do diabła ! Żyd czy Arab ? To więcej niż dwadzieścia pięć od stu !

 

STRZAŁA

Tak mu też powiedziałem. Musi pan to przemyśleć.

 

KLEANT

Co tu myśleć ? Potrzebuję tych pieniędzy i nie mam wyboru.

 

STRZAŁA

Tak też powiedziałem.

 

 

KLEANT

Na tym koniec ?

 

STRZAŁA

Koniec ? Do ręki dostanie pan tylko dwanaście tysięcy. Pozostałe w postaci biżuterii, mebli i łachów, które wierzyciel wycenił po aktualnej cenie rynkowej…

 

KLEANT

Mam zostać handlarzem ?

 

STRZAŁA

Łóżko z baldachimem i kapą, sześć krzeseł tapicerowanych…

 

KLEANT

Po co mi to ?

 

STRZAŁA

/ czyta z kartki / Dalej: stół z kręconymi nogami…

 

KLEANT

Bodaj go pokręciło !

 

STRZAŁA

Ceglany kominek…

 

KLEANT

Krew mnie zaleje !

 

STRZAŁA

Spokojnie. Warcaby, skóra z węża…

 

KLEANT

Kto to kupi ? Wie, bandzior, że nie mam wyjścia.

 

STRZAŁA

Kupić drogo, sprzedać tanio.

 

KLEANT

Wszystko przez tego zjełczałego skąpca. I jak tu nie życzyć mu nagłej i niespodziewanej śmierci !

 

STRZAŁA

Śmierci jak śmierci. Czasem mam ochotę okraść go. Należy mu się to.

 

KLEANT

Daj mi ten papier. Przejrzę spokojnie.

 

 

 

SCENA DRUGA  ------------------

 

PAN SIMON

/ w głębi sceny / Ten młody człowiek zgodzi się na wszelkie warunki.

 

HARPAGON

Twierdzisz, Simonie, że nie ma żadnego ryzyka ? Znasz go dobrze ?

 

PAN SIMON

Poznałem go przypadkiem. Pochodzi z bogatej rodziny, matka nie żyje.

Zapewnia nawet, że jeśli pan sobie tego zażyczy, to jego ojciec umrze zanim upłynie parę miesięcy…

 

HARPAGON

To byłoby coś. Jako chrześcijanin mam obowiązek pomagać bliźnim w potrzebie…

 

PAN SIMON

Jasne.

 

STRZAŁA

/ na uboczu / Dlaczego nasz Simon rozmawia z pańskim ojcem ?

 

KLEANT

Powiedziałeś mu, kim jestem, zdrajco ?

 

PAN SIMON

/ do Kleanta i służącego / O ! Nie mogliście się doczekać ? Kto wam powiedział, że mamy się tutaj spotkać ? / do Harpagona / Proszę mi wierzyć, nie zdradziłem pańskiego nazwiska i miejsca zamieszkania…

 

HARPAGON

Co to znaczy ?

 

PAN SIMON

To właśnie ten pan pragnie pożyczyć od pana te piętnaście tysięcy…

 

HARPAGON

Do tego się posuwasz, łotrze ?!

 

KLEANT

Ojciec zajmuje się plugawą lichwą ?

 

/ Simon wymyka się, Służący ukrył się. /

 

HARPAGON

A ty rujnującymi pożyczkami ?

 

KLEANT

Mam się bogacić lichwą ?

 

HARPAGON

I nie wstyd ci patrzeć mi w oczy ?

 

KLEANT

I nie wstyd, ojcu, patrzeć w oczy ludziom, których ojciec wyzyskuje ?

 

HARPAGON

Nie wstydzisz się swojego łajdactwa i narażania majątku z takim trudem wypracowanego przez rodziców ?

 

KLEANT

Czy nie większym wstydem jest nienasycona żądza gromadzenia pieniędzy w

tak niegodny sposób ?

 

HARPAGON

Zejdź mi z oczu, bydlaku !

 

KLEANT

Czy ten bydlak większy, który zapożycza się z potrzeby, czy ten, który okrada

potrzebujących bez potrzeby ?

 

HARPAGON

Wynoś się, bo…bo…!  / wywija laską  - Kleant odchodzi /

 

SCENA TRZECIA  -----------------

 

FROZYNA

Proszę pana…

 

HARPAGON

Czekaj tu na mnie. / na stronie / Sprawdzę, czy moje pieniądze są bezpieczne.

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

FROZYNA

/ do służącego Kleanta / Skądżeś się tutaj wziął ?

 

STRZAŁA

A ty skąd ?

 

FROZYNA

Pomagam ludziom w interesach. Nie mam nic poza głową na karku.

 

STRZAŁA

Masz jakiś interes ze staruchem ?

 

FROZYNA

Mam. Liczę na pokaźny zysk.

 

STRZAŁA

Pokaźny zysk ? Od niego ?

 

FROZYNA

Za pewne usługi słono się płaci.

 

STRZAŁA

Życzę szczęścia ! Widzę, że nie masz pojęcia, z kim robisz interesy. Żadna

wdzięczność nie zmusi go do sięgnięcia do kieszeni. Nie szczędzi podziękowań, komplementów, zapewnień o przyjaźni – słowa nic nie kosztują – ale co do forsy – figa z makiem !

 

FROZYNA

Gadaj zdrów. Wiem, jak naciągnąć faceta.

 

STRZAŁA

Nie na pieniądze. Gdybyś nawet na jego oczach umierała z głodu, nie rzuci ci

do puszki choćby drobniaka. Gdy coś daje, przeżywa tortury…Idzie.

 

/ Służący oddala się /

 

SCENA PIĄTA  -----------------

 

HARPAGON

/ do siebie / Jest dobrze. / do Frozyny / Co tam, Frozyno ?

 

FROZYNA

Ach ! mój Boże ! Świetnie pan wygląda ! Zdrowo !

 

HARPAGON

Kto ? Ja ?

 

FROZYNA

Tak świeżo nigdy pan nie wyglądał. No, no !

 

HARPAGON

Poważnie ?

 

FROZYNA

Jakże ? Tak młodo. Przebije pan każdego młodzika.

 

HARPAGON

Skończyłem sześćdziesiąt…

 

FROZYNA

Fiu ! Co za wiek ? Jest pan w najpiękniejszym okresie męskości.

 

HARPAGON

Może i tak. Ale mieć te dwadzieścia lat mniej…

 

FROZYNA

To chyba żart ? Dożyje pan z pewnością do setki.

 

HARPAGON

Myślisz…

 

FROZYNA

Myślę ! Przecież to widać od razu. Proszę się zatrzymać. No tak ! Widzę w pańskich oczach znak długowieczności !

 

HARPAGON

Znasz się na tym ?

 

FROZYNA

A jakże ! Proszę pokazać dłoń. Mój Boże, jaka bezkresna linia życia !

 

HARPAGON

Co ?

 

FROZYNA

Widzi pan tę linię ? O, tutaj.

 

HARPAGON

I co z tego ?

 

FROZYNA

Mówiłam, głupia, że sto. Pożyje pan znacznie dłużej. O !

 

HARPAGON

To tutaj ? / ogląda dłoń /

 

FROZYNA

Trzeba będzie pana dorżnąć jak barana. Pogrzebie pan dzieci, wnuki, prawnuki…

 

HARPAGON

Bogu niech będą dzięki ! Teraz – co załatwiłaś ?

 

FROZYNA

Co za pytanie ? Ja załatwiam, co się zdarzy. A jeśli chodzi o swatanie, to nikt mi

nie podskoczy. Pański przypadek jest prosty. Bułka z masłem. Jestem w dobrych stosunkach z matką i córką. Dałam panu świetną rekomendację…

 

HARPAGON

A matka ?

 

FROZYNA

Cieszy się, jak dziecko. Powiedziałam, że zaprasza pan Mariannę na ślub swojej córki. I tak to panna jest teraz pod moją opieką.

 

HARPAGON

To się dobrze składa. Goszczę dziś pana Anzelma i obecność Marianny…

 

FROZYNA

No, no ! Marianna chce złożyć wizytę pańskiej córce…

 

HARPAGON

Co z posagiem ? Nikt nie bierze panny bez niczego.

 

FROZYNA

Bez niczego ! Wniesie panu dwanaście tysięcy rocznie.

 

HARPAGON

Dwanaście tysięcy !

 

FROZYNA

Biedaczki oszczędzały na wszystkim. Marianna jada skromnie i byle co. Na tym zaoszczędzi pan jakieś trzy tysiące. Ubiera się w tanie suknie, nie lubi biżuterii,

drogich mebli…Z tego zostanie panu w kieszeni jakieś cztery tysiące rocznie.

Brzydzi się grami hazardowymi…Nie przegra kilkudziesięciu tysięcy jak moja

sąsiadka jeszcze niedawno. Niech będzie tylko pięć. Pięć tysięcy, że w ogóle

nie gra. Plus cztery tysiące, bo się nie stroi. To już dziewięć. Trzy tysiące, bo licho jada. To razem dwanaście tysięcy. No !

 

HARPAGON

Niezła sumka, ale nierealna.

 

FROZYNA

Nierealna ! Czy skromność, prostota i brak pociągu do hazardu, to nie jest realny posag ślubny ?

 

HARPAGON

Robisz ze mnie durnia ? Chcesz mi wmówić, że posagiem są wszystkie wydatki, których nie zrobi ? Mam mieć coś z niczego !

 

FROZYNA

Matko Święta ! Będzie pan miał, będzie. Podobno mają gdzieś tam jakiś niewielki majątek…

 

HARPAGON

Rzecz do sprawdzenia. Poza tym, boję się, że jestem dla niej za stary. Nie śpieszno mi zostać rogaczem…

 

FROZYNA

I tu pana zaskoczę ! Marianna wprost nie znosi młodych ludzi. Ceni i szanuje, wręcz uwielbia, starszych mężczyzn.

 

HARPAGON

Starszych !

 

FROZYNA

Na grób mojej matki ! Im starszy, tym bardziej ją podnieca. Najlepiej po

sześćdziesiątce. Kiedyś uciekła sprzed ołtarza…Narzeczony wygadał się, że ma dopiero pięćdziesiątkę. Ani się pan waż odmładzać dla niej !

 

HARPAGON

Niewiarygodne ! Prawdę mówiąc, gdybym był kobietą, nigdy nie zadawałbym się z młokosami…

 

FROZYNA

Smarkateria !

 

HARPAGON

Chociaż są kobiety, które…

 

FROZYNA

Głupie kobiety ! Co tu kochać w tych siusiumajtkach ?

 

HARPAGON

Zawsze to powtarzam.

 

FROZYNA

Gdzie im się równać z panem ! Pan potrafi zawrócić w głowie i młodej, i starej.

 

HARPAGON

Tak myślisz ?

 

FROZYNA

Pewnie ! Proszę się obrócić. Bomba ! Proszę o parę kroków. Co za postawa ! Siła i sprawność. No i zdrowie przede wszystkim…Tak.

 

HARPAGON

Coś tam czasem chrupnie…Astma mnie nieraz…

 

FROZYNA

Głupstwo ! Astma dodaje panu uroku i zmysłowości.Ten pański kaszel…Prima !

 

HARPAGON

Frozyno, czy Marianna widziała mnie kiedykolwiek ? Powiedzmy: gdzieś na mieście.

 

FROZYNA

A po co ? Opisałam jej pana tak pięknie i zachęcająco…

 

HARPAGON

Niech będzie.

 

FROZYNA

Przy okazji: mam prośbę. Przegram sprawę w sądzie, jeżeli nie wpłacę drobnej

kwoty. Czy mógłby pan…/ Harpagon nasrożył się / Marianna nie może doczekać się spotkania z panem. / Harpagon rozluźnił się /

 

HARPAGON

To miłe, miłe.

 

FROZYNA

Jestem zgubiona, jeśli przegram ten proces…/ Harpagon spoważniał / Z jaką radością słuchała mojej opowieści o panu…Jak mi Bóg miły, ona chce tego małżeństwa ! / Harpagon rozchmurzył się /

 

HARPAGON

Jestem ci zobowiązany, Frozyno.

 

FROZYNA

W takim razie, czy mógłby mi pan pożyczyć…Ocali mnie pan…Będę dozgonnie

wdzięczna…

 

HARPAGON

Muszę cię pożegnać. Listy czekają.

 

FROZYNA

Nie prosiłabym, gdyby nie tragiczna sytuacja…

 

HARPAGON

Czas minął. Do zobaczenia.   / odchodzi /

 

FROZYNA

Niech cię dżuma zeżre, obrzydły psie ! Kutwiarski pysk udawał cały czas głuchego na moje prośby…Nie dam się tak łatwo spławić.

 

 

AKT TRZECI

SCENA PIERWSZA  -----------------

 

HARPAGON

Prędzej ! Niech wszyscy podejdą. / służba ustawia się przed Harpagonem /

Dobrze, że panią widzę z miotłą, pani Claude, bo trzeba porządnie posprzątać całe mieszkanie. Tylko proszę nie zarysować mebli ścierką…Ponadto zlecam pani nadzór nad butelkami. Gdyby któraś gdzieś przepadła albo stłukła się, potrącę pani z wypłaty.

 

JAKUB

/ na stronie / Dobrze wiedzieć, za co się oberwie.

 

HARPAGON

Służący zajmą się myciem szklanek i nalewaniem gościom wina. Tylko wtedy, jeśli ktoś zechce się napić. I poprosi co najmniej trzy razy…Nie zapomnijcie solidnie rozcieńczyć trunek wodą.

 

KIEŁEK

Czy mamy zdjąć fartuchy ?

 

HARPAGON

Jak tylko wejdą goście. I dbać mi o liberię !

 

MORSZCZUK

Mam, o tutaj, plamę z oleju, proszę pana.

 

KIEŁEK

Przez rozdarte spodnie widać mi…

 

HARPAGON

Trzymaj się blisko ściany i nie odwracaj tyłem. / do Elizy / Musisz przypilnować

służących przy sprzątaniu stołu. Żeby nic, co zostanie, nie przepadło.

Zajęcie w sam raz dla ciebie. No i masz być miła dla mojej narzeczonej.

 

ELIZA

Dobrze, ojcze.

 

HARPAGON

/do Kleanta / Puściłem płazem twoje ostatnie wybryki…Dlatego niech ci nie przyjdzie do łba dworować sobie z Marianny.

 

KLEANT

Dworować sobie ? A to dlaczego ?

 

HARPAGON

A to dlatego ! Wiadomo, co chodzi dzieciakom po głowie, kiedy ojciec żeni się

powtórnie…jak traktują macochę. Jeśli chcesz żyć ze mną w zgodzie, zachowasz się więcej niż przyzwoicie.

 

KLEANT

To prawda, że nie tęsknię za macochą. A co do mojego zachowania, będzie,

jak zawsze, bez zarzutu.

 

HARPAGON

Takie ma być !

 

KLEANT

Bądź spokojny, ojcze.

 

HARPAGON

Doceniam to.

 

HARPAGON

Walery, będę cię potrzebował. Podejdź bliżej, Jakubie.

 

 

JAKUB

Będzie pan mówił do kucharza, czy do woźnicy ?

 

HARPAGON

Do obu naraz.

 

JAKUB

Obaj naraz słuchają.

 

HARPAGON

Obiecałem wydać dzisiaj kolację. Dobrze gotujesz ?

 

JAKUB

To zależy, ile dostanę pieniędzy.

 

HARPAGON

Znowu te pieniądze ! Ciągle tylko: pieniądze, pieniądze, pieniądze…Nie znacie innego słowa, co ?

 

WALERY

Bezczelny typ ! Łatwo przygotować dobrą kolację za duże pieniądze. Nawet kretyn to potrafi. Sztuką jest przygotować wyśmienite jedzenie za niewielkie pieniądze…I żeby jeszcze zostało.

 

JAKUB

Wyśmienite…za niewielkie pieniądze !

 

WALERY

Wyśmienite.

 

JAKUB

Może zdradzi mi pan tę tajemnicę, co prowadzi do tego wyśmienitego i taniego?

Chce mnie pan zastąpić przy garach ?

 

HARPAGON

Ciszej ! Czego trzeba ?

 

JAKUB

Jest tutaj taki, co panu tanio ugotuje.

 

HARPAGON

Hola ! Gadaj, krętaczu !

 

JAKUB

Na ile osób ?

 

HARPAGON

Nie więcej, jak na osiem, ale żeby starczyło na dziesięć.

 

 

WALERY

Dwanaście.

 

JAKUB

Powinny być cztery duże dania i pięć przystawek…

 

HARPAGON

Chcesz, do diabła, ugościć całe miasto ?

 

JAKUB

Zrazy…

 

HARPAGON

Mnie też chcesz ugotować, draniu ?

 

JAKUB

Desery…

 

HARPAGON

Jeszcze ?

 

WALERY

Chcesz, żeby goście pochorowali się z przejedzenia ?

 

HARPAGON

Święte słowa.

 

WALERY

Prawdziwy przyjaciel nie przekarmia swoich gości. Nie po to się żyje, żeby żreć.

 

HARPAGON

Słyszałeś ? / do Walerego / Co za filozof to wymyślił ?

 

WALERY

Mam na końcu języka…

 

HARPAGON

Zapisz. Utrwalę to złotymi literami nad kuchnią.

 

WALERY

Zapiszę. A wieczerzy przypilnuję osobiście.

 

HARPAGON

No, dobrze.

 

JAKUB

Kłopot z głowy.

 

HARPAGON

/do Walerego / Najlepsza będzie tłusta potrawka z baraniny. Nie da się tego

dużo zjeść i szybko stygnie na łój.

 

WALERY

Proszę mi zaufać.

 

HARPAGON

/ do Jakuba / Trzeba wysprzątać powóz i przygotować konie. Zawieziesz panienki na jarmark najkrótszą drogą…

 

JAKUB

Te konie są tak wyposzczone, że nie ustoją…

 

HARPAGON

I co im się dzieje ? Nie pracują, to i nie jedzą.

 

JAKUB

Myśli pan, że ten kto nic nie robi, nie musi jeść ? Gdybym ich nie podkarmiał, zdechłyby w sekundę. Leżą bez sił…

 

HARPAGON

Nie potrzeba dużo sił, żeby pociągnąć powóz.

 

JAKUB

Nie miałbym sumienia…

 

WALERY

Poproszę sąsiada, żeby wyręczył w tym Jakuba.

 

JAKUB

Przynajmniej nie przyłożę ręki do śmierci tych zwierząt.

 

WALERY

Za dużo sobie pozwalasz.

 

JAKUB

Pan rządca za często pcha palec między drzwi.

 

HARPAGON

Dosyć !

 

JAKUB

Nie znoszę lizusów i pochlebców, którzy próbują pana obłaskawić. I przykro mi,

jak potem obgadują pana poza plecami…Mam serce dla moich koni tak, jak i dla pana.

 

HARPAGON

Co o mnie mówią, Jakubie ?

 

JAKUB

Ale będzie się pan gniewał…

 

HARPAGON

Nic a nic.

 

JAKUB

Akurat.

 

HARPAGON

Ani mi to w głowie. Oddasz mi przysługę.

 

JAKUB

Jak pan sobie życzy. Więc…wszyscy w mieście kpią z pańskiego skąpstwa. Krążą anegdoty, że każe pan drukować kalendarze z podwójną ilością dni postnych, żeby zaoszczędzić na wyżywieniu domowników…że w okresie świąt umyślnie robi pan awantury służbie, żeby nic nie ofiarować…że pan nocą wykrada owies koniom i kiedyś oberwał pan po grzbiecie od własnego stajennego…

 

HARPAGON

/tłucze Jakuba laską / Ty, idioto, bezczelny chamie !

 

JAKUB

Prawda w oczy kole.

 

HARPAGON

Wybije z ciebie to hultajskie gadanie !  / opadł z sił, wychodzi /

 

SCENA DRUGA  ----------------

 

WALERY

Szczerość nie popłaca.

 

JAKUB

Tobie, co do tego ? Za bardzo panoszysz się w tym domu, przybłędo. Wkrótce będziesz się śmiał z kijów, które sam dostaniesz.

 

WALERY

Teraz zgoda, co ?

 

JAKUB

A wiesz ty, jaśnie chichotku, że ja chichotków nie lubię. I jak mi jeszcze raz wejdziesz w drogę, to będziesz chichotał cienko, jakby ci słoń  nadepnął na przyrodzenie.  / napiera na Walerego /

 

WALERY

Uważaj !

 

JAKUB

Co: uważaj ? Robię, co mi się podoba !

 

WALERY

Wypraszam sobie.

 

JAKUB

Jesteś impertynentem.

 

WALERY

Panie Jakubie…

 

JAKUB

Bez spoufalania się, paniczyku. Jak wezmę kija…/ podnosi kij /

 

WALERY

Kija na mnie, parobku ?  / napiera na Jakuba /

 

JAKUB

No, nie, nie tak…

 

WALERY

Mogę ci tak przyłożyć, że będziesz wyglądał jak twoje koniki…

 

JAKUB

Może pan.

 

WALERY

Jesteś tylko parobkiem od garów, marnym kuchtą ?

 

JAKUB

Jestem, jestem.

 

WALERY

Nie wiesz jeszcze, z kim masz do czynienia ?

 

JAKUB

Nie wiem. Pan wybaczy.

 

WALERY

Chcesz mi przyłożyć ?

 

JAKUB

Taki żart.

 

WALERY

Mnie takie żarty nie śmieszą. / okłada kijem Jakuba / Głupi żart – kija wart !

 

/ Walery odrzuca kij i odchodzi /

 

 

 

SCENA TRZECIA  ------------------

 

FROZYNA

/ z Marianną /  Pan jest ?

 

JAKUB

Jest, jest…

 

FROZYNA

Zamelduj, że jesteśmy.

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

MARIANNA

Boję się tego spotkania, Frozyno. Tak jakoś dziwnie…

 

FROZYNA

Dziwnie ? Z czego ?

 

MARIANNA

Czuję się, jakbym szła na tortury…

 

FROZYNA

Wiem, że wolałabyś, żeby kto inny cię torturował, a nie pan Harpagon. Ten młody elegant…

 

MARIANNA

Myślę o nim…

 

FROZYNA

Wiesz , kim jest ?

 

MARIANNA

Nie wiem. Ale jestem pewna, Frozyno, że zasłużył na moją miłość. Teraz nie mam wyboru i to wymuszone małżeństwo budzi we mnie wstręt.

 

FROZYNA

Co z tego, że jest młody i umie zakręcić dziewczynie w głowie…Nie śmierdzi groszem. Lepiej ci będzie z mężem starym i bogatym. Co prawda, taki chłop w łóżku to żadna przyjemność, ale można to przetrzymać…Nie będzie żył wiecznie ! Wynagrodzisz sobie straty kimś młodszym…

 

MARIANNA

To straszne. Mam być szczęśliwą dopiero po jego śmierci ? A jak…

 

FROZYNA

Czy nie przyrzekł w kontrakcie ślubnym, że prędko zostaniesz wdową ? Jest !

 

/ wchodzi Harpagon /

 

SCENA PIĄTA  -----------------

 

MARIANNA

Boże, co za figura !

 

HARPAGON

Wybacz, moja piękna, że prezentuję się w okularach / ogląda ją /. Żeby ocenić

twoją urodę, nie potrzeba szkieł…A przecież ludzie patrzą na gwiazdy przez szklane lunety…Jesteś gwiazdą. Najpiękniejszą na rozgwieżdżonym niebie !

Ona nic nie mówi, Frozyno. Nie cieszy się, że mnie widzi ?

 

FROZYNA

Zrobił pan na niej duże wrażenie. Jest zmieszana.

 

HARPAGON

Być może. / do Marianny / Moja ślicznotko, córka zechce się z tobą przywitać.

 

SCENA SZÓSTA  ----------------

 

MARIANNA

Powinnam zrobić to wcześniej.

 

ELIZA

Nie. To ja pierwsza…

 

HARPAGON

/do Marianny / Wyrośnięta, prawda ? Chwast zawsze śmiga do góry.

 

MARIANNA

/ szeptem do Frozyny / Okropny staruch.

 

HARPAGON

/ szeptem do Frozyny / Co powiedziała moja gwiazdeczka ?

 

FROZYNA

Zachwyca się panem.

 

HARPAGON

Jesteś bardzo miła, maleńka.

 

MARIANNA

/ na stronie / Co za typ !

 

HARPAGON

Twoje uczucie jest dla mnie zobowiązaniem.

 

MARIANNA

/ na stronie / Dłużej nie dam rady.

 

 

HARPAGON

O ! Mój syn wita cię z szacunkiem.

 

MARIANNA

/ szeptem do Frozyny /  Co za przypadek ! To ten, o którym ci mówiłam.

 

FROZYNA

Rzeczywiście – przypadek !

 

HARPAGON

Pewnie jest pani zaskoczona widząc, że mam tak dorosłe dzieci…Ale już niedługo pójdą sobie stąd.

 

SCENA SIÓDMA  ---------------

 

KLEANT

/ do Marianny /   Nigdy bym nie przypuszczał, że spotkam panią w takich okolicznościach. Zamiar ojca względem pani zrobił na mnie piorunujące wrażenie…

 

MARIANNA

Na mnie nie mniejsze.

 

KLEANT

Zazdroszczę ojcu, że dokonał tak wspaniałego wyboru i że będę miał szczęście oglądać panią częściej…Ale nie potrafię traktować cię jak macochę…Może wyrażam się nie dość sympatycznie…jestem pewien, że pani mnie zrozumie…Gdyby tutaj cokolwiek zależało ode mnie, to małżeństwo nie doszłoby do skutku…

 

HARPAGON

Impertynent ! To ma być powitanie !

 

MARIANNA

Czuję to, co pan. Rola macochy byłaby dla mnie równie przykra, jak dla pana rola pasierba. Z mojej strony nic panu nie grozi. Nie podejmę decyzji, która sprawi panu przykrość. Chyba, że będę zmuszona.

 

HARPAGON

Dobrze powiedziane. Na głupie wyznanie – taka i odpowiedź. Przepraszam za bezczelne zachowanie syna; dureń, plecie od rzeczy.

 

MARIANNA

Nie obrażam się. Lubię i szanuję ludzi szczerych, wyrażających otwarcie swoje uczucia.

 

HARPAGON

Jesteś zbyt tolerancyjna. On się zmieni od jutra.

 

 

KLEANT

Nie, mój ojcze. Uczuć nie potrafię zmienić.

 

HARPAGON

Widzieliście pajaca ! Nie daje za wygraną !

 

KLEANT

Mam, ojcze, okłamywać samego siebie ?

 

HARPAGON

Znowu ? Zmienisz ton ?

 

KLEANT

Zmienię ! Będę mówił do niej w twoim imieniu. Wyznaję ci, Marianno, że byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdybyś została moją żoną i zrobię wszystko…

 

HARPAGON

Zaraz, synu, zaraz !

 

KLEANT

Powiedziałem to w twoim imieniu, ojcze.

 

HARPAGON

Mój Boże ! Czy jestem niemową, żebym potrzebował tłumacza ?Dajcie krzesła !

 

FROZYNA

Może lepiej pojedziemy na jarmark. Będzie potem więcej czasu na rozmowę.

 

HARPAGON

/ do służącego / Każ zaprzęgać ! Wybacz, gwiazdeczko, że nie wpadła mi do

głowy jakaś przekąska przed waszym wyjazdem.

 

KLEANT

Pamiętałem o tym, mój ojcze. Przekąsiliśmy co nieco.

 

HARPAGON

/ szeptem do Walerego /  Walery !

 

WALERY

/ szeptem do Harpagona /  Stracił rozum !

 

KLEANT

Jeżeli ojciec uważa, że trzeba coś zjeść…

 

MARIANNA

Nie ma potrzeby.

 

KLEANT

Czy widziała pani diament piękniejszy od tego, który ojciec nosi na palcu ?

 

MARIANNA

Pięknie świeci.

 

KLEANT

/ zdejmuje pierścień ojcu i podaje Mariannie / Trzeba go obejrzeć z bliska.

 

MARIANNA

Niesamowity. Cały płonie. / chce zwrócić pierścień Harpagonowi /

 

KLEANT

Proszę go zatrzymać, jako jeden ze ślubnych prezentów ojca.

 

HARPAGON

Prezentów ?

 

KLEANT

Pragniesz, ojcze, aby był wyrazem twojej miłości…

 

HARPAGON

Mojej…

 

MARIANNA

Nie powinnam…

 

KLEANT

Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera.

 

HARPAGON

/ na stronie / Zwariuję.

 

MARIANNA

Nie wypada…/ chce zwrócić pierścień /

 

KLEANT

Chce go pani obrazić ?

 

MARIANNA

Jednak…

 

KLEANT

Nie ma mowy.

 

HARPAGON

/ na stronie /  Niech to diabli…

 

MARIANNA

Złości się, że pani odmawia.

 

 

HARPAGON

/ szeptem do Kleanta / Ach, zdrajca !

 

KLEANT

Widzi pani, w jakim jest stanie.

 

HARPAGON

/ szeptem do Kleanta /  Zarzynasz mnie !

 

KLEANT

Staram się, jak mogę. Nie chce wziąć.

 

HARPAGON

/ j. w / Ścierwo !

 

KLEANT

To przez panią ojciec gniewa się na mnie.

 

HARPAGON

/ j. w /  Szelma !

 

KLEANT

Jeszcze się pochoruje. Błagam panią, przyjmij ten prezent.

 

FROZYNA

Mój Boże, po co te ceregiele ! Weź pierścień, bo zmarnujesz człowieka.

 

MARIANNA

/ do Harpagona / Proszę się uspokoić. Wezmę ten cenny prezent. Zwrócę go przy najbliższej okazji.

 

SCENA ÓSMA  ----------------

 

KIEŁEK

Jakiś człowiek chce z panem mówić.

 

HARPAGON

Jestem zajęty. Innym razem.

 

KIEŁEK

Przyniósł pieniądze.

 

HARPAGON

/ do Marianny / Pani wybaczy. Zaraz wracam.

 

SCENA DZIEWIĄTA  -----------------

 

MORSZCZUK

/ wpada i przewraca Harpagona /  Proszę pana…

 

HARPAGON

/ na podłodze / O! zabił mnie.

 

KLEANT

Wszystko w porządku, ojcze ?

 

HARPAGON

Przekupny bandzior ! Ktoś go pewnie nasłał, żeby mi złamał kark !

 

WALERY

Nic się panu nie stało.

 

MORSZCZUK

Pan wybaczy, ale to z powodu pośpiechu…

 

HARPAGON

Do czego się tak śpieszysz, bałwanie ?

 

MORSZCZUK

Bo konie nie podkute.

 

HARPAGON

Zaprowadzić do kowala. Na kredyt.  / Służący wybiega /

 

KLEANT

Zanim podkują konie, ojciec pozwoli, że zaopiekuję się Marianną. Przejdziemy do ogrodu, gdzie podadzą nam lekki podwieczorek.  / wychodzą /

 

HARPAGON

Walery, przypilnuj ich. Żeby można było coś z tej…uczty zwrócić do sklepu.

 

WALERY

Proszę się nie niepokoić.

 

HARPAGON

Pomiocie szatański ! chcesz mnie zrujnować ?

 

 

AKT CZWARTY

SCENA PIERWSZA  ----------------

 

KLEANT

Tutaj możemy porozmawiać bezpiecznie.

 

ELIZA

Wiem, że mój brat  kocha panią i jestem całym sercem z wami.

 

MARIANNA

Cieszy mnie to. Chciałabym zasłużyć na pani przyjaźń.

 

FROZYNA

Gdybyście zdradzili mi swój sekret wcześniej, sprawa wyglądałaby daleko lepiej…

 

KLEANT

Widocznie los tak chciał. Co dalej z tobą, Marianno ?

 

MARIANNA

Boże drogi, co ja tu mogę zrobić ? W mojej sytuacji można tylko prosić…

 

KLEANT

Dlaczego nie walczyć ? Czy twoje uczucie do mnie nie jest dość silne, żeby…

 

MARIANNA

Co chcesz usłyszeć ? Wejdź w moje położenie…Zresztą, zrobię wszystko, co zechcesz. Wierzę, że zadbasz o mój honor i opinię…

 

KLEANT

Honor i opinia !

 

MARIANNA

Myślę o matce. Bez jej zgody i błogosławieństwa…

 

KLEANT

Frozyno, zrób coś.

 

FROZYNA

Zrobię. Mięknę, gdy widzę, jak młodzi ludzie tracą dla siebie głowy. Tylko jak ?

 

KLEANT

Rusz głową. Proszę.

 

MARIANNA

Ratuj.

 

FROZYNA

Co do matki – da się zrobić. Zamiast ojcu odda córkę synowi. / do Kleanta /

Szkopuł w tym, że ten ojciec to właśnie pański ojciec.

 

KLEANT

Jasne, że mój.

 

FROZYNA

Jeżeli Marianna da mu kosza, to niech pan nie liczy na to, że pobłogosławi wasz związek. A może nawet…Czym by go zrazić do Marianny ?

 

KLEANT

Masz rację.

 

FROZYNA

Ale co z tego ? Musi sam zerwać. Mam ! Gdyby tak znaleźć kobietę, która odegra przed nim rolę bardzo bogatej damy, i która akurat przyjechała z…Nieważne. Byle chciała zostać jego żoną i przepisała na niego cały majątek. Wpadnie w sidła jak nic !

 

KLEANT

Świetny pomysł.

 

FROZYNA

Dajcie mi trochę czasu. Mam jedną taką na oku. Będzie dobra.

 

KLEANT

Będę ci wdzięczny, Frozyno. A my, Marianno, zawalczymy o przychylność twojej matki. Jest do ciebie bardzo przywiązana. Wykorzystaj to.

 

MARIANNA

Zrobię wszystko, żebyśmy byli razem.

 

SCENA DRUGA  ---------------

 

HARPAGON

/ na stronie /  Coś przyszła macocha nie bardzo się broni, gdy mój synalek całuje ją po rączkach…Co to może być ?

 

ELIZA

Ojciec !

 

HARPAGON

Powóz czeka.

 

KLEANT

Jeżeli ojciec nie jedzie, to może ja…

 

HARPAGON

Ty też nie. Pojadą same. Mam do ciebie sprawę.

 

SCENA TRZECIA  ----------------

 

HARPAGON

Macocha macochą…Co o niej myślisz ?

 

KLEANT

Co myślę ?

 

HARPAGON

O jej urodzie, wykształceniu…

 

KLEANT

E !

 

HARPAGON

E – co ?

 

KLEANT

Mówiąc szczerze: rozczarowała mnie. To kokietka o przeciętnej urodzie…zdaje się, że jedno ramię ma wyżej, a rozumu tyle, co kot napłakał…Nie mówię tego, żeby ci ją, ojcze, obrzydzić…Wszystko mi jedno, jaka będzie macocha.

 

HARPAGON

Ale jeszcze niedawno…

 

KLEANT

To tylko komplementy. Miałem być miły.

 

HARPAGON

Nie lubisz jej ?

 

KLEANT

Nie.

 

HARPAGON

No to nic nie wyjdzie z mojego planu. Przyszło mi do głowy, że mogę się ośmieszyć, biorąc sobie tak młodą żonę i postanowiłem przekazać ją tobie. Ale skoro jej nie lubisz…

 

KLEANT

Mnie ?

 

HARPAGON

Tobie.

 

KLEANT

Za żonę ?

 

HARPAGON

Za żonę.

 

KLEANT

Nie polubiłem jej jeszcze, ale żeby ci sprawić przyjemność, spełnię twoją ojcowską wolę !

 

HARPAGON

Nie będę cię zmuszał, synu.

 

KLEANT

Zrobię to dla ciebie, ojcze.

 

HARPAGON

Co to, to nie ! Małżeństwo zawarte pod przymusem nie może być szczęśliwe…

 

KLEANT

To przychodzi z czasem ! Mówi się przecież, że często zgodne współżycie rodzi po latach miłość…

 

HARPAGON

Więcej tu można stracić, niż zyskać. Co innego, gdybyś ją kochał…Oddałbym ci ją bez wątpienia. A tak…

 

KLEANT

Skoro tak, odkryję ci, ojcze, moją tajemnicę. Zakochałem się w Mariannie i właśnie miałem zamiar prosić cię o zgodę na poślubienie jej, gdy ty, ojcze, nagle poinformowałeś nas, że sam chcesz się z nią ożenić…Nie chciałem ci wchodzić w drogę…

 

HARPAGON

Odwiedzałeś ją w domu ?

 

KLEANT

Tak.

 

HARPAGON

Wiele razy ?

 

KLEANT

Jak na tak krótką znajomość, dosyć często.

 

HARPAGON

Były dla ciebie miłe ?

 

KLEANT

Bardzo. Ale nie wiedziały, kim jestem. Stąd zaskoczenie Marianny.

 

HARPAGON

Powiedziałeś jej, że ją kochasz ?

 

KLEANT

Tak. Matka wie o tym.

 

HARPAGON

I co na to matka ?

 

KLEANT

Polubiła mnie…

 

HARPAGON

Córka także ?

 

KLEANT

Wiem, że nie jestem jej obojętny.

 

HARPAGON

Nici z twojego romansu ! Nie zawracaj jej głowy. Nie dla psa kiełbasa. Mam dla ciebie żonę. W sam raz.

 

KLEANT

Podszedłeś mnie ! Drwisz z moich uczuć ? Nie oddam ci Marianny na pożarcie.

Zrobię wszystko, żeby…

 

HARPAGON

Pętaku, masz czelność stawać przeciwko własnemu ojcu !

 

KLEANT

To ojciec…

 

HARPAGON

Ojciec ! którego powinieneś szanować…

 

KLEANT

To nie ma nic wspólnego…

 

HARPAGON

Będzie miało, jak ci wyłoję skórę…

 

KLEANT

Już się boję.

 

HARPAGON

Masz zostawić Mariannę.

 

KLEANT

Nie ma mowy !

 

HARPAGON

Laska ! Dajcie mi tu laskę !

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

JAKUB

Panowie ! Po co ta awantura ?

 

KLEANT

Mam to gdzieś !

 

JAKUB

/ do Kleanta / Ach ! panie, delikatnie.

 

HARPAGON

Mówić do mnie tak bezczelnie !

 

JAKUB

Niech się pan zlituje !

 

KLEANT

Nie pójdzie mu tak łatwo.

 

JAKUB

Czy to nie pański ojciec ?

 

HARPAGON

/ trzymany przez Jakuba / Puść mnie, dam mu nauczkę…

 

JAKUB

Czy to nie pański syn ?

 

HARPAGON

Powiedz, czy nie mam racji…

 

JAKUB

Zaraz rozsądzę. / do Kleanta / Odsuń się pan trochę.

 

HARPAGON

Ten świński ryj zakochał się w pannie, z którą chcę się ożenić…

 

JAKUB

Ach ! skrzywdził.

 

HARPAGON

Czy syn nie powinien ustąpić ojcu ?

 

JAKUB

Syn ojcu ? Tak. Pozwoli pan, że pogadam z nim na stronie.

 

KLEANT

Skoro jesteś naszym sędzią, wydaj wyrok.

 

JAKUB

Zaszczyca mnie pan.

 

KLEANT

Kochamy się, a ojciec chce tylko dogodzić swojej pazerności.

 

JAKUB

I to źle.

 

KLEANT

Czy nie wstyd w jego wieku żenić się ze znacznie młodszą kobietą ?

 

JAKUB

To okropne. Powiem mu to. / do Harpagona / Przemówiłem pańskiemu synowi

do rozumu. Jeżeli pan mu wybaczy i zgodzi się na żonę, którą sam sobie wybierze…

 

HARPAGON

Ach! Powiedz mu, Jakubie, że może sobie wybrać każdą, oprócz Marianny.

 

JAKUB

Przekażę mu to. / do Kleanta / Bardzo dobrze ! Ojciec spuścił z tonu. Pańska bezczelność wyprowadziła go z równowagi. Jeżeli pan wyciągnie rękę do zgody i okaże szacunek należny ojcu, pozwoli panu na wszystko…

 

KLEANT

Będę najlepszym z synów, jeżeli odda mi Mariannę.

 

JAKUB

Przyjął warunki.

 

HARPAGON

Świetnie.

 

JAKUB

/ do Kleanta / Jest zadowolony.

 

KLEANT

Chwała Bogu !

 

JAKUB

Myślę, że teraz panowie dojdą do pełnego porozumienia.

 

KLEANT

Jestem ci wdzięczny do grobowej deski.

 

JAKUB

To za długo za taką przysługę.

 

HARPAGON

Jestem ci bardzo zobowiązany, Jakubie. Należy ci się…/ grzebie w kieszeni i w końcu wyciąga chustkę do nosa / No, tak, tak…Nie zapomnę.

 

JAKUB

Całuję rączki. / wychodzi /

 

SCENA PIĄTA  ----------------

 

KLEANT

Przepraszam ojca za moje niestosowne zachowanie.

 

HARPAGON

Było – minęło.

 

KLEANT

Żałuję, że tak się stało.

 

HARPAGON

A ja cieszę się, że poszedłeś po rozum do głowy.

 

KLEANT

Jesteś zbyt dobry dla mnie, ojcze.

 

HARPAGON

To nie trudne, kiedy dziecko przyrzeka poprawę.

 

KLEANT

Wybaczyłeś mi moje zuchwalstwo ?

 

HARPAGON

Dałeś dowód posłuszeństwa…

 

KLEANT

Zachowam w sercu twoją dobroć, ojcze.

 

HARPAGON

Możesz prosić o wszystko, czego zapragniesz.

 

KLEANT

Dałeś mi już wszystko. Mariannę.

 

HARPAGON

Co ?

 

KLEANT

Czy może być coś cenniejszego od twojej zgody na mój ślub z Marianną ?

 

HARPAGON

Ja się zgodziłem ?

 

KLEANT

Ty, ojcze.

 

HARPAGON

Ja ?

 

KLEANT

Bez wątpienia.

 

HARPAGON

Jak to ?To ty miałeś się jej wyrzec !

 

KLEANT

Ja, wyrzec się jej ?

 

HARPAGON

Ty, ty !

 

KLEANT

Nie mam zamiaru.

 

HARPAGON

Miałeś zamiar zostawić Mariannę ojcu…

 

KLEANT

Teraz nie mam.

 

HARPAGON

Ty krętaczu, chcesz mnie…?

 

KLEANT

Nie zmienię…

 

HARPAGON

Zobaczymy. Już ja cię załatwię !

 

KLEANT

Niech ojciec załatwia.

 

HARPAGON

Nie chcę cię więcej widzieć !

 

KLEANT

Dobry pomysł.

 

HARPAGON

Nie jesteś już moim synem !

 

KLEANT

Nie jestem.

 

HARPAGON

Wydziedziczam cię !

 

KLEANT

Jak ojciec sobie życzy.

 

HARPAGON

Rzucam na ciebie przekleństwo !

 

KLEANT

A niech sobie ojciec rzuca, co chce.

 

 

SCENA SZÓSTA  --------------

 

STRZAŁA

/ wchodzi ze szkatułką / O ! wreszcie pana znalazłem ! Chodźmy szybko.

 

KLEANT

O co chodzi ?

 

STRZAŁA

Idziemy. Nie pożałuje pan.

 

KLEANT

Nie rozumiem ?

 

STRZAŁA

Mamy to, czego potrzebujemy.

 

KLEANT

Co ?

 

STRZAŁA

Spędziłem caluśki dzień na obserwacji.

 

KLEANT

Co to jest ?

 

STRZAŁA

Złowiłem skarb pańskiego ojca…

 

KLEANT

Jak ci się to udało ?

 

STRZAŁA

O tym potem. W nogi ! Słyszę krzyk.

 

SCENA SIÓDMA  ---------------

 

HARPAGON

Złodziej ! złodziej ! morderca ! bandyta ! zamordował mnie ! poderżnął mi gardło

Sprawiedliwe Niebiosa ! Na pomoc ! Jestem zgubiony…Co się teraz stanie ?

Okradziono mnie ! Kto to ? Gdzie jest ? Szukać !  Wyłaź, łotrze ! Aresztować…

Tu, tam, w lewo, w prawo…Mam cię, złodzieju ! / chwyta własną nogę /

Zwariowałem…Co ja, na Boga, robię ? O, moje najdroższe, osierocone pieniążki ! Moje kochane złoto, nieodżałowany przyjacielu ! Razem z tobą wydarto mi szczęście, radość życia, ostatnią podporę. Jak teraz żyć? Po co ? To już koniec : umieram…umarłem…zasypano mnie w trumnie. Kto mi przywróci życie ? Kto zwróci mój skarb ? Kto tu jest ? Nikogo, nikogo…Podam do sądu. Trzeba wszystkich wziąć na tortury; służbę, córkę, syna…Nawet mnie

Każę wieszać ! A jeśli i tak nie odnajdę, powieszę się. Własnoręcznie. Boże spraw !

 

 

AKT PIĄTY

 

 

SCENA PIERWSZA  -----------------

 

KOMISARZ

/ wchodzi z urzędnikiem /

Proszę mi zaufać. Znam się na swojej robocie, dzięki Bogu. Gdybym miał stawkę od każdego złodzieja, byłbym już bogatym człowiekiem.

 

HARPAGON

Poruszyłem niebo i ziemię. Jeśli nie znajdą się moje pieniądze, zaskarżę wszystkie władze do sądu…

 

KOMISARZ

Dopełnijmy formalności. Ile było w tej pańskiej szkatułce ?

 

HARPAGON

Równo dziesięć tysięcy.

 

KOMISARZ

Dziesięć tysięcy.

 

HARPAGON

Boże, dziesięć tysięcy !

 

KOMISARZ

Duża kradzież !

 

HARPAGON

Jeszcze nie wymyślono kary za taką zbrodnię !

 

KOMISARZ

Podejrzewa pan kogoś ?

 

HARPAGON

Cały świat. Trzeba aresztować całe miasto i dalej.

 

KOMISARZ.

Rozgłos tu niepotrzebny. Trzeba badać ostrożnie, żeby nie spłoszyć złodzieja. Dopiero potem przycisnąć go i wydostać pieniądze.

 

SCENA DRUGA  ----------------

 

JAKUB

/ w głębi, jakby do kogoś mówił /  Zaraz wracam. Weźcie go na tortury. Przypieczcie, zerwijcie paznokcie, wydłubcie oko, polejcie wrzątkiem…

 

HARPAGON

Złodzieja ?!

 

JAKUB

Tak sobie żartuję z prosiaka, którego mam dzisiaj podać na stół.

 

HARPAGON

Są ważniejsze sprawy. Ten pan chce cię przepytać.

 

KOMISARZ

/ do Jakuba / Proszę się nie bać. Jestem łagodny jak baranek. Pójdzie leciutko.

 

JAKUB

Zostanie pan na kolacji ?

 

KOMISARZ

Prawdę i tylko prawdę.

 

JAKUB

Nie oszukuję. Kolacja będzie…

 

HARPAGON

Nie w tym rzecz.

 

JAKUB

Jeżeli będzie coś nie tak, to wina rządcy, który skąpi pieniędzy…

 

HARPAGON

Durniu ! Nie chodzi o kolację. Wiesz, kto ukradł moje pieniądze ?

 

JAKUB

Okradziono pana ?

 

HARPAGON

Każę cię powiesić, jeżeli nie oddasz w tej chwili !

 

KOMISARZ

Mój Boże !Tak nie można. Wygląda na uczciwego człowieka. Dobry człowieku,

jeśli zeznasz prawdę, to może nawet dostaniesz nagrodę od swojego chlebodawcy. Został okradziony.  Być może coś zauważyłeś ?

 

JAKUB

Rządca…

 

HARPAGON

Walery ?

 

JAKUB

Rządca…

 

HARPAGON

Taki lojalny. Kto by pomyślał ?

 

JAKUB

No właśnie. Kto by pomyślał ?

 

HARPAGON

Skąd ci to przyszło do głowy ?

 

JAKUB

Skąd ?

 

HARPAGON

Tak.

 

JAKUB

Stąd, skąd przychodzi.

 

KOMISARZ

Musisz powiedzieć na podstawie czego tak myślisz.

 

HARPAGON

Przyłapałeś go w miejscu, gdzie ukryłem pieniądze ?

 

JAKUB

No, tak. A gdzie były ukryte ?

 

HARPAGON

W ogrodzie.

 

JAKUB

Przechadzał się niby to po ogrodzie. A w czym były ukryte ?

 

HARPAGON

W szkatułce.

 

JAKUB

Chyba miał coś takiego.

 

HARPAGON

Jak wyglądała ta szkatułka ?

 

JAKUB

Jak wyglądała ?

 

HARPAGON

Jak ?

 

JAKUB

Szkatułka jak szkatułka.

 

KOMISARZ.

Jasne. Ale dokładniej.

 

JAKUB

Taka…taka…o !...duża taka.

 

HARPAGON

A nie taka mała ?

 

JAKUB

Ech ! tak…To zależy. Duża przez to, że mieściła dużo pieniędzy.

 

KOMISARZ

W kolorze ?

 

JAKUB

Kolor ?

 

KOMISARZ

Tak.

 

JAKUB

Kolor…kolor…A o jakim pan myśli ?

 

HARPAGON

Kolor !

 

JAKUB

Czerwony ?

 

HARPAGON

Nie, szary.

 

JAKUB

A! tak ! szaro-czerwona. Tak chciałem powiedzieć.

 

HARPAGON

Ta sama ! Od tej chwili już nikomu nie można zaufać ? Można obrabować samego siebie.

 

JAKUB

Rządca tu idzie. Proszę nie mówić, że to ja go przyłapałem.

 

SCENA TRZECIA  --------------

 

HARPAGON

Chodź tutaj ! Wyspowiadaj się z najpodlejszego występku, jakiego nigdy nie

widziano na tym świecie.

 

WALERY

Czego pan chce ?

 

HARPAGON

Jak to, zdrajco, nie rumienisz się z powodu swojej zbrodni ?

 

WALERY

O jakiej zbrodni pan mówi ?

 

HARPAGON

Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię ! Nadużyłeś mojego zaufania, wślizgnąłeś się do tego domu, żeby mnie zniszczyć…Wszystko wyszło na jaw.

 

WALERY

Skoro tak, nie będę się zapierał. Sam miałem zamiar porozmawiać z panem w dogodnych okolicznościach. Cóż, przypadek sprawił, że właśnie teraz powinienem się wytłumaczyć…

 

HARPAGON

Wytłumaczyć ? Z nikczemnej kradzieży ?

 

WALERY

Moja wina. Nie tak duża, żeby nie zasługiwała na przebaczenie.

 

HARPAGON

Przebaczyć ? Podstępny i niewyobrażalny rabunek ?

 

WALERY

Proszę, niech pan się nie unosi. Jeśli pan pozwoli mi mówić, okaże się, że krzywda, którą panu wyrządziłem, jest naprawdę niewielka…

 

HARPAGON

Jest niewielka !To całe moje życie…Krew, pot, bezsenne noce…szubieniczniku.

 

WALERY

Wszystko da się naprawić.

 

HARPAGON

Oddaj natychmiast wszystko, coś zrabował.

 

WALERY

Pański honor…

 

HARPAGON

To nie jest kwestia honoru. Dlaczego to zrobiłeś, człowieku ?

 

WALERY

Pan mnie o to pyta ?

 

 

HARPAGON

Pytam.

 

WALERY

Z miłości.

 

HARPAGON

Z miłości ?

 

WALERY

Tak.

 

HARPAGON

Piękna miłość, piękna miłość…Wierzę ! Do moich pieniędzy.

 

WALERY

A, nie ! Zrzekam się pańskiego majątku, jeśli zostawi mi pan to, co posiadam.

 

HARPAGON

Nic nie zostawię ! Do diabła, nie dość, że ukradł…

 

WALERY

I to pan nazywa kradzieżą ?

 

HARPAGON

Czy ja nazywam kradzieżą ? Taki skarb !

 

WALERY

To jest skarb. Nie straci go pan, gdy zostanie w moich rękach. Błagam pana…

 

HARPAGON

Ani mi się śni ! Co on mówi ?

 

WALERY

Przyrzekliśmy sobie, że nic nas nie rozdzieli.

 

HARPAGON

Przyrzekli sobie !

 

WALERY

Tak. Że będziemy ze sobą na zawsze.

 

HARPAGON

Na zawsze ! Wybiję ci to ze łba !

 

WALERY

Tylko śmierć nas rozłączy.

 

HARPAGON

Ale się przykleił do moich pieniędzy !

 

WALERY

Szlachetne motywy popchnęły mnie…

 

HARPAGON

Pod sąd !

 

WALERY

Jestem gotów ponieść wszelkie konsekwencje. Pańska córka nie ma z tym nic wspólnego…

 

HARPAGON

Tego brakowało, żeby jeszcze córka dopuściła się takiej ohydy…Oddaj, coś wziął ! Gdzie jest ?

 

WALERY

W pańskim domu.

 

HARPAGON

Była cały czas ?

 

WALERY

Nie.

 

HARPAGON

Nic z nią nie robiłeś ?

 

WALERY

Nie posunąłbym się tak daleko. Darzę ją zbyt wielkim uczuciem.

 

HARPAGON

/ na stronie / Moją szkatułkę !

 

WALERY

Jest czysta i zbyt uczciwa.

 

HARPAGON

/ na stronie / Moja szkatułka zbyt uczciwa !

 

WALERY

Patrzeć w jej cudne oczy !

 

HARPAGON

/ na stronie /Cudne oczy mojej szkatułki ! Zakochał się w szkatułce !

 

WALERY

Pani Claude, proszę pana, może potwierdzić, jak było.

 

HARPAGON

Co ? Brała w tym udział ?

 

WALERY

Tak, proszę pana. Pomogła mi zdobyć serce pańskiej córki.

 

HARPAGON

/ na stronie / Eeee ? Pomieszało mu się w głowie ze strachu przed procesem ?

/ do Walerego / Co ty bredzisz jak w malignie o jakiejś córce ?

 

WALERY

Nie było to łatwe. Jej szlachetny charakter…

 

HARPAGON

Czyj charakter ?

 

WALERY

Pańskiej córki. Dopiero wczoraj przyjęła moje oświadczyny.

 

HARPAGON

Moja córka przyjęła oświadczyny ?

 

WALERY

Wzajemne oświadczyny.

 

HARPAGON

O,Nieba ! Znowu wstyd ! Wszystko naraz wali mi się na głowę. /do Komisarza / Proszę wypełnić swój obowiązek i opisać go w protokole jako złodzieja i uwodziciela.

 

JAKUB

/ do urzędnika / Pisz, pan, pisz.

 

WALERY

To nieporozumienie. Nie jestem tym, za kogo mnie bierzecie.

 

SCENA CZWARTA  -----------------

 

HARPAGON

Ach ! Wyrodna córko ! Czy tak cię wychowałem ? Zadajesz się ze złodziejem, potajemnie zaręczasz bez mojej zgody ! Ale niedoczekanie wasze. / do Elizy /

Drzwi zamknięte na klucz zmuszą cię do posłuszeństwa. / do Walerego / a ty zawiśniesz na stryczku !

 

WALERY

Wyrok zbyt pochopny. Ktoś w końcu mnie wysłucha jak należy.

 

HARPAGON

Szubienica to za mało. Zasłużyłeś na łamanie kołem !

 

ELIZA

Ojcze, nie bądź tak okrutny. On nie jest taki, jak myślisz. Gdyby nie jego

odwaga, nie miałbyś już córki. Czy nie zasłużył na więcej niż wdzięczność ?

 

HARPAGON

Lepiej, żeby pozwolił ci się utopić, niż żeby mi zrobił to, co zrobił.

 

ELIZA

Błagam, ojcze…

 

HARPAGON

Nie, nie…Nie chcę słyszeć o niczym. Pod sąd !

 

JAKUB

/ na stronie / To za moje plecy, paniczyku.

 

FROZYNA

/ na stronie / A to heca !

 

SCENA PIĄTA  ----------------

 

ANZELM

Skąd to ogromne wzburzenie, panie Harpagonie ?

 

HARPAGON

Drogi panie Anzelmie, co za nieszczęście, i to w momencie zawarcia naszego kontraktu ! Oto opryszek i zdrajca, który wkradł się do mojego domu, uwiódł córkę i ograbił z majątku.

 

WALERY

O jakiej kradzieży mówi pan bez końca ?

 

HARPAGON

Oboje są już po słowie. To zniewaga dla pana, drogi Anzelmie. Nie żałuj grosza, żeby go posadzić za kratki.

 

ANZELM

Nie mam zamiaru brać żonę siłą. Co do reszty, ma pan moje poparcie.

 

HARPAGON

Pan komisarz przyrzekł, że rzetelnie opisze i przedstawi to przestępstwo.

 

WALERY

Przestępstwo ? Bo kocham pańską córkę ? Gdy się okaże, kim jestem…

 

HARPAGON

Znamy tych farbowanych oszustów, chowających się za znakomite nazwiska.

 

WALERY

Pomylił pan adres. Cały Neapol zna prawdę o moim pochodzeniu.

 

 

ANZELM

Miarkuj się, młodzieńcze. To ty stoisz przed człowiekiem znanym w całym mieście.

 

WALERY

Tak znanym, jak był znany Tomasz d`Alburcy ?

 

ANZELM

Nikt nie znał go bardziej niż ja.

 

HARPAGON

I po co takie gadanie ? Zna – nie zna…

 

ANZELM

Niech mówi.

 

WALERY

Jestem jego synem.

 

ANZELM

Jego…

 

WALERY

Tak.

 

ANZELM

Żarty panu nie pomogą.

 

WALERY

Mogę to udowodnić.

 

ANZELM

Co ? Pan śmie mówić, że jest synem Dom Thomasa  d`Alburcy ?

 

WALERY

Tak, śmiem. Powtórzę to każdemu prosto w oczy.

 

ANZELM

Ho, ho ! No to dowiedz się, pyszałku, że minęło już kilkanaście lat, jak ten, którego przybrałeś sobie za ojca, przepadł na morzu z całą swoją rodziną, uciekając po rozruchach z Neapolu.

 

WALERY

Teraz pan się dowie, że jego syna uratował okręt hiszpański, i że stoi właśnie

przed panem. Kapitan okrętu zaopiekował się mną jak własnym dzieckiem. Niedawno dowiedziałem się, że mój ojciec nie zginął i ruszyłem na jego poszukiwanie. Przypadek sprawił, że spotkałem Elizę…

 

ANZELM

Mamy wierzyć słowom ?

 

WALERY

Kapitan zaświadczy, jeśli trzeba. Mam pieczęć ojca, bransoletę mojej matki…Jest jeszcze służący Pedro, który ocalał razem ze mną.

 

MARIANNA

Co mówisz ? Boże, jesteś moim braciszkiem !

 

WALERY

Siostrzyczka ?

 

MARIANNA

Czułam to, czułam…od naszego pierwszego spotkania. Mamę i mnie wyłowili korsarze…Potem, potem o wszystkich naszych przypadkach…Nie mamy wiadomości o ojcu…Żyjemy skromnie…Braciszku, jak dobrze, że jesteś !

 

ANZELM

Niezbadane wyroki boskie ! Cud, cud prawdziwy ! Dzieci moje, uściskajcie szczęśliwego ojca…Chodźcie ! Dzięki ci Boże !

 

WALERY

Jesteś naszym ojcem ?

 

MARIANNA

Tak długo opłakiwanym przez mamę ?

 

WALERY

Tak, moja córko, tak, mój synu ! Jestem Dom Thomas d`Alburcy. Po długiej wędrówce osiadłem w tym mieście pod przybranym nazwiskiem, żeby nie budzić tragicznych wspomnień.

 

HARPAGON

To pański syn ?

 

ANZELM

Tak.

 

HARPAGON

To się dobrze składa. Zwróci mi pan te dziesięć tysięcy, które ukradł.

 

ANZELM

On panu ukradł ?

 

HARPAGON

On – mnie.

 

WALERY

Kto panu to powiedział ?

 

 

HARPAGON

Jakub.

 

WALERY

/ do Jakuba / Ty powiedziałeś ?

 

JAKUB

Nie mogę nic powiedzieć.

 

HARPAGON

Powiedziałeś, a komisarz spisał twoje zeznanie.

 

WALERY

I pan uwierzył temu parobkowi, że ja byłbym zdolny…

 

HARPAGON

Wierzył, nie wierzył, chcę odzyskać moje pieniądze.

 

SCENA SZÓSTA  ---------------

 

KLEANT

Nie zadręczaj się tak ojcze i nie rzucaj oskarżeń na żadną z obecnych tu osób.

Wydaje mi się, że wiem, kto to zrobił. Jeśli wyrazisz zgodę na mój ślub z Marianną…

 

HARPAGON

Gdzie są pieniądze ?

 

KLEANT

Są bezpieczne. Wszystko zależy od tego, co ojciec wybierze: Mariannę czy szkatułkę.

 

HARPAGON

Niczego nie brakuje ?

 

KLEANT

Ani grosza. Jak będzie ?

 

MARIANNA

Nie wie pan jeszcze, że łaskawy los zwrócił mi utraconego brata / wskazuje na Walerego / i ukochanego ojca / wskazuje na Anzelma /, od którego woli zależy teraz, czyją będę żoną.

 

ANZELM

Moje dzieci, nie po to wróciłem do żywych, żeby stanąć na drodze waszych pragnień. Panie Harpagonie, nie trudno zrozumieć, dlaczego młodą dziewczynę

ciągnie do syna, a nie do ojca. Zostawmy te niezbyt przyjemne dla starszej generacji powody. Obaj dajmy błogosławieństwo naszym młodym parom. Tak ?

 

 

HARPAGON

Nie zbiorę myśli, jeżeli nie zobaczę szkatułki.

 

KLEANT

Zobaczysz, ojcze. Nietkniętą.

 

HARPAGON

Nie stać mnie na sfinansowanie małżeństwa moich dzieci.

 

ANZELM

To już moja sprawa. Zdejmę z pana ten ciężar.

 

HARPAGON

Zobowiązuje się pan ponieść wszelkie koszta tych dwu małżeństw ?

 

ANZELM

Tak, zobowiązuję się. Teraz jest pan zadowolony ?

 

HARPAGON

Tak. Wliczysz w to moje świąteczne ubranie ?

 

ANZELM

Wliczę i nową laskę. Chodźmy uczcić ten radosny dzień…

 

KOMISARZ

Stać ! Kto zapłaci za sporządzenie protokołu ?

 

HARPAGON

Papier bez znaczenia.

 

KOMISARZ

Wykonałem pracę i się należy.

 

HARPAGON

/ wskazuje na Jakuba / W ramach wynagrodzenia przekazuję panu tego oto typa spod ciemnej gwiazdy. Może pan go nawet powiesić. Albo co innego.

 

JAKUB

Chryste Panie ! To jak trzeba postępować, jeśli za prawdę walą po grzbiecie,

a za kłamstwo będą wieszać ?

 

ANZELM

/ do Harpagona / Panie Harpagonie, trzeba mu wybaczyć to oszustwo.

 

HARPAGON

Zapłacisz komisarzowi ?

 

ANZELM

Niech tak będzie. Chodźmy szybko podzielić się naszą radością z waszą matką.

 

HARPAGON

Ja idę nacieszyć się moją drogą szkatułką.

 

 

 

 

 

 

***********************************************

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli