Michał Piętniewicz



Modlitwa za Arras.

 

MPStaruszek laptop zapadł w głęboką śpiączkę. Jego dusza zapewne ożyje w sobotę. Chciałem w chwili jego uśpienia, może nawet śmierci, napisać, że przeczytałem „Mszę za miasto Arras” Andrzeja Szczypiorskiego. Przede wszystkim zwrócił moją uwagę język tej krótkiej powieści. Niekiedy, a może nie niekiedy: bardzo często przypominał mi język Celine’a. Zarówno z Celine’a „Podróży do kresu nocy”, ale może przede wszystkim ze „Śmierci na kredyt”, bardzo pięknej, żywej i czarnej powieści autobiograficznej Celine’a. „Msza za miasto Arras” to również rodzaj czarnej modlitwy, próbującej dotrzeć do ukrytego jądra rzeczy. Jądro jest również ciemne. Tym jądrem jest przede wszystkim śmierć. Ale śmierć napisana i przemyślana w taki sposób, że jądrem tej śmierci jest również religia. Więc religia i śmierć, o tych dwóch rzeczach chyba przede wszystkim opowiada „Msza za miasto Arras”. Religia jest tam także ciemnością, chrześcijanie rzezają Żydów i Żydzi rzezają chrześcijan, w zasadzie można powiedzieć, że religia tam przynosi śmierć, a szczęśliwym zbiegiem okoliczności jest ocalenie swojego życia, które jednak również jako takie nie posiada sensu: a może posiada? Może istnieje tylko sens wyższy, czyli zabijanie Żydów, zabijanie chrześcijan, nieustające rzezie w imię wiary, może wiara i religia traktowane w „Mszy za miasto Arras” śmiertelnie serio są odpowiedzią na pustkę i ból życia? Szczypiorski jednak mówi nie: w religii (w ciemnym jej jądrze), jak i w wierze jak i w zabijaniu z tak zwanych „wyższych pobudek”, sens nie istnieje, wszędzie bowiem przewija się ta sama pustka, pustka mantryczna rzeklibyśmy, bo widoczna w języku. „W imię Ojca i Syna i Ducha świętego amen”, to nieustannie powracająca w powieści fraza, która tworzy wrażenie mantry, albo też modlitwy, może bowiem książkę Szczypiorskiego da się potraktować jako formę modlitwy? Ciemnej modlitwy z głębin ciemnego serca, o co prosi Boga narrator powieści? Trudno powiedzieć, może prosi go przede wszystkim o ocalenie z rzezi i pogromu. Mnie się wydaje, że tę prozę można nazwać poetycką prozą ciemności. „Msza za miasto Arras” w całości jest ujawnieniem ciemności, a przecież słowo „ujawnienie” nosi w sobie słowo „jawny”, jak i słowo „jawa”, więc generalnie chodzi o taką ciemność, która istnieje w ujawnieniu, nie wiem, czy jasnym ujawnieniu, ujawnienie może być również ciemne i takim zapewne jest w przypadku „Mszy za miasto Arras”, ale chodzi głównie o fakt nie jasności, nie mylić jasności z jawnością, ale chodzi o fakt jawności, czyli że ciemność w „Mszy za miasto Arras” jest jawnością, jest jawna, to jest ciemność ujawniona, czyli ciemność jawna. Więc w „Mszy za miasto Arras” chodzi o pewne, kluczowe dla człowieka sprawy. Przede wszystkim na wskazanie wiary i religii jako na ciemny rdzeń człowieczeństwa i najważniejszą rzecz w człowieku, rzecz, która z jednej strony jest pierwotna, lecz z drugiej przeszła przez różne transformacje i wynaturzenia kulturowe oraz polityczne. Oraz druga rzecz w tej opowieści jest bardzo ważna: mianowicie patrzenie na ten ciemny rdzeń w sposób jawny, albo jeszcze lepiej: ujawniony. 

 

Christian Medard Manteuffel

 

Z cyklu: Impresje polskie w niemieckim krajobrazie literackim.

...à propos Marcel Reich-Ranicki

                                      „...żeby umieć rozróżnić jedno od drugiego...“

 

ranicki

 

   ( … ) Die polnische Literatur hat damals, als der polnische Staat nicht mehr existierte, immer mehr Pflichten als Rechte gehabt. Die Polen hatten sich der Germanisierung und der Russifizierung zu erwehren. Die Literatur sollte die Nation zusammenhalten, die auseinanderzufallen drohte, den Staat ersetzen, den es nicht mehr gab. Von den Schriftstellern und Künstlern wurde stets erwartet, dass sie alles auf dem Altar des Vaterlandes opferten. Adam Mickiewicz hat es Chopin verübelt, dass er Walzer und Mazurken komponierte, die immerhin genial waren. Er verlangte von ihm allen Ernstes eine polnische Nationaloper. Ein polnischer Kritiker der zwanziger Jahre ging sogar so weit, zu erklären: „Wir haben gar keine Literatur. Wir haben ein patriotisches Mädchen für alles.“ ( … )

Frankfurter Allgemeine Zeitung z 6. marca 2011 w cyklu:

 

Wanda Nowik-Pala

 

W OTCHŁANI INTERIORU

 

w otchlani

 

            Egzystencja człowieka przebiega w otaczającej go przestrzeni, zarówno tej zewnętrznej, koniecznej dla dobrej kondycji ciała, jak i wewnętrznej, nieodzownej do rozwoju tych cech, które decydują o jego niepowtarzalności.

Czym jest talent, jeśli nie umiejętnością zanurzenia się w otchłani swojego wewnętrznego interioru, penetracji najodleglejszych terytoriów myśli i wyobraźni, wydobycia ich i nadania materialnego kształtu? Czym jest dzieło, jeśli nie unaocznioną cząstką wnętrza jego twórcy? Czym kontakt z tym dziełem, jeśli nie próbą odczytania zamierzeń artysty?

 

STANISŁAW GRABOWSKI

 

MIAŁ PIĘKNE ŻYCIE I MĘCZĘŃSKĄ ŚMIERĆ

 

Edward Szymanski            „Widzę go wciąż jak żywego. Młoda postać robotnika o ruchach marynarza. Piękna, nieco blada twarz o ciemnych, smutnych oczach. I – pełen prostoty, dziecinny niemal, chwytający za serce uśmiech”, pisał po latach Henryk Ładosz.

            „Znałam go, szanowałam za przekonania, ceniłam za talent, lubiłam za wyjątkowy urok osobisty, prostotę, bezpośredniość i serdeczny stosunek do ludzi”, pisała z kolei Zofia Janczykowa.

            Dobrym i serdecznym słowem wspominali go także Władysław Broniewski, Konstanty I. Gałczyński, Gustaw Morcinek, Anna Świrszczyńska, Julian Tuwim, Helena Zatorska i wiele, wiele innych osób.

 

Olga Wójcik

 

MALARZ W PODRÓŻY

Nikołaj Rerich

 

Dhar 1931

 

Namalował setki obrazów, przebywając najwyższe łańcuchy górskie Środkowej Azji. Podróżował  pięć lat. Ałtaj, Karakorum, Himalaje. Zagrażało mu wiele niebezpieczeństw, a on pokonywał je, by docierać do „autentycznego piękna”. By ujrzeć amfiteatr wzgórz i doznać olśnień „wysokimi pejzażami”. Malował, choć nie raz dłonie grabiały, a świszczący wiatr odbierał oddech i przenikał ciało. W karawanie, na pustkowiu, walcząc z żywiołem, umacniał w sobie odwagę i hart ducha. Pisał: „Bądźcie błogosławione przeciwności losu – dzięki wam się rozwijamy.” Ćwiczył się w podejmowaniu decyzji i szybkim myśleniu.