Krystyna Habrat

 

WYMUSZONY PACIERZ

 

Krystyna Habrat Byłam raz przypadkowym świadkiem przykrej sceny. Wchodząc do sekretariatu pewnej szkoły, spotkałam znaną mi, starą nauczycielkę. Właśnie przeczytała na drzwiach imię i nazwisko sekretarki i bardzo się ucieszyła. Opowiedziała, że uczyła kiedyś jej dzieci i ta pani była bardzo miła.

  - Ona mi pomoże! szepnęła, otwierając drzwi.

  Weszłam za nią, bo też miałam sprawę i szybko tego pożałowałam. Sekretarka, co miała być tak miła, a znałam ją z innych okazji, że prawie taka była, choć bez przesady, tym razem okazała się chłodna. Roześmianą na powitanie nauczycielkę nie objęła ramionami, nawet   się nie uśmiechnęła. Nie kazała starej osobie usiąść. Owszem, wstała na jej widok i teraz patrzyła na przybyłą z góry.

Jacek Bocheński

 

Misja

 

Jacek BocheńskiRozglądam się za Duchem Bieluchem. To ten podarunek od Justyny, kredowy talizman, który spełni życzenie, ale tylko jedno. Taka była umowa z nim, zawarta wśród różnych słownych lub milczących porozumień i obietnic, gdy żegnaliśmy się z Justyną na Dworcu Autobusowym w Lublinie. Gdzie jest Duch Bieluch? Będę go potrzebował. Przez rok był tu zawsze naprzeciw mnie, przypięty, jak alpinista do haka w ścianie skalnej, do kluczyka małej biblioteczki w pokoju, gdzie pracuję. Dzień w dzień patrzyliśmy sobie w oczy, obaj z pewnym napięciem. On, powiernik Justyny, w oczekiwaniu jakiegoś mojego, być może, ambarasującego życzenia. Ja skupiony nad komputerem i biegiem zdarzeń, które same z siebie, w sposób naturalny nastąpią, albo może to tylko nad pełznięciem moich pustych słów po ekranie komputera, bo zdarzenia, prawdę mówiąc, nie nastąpiły.

Krzysztof Kwasiżur

 

Uprawa, czyli Donkiszoteria Stosowana – cz. 8

 

don kichot kwasizur black white Wiedzieliście, że słynny obraz "Dama z gronostajem" osiągnął wartość 300 mln euro? Może i obiło się to temu, czy owemu o uszy jako ciekawostka.
A wiecie co ją różni od "Damy z łasiczką"? Zwierzę na ramieniu?


No właśnie. Jest w dobrym tonie wiedzieć to i owo o sztuce, po to na przykład żeby nie zrobić z siebie kompletnego głupca w towarzystwie, ale nie wymaga się dziś od statystycznego Kowalskiego wiedzy dogłębnej. Inaczej niż sto lat temu, kiedy przedstawiciele inteligencji wiedzieli z jakiego utworu pochodzi cytat: "Achilla śpiewaj, Muzo, gniew obfity w szkody...", kto wykuł Dyskobola, czy  napisał "Damę Kameliową".
Można by się pokusić o analizę tematu: Jak taka powierzchowna wiedzą ma się do obniżenia poziomu poezji, ale nie trzeba wykonać wielkiej pracy umysłowej żeby stwierdzić/ że istnieje zależność. Artysta elokwentny, oczytany będzie potrafił stworzyć dzieła wielowymiarowe, trafiające do odbiorcy na kilku płaszczyznach  i poruszające kilka wątków. Nie sprawi mu to większego trudu, bo porusza się  w obrębie kilku sztuk i jest z nimi za pan brat. Nie mam tu na myśli jedynie kolaży, a wszelkie twory artystyczne, łączące wiele zdobyczy kultury wysokiej. Niech tu za przykład posłuży poeta z Drezdenka - ks. Jerzy Hajduga, który przy prezentacji swej twórczości wspomagał się fotografią Marii Kuczary. Ta współpraca obojgu wyszła na dobre. Podobnie funkcjonują dobre (zaznaczam – dobre!) montaże słowno-muzyczne. Na własnej skórze sprawdziłem; dobra muzyka nie wadzi wierszowi, nie przeszkadza w jego odbiorze, wręcz przeciwnie.

Jacek Bocheński

 

Przyjaźń

 

Jacek Bocheński Czy mogę być pana przyjacielem? - zapytał mnie przy stole trzynastoletni Aleks przekrzykując grupę chłopców i dziewczynek. Siedział wśród nich i jadł obiad. Rodzice, którzy dzieci nie biją, zafundowali im w celach wychowawczych dziesięciodniowe warsztaty teatralne na wsi pod kierunkiem doświadczonej instruktorki. Ona też ich nie bije, ale odbiera wszystkim smartfony i telefony komórkowe, po czym przez dziesięć dni pracuje z grupą nad przedstawieniem. Ostatniego dnia grają i wyjeżdżają ze wsi. 

Krystyna Habrat

 

CZŁOWIEKU, WZLATUJ WYŻEJ

 

Gdyby mógł, drogę od tramwaju  pokonałby biegiem, żeby jak najszybciej schronić się w domu przed deszczem i porywistym wiatrem. Pan Henda był jednak człowiekiem niemłodym, do tego poważnym pedagogiem, więc wypadało iść dostojnie. I nawet bardziej zmoknąć. W domu się rozgrzeje.

Ominął rozległą kałużę, przechylił parasol pod wiatr i pomaszerował, marząc o gorącej herbacie i książce, jaką za chwilę będzie sobie czytał, siedząc wygodnie w fotelu pod stojącą lampą.

Zygmunt Janikowski

 

 

O szkodliwości czytania historii Cesarstwa Rzymskiego

 

tomczyk sowDziałanie magicznej siły marketingu poznałem już w młodym wieku, kiedy to jeden z członków zarządu Dyskusyjnego Klubu Filmowego w Krakowie, postanowił zwiększyć frekwencję widzów oraz, co za tym idzie, poprawić finanse kina. Wypożyczył na tę okazję jakiś nudnawy japoński film, a na trawniku przed kinem rozstawił olbrzymich rozmiarów plakat z zachęcającym napisem - ”Historia życia japońskiej kurtyzany”. Na godzinę przed seansem trudno się było dopchać do kasy. Wszystkie miesięczne karnety wysprzedano natychmiast. Publiczność dopisała, ale niestety nie do końca. Film istotnie opowiadał historię życia japońskiej gejszy, ale najwyraźniej nie spełniał oczekiwań żądnej pikantnych scen pornograficznych publiczności. W połowie filmu kino opustoszało i na sali pozostał tylko klubowy zarząd, który musiał wycierpieć te wszystkie przyjemności do zakończenia projekcji.

Piotr Wojciechowski

 

BUG PŁYNIE PRZEZ HORODŁO

 

Piotr Wojciechowski    Człowiekowi w pewnym wieku trudno przyznać się do tego, że się zakochał. Kto węszy tu smakowity skandal – zawiódł się. Nie chodzi tym razem o kobietę. Zakochałem się w rzece Bug.

  Wyjazdy w stronę Kresów Ocalonych są dla mnie tak istotną potrzebą jak dla innych pobyty w Paryżu czy Rzymie.    W początku września udało mi się znowu ruszyć w tamte strony, które nie są wprawdzie moją „małą Ojczyzną”, ale są ziemią zakorzenienia moich myśli i moich opowieści. Spotkaniu trzech starych przyjaciół towarzyszyła wspaniała pogoda – i jeszcze raz okazało się, jak dobrym pomysłem  jest wspólna podróż. W drodze, na miejscach postoju,  przy wspólnym oglądaniu świata i przy wspólnych posiłkach jest czas nagadać się, odrobić zaległości paru lat.