Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

M O L I E R

TARTUFFE

albo

OSZUST

/ Le Tartuffe ou L`Imposteur /

&

Spolszczył prozą  -  JÓZEF JASIELSKI

&

2009

 

  • * *  OSOBY * * *

 

 

TARTUFFE      -   świętoszek

ORGON           -   mąż Elmiry

ELMIRA           -   żona Orgona

MARIANNA      -   córka Orgona i kochanka Walerego

DAMIS              -   syn Orgona

PANI PERNELLE – matka Orgona

DORYNA          -   pokojówka Marianny

KLEANT           -   szwagier Orgona

WALERY          -   kochanek Marianny

FLIPOTA          -   służąca pani Pernelle

LAURENTY      -   niemowa, kompan Tartuffe`a

PAN LOYAL     -   komornik

OFICER POLICJI

 

 

 

&

 

W Paryżu, w domu Orgona

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AKT PIERWSZY

 

 

SCENA PIERWSZA  ----------------

 

PANI PERNELLE

Ruszaj, Flipoto ! Jazda ! Nic tu po mnie.

 

ELMIRA

Proszę…

 

PANI PERNELLE

Zostaw, moja synowo, zostaw, trafię sama…Nie trać na mnie czasu.

 

ELMIRA

Nikt z nas nie chciał obrazić…

 

PANI PERNELLE

Nikt mnie tu nie szanuje ! Nikt nie słucha ! Wszystko na głowie.

 

DORYNA

Jeśli…

 

PANI PERNELLE

Ty, gówniaro, jesteś zbyt pyskata, impertynencka,…nochal wpychasz wszędzie, wszystkich przerobisz na swoje kopyto…

 

DAMIS

Ale…

 

PANI PERNELLE

Jesteś kretynem !  Mówiłam twojemu ojcu chyba ze sto razy, że spłodził byle co i będą kłopoty…

 

MARIANNA

Myślę…

 

PANI PERNELLE

Siostrunia myśli ! A o czym to, puszczalska ?...Udajesz cnotkę, a...

 

ELMIRA

Nie można….

 

PANI PERNELLE

Moja synowo, nie zatkasz mi gęby ! Przykład idzie z góry…Jesteś rozrzutna, stroisz się jak …Dla kogo, pytam? Przecież nie dla męża…Ich świętej pamięci matka…

 

KLEANT

Chwileczkę !

 

 

PANI PERNELLE

Co do ciebie, przeuczony szwagrze – wyrazy podziwu, czci, uwielbienia i czego tam jeszcze…Ale twoje życiowe maksymy nie są dla uczciwych ludzi. Jesteś jak kloaka. Cuchniesz złem. Na miejscu mojego syna zatrzasnęłabym ci drzwi przed nosem. Mówię to bez ogródek. Co w sercu, to na języku.

 

DAMIS

Za to pan Tartuffe…

 

PANI PERNELLE

Co, pan Tartuffe ? To święty człowiek i trzeba go słuchać !

 

DAMIS

Słuchać ? Ja mam słuchać tego stukniętego przybłędy ? Tego świętoszka, który panoszy się w naszym domu…

 

DORYNA

Jak się słucha jego porannych kazań, można dojść do wniosku, że we wszystkim co robimy, czai się jakaś zbrodnia. A on tylko czyha, żeby nas przyłapać, osądzić i skazać…

 

PANI PERNELLE

Idiotyzm ! Strzeżonego Pan Bóg strzeże. To jest droga, którą doprowadzi was do zbawienia wiecznego. Czy tego chcecie, czy nie. I dobrze, że mój syn…

 

DAMIS

Nawet ojciec nie zmusi mnie, żebym przestał mówić to, co myślę i czuję. Zrobię wszystko, żeby…

 

DORYNA

A w dodatku, ten włóczęga, który przylazł tutaj boso i w śmierdzących łachach, zachowuje się w tym domu jak pan i właściciel…

 

PANI PERNELLE

On ! Dziękuję Bogu, że dożyłam tej chwili. Podziękuję stokroć, gdy jego święte słowa i zamiary znajdą tutaj należny posłuch…A znajdą !

 

DORYNA

Robi nas w konia. To pieprzony hipokryta i tyle.

 

PANI PERNELLE

Co za niewyparzona gęba ! Apage satanas ! / robi znak krzyża /

 

DORYNA

Ten jego niepełnosprawny Laurenty też nie lepszy. Nie mam zaufania do takich ciemnych typków…

 

 

PANI PERNELLE

Pytał cię ktoś o zdanie, wyciruchu ?....Nie znam go na tyle, ale jest przydatny.

Co do pana Tartuffa…Przeszkadza, bo wali prosto z mostu, co myśli o waszym doczesnym życiu…bo jest szczerze oddany rodzinie…bo nienawidzi grzechu…bo kiedyś trzeba będzie umrzeć i co wtedy ?

 

DORYNA

Dobra. Ale dlaczego od pewnego czasu nie możemy przyjmować gości ? Co Niebo ma z tym wspólnego ? Chyba, że jest zazdrosny o panią Elmirę ? Ot, co !

 

PANI PERNELLE

Zamknij się ! Jawna bezczelność…Co ona tu robi ? Każdy z sąsiadów miał już dosyć tych pijackich imprez, tych, pożal się Boże, dam i panów, tych wrzasków o świcie, tego…Wolę nie myśleć. I plotki na mieście !

 

KLEANT

Jak pani chce zamknąć ludziom usta ? Zresztą, po co ? Z powodu cudzych opinii nie zrezygnuję z najlepszych przyjaciół. Z niczego nie należy rezygnować. Niech gadają. Nas to nie dotyczy, jeżeli nie mamy sobie nic do zarzucenia.

 

DORYNA

Ten, kto wszystkich krytykuje, sam jest niewiele wart.

 

PANI PERNELLE

Oronta wie, co mówi. Jest wzorem pobożności…Mieszka naprzeciwko i sporo widzi.

 

DORYNA

Zgadza się. Żyje w cnocie, bo żaden chłop nie poleci na starą prukwę. Kiedyś nie mogła się opędzić od gachów…Zwietrzała chcica, została kaplica.Te ploty to z zawiści, że już nie może…

 

PANI PERNELLE

I takiego plugastwa słucha pani córka ! Za to mnie nikt nie słucha. Ale powiem swoje i tak. Mój syn dał dowód wielkiej mądrości, przyjmując do swego domu tego posłańca niebios. W nim wasz ratunek i nadzieja na poprawę. Te wizyty, te bale, ta cała paplanina to są diabelskie pokusy. Zamęt. Pomieszanie języków jak w babilońskiej wieży. Wszystko oprócz modlitwy…/ do Kleanta /  Widzę, że to bawi uczonego pana ? Poszukaj szyderców sobie podobnych, a będzie weselej. I bez…/ do Elmiry /  Żegnaj, moja synowo, nic więcej nie powiem. Moja noga już nie przekroczy tego progu. Amen.  / uderza w twarz Flipotę /  Hej, ty !

Wronę połknęłaś ? Przetrzeć ci uszy ? O, Boże ! Ruszaj, łachudro ! Jazda !

 

/ Wychodzą. Za nimi : Elmira, Marianna, Damis /

 

SCENA DRUGA  -------------------

 

KLEANT

Zostanę chwilę. Niech ten tajfun przejdzie. Okropne babsko !

 

DORYNA

Dobrze, że nie słyszy.

 

KLEANT

Jest najwyraźniej nastawiona przeciwko nam. Tartuffe owinął ją wokół palca.

 

DORYNA

Co tam ! Z panem Orgonem nie lepiej. Do niedawna był normalny. Teraz chodzi jak na prochach. Odsunął się od żony i dzieci. Traktuje Tartuffe`a jak rodzonego brata, uważa za wyrocznię, nie ma przed nim żadnych tajemnic…Zachowuje się jak kochanek ; co rusz go ściska, głaszcze, tuli się na kanapie…Oddał mu główne  miejsce przy rodzinnym stole i gdy ten żre i beknie, on woła : „Szczęść Boże !” Cytuje go przy każdej okazji. Niczego nie widzi poza nim. Jakaś paranoja ! Tartuffe to spryciarz. Usidlił go swoją obłudną świętością; zachowuje się jak ksiądz, wygłasza kazania, to klęka, to wstaje, kładzie się krzyżem nawet, gdy nie pozamiatane, klepie „zdrowaśki” , błogosławi byle co…Komedia !

 

/ Wracają : Elmira, Marianna, Damis /

 

SCENA TRZECIA  ---------------

 

ELMIRA

/ do Kleanta /  Masz szczęście ! Dostało nam się w drzwiach na pożegnanie…

O ! mąż wraca. Zaczekam na niego na górze.

 

KLEANT

Nie przyszedłem dla zabawy. Tylko się pożegnam.

 

DAMIS

Może coś o małżeństwie mojej siostry ? Podejrzewam, że Tartuffe będzie przeciwny. Może wymusić na ojcu, żeby wykręcił się z tego przyrzeczenia. Marianna i Walery kochają się…Ja kocham siostrę Walerego…I gdyby trzeba było…

 

DORYNA

Idzie.

 

/ Marianna i Damis wychodzą. Wpada Orgon. /

 

SCENA CZWARTA  ---------------

 

ORGON

O ! mój szwagierek, witaj.

 

KLEANT

Właśnie wychodzę. Cieszę się z twojego powrotu. Wieś o tej porze roku nie wygląda zachęcająco.

 

ORGON

Doryno…Mój szwagierku, zaczekaj, proszę…Pozwól, że wypytam, co się tutaj

działo przez ostatnie dwa dni. / do Doryny /  Zdrowi wszyscy ?

 

DORYNA

Panią przedwczoraj męczyła wysoka gorączka. Z dziwnym bólem głowy…

 

ORGON

A Tartuffe ?

 

DORYNA

A Tartuffe ? Ten ma końskie zdrowie ! Jeśli go coś zaboli, to brzuch z przejedzenia i jakieś zaparcie…

 

ORGON

Biedaczek !

 

DORYNA

Pani wieczorem była ledwie żywa. To przez ten okropny ból głowy. Nie tknęła niczego przy kolacji.

 

ORGON

A Tartuffe ?

 

DORYNA

Tartuffe ? Zjadł trzy talerze zupy, gapiąc się na panią, a potem z nabożnym skupieniem zżarł dwie kuropatwy i udziec barani…

 

ORGON

Biedaczek !

 

DORYNA

W nocy przyszły silne poty i pani nie mogła zasnąć. Czuwaliśmy przy niej aż do świtu…

 

ORGON

A Tartuffe ?

 

DORYNA

Tartuffe ? Z obżarstwa zaczął drzemać nad talerzem. Potem charknął, smarknął i pijackim krokiem ruszył do swego pokoju, zwalił się w pościel i spał aż do południa. Pani…

 

ORGON

Biedaczek !

 

DORYNA

Pani w końcu dała się namówić…

 

ORGON

A Tartuffe ?

 

 

DORYNA

Kto ? Tartuffe ! Dla spotęgowania swojej duchowości urżnął się dokumentnie winem przy śniadaniu…

 

ORGON

Biedaczek !

 

DORYNA

Oboje czują się już znacznie lepiej. Teraz idę do pani, żeby jej opowiedzieć, z jaką troską i niepokojem pytał pan wiele razy o jej zdrowie !   / wychodzi /

 

SCENA PIĄTA  ---------------

 

KLEANT

Śmieje ci się w nos. I słusznie. Co cię opętało ? Niczego nie widzisz poza tym przybłędą…Do diabła ! rzucił na ciebie urok, czy co ? Z nędzarza zrobiłeś pana domu…Dokąd to wszystko zmierza ?

 

ORGON

Hola ! mój szwagierku, nie masz pojęcia, o czym mówisz.

 

KLEANT

Nie mam, ponieważ jest ci to na rękę. Ale ten człowiek być może…

 

ORGON

Ręczę, że znajomość z nim sprawi ci przyjemność. Twój zachwyt nie będzie miał końca. To taki człowiek…że…ha !...taki człowiek…no, po prostu człowiek !

Dzięki jego naukom patrzysz obojętnie na zgniliznę i łajno tego świata. Nie jesteś do nikogo i niczego przywiązany…Zanurzasz się w błogim spokoju ! Czuję się jak nowonarodzony…  Moja dusza uwalnia się od wszelkich uczuć i mógłbym patrzeć bez wrażenia nawet na śmierć brata, dzieci, matki, żony…   I wtedy nie dbam o nic.

 

KLEANT

Rzeczywiście, to bardzo ludzkie uczucia !

 

ORGON

Co tam ! Gdybyś wiedział, jak go poznałem…To graniczy z cudem !  Każdego dnia w kościele modlił się obok mnie z taką pokorą i żarem, że przyciągał wzrok wszystkich obecnych. To kładł się krzyżem, to wzdychał głęboko, ale jak ! to znowu całował brudną posadzkę…A jak śpiewał za księdzem !...Gdy wychodziłem, ani się spostrzegłem, a on już….już wyciągał do mnie rękę ze święconą wodą…Biedaczek ! Chciałem go wspomóc, ale on połowę pieniędzy, na moich oczach, oddał żebrakom zaraz przy kościele. On jest szczęśliwym darem Bożej Opatrzności ! Wniósł do mojego domu pomyślność i spokój. Nawet o moją żonę troszczy się i pędzi od niej amantów, dbając o mój honor…Sam dla siebie – nic!  Tylko domaga się, w swojej surowości, pokuty i kary choćby za drobiazg…Przy rannej modlitwie pchłę ukatrupił i nazwał to grzechem…

 

 

KLEANT

Zwariowałeś czy kpisz ze mnie ? Uważasz mnie za durnia ?

 

ORGON

Mój bracie, mówisz bezbożnie ! Ateizm cię zgubi…

 

KLEANT

Ale nie oślepi ! Cwanego świętoszka zawsze rozpoznam, choćby krzyżem leżał na ruszcie i klepał pacierz…. Do diabła, szwagrze ! Nawet byle dureń może odróżnić szczerze wierzącego od tego hipokryty, co zgrywa świętego i kombinuje, jak się tym sposobem obłowić…Bierzesz za prawdę coś, co jest krzykliwym pozorem. Są jakieś granice rozsądku i szaleństwa…

 

ORGON

Tak, ty jesteś bez wątpienia doktor nad doktory…Sam jesteś alfą…tego…i omegą. Każdy przy tobie to kiep niedouczony. Zjadłeś wszystkie rozumy świata…

 

KLEANT

Co bym tam nie zjadł, potrafię odróżnić bez doktoratu prawdę od fałszu. Ścierpieć nie mogę pobożnych błaznów w dewocyjnych pozach, traktujących religię jak dobry interes. Nie widzisz, jak się bogacą , klepiąc „zdrowaśki”, jak wyrywają ostatni grosz starym ludziom, i jak się tym bogactwem pysznią ? Swoją nienawiść, intrygi i potwarz łatwo osłonią boskim majestatem, dobrem ojczyzny, miłością bliźniego i czym tam jeszcze…Gdy jesteś przeciw nim – godzisz w Matkę Boską ! Ludzi prawdziwie wierzących, można policzyć wokół siebie na palcach. Wystarczy patrzeć uważnie, co robią i jak żyją. Ten twój pupilek do nich nie należy. Oślepłeś.

 

ORGON

Czy mój szwagierek powiedział, co wiedział  ?

 

KLEANT

Tak.

 

ORGON

Nisko się kłaniam.   / chce wyjść /

 

KLEANT

Wybacz, jeszcze tylko słówko…Nic więcej. Dałeś słowo Waleremu…

 

ORGON

Tak.

 

KLEANT

Wyznaczony dzień ślubu…

 

ORGON

To prawda.

 

KLEANT

Po co z tym zwlekać ?

 

ORGON

Nie mam pojęcia.

 

KLEANT

Już ci nie pasuje…

 

ORGON

Być może.

 

KLEANT

Nie dotrzymasz danego słowa ?

 

ORGON

Tego nie mówię.

 

KLEANT

Skoro nie ma przeszkód, to ich ożeń !

 

ORGON

To zależy.

 

KLEANT

Same zagadki ! Walery prosił mnie, żebym z tobą…

 

ORGON

Niech go Bóg ma w opiece !

 

KLEANT

Co Bóg ma z tym wspólnego ?

 

ORGON

Bogu niech będzie chwała !

 

KLEANT

Co mam mu powiedzieć ?

 

ORGON

Co tam chcesz, mój bracie.

 

KLEANT

Co chcę ? Chcę wiedzieć, co planujesz. Więc, co to ma być ?

 

ORGON

Niech się dzieje wola Nieba.

 

 

KLEANT

Czekasz na znaki, czy chcesz się wykręcić ?

 

ORGON

Z Bogiem, szwagierku !    / odchodzi /

 

KLEANT

Obawiam się, że ktoś tutaj miesza…Trzeba ostrzec Walerego.

 

 

 

AKT DRUGI

 

 

SCENA PIERWSZA  ----------------

 

ORGON

Marianno !

 

MARIANNA

Tak, tato.

 

ORGON

Podejdź bliżej. Chcę ci coś powiedzieć w sekrecie.

 

MARIANNA

Szukasz czegoś ?

 

ORGON

Tu podsłuchują…No ! teraz bezpiecznie. Jesteś posłuszna i taką cię kocham.

 

MARIANNA

Jestem ci wdzięczna…

 

ORGON

I dziś to okażesz.

 

MARIANNA

Jestem posłuszna i taką mnie kochasz.

 

ORGON

Pięknie ! Powiedz mi, jak ci się podoba nasz znakomity gość, Tartuffe ?

 

MARIANNA

Komu, mnie ?

 

ORGON

Tobie. Zastanów się, zanim odpowiesz.

 

 

MARIANNA

Powiem, co myślę.

 

ORGON

To jest rozsądne. Więc powiedz , moja córko, że twoje myśli krążą nieustannie wokół mężczyzny pełnego zalet i że jest on godny, za moim przyzwoleniem, twojej ślicznej rączki. I już się widzisz szczęśliwą…No ?

 

MARIANNA

No ?

 

ORGON

Czy tak ?

 

MARIANNA

Proszę ?

 

ORGON

Co ?

 

MARIANNA

Ja chyba źle słyszę ?

 

ORGON

Jak to ?

 

MARIANNA

Z kim ten ślub ?

 

ORGON

Z Tartuffem.

 

MARIANNA

Nie będę kłamać w tak poważnej sprawie…

 

ORGON

Prawdą się stanie to z ojcowskiej woli ! A więc ?

 

MARIANNA

Ty chcesz…

 

ORGON

Tak. Uważam że twój związek z Tartuffem wzmocni nasze rodzinne więzy…Że…powiem krótko. Bez dyskusji !

 

SCENA DRUGA

 

ORGON

/ widząc Dorynę / A ty tu czego ? Ciekawość cię zżera…

 

DORYNA

To żaden sekret. Ten pana plan, to jakiś koszmarny żart…

 

ORGON

Trudno w to uwierzyć ?

 

DORYNA

Tak szczerze mówiąc, nie wierzę, że pana stać na coś takiego.

 

ORGON

Mam prosty sposób, żebyś uwierzyła.

 

DORYNA

Tak, tak, baju, baju…

 

ORGON

Wszyscy zobaczą to na własne oczy.

 

DORYNA

Bajeczki – piosneczki !

 

ORGON

To prawda, córko.

 

DORYNA

I tak nie wierzymy w to, co pan mówi. / do Marianny / On żartuje.

 

ORGON

Mówię ci…

 

DORYNA

Co za upór ! Kto w to uwierzy ?

 

ORGON

Nie przeciągaj struny.

 

DORYNA

Dobra ! Wierzymy, ale tym gorzej dla pana. Jak to możliwe, żeby tak mądry człowiek wpadł na taki głupi pomysł ?

 

ORGON

Uważaj, bo…!

 

DORYNA

Spokojnie. O co tyle hałasu ? Wezmą na języki…I po co panu bigot bez grosza, który zgarnie lekką rączką pański majątek. Może potem da panu kopa. Jaka w tym korzyść ? Też mi zięć !

 

ORGON

Zamknij się ! To przez ubóstwo jest mi bardziej drogi. Jego dusza…

Nie interesują go dobra doczesne. Był kiedyś bogaty…

 

DORYNA

Bo sam to rozgłasza ? Akurat. Ale co z córką ? Nie ma pan litości ? Wlec do ołtarza to po chrześcijańsku ? Weźmie pan ten grzech na swoje sumienie ?

 

ORGON

Masz czelność mnie pouczać ?

 

DORYNA

Nic dodać, nic ująć.

 

ORGON

Marianno, nie słuchaj tych bredni. Ojciec wie, co robi. Że dałem słowo ? Walery to karciarz, pewnie libertyn…Czy ktoś z nas widział go na mszy w kościele ?

 

DORYNA

Msza to nie pokaz mody, żeby oglądać każdego, kto pcha się do ołtarza, bo chce się pokazać. Ma krzyżem leżeć, wtedy pan uwierzy…

 

ORGON

Pytał cię ktoś o zdanie ? A Tartuffe leżał i Bóg go nagrodził. / do Marianny / Zaufaj mi. Będziesz kochana i szczęśliwa. Zrobisz z nim, co zechcesz.

 

DORYNA

Ona ? Przyprawi mu rogi, jak tylko ksiądz pokropi.

 

ORGON

Hola ! co za plugastwo !

 

DORYNA

Taki rogi mieć musi. Choćby Marianna zaparła się w cnocie…

 

ORGON

Nie wtrącaj się !

 

DORYNA

To dla pana dobra.

 

ORGON

Nie życzę sobie !

 

DORYNA

To z czystej miłości.

 

ORGON

Nie potrzebuję…

 

DORYNA

Ja, tak ! Na przekór sobie, bo…

 

ORGON

Ach !

 

DORYNA

…pański honor jest mi drogi i nie chcę dopuścić, żeby się pan ośmieszył.

 

ORGON

Milczeć ! Boże…

 

DORYNA

Moim świętym obowiązkiem jest przekonać pana, że to małżeństwo…

 

ORGON

Przestań, żmijo, bo wezmę cię na sznur…

 

DORYNA

Szczery katolik unika wściekłości.

 

ORGON

Krew się gotuje z takiego bredzenia. / żegna się / Bądź cicho, proszę.

 

DORYNA

Cicho, nie cicho, i tak swoje myślę.

 

ORGON

Myśl, co chcesz ! Cicho.  / do Marianny /  Jak powiedziałem, wszystko rozważyłem…

 

DORYNA

/ na stronie / Można oszaleć z takiego gadania.

 

ORGON

Tartuffe, bez wątpienia, jest pełen uroku…

 

DORYNA

Zwłaszcza z tym ryjem.

 

ORGON

Słowem, gdyby przypadkiem, czego nie dopuszczam, jego zalety nie dość…

 

DORYNA

Co za perfidia !  / Orgon odwraca się do Doryny /  Mnie nikt nie zmusiłby do małżeństwa. A gdyby nawet – dostałby za swoje !

 

ORGON

Co nakazałem ?

 

DORYNA

Co zawiniłam ? Nic nie mówię.

 

ORGON

A co to było ?

 

DORYNA

Mówiłam do siebie.

 

ORGON

No tak ! Słówko, a trzasnę w papę. / stoi w gotowości do uderzenia / Córeczko,

wierzę, że zaakceptujesz  mój plan…że taki mąż…że wybrałem starannie…że to dla twojego dobra…/ do Doryny /  Nic nie mówisz  ?

 

DORYNA

Nie mam sobie nic do powiedzenia.

 

ORGON

Chociaż słóweczko.

 

DORYNA

Ktoś tu mnie podpuszcza.

 

ORGON

No ! Jestem gotowy.

 

DORYNA

Nie dam się nabrać.

 

ORGON

Tak więc, Marianno, musisz być posłuszna i uszanować mój wybór.

 

DORYNA

Już lepiej paść trupem.

 

ORGON

/ po nieudanej próbie spoliczkowania Doryny /  Widzisz, z jaką zadajesz się zarazą ! Z taką nie da się żyć bez grzechu. Jej bezczelność doprowadzi mnie do szaleństwa. Po co ją tu trzymam ? Wyjdę na powietrze, inaczej zawał mnie powali… / wybiega /.

 

SCENA TRZECIA  ---------------

 

DORYNA

Zgubiłaś język ? Mam grać twoją rolę, znosić obłąkane pomysły, gdy ty nie potrafisz wydobyć nawet jednego słowa w swojej obronie !

 

MARIANNA

Co miałam powiedzieć ?

 

DORYNA

Cokolwiek…przeciw !

 

MARIANNA

Ale co ?

 

DORYNA

Że serce nie sługa…że wiesz najlepiej, z kim będziesz szczęśliwa…że jak go kręci Tartuffe, niech się z nim ożeni !

 

MARIANNA

Dobrze ci mówić. Boję się – i tyle. Głos staje mi w gardle.

 

DORYNA

Głos jej staje w gardle !  Walery cię kocha, a ty ? Rusz głową !

 

MARIANNA

Jesteś niesprawiedliwa. Jak możesz o to pytać ? Chyba ze sto razy mówiłam ci, co do niego czuję…Było tak ?

 

DORYNA

I wpadłaś po uszy ?

 

MARIANNA

Jeszcze jak !

 

DORYNA

Dobra. On też wpadł po uszy ?

 

MARIANNA

Myślę… - po uszy !

 

DORYNA

I chcecie się złączyć na wieki ?

 

MARIANNA

Na mur !

 

DORYNA

Teraz, co z tym drugim ? Co zrobisz jak…?

 

MARIANNA

Jeśli zostanę zmuszona, zabiję się.

 

DORYNA

Wspaniale ! Wystarczy umrzeć i po kłopocie.

 

MARIANNA

Mój Boże ! Jesteś bez serca !

 

DORYNA

Głupota mnie znieczula. Tchórzostwo także.

 

MARIANNA

To moja wina ?

 

DORYNA

Miłość jest silna…

 

MARIANNA

Czy nie dochowuję wierności Waleremu ? Czy nie powinien pozyskać ojca ?

 

DORYNA

Jak to ? Jeśli twój uparty ojciec, tak rozkochany w swoim Tartuffe-ie, zrywa umowę, to z winy twojego narzeczonego ?

 

MARIANNA

Mam wyrzec się ojca ? Stracić opinię…Tego chcesz ?

 

DORYNA

Nie, nie, ja nic nie chcę. Tylko widzę, że ty chcesz zostać żonką Tartuffe`a. Nie będę odradzać. Z jakiego powodu, skoro tego pragniesz ? To partia nad partiami ! Ho, ho, ho…bogobojny…ho, ho, ho…brzuchaty…ho, ho, ho…kłapouchy…ho, ho, ho…hrabia z rynsztoka…ho, ho, ho…gigant gigantyczny…Veni, vidi, vici !

 

MARIANNA

Boże mój, Boże !...

 

DORYNA

Będzie wam jak w niebie !

 

MARIANNA

Przestań ! Ratuj mnie…Zrobię wszystko.

 

DORYNA

Wszystko ? Po co ? Świetny los cię czeka.

 

MARIANNA

Doryno, błagam !

 

DORYNA

Zasłużyłaś na to.

 

MARIANNA

Co za nieszczęście !

 

DORYNA

Nie.

 

MARIANNA

Jeśli przyrzeknę…

 

DORYNA

Kropka. Tartuffe to twoje przeznaczenie.

 

MARIANNA

Więc tak ! Zostaw mnie. Wiem, co zrobię  / chce wyjść /

 

DORYNA

Zaraz no, zaraz ! Opanuj się. Coś wymyślimy, żeby wyjść z pułapki.

 

MARIANNA

Zobaczysz, jeśli…Skończę ze sobą !

 

DORYNA

Nie desperuj. Trzeba sprytnie powstrzymać…Ale oto Walery, twój kochanek.

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

WALERY

Co za piękna wiadomość !

 

MARIANNA

Słucham ?

 

WALERY

Poślubisz Tartuffe`a.

 

MARIANNA

Tak chce ojciec.

 

WALERY

Pani ojciec…

 

MARIANNA

Zmienił zdanie.

 

WALERY

Serio ?

 

MARIANNA

Tak. Serio. Jasno dał do zrozumienia.

 

WALERY

Co pani zrobi ?

 

MARIANNA

Nie wiem.

 

WALERY

Przyzwoita odpowiedź. Nie wiesz ?

 

MARIANNA

Nie.

 

WALERY

Nie ?

 

MARIANNA

Co pan radzi ?

 

WALERY

Ja radzę wziąć tego…małżonka.

 

MARIANNA

Pan mi to radzi ?

 

WALERY

Tak.

 

MARIANNA

Szczerze ?

 

WALERY

Bez wątpienia. Świetny wybór.

 

MARIANNA

Skoro tak ! Posłucham pańskiej rady.

 

WALERY

Przyjdzie to pani łatwo.

 

MARIANNA

Tak jak panu ta rada.

 

WALERY

Daję to, czego pani ode mnie oczekuje.

 

MARIANNA

Skorzystam, żeby zrobić panu przyjemność.

 

DORYNA

/ na stronie / Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

 

WALERY

Taka to miłość ? To oszustwo, kiedy…

 

MARIANNA

Proszę tak nie mówić, skoro przed chwilą zaakceptował pan mój wybór.  Oświadczam, że skorzystam z tak cennej rady.

 

 

WALERY

Z mojej rady ? Decyzja dawno została podjęta. To tylko pretekst, żeby ze mną zerwać.

 

MARIANNA

Dokładnie tak.

 

WALERY

Nie byłem adresatem pani namiętności.

 

MARIANNA

Dalej ! Proszę się nie krępować…

 

WALERY

A tak ! Kobiet nie brakuje.

 

MARIANNA

Oooo ! Nie wątpię, że pańska namiętność nie zmarnuje się. I te zalety…

 

WALERY

Mój Boże, zostawmy zalety. Niewiele ich, jak widać. Ale wierzę, że co straciłem tutaj, znajdę gdzie indziej.

 

MARIANNA

Strata nieduża. Łatwo się pan pocieszy.

 

WALERY

Dam sobie radę. Trzeba zapomnieć i trzeba pogodzić się z tchórzostwem.

 

MARIANNA

Po męsku i wzniośle.

 

WALERY

Właśnie tak ! Każdy to przyzna…Nigdy mnie nie kochałaś. I gdy teraz, na moich oczach, leziesz jak pijana w łapska innego, mnie chcesz tego zabronić ?

 

MARIANNA

Ani mi to w głowie. Niech to się stanie jak najszybciej.

 

WALERY

Chce pani tego ?

 

MARIANNA

Tak.

 

WALERY

Życzenie jest dla mnie rozkazem.

 

 

MARIANNA

Bardzo dobrze.

 

WALERY

Proszę pamiętać, kto mnie do tego zmusił.

 

MARIANNA

Tak.

 

WALERY

Robię to, co pani.

 

MARIANNA

To, co ja.

 

WALERY

Będzie pani usatysfakcjonowana.

 

MARIANNA

Tym lepiej.

 

WALERY

Nie zobaczymy się nigdy w życiu.

 

MARIANNA

I bardzo dobrze.

 

WALERY

/ odwraca się przy drzwiach /  Eee…?

 

MARIANNA

Co ?

 

WALERY

Nie wołała pani ?

 

MARIANNA

Ja ? Pan śni.

 

WALERY

W porządku ! Żegnam panią.

 

MARIANNA

Żegnam pana.

 

DORYNA

To jakieś wariactwo. Hola ! panie Walery.

 

WALERY

Czego chcesz ?

 

 

DORYNA

Wracaj pan.

 

WALERY

To nie ma sensu.

 

DORYNA

Czekaj !

 

WALERY

To koniec.

 

DORYNA

Ach !

 

MARIANNA

Nie może na mnie patrzeć. Lepiej wyjdę. / chce wyjść /

 

DORYNA

Teraz ta. Gdzie lecisz ?

 

MARIANNA

Zostaw.

 

DORYNA

Wracaj.

 

MARIANNA

Ani myślę. To nic nie da.

 

WALERY

Nie może na mnie patrzeć. Oszczędzę jej tego.

 

DORYNA

/ puszcza Mariannę i biegnie za Walerym /  Znowu ? Chodźcie tu oboje. Koniec żartów !

 

WALERY

O co chodzi ?

 

MARIANNA

Co chcesz zrobić ?

 

DORYNA

Żadnej kapitulacji. Odbiło wam ?

 

WALERY

Nie słyszałaś, co powiedziała ?

 

 

DORYNA

Czy to nie szaleństwo, tak się zachowywać ?

 

MARIANNA

Nie widziałaś, jak mnie potraktował ?

 

DORYNA

Kretynizm obustronny. / do Walerego / Zależy jej na tobie, jestem świadkiem…/do Marianny /On tylko ciebie kocha i jest zazdrosny. Chce się z tobą ożenić…Niech mnie szlag trafi, jeśli tak nie jest !

 

MARIANNA

To dlaczego radził mi…?

 

WALERY

Dlaczego chciała rady…?

 

DORYNA

Paranoja. Do mnie tutaj !

 

WALERY

/ dając rękę Dorynie /  Co z ręką ?

 

DORYNA

Ach ! / do Marianny / Teraz twoja.

 

MARIANNA

Po co ?

 

DORYNA

Boże ! ruszcie się. Kochacie się bardziej, niż wam się zdaje.

 

WALERY

/ do Marianny / To może zgoda…

 

DORYNA

No ! To lubię. Prawdę mówią, że zakochani są lekko stuknięci…Teraz czas pomyśleć, jak przeciwstawić się temu okropnemu małżeństwu i pozbyć się Tartuffe`a.

 

MARIANNA

Znasz jakiś sposób ?

 

DORYNA

Nie będzie to łatwe. Ale trzeba zrobić wszystko, żeby odwlec twój ślub…Musimy zyskać na czasie. Jakieś wykręty…o!...jakaś choroba, nieboszczyk we śnie, rozbite lustro, czarny kot w wannie…W końcu to kupi i powie wam „tak”. Wołami cię do ołtarza nie zawlecze…Trzeba także wciągnąć w to Damisa i macochę…To nie będzie trudne. / do Walerego /  Zmykaj.

 

WALERY

/ do Marianny / Zrobię wszystko. Ale cała nadzieja w tobie.

 

MARIANNA

Nie ustąpię. W moim sercu nie ma miejsca dla innego niż… Walery.

 

WALERY

W moim – także !

 

DORYNA

Dosyć ćwierkania !

 

WALERY

Ale…

 

DORYNA

Uparty jak osioł ! Kończ pan. / do Marianny / I ty to samo.

 

 

AKT TRZECI

 

 

SCENA PIERWSZA  ----------------

 

DAMIS

Do pioruna ! Niech się dzieje, co chce. Nawet, gdybym oberwał, dobiorę się do futerka tego farbowanego lisa…

 

DORYNA

O, rany ! Po co się tak nakręcać ? Na razie ojciec tylko tak gada. Od gadania do wykonania długa droga. Już nasza w tym głowa, żeby była dłuższa.

 

DAMIS

Wygarnę tłuściochowi… Dwa słowa.

 

DORYNA

Ejże ! Dwa słowa ! Pani Emira lepiej to załatwi. Ma na niego duży wpływ.

Pożera  ją wzrokiem…Może za tym kryje się coś więcej, co ? Chcemy to wykorzystać…Umówiłam randkę. Zaraz nasz apostoł skończy pacierz  i…

 

DAMIS

W takim razie zostanę.

 

DORYNA

Jeszcze czego. Muszą być sami.

 

 

DAMIS

Nie odezwę się.

 

DORYNA

Bez żartów. Wyjdź.

 

DAMIS

Nie. Chcę to zobaczyć.

 

DORYNA

Jaki pan upierdliwy ! Idzie. Wynocha.

 

/ Damis chowa się w sąsiednim pokoju /

 

SCENA DRUGA  ---------------

 

TARTUFFE

/ widząc Dorynę, mówi głośno do Laurentego za sceną /  Laurenty, gdy skończysz modlitwę, złóż moją włosiennicę razem z dyscypliną pod krucyfiksem. Dziś nie ma mnie dla nikogo. Idę z jałmużną do więzienia, aby rozdzielić pieniądze pomiędzy skazańców. Z Bogiem, bracie.

 

DORYNA

Ileż  błazenady i pychy !

 

TARTUFFE

/ do Doryny /  Czego ?

 

DORYNA

Mam dla pana…

 

TARTUFFE

/ wyjmuje z kieszeni chustkę do nosa /  Ach, mój Boże, błagam…Zanim cokolwiek powiesz, weź tę chustkę…

 

DORYNA

Po co ?

 

TARTUFFE

Przykryj sterczące piersi. Przywodzą grzeszne myśli…

 

DORYNA

„ I nie wódź nas na pokuszenie...”  Jest pan jednak wrażliwy na pokusy ! Napalił się pan na mnie, co ? Proszę zgasić ten ogarek. Źle pan trafił. Nawet gdyby pan teraz stanął na golasa z gęsią skórką…Nic z tego.

 

TARTUFFE

Powściągnij język, albo wyjdę.

 

 

DORYNA

Nie, nie, to ja ustąpię miejsca. I tylko dwa słowa: pani prosi…o rozmowę i zaraz tu będzie.

 

TARTUFFE

Z przyjemnością !  Zaraz ?

 

DORYNA

Wydaje mi się, że właśnie nadchodzi. Znikam, żeby nie siać zgorszenia.

 

SCENA TRZECIA  ---------------

 

TARTUFFE

/ na widok Elmiry / Niebo niech darzy panią zdrowiem duszy i ciała. I błogosławi

twoje dni tyle razy, ile razy pragnie tego dla ciebie pokorny sługa boży…

 

ELMIRA

Wdzięczna jestem za wyrazy oddania. Zajmę tylko chwilę…

 

TARTUFFE

Jak się pani czuje po chorobie ?

 

ELMIRA

Bardzo dobrze. Gorączka ustąpiła.

 

TARTUFFE

Modlitwy moje pewnie nie potrafią uzdrawiać, ale wznoszą się ku Niebu i coś

tam uproszą…

 

ELMIRA

Przyznam się, że jestem trochę zaniepokojona pańską gorliwością…

 

TARTUFFE

Troszczyć się o pani zdrowie, to zbyt mało. Oddałbym za nie swoje, gdyby było trzeba…

 

ELMIRA

To miłość chrześcijańska tak pana ponosi. Ten nadmiar życzliwości dla mnie…

 

TARTUFFE

Zasługuje pani na znacznie więcej. I gdyby było trzeba…

 

ELMIRA

Cieszę się, że jesteśmy sami, bo sprawa jest delikatna i poufna.

 

TARTUFFE

Ja też się cieszę. Prosiłem Boga o to nasze sam na sam. I udało się.

 

ELMIRA

Jeśli o mnie chodzi, liczę na pańską szczerość.

 

TARTUFFE

Z radością odsłonię przed panią duszę. Przysięgam, że moja niechęć do wizyt

obcych w naszym domu nie ma nic wspólnego z moim uczuciem do pani. Z tym czystym porywem…

 

ELMIRA

Jestem przekonana, że wynika to z pańskiej troski o zbawienie mojej duszy.

 

TARTUFFE

/ ściskając jej dłoń / Tak, pani, bez wątpienia, i moja gorliwość w tym względzie.

 

ELMIRA

Aj ! Za mocno pan ściska !

 

TARTUFFE

Z nadmiaru uczuć. Nie jest moim zamiarem sprawianie pani bólu. Już raczej chciałbym…/ kładzie dłoń na kolanie Elmiry /

 

ELMIRA

Co tutaj robi pana ręka ?

 

TARTUFFE

Dotykam sukni. Materiał jest tak…miękki.

 

ELMIRA

Wystarczy. Proszę mnie zostawić. Mam łaskotki.

 

TARTUFFE

Świetnie uszyta i znakomicie leży.

 

ELMIRA

Porozmawiajmy o naszej sprawie. Mówi się, że mój mąż chce cofnąć swoją obietnicę i oddać panu córkę. Czy to możliwe ?

 

TARTUFFE

Rzucił dwa słowa. Ale, prawdę mówiąc, nie jest to szczęście, do którego wzdycham.

 

ELMIRA

Nie szuka pan ziemskiego szczęścia…

 

TARTUFFE

Ale też moje serce nie jest z kamienia.

 

ELMIRA

Wierzę, że pańskie westchnienia wędrują prosto do Boga i że nic ziemskiego nie jest w stanie ich zatrzymać.

 

 

TARTUFFE

Miłość ogarnia zarówno piękno wieczyste, jak i ziemskie. Skoro Bóg stworzył tyle cudownych rzeczy na ziemi i obdarzył nas zmysłami, to mój podziw dla pani urody nie może być grzechem. Czy ten niebiański blask w pani oczach i ta doskonałość formy nie świadczy, że jesteś najpiękniejszym obrazem naszego Stwórcy ? Z początku wydałaś mi się szatańską pokusą i przeszkodą na drodze do zbawienia duszy. Teraz wiem, że moja słabość nie jest zbrodnią, ale głosem spragnionego serca…To twoja dobroć dla mnie dodała mi odwagi. Możesz mnie uszczęśliwić lub pogrążyć w rozpaczy. Proszę o jedno słowo…

 

ELMIRA

Co do pańskich kwiecistych oświadczyn, jako mężatka bez szatańskich pokus, oświadczam w dwóch słowach : jestem zdumiona. Dodam jeszcze parę. Co panu przyszło do głowy ? Skąd ten „akt strzelisty” ? Człowiek tak pobożny, jak pan, który wszędzie obnosi swoje powołanie…

 

TARTUFFE

Czy ten, kto jest pobożny, przestaje być człowiekiem ? Nie dziwię się, że pani

jest zaskoczona. Dałem się ponieść uczuciu. Nie jestem aniołem. Jeżeli zachowałem się niegodnie, to wina pani nieodpartego uroku. I pani spojrzeń, które uczyniły mnie bezbronnym i leniwym w modlitwie i w postach…Czekam na wyrok uniewinniający i na to, że twoje dumne serce zechce zniżyć się do takiego nędzarza jak ja. Nie martw się o swój honor. Nie jestem taki, jak ci podrywacze, którzy chełpią się każdą swoją zdobyczą. Mężczyzna, który potrafi chronić swoją miłość, nie narazi kobiety na kompromitację. Jemu samemu zależy na dobrej opinii. Zapewnia to kochanej kobiecie bezpieczeństwo, nie naraża na publiczne zgorszenie, daje rozkosz bez lęku…

 

ELMIRA

Słucham tego, co pan wygaduje. Tej pańskiej pokrętnej, kaznodziejskiej retoryki. Skąd pewność, że nie powtórzę tego mężowi ? Co wtedy ?

 

TARTUFFE

Liczę na pani wyrozumiałość. Postąpiłem nierozważnie. Jeśli moje wyznanie było zbyt…gwałtowne, to wyraz ludzkiej słabości. Tłumaczy mnie tylko pani zniewalający…

 

ELMIRA

Zostanie to między nami, jeżeli pan mi coś przyrzeknie. Zrobi pan ze swojej strony wszystko, żeby ślub Marianny i Walerego odbył się jak najszybciej. Proszę zrezygnować ze swoich zamiarów wobec…

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

DAMIS

/ wbiega / Zaraz ! Nie ujdzie mu to na sucho. Wszystko słyszałem. Teraz mam go w garści i nie wypuszczę. Ojcu otworzą się oczy, kiedy mu opowiem o miłosnych wyznaniach, jakimi ten hipokryta i niedzielny podrywacz molestował jego żonę…

 

ELMIRA

Nie, Damisie, wystarczy, że będzie rozsądny i dotrzyma naszej umowy. Nic się takiego nie stało. Próbował mnie poderwać…Kobietę bawi taka adoracja i nie zawraca mężowi głowy byle głupstwem…

 

DAMIS

Ja nie uważam tego za głupstwo. Można to obrócić w żart, ale ten spryciarz nie odpuści. Zbyt długo już manipuluje ojcem i nastawia go przeciwko mnie i Waleremu. Trzeba wykorzystać szansę i zdemaskować go…

 

ELMIRA

Damisie…

 

DAMIS

Nie, nie proś mnie. Wasza umowa mnie nie dotyczy. Nie zrezygnuję z przyjemności odpłacenia mu pięknym za nadobne. Nie będzie gry na zwłokę…

 

/ wchodzi Orgon /

 

SCENA PIĄTA  ----------------

 

DAMIS

Mamy dla ciebie, ojcze, super-niespodziankę. Zostałeś pięknie wynagrodzony za swoje bezgraniczne przywiązanie do tego pana. Gorliwego w miłosnych deklaracjach nie tylko w stosunku do ciebie. Przed chwilą w obelżywy sposób narzucał się ze swoim samczym popędem twojej żonie. Jestem przekonany, że nie puścisz płazem takiej zniewagi.

 

ELMIRA

Kobieta nigdy nie powinna zakłócać mężowi spokoju pustym gadaniem.

Wystarczy, że wie, jak się bronić. Byłam pewna, Damisie, że masz do mnie większe zaufanie i będziesz dyskretny.

 

SCENA SZÓSTA  ---------------

 

ORGON

Co ja słyszę, na Boga ! I mam w to uwierzyć ?

 

TARTUFFE

Tak, mój bracie, jestem zły, zły, zły…winny…grzesznik pełen brudu i niegodziwości. Każda sekunda mojego życia jest jak brzemię zbrodni i plugastwa, które dźwigam. Teraz widzę, że Bóg pragnie mnie ukarać, rzucając na żer nieprzyzwoitych pokus i okoliczności. To ciężka próba. Nie ma we mnie pychy, skłaniającej mnie do zażartej obrony. Niech twój słuszny gniew przepędzi mnie z tego domu. To i tak nie będzie największa kara, na jaką zasłużyłem całym swoim nędznym życiem.

 

ORGONA Zdrajco, odważyłeś się posłużyć kłamstwem, aby rzucić cień podejrzenia na jego czyste intencje ?

 

DAMIS

Co ? Ten podstępny hipokryta potrafił ci wmówić, że…

 

ORGON

Milcz, zarazo przeklęta !

 

TARTUFFE

Cóż ! Niech mówi. Oskarżasz go niesłusznie. Należałoby uwierzyć w to, co tutaj opowiada. Dlaczego po czymś takim masz być dla mnie nadal tak życzliwy ? Czy, mimo wszystko, nie jestem zdolny do takiego postępku ? Czy twoje zaufanie, mój bracie, stawia mnie poza wszelkim podejrzeniem ? Nie, nie…Dajesz się uwieść pozorom. Może jestem gorszy, niż się im wydaje ? Co z tego, że dla świata jestem wzorem pobożności, skoro we własnym mniemaniu jestem niewiele wart ?  / do Damisa /  Tak, mój drogi synu, obchodź się ze mną jak z wiarołomcą, zboczeńcem, oszustem, przestępcą…Zwal na mnie górę bardziej nienawistnych wyzwisk. Przyjmę je z pokorą. / klęka / Chcę cierpieć na kolanach za tę hańbę i wszystkie zbrodnie mojego nikczemnego życia…

 

ORGON

Mój bracie, to za wiele !  / do syna /  Serce ci nie pęknie, intrygancie ?

 

DAMIS

Co takiego ? Dałeś się nabrać na jego…kazanie ?

 

ORGON

Milcz, niedowiarku ! / do Tartuffe`a / Mój bracie, powstań, proszę ! /do syna/  Nikczemnik !

 

DAMIS

Może…

 

ORGON

Stul pysk !

 

DAMIS

Jestem wściekły ! Mam znosić…

 

ORGON

Jeśli powiesz choć jedno słowo, połamię ci gnaty.

 

TARTUFFE

Mój bracie, w imię Boże, nie unoś się gniewem. Wolałbym znosić najsroższe męki, byleby uniknął nawet małego draśnięcia.

 

ORGON

/ do syna / Niewdzięcznik !

 

TARTUFFE

Daj mu spokój. Jeśli trzeba, na oba kolana padnę przed tobą i będę prosił…

 

ORGON

O ! Czyżbyś drwił ze mnie ? / do syna / Łajdak ! Patrz, ile dobroci…

 

DAMIS

Więc…

 

ORGON

Ciszej, na Boga !

 

DAMIS

Co ? Ja…

 

ORGON

Cisza ! powiedziałem. Wiem dobrze, jakimi kierujesz się motywami, atakując tego zacnego człowieka. Wszyscy go nienawidzicie. Dzisiaj zobaczyłem to na własne oczy. Żona, dzieci i służba – wszyscy przeciwko niemu. Wykorzystujecie bezwstydnie najmniejszą okazję, żeby usunąć go z domu. Ale wasze knowania tylko przyśpieszą to, co od dawna jest moim zamiarem. Żeby umocnić w wierze całą naszą rodzinę, oddam mu moją córkę…

 

DAMIS

Zmusisz ją ?

 

ORGON

Owszem, łajdaku, dziś wieczorem, żeby szlag was trafił ! Przypomnę wam, kto tu rządzi. / do syna / Na kolana, oszczerco ! Proś o przebaczenie.

 

DAMIS

Tę oszukańczą gnidę ?

 

ORGON

Jeszcze rzucasz obelgi ? Kija, kija mi tutaj ! / do Tartuffa / Nie powstrzymuj mnie. / do syna / Nie chcę cię widzieć w tym domu. Precz !

 

DAMIS

Odchodzę, ale…

 

ORGON

Prędzej ! Wynoś się stąd. Wydziedziczam cię i daję ojcowskie przekleństwo na drogę.  / Damis wybiega, Elmira za nim /

 

SCENA SIÓDMA  --------------

 

ORGON

Znieważać w taki sposób świętą osobę !

 

TARTUFFE

Bóg niech mu wybaczy ból, który mi zadał ! / do Orgona / Gdybyś mógł wiedzieć, jakie to bolesne, że na oczach mojego brata odważono się tak mnie oczernić…

 

ORGON

Ooo !...

 

TARTUFFE

Samo myślenie o tym staje się ciężką torturą dla mojej zranionej duszy…Budzi tak niewyobrażalne przerażenie…I czuję ucisk w sercu…Umieram, mój bracie ?

 

ORGON

/ biegnie cały we łzach do drzwi, za którymi zniknął syn /  Łotrze ! Żałuję, że wypuściłem cię cało z rąk…że nie ubiłem na miejscu…/ do Tartuffa / Odpocznij, mój bracie, i już się nie gniewaj.

 

TARTUFFE

Przerwijmy, przerwijmy łańcuch tej gorzkiej rozmowy. Widzę, jak dużo zamieszania wniosłem w ten spokojny dom. Myślę, mój bracie, że czas, abym odszedł.

 

ORGON

Dlaczego ? Żartujesz ?

 

TARTUFFE

Nienawidzą mnie. Obserwuję, jak szukają sposobu, żeby podkopać twoją wiarę

we mnie…

 

ORGON

Co to ma za znaczenie ? Czy moje serce ich słucha ?

 

TARTUFFE

To pewne, że nie przestaną mnie prześladować. I te same donosy, które dziś odrzucasz, jutro mogą być wysłuchane.

 

ORGON

Nie, nigdy !

 

TARTUFFE

Ach, mój bracie, żona łatwo może męża przekabacić.

 

ORGON

Nie, nie.

 

TARTUFFE

Zostaw mnie. Gdy się usunę, przestanę być celem ich napaści.

 

ORGON

Zostaniesz ! Tu chodzi o moje życie.

 

TARTUFFE

Cóż, dobrze ! Poświęcę się. Jednak, gdybyś chciał…

 

ORGON

Ach !

 

TARTUFFE

Zgoda. Niech się stanie. Nie mówmy o tym więcej. Znam swoją powinność. Honor to delikatna materia. Przyjaźń zobowiązuje do unikania plotek na nasz temat. Będę unikał twojej żony i nie zobaczysz mnie…

 

ORGON

O, nie, wbrew wszystkim, będziesz stale przy niej. Całe godziny i krok za krokiem. Z radością rozjuszę tym ten plotkarski świat. To nie wszystko. Wbiję im nóż w serce, ustanawiając cię moim jedynym spadkobiercą. Podejmę prawne kroki, żeby akt darowizny sporządzono jeszcze dzisiaj. Wszelkie dobro i szczera przyjaźń warte są mojego zięcia. Bardziej niż żony i dzieci. Mam nadzieję, że nie odmówisz ?

 

TARTUFFE

Niech będzie wola Twoja teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

 

ORGON

Biedaczek ! Chodźmy szybko sporządzić pismo. Zdechną z zawiści patrząc na to wszystko.

 

 

AKT CZWARTY

 

 

SCENA PIERWSZA  ------------------

 

KLEANT

Niech mi pan wierzy, cała ta przykra sprawa nabrała rozgłosu i nie przynosi panu zaszczytu. Postanowiłem otwarcie porozmawiać z panem i, nie wdając się w szczegóły, dorzucić parę moich przyjaznych sugestii. Przypuśćmy, że Damis nie zachował się jak należy, skrzywdził niesłusznym oskarżeniem, poniosło go…Czy tak gorliwy katolik nie powinien wybaczyć, zamiast brać odwet za tak błahy zatarg ? Czy może wziąć na swoje sumienie to, że przyczynił się do wypędzenia z domu syna przez zbyt temperamentnego ojca ? Radzę załagodzić cały ten konflikt. Chęć odwetu ofiarować Bogu i pojednać po chrześcijańsku ojca z synem.

 

TARTUFFE

Niestety ! Jeśli chodzi o mnie, pragnąłbym, Bóg mi świadkiem, okazać serce. Nie mam do niego krzty urazy. Wszystko wybaczam. Ale mając na względzie zbawienie mojej duszy, nie mogę sprzeciwić się boskim nakazom. Jego powrót to tylko dalsze obelgi i napaści. Zgorszenie w domu. Nie ma tutaj miejsca dla nas obu. Albo on, albo ja. Boleję nad tym…Poza tym, zaczęto by mnie podejrzewać, że pod maską miłosierdzia ukrywam jakiś niecny zamiar…Że ze strachu próbuję kupić jego milczenie.

 

 

KLEANT

Racje rozliczne, ale miałkie. Dlaczego bierzesz na siebie obronę interesów Nieba ? Ono samo da sobie radę. Czy jesteś potrzebny Panu Bogu, jeśli zechce ukarać winowajcę ? Wystrzegaj się pychy. Myśl raczej o chrześcijańskim nakazie przebaczania. „ I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy.”  I odkąd tak bardzo jesteś wrażliwy na cudze opinie ? Nie, nie…postępujmy zgodnie z naszą wiarą i nie zamartwiajmy się o resztę.

 

TARTUFFE

Już mówiłem : w sercu mu wybaczam. I to jest to, czego mój Bóg ode mnie oczekuje. Ale po tej dzisiejszej bezbożnej napaści Bóg nie oczekuje, żebym żył razem z nim pod jednym dachem.

 

KLEANT

Czy twój Bóg oczekuje, żebyś wykorzystał kaprys ojca i bezprawnie zagarnął darowiznę ?

 

TARTUFFE

Ci, co mnie znają, nie posadzą mnie o chciwość. Nie dam się uwieść błyskotkom tego świata. I jeśli postanowiłem przyjąć darowiznę, to dlatego, żeby nie została roztrwoniona na bezbożne wybryki. Moim zamiarem jest spożytkowanie tego majątku na chwałę Niebios i na naszych bliźnich w potrzebie.

 

KLEANT

Mój panie, nie na miejscu są pańskie subtelne obawy. Pozwólmy prawnemu

dziedzicowi decydować, co zrobi z własnym majątkiem. Roztrwoni go, czy odda biednym – to już nie pańska sprawa. I nie chrześcijańska.

 

TARTUFFE

Mój panie…

 

KLEANT

Podziwiam pański tupet i bezwstyd. Jakież to boskie przykazanie nakazuje obdzierać bliźniego swego z majątku ? A jeśli twoje moralne zasady nie pozwalają ci przebywać z Damisem pod jednym dachem, to wynieś się stąd. Tak postąpiłby uczciwy człowiek i katolik. Wierz mi, nie mogę zrozumieć, jak człowiek tak zapiekły w sprawach wiary może…

 

TARTUFFE

W pół do czwartej. Spóźnię się z religijną posługą. Muszę pana pożegnać.

/ wychodzi /

 

KLEANT

A !                  / wchodzą: Elmira, Marianna, Doryna /

 

SCENA DRUGA  ---------------

 

DORYNA

/ do Kleanta / Może pan jej pomoże. Bidula ledwie żyje, tak cierpi. Jeżeli jej

ojciec dziś wieczorem narzuci jej to małżeństwo, dziewczyna z rozpaczy zrobi sobie krzywdę. O ! idzie. Połączmy nasze siły i zróbmy wszystko, żeby odwieźć go od tego nieszczęsnego planu…

 

SCENA TRZECIA  --------------

 

ORGON

/ wchodzi /  Cieszę się, że was widzę razem. / do Marianny / Przyniosłem kontrakt, który panience wybije żarty z głowy. Oto dowód, że nie rzucam słów na wiatr.

 

MARIANNA

/ na kolanach / Ojcze, na Boga, który zna moje cierpienie. I na wszystko, co może poruszyć twoje serce…Zwolnij mnie od posłuszeństwa i nie upieraj się przy swoim ojcowskim prawie. Nie zamieniaj mojego życia w piekło. Jeżeli nie mogę połączyć się z człowiekiem, którego kocham, oszczędź mi przynajmniej bólu w znienawidzonym przeze mnie związku.

 

ORGON

/ na stronie / Odwagi, serce moje, nie ma miejsca na ludzką słabość.

 

MARIANNA

Wasza zażyłość nie sprawia mi przykrości. Oddaj mu także moją część majątku, jeśli nie ma dosyć…Pójdę do klasztoru.

 

ORGON

No, proszę ! Zaraz klasztor, gdy ojciec zabroni amorów ! Wstań. Im więcej czujesz do niego odrazy, tym więcej masz okazji do moralnego doskonalenia. Nie zawracaj mi głowy…

 

DORYNA

Ale…

 

ORGON

Milczeć ! Uważaj, do kogo mówisz. A najlepiej, trzymaj język za zębami.

 

KLEANT

Jeśli mógłbym radzić…

 

ORGON

Twoje rady są najlepsze na świecie. Ale pozwolisz, że nie skorzystam.

 

ELMIRA

Patrząc na to wszystko, brakuje słów. Podziwiam cię za twoje zaślepienie.

 

ORGON

Kłaniam uniżenie. Znam twoją słabość do Damisa. Podejrzewam, że mój łajdacki synalek posłużył się podstępem, żeby…Gdyby to była prawda, nie przyjęłabyś tego z takim spokojem…

 

ELMIRA

Miałam bić na alarm ? Wystarczy wyśmiać taki…taniec godowy. Mam bronić

cnoty jak niepodległości ? Nie należę do kobiet, które na męski dotyk reagują, jakby szły na wojnę. Wystarczy rozsądek i stanowcza, chłodna reakcja.

 

ORGON

Wiem swoje.

 

ELMIRA

Dziwię się twojej naiwności. Chcesz poznać prawdę; zobaczyć to na własne oczy ?

 

ORGON

Zobaczyć ?

 

ELMIRA

Na własne oczy.

 

ORGON

Bzdury !

 

ELMIRA

Gdybyś to zobaczył w pełnym świetle, co wtedy ?

 

ORGON

Gadka-szmatka.

 

ELMIRA

Co za człowiek ! Skoro nie wierzysz w to, co mówię, to może uwierzysz w to,

co zobaczysz i usłyszysz z ukrycia. Chcesz się dowiedzieć, co jest wart twój pupilek ?

 

ORGON

Cóż, powiem…Nic nie powiem ! Bo to nie ma sensu.

 

ELMIRA

To oszukaństwo trwa zbyt długo. Zrobię ci tę przyjemność i posunę się dalej. Będziesz świadkiem.

 

ORGON

Niech będzie ! Trzymam cię za słowo. Zobaczymy ile w tobie przebiegłości i babskiego sprytu.

 

ELMIRA

/ do Doryny /  Niech tutaj przyjdzie.

 

DORYNA

To chytra sztuka. Trudno będzie go zdemaskować.

 

 

ELMIRA

Nie tak trudno. Gdy się mocno czegoś pragnie i grają zmysły, łatwo wpaść

w pułapkę własnej naiwności i odkryć się. Niech zejdzie. /do Kleanta i Marianny/ A wy, usuńcie się. / wychodzą  /

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

ELMIRA

Przysuń ten stół i schowaj się pod spodem.

 

ORGON

Co ?

 

ELMIRA

Konieczna jest dobra kryjówka.

 

ORGON

Dlaczego pod stołem ?

 

ELMIRA

O, Boże, przestań ! Właź tutaj, mówię, a kiedy  przyjdzie, siedź cicho.

 

ORGON

To już nadmiar uprzejmości z mojej strony. Ale dam ci szansę.

 

ELMIRA

I wykorzystam ją, żebyś przejrzał na oczy. Sytuacja jest dosyć drażliwa…Moje zachowanie może wydać się skandaliczne i gorszące. Rozumiem, że  cokolwiek powiem, mam twoje zezwolenie. Żeby zerwać maskę temu hipokrycie, może będę zmuszona ulegać jego bezwstydnym zachciankom. Od ciebie zależy, jak daleko posunę się w tej ryzykownej grze. I…Idzie. Słuchaj uważnie.

 

SCENA PIĄTA  --------------

 

TARTUFFE

/ wchodzi /  Powiedziano mi, że chce pani ze mną porozmawiać.

 

ELMIRA

Tak. Pragnę wyjawić panu moją tajemnicę. Ale proszę najpierw zamknąć drzwi i rozejrzeć się, czy nas ktoś nie podsłuchuje. / Tartuffe zamyka drzwi i wraca / Nie chcę, żeby Damis znowu nas przyłapał…Tak bardzo bałam się o pana. Robiłam wszystko, żeby go powstrzymać. Mam nadzieję, że pan rozumie, w jak niezręcznej znalazłam się sytuacji. Ale, dzięki Bogu, wszystko dobrze się skończyło. Nic panu nie grozi. Tym bardziej, że mój mąż, chcąc przekonać wszystkich jak bardzo gardzi wszelkimi podejrzeniami, nakazał żebyśmy zbliżyli się do siebie… Będziemy sam na sam. To pozwoli mi otworzyć przed tobą serce, które nie jest ani głuche, ani ślepe na twoje gorące wyznania…

 

TARTUFFE

Nie bardzo rozumiem. Jeszcze niedawno mówiłaś co innego.

 

 

ELMIRA

Jeśli rozgniewała cię moja odmowa, to tylko świadczy, jak mało znasz kobietę !

Nie zawsze „nie” znaczy „nie”. Najmocniej się broni, gdy jest gotowa się poddać. Często nie ma odwagi ujawnić, co czuje. Może jestem zbyt otwarta i sprawiam wrażenie, że się narzucam…Czy miałabym inne powody, żeby bronić pana przed tak gwałtownym atakiem Damisa ? Czy słuchałabym tak długo i cierpliwie pańskiego żarliwego wyznania i potraktowała je z tolerancją i zrozumieniem, gdybym nic do…ciebie nie czuła ? A kiedy zażądałam, żebyś zrezygnował z małżeństwa, czy nie znaczy to, że nie mogłabym znieść innej kobiety przy tobie ?

 

TARTUFFE

Bez wątpienia, to bardzo miłe i  słodkie wyznanie z pani ust, i ta słodycz robi wrażenie. Nigdy nie czułem więcej niż teraz. I nigdy nie pragnąłem tak bardzo, żeby podobać się kobiecie. Właśnie pani. Jest to tak mocne, że trudno mi w to uwierzyć !... I dlatego wątpię w to, co powiedziałaś. Może to tylko podstęp…

I chociaż pragnę cię…tak ! nie uwierzę w to, co mówisz, dopóki nie dasz mi wyraźnego dowodu…/ gest /

 

ELMIRA

/ kaszle, żeby zwrócić uwagę Orgona /  A to co ? Tak szybko zmierzasz do ostatecznego celu ? Wszystko albo nic. Nie dość panu jawnych dowodów zaufania i sympatii ?

 

TARTUFFE

Coś za coś. Same słowa, to żaden dowód. Wiem, kim jestem. To szczęście mnie przerasta…Nie mam na razie nic poza złudną nadzieją. Zrób coś, co nie będzie tylko romantycznym zaklęciem.

 

ELMIRA

Mój Boże, pańska miłość zwala z nóg ! Jest despotyczna i zachłanna. Boję się jej. I co ? Ani gdzie uciec, ani odetchnąć. Jak można tak wiele żądać od kogoś, kto i tak nie jest w stanie się bronić ?

 

TARTUFFE

W takim razie, po co się bronić ?

 

ELMIRA

Czy to nie grzech ?

 

TARTUFFE

Drobnostka.

 

ELMIRA

A kara boska, którą pan tak straszy ?

 

TARTUFFE

Pozwoli pani, że rozproszę te śmieszne obawy. Znam sztukę pozbywania się

podobnych skrupułów. Z karą boską też sobie poradzimy. Sumienie jest elastyczne i zależnie od naszych czystych intencji zmniejsza albo powiększa rozmiar naszych przewinień. Zdradzę pani, jak to się robi, w swoim czasie. Proszę tylko zdać się na mnie… Zaspokój moje pragnienia i nie obawiaj się niczego. Ręczę za wszystko i biorę to zło na siebie. / Elmira kaszle /  Mocny kaszel.

 

ELMIRA

Bardzo mnie męczy.

 

TARTUFFE

/ wyciąga buteleczkę /  Ten wywar pomoże.

 

ELMIRA

Uparte przeziębienie, i jestem pewna, że wszystkie wywary świata niewiele mi pomogą.

 

TARTUFFE

To przykre.

 

ELMIRA

Szkoda słów.

 

TARTUFFE

Słowem, pani skrupuły łatwo obalić. To zepsucie świata czyni nas podatnymi na grzech. Zło pojawia się wraz z rozgłosem i plotką, a my utrzymamy wszystko w tajemnicy. Możemy grzeszyć sekretnie, bo nie gorszymy innych.

 

ELMIRA

/ kaszle / Widzę, że będę musiała ulec. Nie mam już siły walczyć z panem. To ciężka próba dla każdej przyzwoitej kobiety.

 

TARTUFFE

Biorę ją na siebie…

 

ELMIRA

Nie cofniesz się nawet przed gwałtem ? Będziesz miał swój dowód. Tym gorzej dla tego, kto wymusił na mnie taką sytuację…/ kaszle /  Nie czuję się winna. On jest winien…

 

TARTUFFE

Biorę winę na siebie…Daj mi…

 

ELMIRA

Proszę uchylić drzwi i sprawdzić, czy nie ma męża w pobliżu.

 

TARTUFFE

To panią niepokoi ? Ten człowiek nadaje się jak nikt do wodzenia za nos.  Bardzo mu zależy na naszych bliskich stosunkach. Cokolwiek zobaczy, i tak nie uwierzy ! Nooo…

 

 

ELMIRA

Mimo to, wyjdź, proszę, na chwilę i zobacz, czy nas ktoś nie podgląda. Proszę !

/ Tartuffe wychodzi /

 

SCENA SZÓSTA  ---------------

 

ORGON

/ wychodząc spod stołu /  To kawał sukinsyna ! Jakbym dostał obuchem…

 

ELMIRA

Chcesz już wyjść ? Żartujesz. Wracaj pod stół. Najciekawiej będzie na końcu. Nie ufaj byle pozorom.

 

ORGON

Wystarczy, nic gorszego piekło nie wydało !

 

ELMIRA

Mój Boże, nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków.Zaczekaj na pewne dowody

Pośpiech jest złym doradcą…/ ukrywa męża za sobą /

 

SCENA SIÓDMA  ----------------

 

TARTUFFE

Wszystko sprzyja mojemu pragnieniu. Obejrzałem całe mieszkanie. Nikt nas tu nie znajdzie. Moja dusza rwie się…

 

ORGON

Powoli ! Powściągnij miłosną gorączkę. No, no ! święty braciszku, chciałeś mi przyprawić rogi. Do tego stopnia wyrzekłeś się ziemskich pokus, że pokusiłeś się na moją córkę i żonę ! Nie wierzyłem własnym uszom…Myślałem, że zmieni się ton tej rozmowy…Teraz mam dowód i to mi wystarczy.

 

TARTUFFE

Co ? Wierzysz…?

 

ORGON

Dalej, bez hałasu, pakuj się i wynocha !

 

TARTUFFE

Zamierzam…Zdrowaś Mario łaskiś pełna…

 

ORGON

Nie pora na pacierze. Natychmiast wynoś się z domu.

 

TARTUFFE

To ty się wynoś ! Dom jest mój i rzeczywiście nie pora na pacierze. Uciekasz się do tchórzliwych insynuacji, żeby mnie znieważać. Oszczerstwem ze mną nie wygrasz. Wiem, jak rozprawić się z takimi jak ty i pomścić znieważone Niebo. Ja tu zostaję, mój bracie. / wychodzi /

 

SCENA ÓSMA  ---------------

 

ELMIRA

Śmiać się czy płakać ? O co tu chodzi ?

 

ORGON

Obym się mylił, bo to wcale nie jest do śmiechu.

 

ELMIRA

Dlaczego ?

 

ORGON

Popełniłem niewybaczalny błąd. Kretyński prezent z darowizny…

 

ELMIRA

Darowizna…

 

ORGON

Przepadła. Ale jest jeszcze coś bardziej niebezpiecznego.

 

ELMIRA

Co jeszcze ?

 

ORGON

Powiem za chwilę. Muszę natychmiast sprawdzić, czy ważna kasetka jest jeszcze na górze. / wybiega /

 

 

AKT PIĄTY

 

 

SCENA PIERWSZA  -----------------

 

KLEANT

Dokąd tak pędzisz ?

 

ORGON

Niestety ! żebym to wiedział.

 

KLEANT

Wydaje mi się, że trzeba się naradzić. Sprawa jest wyjątkowa.

 

ORGON

Chyba zwariuję przez tę kasetkę…Bardziej niż cała reszta doprowadzi mnie do rozpaczy.

 

 

KLEANT

Jakieś ważne dokumenty ?

 

ORGON

Depozyt, który Argas, nasz przyjaciel, oddał mi na przechowanie w wielkiej

tajemnicy, kiedy musiał uciekać z kraju. Są to papiery, jak twierdził, od których zależy jego życie i majątek.

 

KLEANT

Nie upilnowałeś jej ?

 

ORGON

Dręczyło mnie sumienie, czy słusznie postąpiłem. Zwierzyłem się temu zdrajcy…Przekonał mnie, że będzie lepiej, jeżeli on przechowa kasetkę. Gdyby ktoś mnie przypadkiem o nią zapytał, mógłbym z czystym sumieniem nawet przysiąc, że jej nie mam.

 

KLEANT

Źle to wygląda. Ta darowizna, to zwierzenie…te wszystkie lekkomyślne kroki…

Przy takich środkach, jakie zdobył, może zajść daleko. Powinieneś obejść się

z nim nieco delikatniej. Bezmyślnością jest traktować tak ostro kogoś, kto ma cię w ręku…

 

ORGON

Ileż pod tym uwodzicielskim i żarliwym pozorem podłości ! Ukrywać serce tak podwójne, duszę tak złą…A cóż ja – wobec tej świni ? Skończone. Mam dosyć ludzi; zwłaszcza tych nabożnych. Będę ich unikał jak diabeł święconej wody.

 

KLEANT

Dobre sobie ! Wpadasz z jednej skrajności w drugą. Popełniłeś błąd i musisz zapłacić stosowną cenę. Nie potrafiłeś odróżnić świętoszka od człowieka prawdziwie wierzącego. Wystarczy, że jeden bandzior przybierze maskę gorliwego katolika i pcha się do ołtarza – już nie ma na świecie żadnego godnego szacunku człowieka ? Naucz się odróżniać szczerość od obłudy. Nie bądź naiwny i nie egzaltuj się manifestacyjnymi przejawami taniej religijności. A tak naprawdę – trzeba w końcu komuś wierzyć !

 

SCENA DRUGA  --------------

 

DAMIS

/ wchodzi / Ojcze, czy to prawda, że ten łajdak groził ci ? Zapomniał, ile ci zawdzięcza ?

 

ORGON

Tak, mój synu, i bardzo mnie to boli.

 

DAMIS

Zobaczycie, obetnę mu uszy ! Dostanie za swoje. Jeżeli nie zostawi nas w spokoju – zabiję.

 

KLEANT

Nie zachowuj się jak narwaniec i daruj sobie te genialne pomysły. Nie żyjemy

w czasach bezprawia. Nikt bezkarnie nie wzbogacił się na cudzej krzywdzie. No, prawie nikt.

 

SCENA TRZECIA  --------------

 

PANI PERNELLE

/ wpada; za nią Flipota i Doryna /  Co się dzieje ? Na mieście aż huczy !

 

ORGON

U mnie także huczy ! To zapłata za moje dobre serce. Podniosłem człowieka z rynsztoka, umieściłem w swoim domu, traktowałem jak członka rodziny, jak brata…Dałem mu swoją córkę i cały majątek…A tymczasem ten perfidny włóczęga uwodzi mi żonę i gdy go na tym łapię, grozi mi eksmisją…Ma mnie w garści i zwali do rynsztoka, z którego sam go kiedyś wyciągnąłem.

 

DORYNA

Biedaczek !

 

PANI PERNELLE

Synu, nie wierzę, żeby on popełnił coś tak ohydnego !

 

ORGON

Nie ?

 

PANI PERNELLE

Ludzie godni szacunku zawsze budzą zawiść.

 

ORGON

O czym ty mówisz ?

 

PANI PERNELLE

Że stał się ofiarą nienawiści, jaka opanowała twój dom.

 

ORGON

Co ma nienawiść do tego, o czym mówię ?

 

PANI PERNELLE

Od dziecka ci powtarzam, że cnota budzi w świecie nienawiść. Zawistnicy wymierają, ale zawiść zostaje.

 

ORGON

Co mi dzisiaj z takiego kazania ?

 

PANI PERNELLE

W tak nieprzyjaznej atmosferze można wymyślić setkę bzdur na jego temat.

 

ORGON

Powiedziałem ci już, że widziałem wszystko na własne oczy !

 

PANI PERNELLE

Oszczercy w swej złośliwości nie znają miary…

 

ELMIRA

Ale…

 

ORGON

Doprowadzisz mnie do obłędu ! Powtarzam, że widziałem na własne oczy to

bezwstydne zachowanie…

 

PANI PERNELLE

Ludzkie języki zawsze są pełne jadu. I na tym ziemskim padole nic przed nimi nie uchroni.

 

ORGON

Widziałem, mówię, widziałem, na własne oczy widziałem…Czy mam matce sto razy wrzeszczeć do ucha za czterech ?

 

PANI PERNELLE

Mój Boże, często pozory mylą. Nie zawsze to, co się widzi, jest prawdą.

 

ORGON

Wścieknę się !

 

PANI PERNELLE

Można pomylić dobro ze złem.

 

ORGON

Mam tłumaczyć obmacywanie mojej żony jego chrześcijańską tkliwością i troską ?

 

PANI PERNELLE

Żeby kogoś oskarżyć, trzeba mieć niezbity dowód. Musisz upewnić się…

 

ORGON

Jasny gwint ! Czego jeszcze trzeba ? Miałem więc, matko, czekać, aż na własne oczy zobaczę, jak mi ujeżdża żonę ? Tfu ! Co ja plotę !

 

PANI PERNELLE

W końcu, ten człowiek, jeżeli zgrzeszył, to tylko nadmiarem temperamentu i może nadmiernym umiłowaniem zasad moralnych…Nie mieści mi się w głowie, że dopuścił się tego, o czym tutaj się mówi.

 

ORGON

Gdybym tego nie słyszał od mojej matki, szlag by mnie trafił.

 

DORYNA

Wet za wet. Nie chciał pan wierzyć i teraz panu nie wierzą.

 

KLEANT

Tracimy czas na drobiazgi, kiedy powinniśmy użyć wszelkich środków przeciw niebezpiecznemu oszustowi. Grzęźniemy w gadaninie.

 

DAMIS

Co, on się odważy…?

 

ELMIRA

Nie sądzę, żeby te jego zabiegi przyniosły korzystny dla niego skutek. Jego niewdzięczność i podstęp widać jak na dłoni.

 

KLEANT

Nie ufaj mu. Poruszy wszystkie sprężyny, żeby znaleźć argumenty na to, co uknuł. Intrygę można zbudować nawet na słabszych dowodach. Powtarzam : ma silną broń i dlatego nie prowokuj go.

 

ORGON

To prawda, ale co robić ? Bezwzględność tego niewdzięcznika powoduje, że tracę głowę.

 

KLEANT

Zastanawiam się, jak was pogodzić.

 

ELMIRA

Gdybym wiedziała, że może być tak groźny, nie dałabym powodu do takiej awantury. I moje…

 

ORGON

/ pojawia się pan Loyal /  Czego chce ten człowiek ?  / do Doryny /  Idź i zapytaj. Nie mam nastroju do odwiedzin !

 

SCENA CZWARTA  ----------------

 

PAN LOYAL

/ do Doryny /  Dzień dobry, kochaneczko, zrób co konieczne, żebym mówił z panem tego domu.

 

DORYNA

Ma gości. I wątpię, żeby mógł przyjąć kogokolwiek.

 

PAN LOYAL

Jestem w samą porę. Wierzę, że moje przybycie nie zakłóci spokojnej atmosfery i twój pan będzie zadowolony.

 

DORYNA

Pańskie nazwisko ?

 

PAN LOYAL

Proszę powiedzieć, że reprezentuję pana Tartuffe.

 

DORYNA

/ wraca do Orgona / Dosyć kulturalny. Reprezentuje pana Tartuffe. Mówi, że

będzie pan zadowolony.

 

KLEANT

Przyjmij go. Wreszcie dowiemy się na czym stoimy.

 

ORGON

Może wyciąga rękę do zgody. W takim razie, jak mam się zachować ?

 

KLEANT

Nie musisz okazywać żadnych uczuć. A jeśli zaproponuje ugodę, przyjmij ją.

 

PAN LOYAL

/ podchodzi /  Witaj, panie. Niebo niech ci pomoże zniszczyć twoich wrogów i będzie ci przychylne tak jak ja !

 

ORGON

Spodziewam się, że ten miły początek zapowiada porozumienie.

 

PAN LOYAL

Cały pański dom jest mi drogi. Służyłem u pańskiego ojca.

 

ORGON

Niech pan wybaczy, wstyd mi, ale nie znam pańskiego nazwiska.

 

PAN LOYAL  Nazywam się Loyal, pochodzę z Normandii. Jestem, dzięki Bogu, od lat czterdziestu komornikiem przy trybunale. To dla mnie szczęście i wielki honor. Jeżeli przychodzę do pana, to znaczy, że z urzędowym wezwaniem….

 

ORGON

Co ? Jest pan tutaj…?!

 

PAN LOYAL

Niech pan się nie unosi. To tylko wezwanie. Nakaz, żebyś razem z rodziną opuścił ten dom. Wyniósł meble i zrobił miejsce dla nowego właściciela. Bez zwłoki, bo koniecznie…

 

ORGON

Ja mam opuścić to miejsce ?

 

PAN LOYAL

Tak, proszę pana, jeśli można prosić. Dom i cały majątek należą teraz do kogo innego i to nie podlega dyskusji. Kontrakt, który mam przy sobie, jest w sensie formalnym nie do podważenia. To wszystko.

 

DAMIS

Co za bezczelność !

 

 

PAN LOYAL

Nie mam panu nic do powiedzenia. / do Orgona /  Co do pana, cenię pański

rozsądek i umiarkowanie. Porządny człowiek zdaje sobie sprawę co to urzędowy obowiązek i nie zrobi niczego wbrew prawu.

 

ORGON

Ale…

 

PAN LOYAL

Wiem, że nawet dla miliona nie wystąpi pan przeciw sprawiedliwości i pozwoli mi wykonać moje obowiązki służbowe.

 

DAMIS

A gdyby tak panu sprawiedliwemu dobrze przetrzepać skórę ?

 

PAN LOYAL

Proszę nakazać synowi, żeby milczał albo wyszedł. Musiałbym go umieścić w moim sprawozdaniu.

 

DORYNA

Ten pan lojalny wygląda raczej na nielojalnego.

 

PAN LOYAL

Mam dla wszystkich tu obecnych wiele sympatii. Podjąłem się tej przykrej misji przez wzgląd na dawną znajomość i żeby ktoś inny, przez zbytnią gorliwość, nie naraził was na większe nieprzyjemności.

 

ORGON

Co może być bardziej nieprzyjemne od wyrzucenia rodziny z domu ?

 

PAN LOYAL

Dam panu więcej czasu. Zawieszam egzekucję do rana. Przyjdę tutaj w nocy z dziesięcioma ludźmi dla porządku. Rano bez hałasu, dyskretnie opróżnimy mieszkanie. W zamian proszę, żeby nie robić kłopotu i żeby nic nie stanęło na przeszkodzie w realizacji prawa.

 

ORGON

Dałbym ostatnie pieniądze, żeby sobie zrobić przyjemność i trzasnąć go w pysk.

 

KLEANT

Przestań, nie pogarszaj sytuacji.

 

DAMIS

Też bym go palnął. Aż mnie swędzi ręka.

 

DORYNA

Gdy patrzę na pański grzbiet, niech mi pan wierzy, panie Loyal, to mam okrutną ochotą potraktować pana nielojalnie kijem…

 

PAN LOYAL

Możesz być ukarana za te bezwstydne impertynencje, złociutka. Prawo obowiązuje także kobiety.

 

KLEANT

Skończmy z tym, proszę pana. Tego aż nadto. Dawaj szybko te papiery i, jeśli łaska, zostaw nas.

 

PAN LOYAL

Do zobaczenia. Niechaj Niebo darzy was nieustannie radością !

 

ORGON

Skręć kark razem z tym, który cię tu przysłał !

 

SCENA PIĄTA  ---------------

 

ORGON

No, proszę ! Tak to wygląda, moja matko. Coś dodać, coś ująć ?

 

PANI PERNELLE

Dech mi zaparło, jakbym spadla z chmury !

 

DORYNA

Skarży się pan niesłusznie i niesłusznie go potępia. Jego postępowanie zgodne jest z jego religijnym planem. Zabrał panu wszystko w imię miłości bliźniego, chcąc aby bogactwo nie zepsuło pańskiej rodziny. Jego miłosierdzie ma pana przez cnotę ubóstwa podnieść moralnie i usunąć wszelkie przeszkody na drodze do zbawienia wiecznego…Pamięta pan ? „Prędzej słoń przejdzie przez ucho igielne, niźli bogacz wnijdzie do królestwa niebieskiego…”  On w to wierzy.

Pan już nie ?

 

ORGON

Nic nie mów. Ile razy mam to powtarzać ?

 

KLEANT

Chodźmy się naradzić, co z tym zrobić.

 

ELMIRA

Trzeba wszystkim o tym opowiedzieć. To podważy jego wiarygodność.

 

SCENA SZÓSTA  ---------------

 

WALERY

/ wchodzi / Nie przynoszę dobrej wiadomości. Przyjaciel, wiedząc o naszych bliskich stosunkach, wyjawił mi, że znalazł się pan w wielkim niebezpieczeństwie. Oszust, którego pan przygarnął, doniósł na pana do władz i przekazał jakieś dokumenty. Może pan być oskarżony o współpracę ze zdrajcą stanu. Grozi panu aresztowanie…

 

 

KLEANT

Ma przeciw tobie prawo. Załatwi cię na amen.

 

ORGON

Człowiek człowiekowi wilkiem !

 

WALERY

Nie traćmy czasu. Zatrzymałem się tuż przy bramie. Mam pieniądze. Jeśli się pośpieszymy, nie dopadną nas. Zawiozę pana w bezpieczne miejsce…

 

ORGON

Cóż robić ! Jestem twoim dłużnikiem. Spłacę ten dług w swoim czasie.

Żegnajcie. Dopilnujcie całej reszty.

 

KLEANT

Ruszajcie. Zrobimy, co trzeba.

 

SCENA OSTATNIA  ---------------

 

TARTUFFE

/ wchodzi z oficerem policji /  Świetnie, szanowny panie, świetnie ! Gdzie pędzisz tak żwawo ? Nie musisz biec daleko, żeby znaleźć stosowną kryjówkę. Jesteś aresztowany w imieniu prawa.

 

ORGON

Zdrajco, ostatni strzał zostawiłeś na koniec. I tak oto twoje intrygi zostały nagrodzone.

 

TARTUFFE

Nic sobie nie robię z twoich obelg. Jeśli Bóg zsyła cierpienie, przyjmuję je z pokorą.

 

KLEANT

Godne podziwu.

 

DAMIS

On drwi z tego, co święte !

 

TARTUFFE

Wasze hormony nie robią na mnie wrażenia. Nie marzę o niczym innym, prócz wypełnienia mojego obowiązku.

 

MARIANNA

Uważa pan za bardzo chwalebne i uczciwe to, co pan robi.

 

TARTUFFE

To władza, którą reprezentuję, czyni to, co robię chwalebnym i uczciwym.

 

ORGON

Nie pamiętasz, niewdzięczniku, że to moja miłosierna ręka podniosła cię

z nędzy i poniżenia ? Że gdyby nie ja…

 

TARTUFFE

To się zgadza, ale interes władzy i szacunek wobec prawa stawiam wyżej niż

prywatne zobowiązania. Więcej – w imię tego poświęcę przyjaciela, żonę, dzieci, a nawet samego siebie.

 

ELMIRA

Obłudnik !

 

DORYNA

Krętacz, który zawsze znajdzie sposób, żeby spaść na cztery łapy !

 

KLEANT

Dziwne, że twoja szlachetna powinność wobec władzy i prawa obudziła się z letargu dopiero wtedy, kiedy przyłapano cię na napastowaniu cudzej żony. Jeszcze dziwniejsze jest to, że doniosłeś władzom o jego rzekomej zbrodni, kiedy słusznie wyrzucił cię z domu. Nie mówiąc już o majątku wyłudzonym między jednym a drugim pacierzem. I zgodziłeś się przyjąć taki prezent od człowieka, którego od początku uważałeś za przestępcę ?

 

TARTUFFE

/ do oficera policji /  To trwa zbyt długo. Proszę wykonać swój obowiązek.

 

OFICER POLICJI

To prawda. Powiedziałeś w samą porę, co mam robić. Zabieram cię do więzienia, gdzie powinieneś otrzymać godne ciebie zakwaterowanie.

 

TARTUFFE

Ja ?

 

OFICER POLICJI

Ty.

 

TARTUFFE

Do więzienia ?

 

OFICER POLICJI

/ do Orgona /  Nic już panu nie grozi. Pańskie zasługi i uczciwość przeważyły  nad incydentem z przeszłości. Żyjemy w innych czasach. Władza, którą mam zaszczyt reprezentować, kieruje się nade wszystko dbałością o dobro i bezpieczeństwo nas wszystkich. A ten pański lokator okazał się od dawna poszukiwanym przestępcą. Nie był pan jego pierwszą ofiarą, ale miejmy nadzieję, że ostatnią. Odzyska pan majątek i dobre imię. Żegnam. / wyprowadza Tartuffa /

 

DORYNA

Udało się !

 

 

PANI PERNELLE

Bogu niech będą dzięki !

 

ELMIRA

Co za pomyślny obrót !

 

MARIANNA

Chyba śnię ?

 

KLEANT

Miałeś szczęście !

 

WALERY

Po wszystkim !

 

ORGON

Tak. /do Walerego /  Byłeś z nami w najcięższych chwilach. Dotrzymam obietnicy. Chodźmy świętować przy dobrej kolacji !   / wychodzą ożywieni /

 

 

----------------------------------------

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież


Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli