Jacek Bocheński - Gala

 

Jacek BocheńskiProfesor Walery Pisarek, językoznawca, miał mnie pochwalić w imieniu Rady i swoim, bo chciał. Sam się ofiarował. Wiem. Jeszcze o drugiej nad ranem dopracowywał laudację, jak świadczy zapis w jego komputerze. Wiem to teraz. Wtedy nie wiedziałem nic. Bo to nie dzieje się teraz, gdy piszę w pożyczonym od Magdy laptopie. To jest reminiscencja z poprzedniego roku. Usiłuję odtworzyć tekst już raz napisany i utracony na wyzerowanym zagadkowo dysku. Teraz dzieje się odtwarzanie.

 

Piotr Wojciechowski

 

 

ZAPOMINANE SPRAWY I KSIĘGI

 

wojciechowski    Zastanawiam się nieraz, jak mają się do siebie literatura i zwyczajna towarzyska rozmowa, przygodna opowieść. Jakaś relacja zasłyszana w pociągu, w kawiarni, za stołem rodzinnego przyjęcia- bywa dla twórcy bezcennym materiałem, ponieważ uzupełnia jego własne przeżycia, rzuca światło z innej strony, wydobywa nowe rysy ludzkiego losu. Wchodząc w towarzyskie obyczaj „bycia razem” pisarz chce zbliżyć się do czytelników tak, jakby był ich rozmówcą, w ich imieniu przetwarza to, co własne i to, co zasłyszane, opowiada, stawia pytania, szuka sensu.

Jacek Bocheński - Zagadka

Jacek Bocheński- W czym mogę pomóc? - wita mnie podnosząc głowę z nad klawiatury profesjonalista w lokalu firmy specjalistycznej, która zajmuje się profesjonalnym odzyskiwaniem danych.

- Pomóc? Już wiem, że w niczym – odpowiadam.

- Aha, ten dysk! - domyśla się on. - Dziwna rzecz. Dysk jest kompletnie wyzerowany.

Ja już to wiem od mojego pana Pawła, który oddał tu dysk do zbadania i był w kontakcie z firmą. Nic nie da się odzyskać. Straciłem wszystko, co było na dysku zapisane: teksty gotowe do publikacji i niegotowe, stare szkice, notatki, fotografie, także wszystkie adresy, numery telefonów i kalendarz. Przyszedłem tylko odebrać pusty dysk.

- Sytuacja przykra dla nas – przyznaje otwarcie profesjonalista. Nie lubię mówić takich rzeczy. Nie możemy odzyskać danych i nie znamy przyczyny wyzerowania dysku. Mógł to być błąd człowieka, sabotaż albo jakieś niedające się zidentyfikować zachowanie samego urządzenia. Ale dysk technicznie jest sprawny.

Jeśli błąd człowieka, myślę, to tym człowiekiem mogłem być tylko ja, bo nikt inny nie miał dostępu do komputera. Jednak pan Paweł twierdzi, że musiałbym w komputerze mieć zainstalowany specjalny program, żeby tak wyzerować dysk, a przecież nie miałem programu do zerowania dysków.

Zerkam na ściany lokalu, do którego przyszedłem. Od góry do dołu obwieszone dokumentami oprawionymi w ramki. Certyfikat, certyfikat, certyfikat... Podziękowanie, dyplom, podziękowanie, certyfikat... Na mnie najlepsze wrażenie robi skonsternowany profesjonalista. Budzi zaufanie kapitulacją.

- Przypadek niezwykły - konkluduje. - To się nie zdarza.

A jeśli sabotaż, jak mówi? W takim razie wirus. Ale byłby to wirus-samobójca, jednorazowy zamachowiec, nasłany wyłącznie na mnie, bez możliwości rozpowszechniania się i zarażania następnych komputerów, bo z wyzerowaniem mojego dysku sam by musiał zginąć. Kto by takiego nasyłał i po co? Żeby tylko pozbawić gniazda mnie i Blog Trzeci? Przecież wiadomo, że uwijemy sobie nowe w innym komputerze.

- Ale ten dysk jest technicznie sprawny – powtarza profesjonalista . - Może go pan używać.

- Już wolę nie. Zabiorę go i schowam na wypadek, gdyby za kilka lat wynaleziono sposób, o jakim dziś nie mamy pojęcia, i dałoby się coś odczytać.

- A rzeczywiście, to jest możliwe. Nowe technologie szybko się rozwijają.

- No i cóż to za złośliwiec tak cię urządził, tato? - pyta mnie w domu Magda. - Zawiedziona kochanka czy wściekły polityk? 

 


Jacek Bocheński - Gniazdo

Wylęgać się w nieswoim gnieździe jest nieswojo. Tak właśnie się czuję. Nieswojo. Mam gniazdo gościnnie wypożyczone w komputerze córki, miłe, bliskie, lecz jednak nieznajome. Pisklę estońskiego orła ma lepiej. Jest u siebie. Właściwie to Blog Trzeci powinien się czuć nieswojo, nie ja, bo on się tu wylęga i powinno mu być wszystko jedno, gdzie. Nic innego przecież nie zna, wszystko mu pierwszyzna i oczywistość, na cokolwiek trafił w dwudziestym pierwszym wieku, Anno Domini 2018, podczas majówki. Nie obija się, co rusz, jak ja w pożyczonym komputerze o sprzeczne z moimi odruchami nowości systemu. Kursor nie lata mu na wszystkie strony i nie ucieka z ekranu, a co gdzie ma być, tam jest, nie zmienia miejsca, nazwy ani zachowania.

Otóż bloga (aha, stał się osobą, bloga więc, nie blogu) otóż bloga nic to nie obchodzi, on czuje się całkiem dobrze, tylko bloger, który go pisze, nieswojo. I to trzeba zapamiętać. Tak będzie nieraz jeszcze. Bloger sobie, blog sobie. Blogera pętają stare nawyki, blog , zwłaszcza rodzący się w pożyczonym gnieździe Blog Trzeci, żadnych nawyków nie ma, chłonie rzeczywistość, jaka jest, i okiem noworodka, a może jeszcze wcześniejszym, ogromnym okiem embrionu wpatruje się w jedną tylko teraźniejszość. Nie zna czasu. Pozna dopiero dzięki blogerowi, ale raz po raz będzie się z nim o czas kłócił.

 

Jacek Bocheński Blog III

 

Krystyna Habrat

 

FILOZOF  W  ZARĘKAWKACH

 

   Ostatni dzień pracy starszego referenta Jana Gila wypada w Sylwestra. Oficjalne pożegnanie odchodzących razem z nim na emeryturę odbędzie się zwyczajowo na zakładowym balu, lecz przed godziną trzecią podchodzą do niego wszyscy z działu finansowego, uśmiechnięci, z kwiatami.

  - Panie Janie…

  - Ach!

  Gil odwraca się od szafy, gdzie porządkował papiery, chcąc do końca utrzymać fason urzędnika. Mógłby już popakować drobiazgi, ale krępuje się na oczach kolegów likwidować swoje tutaj życie. Jeszcze zaczęliby go żałować… Przesuwa więc segregatory, wyrównuje. Zbiera porozsypywane tu i ówdzie spinacze.

 

Ewa Maria Serafin

 

Literackie auto zdrady

 

Filip Wrocławski

 

Uprawianie literatury jest niemal równoznaczne z ochotą na popełnienie samobójstwa przy wielu świadkach. Artystyczna wypowiedź jest czynnością niezwykle intymną, a jej publikacja to - w mniejszym lub większym stopniu –   zerwanie kurtyny, którą oddzielamy się od świata. Obnażamy się, ujawniamy jakąś część prawdy o sobie. Słowa, które z rozmachem rzucamy przed siebie, stają się bumerangiem, który wraca wzmocniony o znaczenia jakie świat im dopisuje. Stają się a u t o   z d r a d ą. Napisane przez nas słowa, zdania, sceny... są nie tylko tworzywem dla kreacji fikcyjnej rzeczywistości, lecz w świadomości czytelnika kreują także postać samego autora i może się zdarzyć, że wbrew jego intencjom ujawnią nie herosa lecz potwora. Brak pewnych słów czy refleksji może spełnić rolę podobną.

 

Piotr Wojciechowski

na Biesiadę Literacką 27 lutego

 

FORMA – OSTATNIA LINIA OBRONY

 

 

wojciechowski       Tydzień temu w bardzo kameralnym gronie spotkali się uczestnicy promocji ważnej, dojrzałej literacko i dopracowanej naukowo książki pani profesor Zofii Zarębianki. W Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie przedstawiła ona tom esejów zatytułowany „Spotkanie w Słowie; O twórczości literackiej Karola Wojtyły.” Ta książka to nie kolejny przyczynek do przykościelnej działalności hagiograficznej.

   Książka pokazuje twórczość jednego z ważniejszych poetów współczesności jako dzieło zakorzenione w biografii historycznej i kulturowej. Wykazuje, że literatura służyła twórcy jako laboratorium myślowe i językowe, laboratorium przygotowujące prace na polu filozofii, teologii, duszpasterstwa. I dopiero na trzecim miejscu można widzieć tę twórczość jako ekspresję wyjątkowej osobowości – poety i dramaturga, kapłana, niekoronowanego monarchy Polaków, męża stanu, świętego.

Krystyna Habrat

 

  DOBRZY  LUDZIE  I  RZECZY  ŁADNE 

/refleksje/

 

Budki dla nietoperzy. Któregoś dnia pokazali w TV młodzież szykującą budki na zimę dla nietoperzy, żeby im w zimie nie było za zimno. Dziewczęta i chłopcy z czułą ostrożnością ..) Wsadzali do tych budek te skrzydlate ssaki. Byli tym bardzo przejęci.

Wtedy przyszło mi do głowy, że są jeszcze na świecie ludzie dobrzy i o takich warto pisać. Media bez przerwy trąbią o terrorystach, wojnach, mafii, korupcji, wojnach, nihilizmie, bezsensie i ślepej pogoni za mamoną, a tu patrzcie młodzi poświęcają swój czas na zadbanie o komfort dla nietoperzy. To, choć brzmi naiwnie, przywraca wiarę w ludzką dobroć.

Znam więcej tak dobrych ludzi.