XVIII Dni Poezji Broumov

 

broumov2

 

      Wjeżdżając na ziemię czeską, z daleka dostrzegliśmy ogromną bryłę benedyktyńskiego klasztoru z wysokimi wieżami zwieńczonymi krzyżem i rozłożyste, pokryte blachą spadziste dachy.

      W ogromnej łukowej sali malowanej na złoto wita nas organizatorka festiwalu Pani Věra Kopecká (poetka, translator, wydawca, autorka 25 tomów wierszy, dziesiątek antologii, tłumaczona i wydawana na polski, ukraiński, rosyjski, bułgarski i wietnamski, matematyk po Uniwersytecie Karola w Pradze, teatrologii i prezentacji poezji tejże uczelni). Wręczając na powitanie almanach festiwalowy Našlapování v podzimním listí, wydany w sześciu językach i folder z programem.

      W sali gościnnej przy ciężkich dębowych stołach poeci raczą się kanapkami i kawą rozpustną (że Czeszki są rozpustne to wiedziałem, ale kawa?). Czułe powitania, rozmowy, wymiana publikacji, prezentacja zdjęć na smartfonach z własnych spotkań autorskich.

      Punktualnie o 17:00, co w Czechach nie jest takie oczywiste, w sali wizytowej rozpoczyna się prezentacja gości. Wprowadzenie Věry, słowo wstępne władz Broumowskiego Kraju, kwiaty, brawa.

      Poeci czytają wiersze z almanachu, w którym pomieszczono siedemdziesięciu autorów. Pięknie rozbrzmiewają głosy w klasztornej sali, gdzie czuć ducha zakonników i lekki powiew sukni opata biegnącego może do słodowni, sprawdzić czy braciszkowie nie przesadzają z degustacją złocistego płynu. Pomny, że kiedyś spalili browar.

      Słowacka piosenka barwiona melodią gitary dodaje nastroju, podskórnie czuje się jej melodyjność. Czytają Leszek Brągiel, Adriana Jarosz, Witold Hreczaniuk, Zbigniew Niedźwiedzki Rawicz, Wojciech Ossoliński. Moja kolej – prezentuję Rocznicę. Jako jeden z niewielu mam przekład na czeski, tu wyręcza mnie... Jaroslav Schnerch. Po mnie Jarmila Synkowá i Jasio Szczurek.  Věra prowadzi żelazną ręką, nie ma bezproduktywnego gadania.  Dźwięcznie brzmi bułgarski w ustach Dimany Ivanovej poetki z Varny, następnie prezentuje własny utwór w języku gospodarzy. 

      Krynice witają gości gorącą kolacją. Jesteśmy zakwaterowani w dawnej szkole, obecnie schronisko młodzieżowe. Kilka pokoi czteroosobowych. Nam z opolskiego przypada „kombinat” (20-osobowy). Jest i „kombinat” kobiecy. W grupie łatwiej się integrować.

      Wieczorne warsztaty polegają na wypisaniu własnego imienia, nazwiska i miejscowości. Z ich liter należało ułożyć dziesięć rzeczowników. Następnie ułożyć wiersz. Ot taka zabawa słowem, te rzeczowniki wymieniamy z sąsiadem. Mnie przypadły po czesku i... dzięki Bogu warsztaty się zakończyły.

      Stały punkt towarzyski to wizyta w gospodzie U schladka. Prowadził ją kiedyś stary szynkarz Jozef, siedzący z poetami do białego rana, zasłuchany w ich rozmowy. Potakujący głową. Odszedł na emeryturę – gospoda podupadła. A nas powitała brakiem piwa. W Czechach zabrakło piwa. Kto da wiarę?

      Sobotnie przedpołudnie typowo warsztatowe. Dr Dimana Ivanová z prelekcją na temat przekładu wierszy. Daje przykłady z tłumaczeń bułgarskiego wieszcza na czeski. Pokazuje, gdzie popełniano błędy. I stwierdza, że nie oddają ducha poety. Prawdziwy translator powinien być poetą, dobrze znającym oba języki i w dodatku wyczucie liryczne. Joasia Słodyczka dodaje „przekłady są jak kobiety – piękne alb wierne”.

      Mieroszów po polskiej stronie – druga część festiwalu – wernisaż malarstwa poplenerowego. I monodram poświęcony tutejszemu poecie Zdzisławowi Żurkowi w piętnastą rocznicę śmierci. Zabarwiony filmem dokumentalnym nakręconym pod koniec życia poety, które nie było łatwe. Wyobcowany w społeczeństwie, wcześnie owdowiały, żyjący na granicy dwóch światów.

      Prezentacja wierszy (stoły ustawione w podkowę) przy uroczystej kolacji, do której zasiadła także publiczność. Miała podniosły charakter. A znakomity bigos przeniósł nas do gościny staropolskiego dworu. Są miejsca, gdzie poetę traktuje się z należytym szacunkiem, a z słów jego czerpie się energię na dni powszednie. 

Jerzy Stasiewicz

 

broumov2

Jan Szczurek

 

broumov2

Vera Kopecka

 

broumov2

Jerzy Stasiewicz

 

broumov2

Z lewej Leszek Brągiel, Jerzy Stasiewicz. z prawej Witold Hreczaniuk

Pin It