Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Witamy, Gościu Serdeczny
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?

Powieść! Opowieści Czarnego Psa fragment pierwszy
(1 wejść) (1) Gość
W dółStrona: 1
TEMAT: Powieść! Opowieści Czarnego Psa fragment pierwszy
#22
Powieść! Opowieści Czarnego Psa fragment pierwszy 9 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 0


15 kwietnia 2011. Tego dnia ukończyłem powieść, a dokładnie pierwszą część tomu pierwszego. Robiłem poprawki stąd tak mało wpisów.

Postanowiłem opublikować tu fragment i poczekam na Wasze opinie. Po przeczytaniu proszę o komentarze i parę słów opinii, Wartościowe komentarze będę premiował bonusami więc zostawcie do też siebie kontakt e-mail'oway

Szczerze to jestem z siebie dumny że moja pasja pisania przeniosła rezultat oczekiwany rezultat.

A oto pierwszy rozdział wstępu. Życzę miłego czytania.
ps. na końcu są do niej przypisy


Opowieści Czarnego Psa


Tajemniczy Podróżnik, Niezwyczajny mag i zagubiony Mors



Symfonia Pierwsza: Klan

Suita Andante
Przed urodzeniem Młodej Królowej przepowiedziano, że dzięki jej pokoleniu dynastia rozrośnie się, stanie potężniejsza i otrzyma ona w tym pomoc. Z tej wiadomości przyszli rodzice, nieświadomi jeszcze swej poczętej potomkini, cieszyli się niezmiernie. Mimo to byli świadomi zagrożeń, jakie niesie z sobą liczne potomstwo królewskie.
Powiedziano także: Dojdzie do podziału rodu na rywalizujące ze sobą dwie organizacje i stanie się to poprzez małżeństwo tylko z jedną sobą. Niestety wróżbici nie byli wstanie powiedzieć nic więcej na temat tej niebezpiecznej dla odległej przyszłości rodu osoby. Postanowiono z tym nic nie robić.
Jeden z wróżbitów nie zgadzał się z pozostałymi. Doradzał coś innego. Wielki Jasnowidz zwany Faust orzekł mianowicie, że jeśli nie uodporni się rodu na Fatum z przeszłości, przez które kraj wiele wycierpiał i od tego czasu dla każdego mającego nadjeść pokolenia spogląda się w możliwą przyszłość, to może on wymrzeć.
Wiedziano, że Fatum może powrócić pomimo poświęcenia tylu istnień by je obezwładnić i zapieczętować.
Zgodnie z zwyczajem rodowym nowo narodzonej księżniczce nadano godność w starym dialekcie, rdzennym dla przodków obecnej dynastii. Zgodnie zaś z zaleceniem Fausta wybrano jej odpowiednie mające ją chronić miano. Αρχή z dynastii Κορυφή.
Αρχή oznacza początek, jak mieli nadzieje dobry początek. Imię to oznacza też władzę. Uznano, iż takie połączenie jest dobre dla przyszłości dynastii rządzącej.
Od daty narodzin można było podejrzewać, że nie będzie to kolejny zwykły Użytkownik Pałeczki. Święto Zee. Dzień, gdy magia wezwania jest najpotężniejsza. Zwykli – by nie powiedzieć przeciętni -Użytkownicy Pałeczki nie ryzykują wezwana chowańca tego dnia, mógłby być on dla nich zbyt potężny do opanowania i zamiast panować nad nim - szczególnie jeśli była by to istota podstępna lub krętacka - on zapanował by nad nimi.
Dzieciństwo Księżniczki było spokojne pełne troskliwości, miłości i szczęścia. Nie było jednak wolne od obowiązków. Zawsze jednak wykonywała je sumiennie i z radością. Choć nie wszystko było takie różowe. Obowiązkowe lekcje tańca i podstaw fechtunku w ramach nauki życia dworskiego nie należały do prostych. Wiele godzin też spędzała nad księgami ucząc się historii, literatury i rozległych zasad użytkowania pałeczki łącznie z zaklęciami.
Lekcje zaklęć i innych umiejętności przynależnych Użytkownikom Pałeczki zarówno Księżniczka, tak i jak cała szlachta, otrzymywała od prywatnych nauczycieli.

Kobiety nie często korzystały z broni. W rodzinie królewskiej i w wielu rodach szlacheckich kobiety uczono jak się bronić na wypadek napaści z zaskoczenia czy też wyjazdu męskich członków rodziny na wojnę. Tak było w miastach, wśród szlachty i nieoficjalnie na wsi.
Na polu bitwy podczas walk przebywały kapłanki zajmujące się rannymi, jako jedyne kobiety znajdujące się tak blisko zmagań. Czasem władcy czy dowódcy zabierali ze sobą małżonki, ale to była rzadkość.
Wyjątkiem był tu wojowniczy lud zamieszkujący las na płaskowyżu w pobliżu Wielkiej Puszczy. Tam dowódcami były wyłącznie kobiety, a mężczyźni nie byli zbyt światli. Oczywistym względem w tym wypadku był naturalny przydział zdolności: Kobiety z pokolenia na pokolenie otrzymywały mądrość i inteligencje. O samcach tego ludu można powiedzieć dobrego jedynie to, że byli zdyscyplinowani i niewiarygodnie silni. Tamtejszy ród męski od natury nie otrzymał zbyt wiele innych talentów, najmniej zaś umysłowych czy przywódczych. Ich własna przepowiednia głosi, że ma się to kiedyś zmienić. A wszystko zacznie się od jednego chłopca. To jednak ich własna , zupełnie inna historia...

Obecnie panował pokuj, jednak czasy niebyły spokojne. Często wybuchały zamieszki z powodu panującej biedy i głodu, bandyci też nie próżnowali pomimo ogromnych wysiłków służb porządkowych. Tym też należy tłumaczyć obowiązkowe lekcje fechtunku i samoobrony prowadzone jeszcze za młodu.
Od niepamiętnych czasów wieśniaczki były uczone jak sobie mają radzić w życiu. Dotyczyło to zwłaszcza nieproszonych nachalnych adoratorów i innych zbirów. Były przez to niebezpieczne niekiedy nawet dla bandytów. Każdy przeciętnie inteligentny młodzian czy zbir miał na tyle oleju w głowie by nie narzucać zbytnio swojej osoby i towarzystwa czy też w inny sposób zadzierać z wiejskimi kobietami, zwłaszcza tymi z szczególnie niespokojnych regionów. Niby był ten Pan Domu i Gospodarstwa, ale wiejskie kobiety w sytuacjach kryzysowych nierzadko bywały silniejsze i odważniejsze. Zdarzały się niekiedy komiczne sytuacje, gdy Pan i Władca Domu trząsł już mokrymi portkami a one stawały w obronie rodziny i dzieci...

Para królewska była dla swej córki wspaniała. Rzadko się zdarzyło, iż byli zbyt zajęci i nie mogli jej wysłuchać. Dzięki tym stosunkom zaczęła dosyć wcześnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Choć oczywiście rzadko wyrażała swoje opinie na głos, tym bardziej podczas ważnych spotkań. Tych było w ostatnim czasie mnóstwo. Zwyczaj nakazywał jej wtedy siedzieć cicho. Mogła jedynie się przysłuchiwać ze swego małego wyrzeźbionego w drewnie siedziska obok matki. Król zaś zajmował tron mając po prawicy swą małżonkę.
Podczas oficjalnych audiencji, gdy księżniczka czasem czegoś chciała mówiła o tym wpierw swej matce, która z kolei, jeśli uznała to za zasadne, szeptała na ucho swemu małżonkowi uprzednio w stały i ustalony sposób lekko głaszcząc go po ręce. Władca w takiej sytuacji prosił spokojnym, zatrzymującym gestem delikatnie przed siebie wyciągniętej dłoni o chwilę przerwy, tak samo zresztą czynił prosząc o ciszę czy czas do namysłu.
Bywało też i tak, że potrzebował nad czymś się dłużej zastanowić, przedyskutować sprawę z doradcami, poznać różne opinie i stanowiska. Rozmawiał tedy również z małżonką, czasem z córką. Królewna była pytania o zdanie głównie po to by mogła się uczyć. Rzadko ojciec podzielał jej zdanie czy też przychylał się do opinii. Zawsze jednak podawał powód, dla którego się z nią nie zgadza.
Zdarzyło się Królewnie kilka ciekawych pomysłów, w tym co najmniej jeden zakrawający na miano genialnego, z których skorzystano. Dwa z nich dotyczą funkcjonowania zamku i systemu usuwania odpadków miejskich.
Za nowy sposób usuwania odpadków mieszkańcy miast byli jej chyba najbardziej wdzięczni. Użytkownicy Pałeczek odtąd efektywnie dbający o wygląd miasta przywiedli za sobą, oprócz funkcji utrzymywania czystości na ulicach i innych miejscach, także wielu kupców zajmujących się szerokim rynkiem akcesoriów magicznych, talizmanów i materiałów, co ożywiło nieco handel i ekonomie miast. Właśnie ta ostatnia korzyść, dostrzeżona w tym wypadku bardziej przez Ojca Króla niż córkę, zdecydowała o wprowadzeniu propozycji w życie. A miało to swoje uzasadnione powody...
Monarcha dwoił się i troił, próbując jakoś poprawić warunki życia w królestwie i, rozmawiając z zagranicznym kupcami, stan królewskiego skarbca w celu uzyskania środków na inwestycje oraz organizacji samych nowych przedsięwzięć z zagranicznych środków. Te starania niebyły niestety proste. Przez biedę panującą na całym kontynencie nie tylko kontakty handlowe były utrudnione przyczyną tego były między innymi liczne napaści.

Wielu władców było podenerwowanych rabunkami karawan kupieckich i z tego powodu sytuacja polityczna była napięta. Na ten przykład król z ościennego królestwa za szczytów gór wschodnich - wśród których wił się trakt handlowy, zwanych ze względu na swa strzelistość i ostrość wierzchołków szczytów „Kłami Ziemi” (wśród szczytów wyróżniały się trzy: „Mały Kieł”, „Średni Kieł” i „Duży Kieł”) - gromadził wojska zamierzają wprowadzić nadzwyczajną mobilizacje i wydać wojnę bandytom. Sam ten kraj zwał się Ha-chikyuu21, a stolica mieszcząca się w Dolnie Jaszczura zwała się Kyouryuu-no-ago22.

Nie wiedziano wtedy jak bardzo i jak wcześnie przydadzą się jej to całe kształcenie z nauczaniem umiejętności podejmowania decyzji włącznie.
Gdy Księżniczka skończyła dwanaście lat zdała sobie sprawę, że nie wszyscy mają tak dobrych nauczycieli jak ona. Doskwierała jej też nuda. Ileż można obracać się w tej samej wąskie socjecie dam do towarzystwa? Nawet na balach nie miała czasu z nikim się zaprzyjaźnić. Do jej obowiązków należało witanie gości, a następnie rutynowe tańce i równie rutynowa co konwencjonalna i nie ciekawa rozmowa z zacnymi jegomościami. Powiedziała o tym wszystkim swym królewskim rodzicom. Jak już zostało powiedziane któreś z pary zawsze miało dla niej czas.
Okazało się, że Król od dawna rozważa otwarcie Akademii Szlacheckiej dla Użytkowników Pałeczki ze względu na prestiż, jaki obecnie daje jej posiadanie innym krajom ościennym. Nie było na to jednak środków, wszędzie panowała bieda. W kasie królewskiej też nie było zbyt kolorowo. Szczerze powiedziawszy zaczynała świecić pustkami.
Wtedy pomysł upadł. Na całe szczęście tylko chwilowo. Kilka miesięcy po urodzinach Księżniczki, kiedy to wyraziła swą propozycję i zarazem w pewnym stopniu prośbę, z daleka przybył sławny, choć rzadko widywany, Mistrz Pałeczki. Zwał się on von Porcel, z nieznanych przyczyn przybrał zaś przydomek Feniks.
Wspomnianego tytułu Mistrza Pałeczki na całym znanym świecie od czasów Zakonu Wielkiego Maurrum’ma miało prawo używać jedynie kilku znamienitych. Był to więc ktoś ważny i wyjątkowy, znawca swej profesji. Nawet król oddał mu honory wstawszy z swego tronu i krótko pokłoniwszy się. Królowa i córka nie wstając i nie spuszczając wzroku z przybysza, skłoniły jedynie głowami.
Zacny przybysz sam wysunął propozycje, że zajmie się stworzeniem i prowadzeniem Akademii Użytkowników Pałeczki. Pochodził z ziem tego królestwa i chciał, aby i tu mogła się rozprzestrzeniać wiedza. Przed laty wyjechał się kształcić i podróżować w poszukiwaniu nowych doświadczeń oraz form istnienia, teraz powrócił. Nie chciał tylko by jedynie najbogatsi wyjeżdżali się uczyć, chciał aby wszyscy mieli dostęp do wiedzy we własnym kraju. Referencje w prowadzeniu i organizacji takich przedsięwzięć miał spore. Był odpowiedzialny za stworzenie lub współudział w tworzeniu kilku podobnych zagranicznych ośrodków. Król wysłuchał siedząc na swym tronie całej argumentacji i pomysłu. Musiał jednak z frasobliwą miną odmówić:
–Naprawdę mi przykro, ale nie mogę się zgodzić.
Mistrz Pałeczki zdziwił się niezmiernie i przez chwile patrzył głupkowato na króla. Byłby usiadł z wrażenia, ale nie miał krzesła....
Tylko król i jego rodzina mogli siedzieć podczas audiencji. W pewnym momencie do niego dotarło...
Przy obecnym stanie gospodarki kraju jaki miał okazje obserwować podczas podróży do zamku zdawało mu się oczywiste, że to on pokrywa koszty. Zapomniał jednak, że z punktu widzenia władcy jest odwrotnie. Dla takiego mistrza jak on nie był to zbyt wielki kłopot wyłożyć potrzebną sumę lub jej znaczną część czy wziąć dużą pożyczkę na dobrych warunkach. Wszelako dzięki swym uzdolnieniom uczciwie dorobił się znacznego majątku jeżdżąc po świecie podczas swojej pracy dla różnych osób i instytucji. Szczerze powiedziawszy zbierał na ten cel całe życie i teraz był w stanie wykupić wiele ponad połowę włości królestwa. Miał też rozległe znajomości, wielu osobom pomógł i są mu winne przysługę. Z podobnych rozmyślań wyrwał go śpiew ptaka, który przerwał przedłużającą się ciszę. Zamierzając dopiąć swego i jednocześnie nie chcąc urazić króla rzekł:
-Daj mi Panie ziemię w dogodnym miejscu, a wszystkim się zajmę. Oczywiście za nią też zapłacę.
Niestety nie było króla stać nawet na takie poświęcenie. Nie to, że się zaparł czy coś. Faktycznie nie miał takiego miejsca. Zbyt duży niezagospodarowany w inny sposób obszar królestwa zajmowały lasy wciąż zamieszkane przez wiele, w większości niebezpiecznych, stworzeń i przede wszystkim wiele plemion elfów. W tym jeden groźny i wojowniczy, jak na swą rasę, szczep zwący sie Dziećmi Półmroku.
Właśnie wtedy, gdy pomyślał o tej wyklętej nawet przez wszystkich innych długouchych współbraci grupie wpadł na, z pozoru genialny, pomysł. Postanowił zająć ich ziemię i tam wznieść akademie, choć wiedział jak bardzo jest to ryzykowne i ile może stracić na tym przedsięwzięciu w przypadku klęski zarówno jeśli chodzi o prestiż, środki pieniężne jak i czy przede wszystkim ludzi. Oczywiście von Porcel nie mógł o niczym wiedzieć. Król nie zdawał sobie wtedy sprawy, jakie skutki będzie mieć ta decyzja zarówno teraz jak i w przyszłości.
Dzieci Półmroku zostały oczywiście wypędzone ze swych ziem. Sądzono, iż dzięki zaskoczeniu i licznym zgromadzonym siłom magicznym i wojowniczym udało się wybić ich wszystkich. Ten wniosek był jednak błędny i zgubny dla rodziny królewskiej. Zemsta tych, co przeżyli stała się brzemienna w skutkach już jakiś czas później.
Nie pozostawał bez znaczenia także jeszcze jeden fakt: Miejsca kultu zostały zrównane z ziemią bez odpowiedniego przegnania z czczonymi i przyzywanymi tam siłami półmroku, o których nikt z poza wspomnianego szczepu nic nie wiedział. Klątwa złych sił na owej ziemi miała się odzywać regularnie, o czym nikt potem nie pamiętał. Następstwa jednak miały zawsze pozostawać. Nie potrzebnie zlekceważono ciemne siły...
Feniks von Porcel otrzymał już niemal całkiem wykarczowaną ziemie, na której zbudowano znaczną obszarowo budowlę będącą połączeniem dworu warownego z zamkiem. Nigdzie nie został na niej żaden ślad po poprzednich właścicielach ziem i ich świętych miejscach. Sam organizator i pomysłodawca przedsięwzięcia otrzymał oczywiście informacje, że poprzedni mieszkańcy tego obszaru odeszli dobrowolnie i na własne szczęście nigdy nie dowiedział się prawdy. Dzięki tej niewiedzy mógł prowadzić akademie i żyć w spokoju. We względnym spokoju, bowiem co pewien czas działy się dziwne rzeczy. No i ten niepokój, który dręczył go do końca jego urzędowania...

Pierwszy dyrektor Akademii, która przybrała potem jego miano, osiągnął bardzo wiele. Legenda głos że spoczął w krypcie pod akademią i że kiedyś powróci...
Warto wspominać o tym, iż oprócz samego pomysłu stworzenia miejsca gdzie nauczano by nowe pokolenia sam je zaprojektował wyposażył we wszystkie niezbędne sprzęty i pomoce dydaktyczne. Sprowadził także najlepszą kadrę. Niektórych jego równych mu rangą kolegów było nie łatwo mu namówić do porzucenia kariery i podjęcia się nauczania. Zawsze jednak chęć tak trwałego zapisania się w historii zwyciężała. Słusznie tak sądzili, bowiem pamiętano o nich, jako pierwszej kadrze i każdym z osobna, jeszcze przez wiele wieków, aż w końcu wspominano o nich przy okazji historii powstania Akademii. Nigdy jednak nie zostali zapomniani.
von Porcel dogadał się nawet z okolicznymi plemionami elfów i zaprosił je do Akademii. Mogły odtąd nauczać tych dziedzin wiedzy, jakimi chciały podzielić się z ludźmi. One również nie wspomniały ani słowem o prawdziwej historii ziemi, na której zbudowano to centrum wiedzy i nigdy też nie zamierzały tego robić. Bo one oczywiście wiedziały. Wiedziały też, iż króla czeka sroga zemsta za tą decyzje.
Sytuacja rodziny królewskiej nie była za ciekawa. Córkę dopadała klątwa. Choroba, która pojawiała się znikąd. Uzdrowicielom udało się ją uratować, ale zapłaciła za to nieprzedłużeniem dynastii. Królowa zachorowała kilka dni później i również nie mogła mieć potem już więcej potomstwa, choć przeszła przez to znacznie lżej. Król skończył podobnie dzieląc los swej rodziny.
Mimo przebytych cierpień i dolegliwości władza pozostała w rękach tego samego królewskiego pokolenia jeszcze wiele lat, podczas których jego córka rosła na dobrą, radosną, mądrą, wykształconą i obytą w towarzystwie młodą kobietę. W oczach Księżniczki czaiło się jednak zawsze ziarno smutku. Powód zdawał się oczywisty, choć przyszła królowa nie skarżyła się nikomu i nikt nigdy nie poznał prawdziwego powodu. Przez wiele lat owo cierniste ziarno miało tam pozostać by pewnego dnia znacznie się powiększyć. Zdawało się, że przepowiednia nie ma się spełnić... Zdawało się że ród właśnie się zakończy na jej pokoleniu...

___________




Notes i przypisy:

17 αρχή – [gr. archí/archí/archés {α–a, ρ–rho(ro/r/rh), χ–khi(khej/chi/kh) ή–i}] początek, władza.

18 Κορυφή – [gr. koruphe {Κ–k, ο–o, ρ–r(ro/rh), υ–u(y), φ–ph(phi/fi), ή–i}] górski szczyt, korona, najlepsza rzecz, doskonałość, góra , wierzchołek.

19 Αρχή Κορυφή –początek szczytu, „władza najlepsza rzecz”, początek góry, początek doskonałości lub doskonały początek, władza doskonała, władza korony, wierzchołek władzy.

21 Ha-chikyuu – jap. 歯地球 ha chikyuu, ang. Teeth-Earth - Zęby Ziemi.

21 Kyouryuu-no-ago – jap.恐竜の顎 kyouryuu no ago ang. jaws of a dinosaur Paszcza Jaszczura

22 Demony See-ne, Ne-see – fr. See – widać , ne ; Ne-see nie widdać ;Demony niewodocznośći, niewidoczne (niewidzialne) demony


1 Oznacza to mniej więcej tyle: Ty nie martwisz się o ex-krula. Co cię trapi?

2 Królowie rządzić nie będą, nie ma następcy. Nie mogę takiego mieć. Nikt nie może tego wyleczyć.(nie uleczalne)

3 Bez potomków? (nie możesz mieć?) Bez następcy?

4 Wiele musiałabyś poświecić bym mógł ci pomóc bezpiecznie.

5 Zrobię wszytko!

6 Zrzekniesz się magii? Zrzekniesz się jej też dla potomków?

Opowieści Czarnego psa na moim blogu

Czekam na komentarze
Marcin.Korbiel
Pisasz wierszy, opowiadań i tekstów wszelakich :-)
Początkujący forumowicz
Posty: 8
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Płeć: Mężczyzna marcin.korbiel Urodziny: 07/17
Ostatnio zmieniany: 2011/08/03 20:13 Przez Marcin.Korbiel.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Moja twórczość
www.blog.marcinkorbiel.pl
 
Do góryStrona: 1
Moderatorzy: amm

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli