Michał Piętniewicz

 

 

Obecność sacrum w Kamieniu na kamieniu.

 MP

 

Zanim przejdę do konkretyzacji problemu sacrum w dziele Myśliwskiego, czyli do omawiania poszczególnych powieści, chciałbym dookreślić nieco ten problem. Badanie hermeneutyczne nie ogranicza się jedynie do badania tekstu. To znaczy nie pozostaje jedynie na poziomie interpretacji. Hermeneutyka ma swoje korzenie w luteranizmie, wyrosła z potrzeby samodzielnej interpretacji Pisma Świętego, sola scriptura. Już tutaj tkwi jej istotny odnośnik do religii, do problematyki sacrum. Bez odniesienia religijnego zresztą, trudno sobie wyobrazić pisma również czołowych przedstawicieli hermeneutyki ponowoczesnej: Derridy, Foucaulta, Blanchota. Problem zależności między religią a hermeneutyką miał już swoje wprowadzenie w Prawdzie i metodzie Hansa Georga Gadamera, kiedy uczony niemiecki pisze między innymi o problemie święta i świętowania. Pogłębienie tej zależności uzyskało swój wyraz w pismach Paula Ricoeura, zwłaszcza w pracach Symbolika zła oraz Podług nadziei. W Symbolice zła Ricoeur dotyka problemu religijności poprzez zdefiniowanie symbolu. Jego warstwa dosłowna odsyła do drugiej warstwy, niejawnej, skrytej. Zatem mowa jest wtedy o nieprzejrzystości symbolu.[1]

 

 

Transcendencja potrzebuje znalezienia adekwatnego wyrazu poprzez racjonalność i obiektywność w opisie świata widzialnego (nurt hermeneutyki tradycyjnej), bądź poprzez szukanie punktów spornych i niewytłumaczalnych, gdzie rozumienie jest zmącone (nurt hermeneutyki ponowoczesnej). W obu tych tradycjach, odniesienie do tego, co religijne jest bardzo ważne. Że nie wspomnę o osobnym, bardzo istotnym nurcie hermeneutyki religioznawczej (na przykład reprezentowanej przez Eliadego).

Bycie religijnym u Myśliwskiego jest jednym ze sposobów rozumienia otaczającego świata, kto wie, czy nie najważniejszym.

Już w tytule powieści zawarty jest odnośnik do sacrum. Kamień odnosi się bowiem do czegoś wiecznotrwałego, wiecznego, co nie podlega zmianom i w swojej istocie jest najbliżej sacrum. Jak pisze Agata Bielik-Robson, byt kamienia jest wzbogacony o „wiecznotrwałość”[2]. Przywołany przez badaczkę Eliade pisze o specyficznej świętości kamienia:

Kamień […] będzie święty dzięki faktowi, że jego forma wskazuje na uczestnictwo w jakimś określonym symbolu, albo też dlatego, że stanowi hierofanię, zawiera w sobie mana, upamiętnia akt mityczny itd.(...). Ta oto skała będzie święta, gdyż samo jej istnienie jest hierofanią; jako coś twardego, odpornego na obrażenie skała jest czymś, czym nie jest człowiek. Opiera się czasowi, jej rzeczywistość jest wzbogacona o wiecznotrwałość.”[3]

Tak rozumiany byt kamienia będzie z kolei odnosił się do tego, co go obejmuje i z czego wyrasta, a co nazywa się tradycją.

Sam zresztą tytuł książki można za Eliadem nazwać hierofanią, specyficznym rodzajem wskazania. Oto co bowiem pisze rumuński badacz o kamieniach:

Wystarczy na przykład przeanalizować różne walory religijne przypisywane kamieniom, aby zrozumieć, co właśnie kamienie jako hierofanie mogą ukazać człowiekowi: kamienie objawiają siłę, odporność, trwałość, Hierofania kamienia jest par excellence ontofanią: kamień przede wszystkim jest, pozostaje zawsze taki sam, nie zmienia się i uderza człowieka tym, co ma w sobie nieredukowalnego , a czyniąc to-odsłania przez analogię nieredukowalność i absolutność bytu. Uchwycony dzięki doświadczeniu religijnemu modus istnienia właściwy kamieniowi odsłania człowiekowi to, co jest istnieniem absolutnym, pozaczasowym, odpornym na stawanie się.[4]

W samym tytule powieści Myśliwskiego jest też coś przewrotnego. Z jednej strony aluzja do ludowej przyśpiewki, która nasuwa skojarzenia o zabawie i frywolności, z drugiej ogromny, egzystencjalny ciężar. Symbolikę kamienia w powyższym fragmencie wyjaśnia Eliade. Zatem opór wobec niszczącej siły „rzeki czasu”, przekroczenie tego, co doczesne ku temu, co wieczne, pewien rodzaj monumentalności są tu chyba kluczowe. Z drugiej zaś strony jest piosenkowość, lekkość, ale również rytmiczność. To łączenie dwóch antynomicznych sfer jest charakterystyczne dla powieści i dramatów Myśliwskiego. Przyziemny konkret sąsiaduje przeważnie z metafizycznymi rozważaniami o uniwersalnym przeznaczeniu człowieka. W miarę ewolucji tego pisarstwa, konkret traci nieco na znaczeniu ustępując miejsca długim, filozoficznym monologom (Traktat o łuskaniu fasoli czy najnowsza powieść Ostatnie rozdanie). Jednak w dalszym ciągu stwierdzić można, że w wypadku dzieła Myśliwskiego połączenie tego, co konkretne i sensualne z tym, co filozoficzne i abstrakcyjne jest wygrane ze szczególną maestrią.

Tradycja więc warunkuje sacrum, wspiera je. Bez sacrum nie ma człowieka. Podobnie jest w wypadku człowieka w utworach Myśliwskiego: można powiedzieć, iż żyje on w czasoprzestrzeni sakralnej. Tak ujawnia się jego bycie w powieści. Ilość powtórzeń pewnych, nacechowanych religijnie słów i sformułowań jest w Kamieniu na kamieniu bardzo duża. Wystarczy spojrzeć na tytuły poszczególnych rozdziałów: Cmentarz, Droga, Bracia, Ziemia, Matka, Płacz, Alleluja, Chleb, Brama. Oprócz tego, na każdej prawie stronie powieści występują słowa odsyłające do tradycji religijnej, najczęściej związanej z obrzędowością wiejską i ludowym przeżywaniem wiary (takie jak „ksiądz”, „kościelny Franciszek”, „Matka Boska”), czy zdania odsyłające do tradycji, w których można dostrzec kondensację specyficznie pojmowanej religijności, np.:

A jajów święciło się zawsze u nas kopę. Malowało się pół na pół, w łupinach z cebuli na czerwono i w młodym życie na zielono. I zawsze ja chodziłem święcić, bo mi się wydawało, że nikt tak nie święci. Wciskałem się tak, gdzie ksiądz zaczynał, żeby jak najwięcej kropel z kropidła padło, bo dalej to ksiądz tylko machał, a mało co padało.[5]

Ważne jest to, że religijność w powieści Myśliwskiego nie jest nigdy oderwana od konkretu, ale z niego bezpośrednio wyrasta. Bóg pojęty jako Duch, czy nieosiągalna abstrakcja nie pojawia się w powieściowym dyskursie i nie o takiego Boga narratorowi chodzi. Jest to raczej Bóg ludzi, którzy wyrośli z określonej, religijnej tradycji, Bóg, który zniżył się na ziemię i przyszedł do najmniejszych. Tego rodzaju religijność, choć w nieco innym wydaniu, występuje również w poezji i powieściach Tadeusza Nowaka. Mowa jest tam o „religijności panteistycznej”[6], Bóg stapia się w jedno z Kosmosem całej przyrody, Bóg staje się światem. U Myśliwskiego z kolei warunkiem istnienia Boga jest specyficzna, ludowa tradycja, bowiem bez tego, co ludzkie nie byłoby osiągalne to, co boskie. Wiejskie zwyczaje i obrzędy, jak na przykład święcenie jaj, czy chowanie kromki chleba na strychu, żeby obrodziła ziemia, mają nie tylko bowiem wymiar ściśle ludzki, obrzędowy, ale nacechowane są również głęboką religijnością, wyrażającej się przede wszystkim w wierze i ufności. Dlatego bohaterowie Myśliwskiego istnieją po stronie nadziei, która ich określa i nadaje sens ich istnieniom.

Już sam tytuł ostatniego rozdziału powieści: Brama wskazuje na rodzaj specyficznego otwarcia.

Przyszłość może w tym sensie zostać utożsamiona z nadzieją.

 Działania bohaterów powieści mają sens o tyle, o ile dzieją się w przestrzeni sakralnej. Życie jest tam nie tylko świętem i darem od Boga, ale także dziękczynieniem złożonym Bogu. Ono samo jest święte, ponieważ da się wypatrzeć w nim obecność sacrum. Nawet przestępstwa, nawet wojna, nawet rywalizacja między braćmi, nawet kłótnie między ojcem, a synem, również seks, wszystko to objęte jest wszechobecną dziedziną sakralności. Dlatego czas przedstawiony w Kamieniu na kamieniu jest moim zdaniem święty, nie tylko poprzez swoją powtarzalność, ciągłe odradzanie się w zmiennych rytmach życia i śmierci, nie tylko dlatego, że czas upostaciowuje samą zasadę świętowania, ale również dlatego, że ten czas jest wypełniony obecnością sacrum.

Akcja Kamienia na kamieniu dzieje się w określonej przestrzeni historycznej: wymienione są dwie wojny, udział w partyzantce Szymona Pietruszki. Ale najważniejszy w tej wielkiej epopei o ludzkim życiu i śmierci jest czas nacechowany sakralnie.

Bogumiła Kaniewska w artykule O sposobach i funkcjach mityzacji (Nowak-Myśliwski-Redliński) podaje przykład „panmityzacji” u Tadeusza Nowaka, polegającej na specyficznym zestawieniu panteizmu z mityzacją.[7] Pisząc zaś o Kamieniu na kamieniu używa ona terminu „mityzacja eskapizmu” na określenie postawy Szymona Pietruszki wobec swojego życia i świata. Szymon bowiem, jak udowadnia Kaniewska, przez całe życie ucieka przed prawdziwą odpowiedzialnością. Być może niechęć do przejęcia gospodarstwa po ojcu i tym samym widmo „nudnej” stabilizacji była właśnie tym podyktowana. Jego rozmaite aktywności życiowe, jak działalność partyzancka, bycie urzędnikiem, fryzjerem, kochankiem, czy wreszcie rozbójnikiem, który podczas jarmarku samowolnie wymierza sprawiedliwość swoim sąsiadom Prażuchom, są tak naprawdę rodzajem zasłony przed tym, co naprawdę ważne w życiu. Szymon Pietruszka nigdy bowiem nie założył rodziny i choć miał kobietę, którą kochał, to jednak w pewnym momencie ją porzucił. Dlatego pozostanie na zawsze wolnym duchem, włóczykijem i włóczęgą szukającym swojego miejsca w życiu, bohaterem w ciągłym ruchu, ciągle stającym się, poszukującym, niestabilnym i niepewnym. Uciekającym przed życiem i odpowiedzialnością. Z tego powodu jego życie, które śledzi czytelnik, jest „dramatem egzystencjalnym”.

Innym ważnym wymiarem powieści, na który wskazuje Kaniewska, jest archaiczność, kojarząca się z pierwotnością w rozumieniu Eliadego. Szymon, bowiem, jak pisze Kaniewska, postrzega świat jako „żywą, pulsującą i czującą istotę”[8]. Świat jest dla niego „jedną mową”, której celem jest uporządkowanie uprzedniego chaosu i zamienienie go w kosmiczny ład. Widać to pragnienie dobrze w scenie rozmowy Szymona z Michałem. Tam właśnie widać to archaiczne, na poły ludowe, mityczne, a na poły święte widzenie świata jako „jednej mowy”:

Nauczysz się, nauczysz, tylko być cierpliwy. W ziemi i kret ryje, i drzewa zapuszczają korzenie, i okopy się w wojnę kopie. Z ziemi źródła biją i pot ludzki wsiąka w ziemię. I w tej ziemi, a nie innej każdy człowiek się rodzi. A pamiętasz, jak ktoś w świat wyruszał, brał zawsze trochę ziemi ze sobą w węzełek. Albo marynarze, gdy ziemię tam jeszcze daleko, daleko zobaczą, to wołają, ziemia! ziemia! Miałeś kiedyś taką książkę, to wołali tam, ziemia! I Bóg zstąpił na ziemię. I człowieka się po śmierci chowa w ziemi. Będziemy i my w niej leżeć. Grób mam zamiar budować.[9]

Szymon Pietruszka, trochę jak bohaterowie twórczości Tadeusza Nowaka, pragnie się ze światem zjednoczyć. W Kamieniu na kamieniu nie ma w zasadzie granicy między tym, co ziemskie, a tym, co poza ziemskość wykraczające, między tym, co ludzkie, a tym, co boskie. Dwa, najważniejsze wymiary życia ludzkiego (ziemski i transcendentny) współistnieją na zasadzie wzajemnego przenikania.

Choć uwagi Kaniewskiej są trafne, trzeba zastrzec, że w Kamieniu na kamieniu nie występuje tego rodzaju zjawisko mityzacji, z którym można spotkać się na przykład w twórczości Brunona Schulza i tego rodzaju kreacjami czasu oraz przestrzeni jak w Sklepach cynamonowych, czy w Sanatorium pod Klepsydrą. Nie ma bowiem u Myśliwskiego zabiegów odrealnienia świata, kreowania przestrzeni wymyślonych i fantasmagorycznych. Zjawisko mityzacji najczęściej kojarzone jest prozą Schulza, a Bogumiła Kaniewska napisała książkę Od Schulza do Myśliwskiego, gdzie te dwa nazwiska są zestawione, nie do końca moim zdaniem fortunnie, gdyż proza autora Sklepów cynamonowych jest, jeśli można tak powiedzieć, bardziej „świecka”, zbliżona do paradygmatu myśli ponowoczesnej, Myśliwski natomiast mimo wszystko szuka w człowieku czegoś niezmiennego: domu, rodziny, prawdy, Boga.

W Kamieniu na kamieniu życie ludzkie jest poddane drobiazgowej, narratorskiej analizie i przedstawione zostało z epickim rozmachem. Jest to życie nade wszystko rzeczywiste, realne, przedstawia ludzi z krwi i kości. Jednak nazwanie Kamienia na kamieniu powieścią li-tylko realistyczną byłoby uproszczeniem. To nie tylko realistyczny obraz polskiej wsi, ale przede wszystkim opowieść o tym, co w człowieku jest najbardziej warte utrwalenia, co nie zmienia się pomimo zmienności i fluktuacji ludzkiego życia, co jest trwałe pomimo nietrwałości i kruchości ludzkiego istnienia. Tą wartością a zarazem ontologicznym fundamentem jest świętość.

Sakralne u Myśliwskiego występuje przecież na równi z tym, co z pozoru nieświęte, nawet „brudne”, „pogańskie”. Długie monologi Szymona Pietruszki czy innych bohaterów powieści, mogą być odebrane jednocześnie jako wysoka mowa o najważniejszych, uniwersalnych sprawach ludzkiego życia jak również jako proste słowa prostych ludzi, które niczego nie chcąc komplikować, szukają przede wszystkim adekwatnego wyrazu dla tajemnicy życia. Taki na przykład jest, przyznać trzeba, że mistrzowski, monolog Kaśki Sklepowej.

Prosta kobieta z wiejskiego sklepu gromadzi w swojej wypowiedzi, stylizowanej nieco na monolog Molly Bloom sporą mądrość życiową. Monolog Kaśki Sklepowej jest przykładem, jak sfera sacrum i profanum przenikają się ze sobą i nawzajem do siebie należą. Brutalny, nieco nawet obsceniczny konkret sąsiaduje z uniwersalnym żalem nad życiowym niespełnieniem, traceniem życia w każdej chwili. Słowa Kaśki sklepowej są jednocześnie przesiąknięte olbrzymim uczuciem i miłością, można powiedzieć, że jest to swego rodzaju miłosny wylew. Sama konstrukcja bohaterki jest już zresztą poprowadzona rewelacyjnie. Kaśka Sklepowa to prowadząca sklep kobieta z ludu, za którą nie przepadają inne kobiety, ponieważ sprowadza na złą drogę ich mężów. Jednocześnie jej słowa, choć czasem ocierają się o dosadność, są pozbawione prymitywnej wulgarności. Można powiedzieć, że jest w nich kobieca delikatność, mądrość i rozwaga, a jednocześnie, nigdy nie zrealizowane pragnienie prawdziwej miłości:

Pluń i przychodź. Mnie nie musisz kusić. Powiesz, rozbierz się, to ci się rozbiorę. A powiesz, podwiń aby sukienkę, bo muszę już lecieć. To ci aby podwinę. Bo Kaśce wszystko jedno, tak czy siak. Aby tylko tobie, Szymuś, było dobrze. I za wszystko ci wystarczę(...). Kup mi tylko różaniec za to wszystko. Będziesz może z jakąś zdzirą na odpuście, to mi kup. Nie musi być drogi, aby tylko był mocny. Aby mi się nie starł raz-dwa w palcach. Bo muszę tych różańców odmówić nie wiem ile. Nie wiesz ile, Szymuś? Nigdy ci nie żałowałam, toś powinien wiedzieć. I nie żałuję(...) I czasem sobie myślę, jak to będzie umierać. I żeby tak razem z tobą, Szymuś. A niechby już było to życie pozagrobowe. Może byś kiedyś tam przyszedł i powiedział, zamknij, Kasiu, sklep. Ale póki co, trza żyć, Szymuś, trza żyć. Bo co jest lepszego?[10]

Sfera cielesna jest zestawiona w tym fragmencie z wymiarem duchowym, podwijanie sukienki z odmawianiem różańca. Platoński a potem Augustiański paradygmat o zupełnej rozdzielności tych sfer, w monologach bohaterów Kamienia na kamieniu zostaje unieważniony na rzecz przenikania się niskiego z wysokim. U Myśliwskiego sfery przeciwstawne i antagonistyczne są ze sobą w ciągłym dialogu. Sacrum nie buntuje się przeciwko profanum, lecz wchodzi z nim w dialog budując swoisty konglomerat sfery cielesno-duchowej. Niskie przenika się również z wysokim, dlatego na miejscu byłby pewnie Bachtinowski trop karnawału. Żal i rozpacz z kolei dialoguje w piękny sposób ze śmiechem i radością – jak w scenie szpitalnej i żartach z salowej Jadzi. Narrator Myśliwskiego chce bowiem przedstawić człowieka pełnowymiarowego, dla którego nieobcy jest zachwyt nad światem jako całością.

Człowiek Myśliwskiego rodzi się w śmierci, wyłania się z nicości i do tej nicości powraca, już w samym fakcie narodzin obecna jest śmierć, stąd narodziny związane są ściśle z obecnością śmierci. Dlatego cmentarz, jako tytuł pierwszego rozdziału, jest jednocześnie pierwszym słowem, które wprowadza do spektaklu życia i śmierci.

W Kamieniu na kamieniu widać również jedność człowieka z kosmicznymi rytmami przyrody. Tutaj również można zauważyć wydarzenie święta. Przejawia się ono nie tylko w obchodzeniu świąt, ale w tym, że samo istnienie bohaterów ma charakter świąteczny.

Człowiek świętujący to taki, który otwiera się na wymiar religijny, czyli taki, który wykracza poza powszedniość i codzienność. Świętowanie służyłoby tutaj możliwości doświadczenie tego, co sakralne, czyli tego, co rzeczywiste (bo zakładam, że sakralne jest u Myśliwskiego rzeczywiste i odwrotnie).

Podobnie jak Nagi sad, Kamień na kamieniu byłby więc z jednej strony próbą przybliżenia tego, co jest autentyczne i pierwotne w człowieku; zatem prawdy, świętości, doznanie sacrum nie byłoby tutaj do końca zapośredniczone kulturowo, ale stanowiłoby doświadczenie niejako czyste, namacalne, niemal mistyczne, poza obszarem kulturowych kodów i zapośredniczeń. Doświadczenie sacrum byłoby zatem w Kamieniu na kamieniu niejako pierwotne, jeszcze sprzed „chaosu” kultury. I chyba o tym jest między innymi ta monumentalna powieść. Ten quasi-traktat filozoficzny przybliża prawdę o tym, że bez swoich korzeni nie jesteśmy w stanie poznać siebie, nie możemy ustalić swojej tożsamości. W związku z tym jest to nie tylko powieść o tęsknocie za źródłem, ale także o realizacji kontaktu ze źródłem i wynikających stąd rozmaitych implikacji.

Z drugiej jednak strony, kontakt z tym, co źródłowe, nie obywa się bez pewnych kulturowych kodów, myślę tutaj przede wszystkim o ludowej obrzędowości.

Dlatego wydaje mi się słuszne stwierdzenie, że twórczość Myśliwskiego, ambiwalentna ze swojej natury, jest zawieszona między biegun natury, który utożsamiam z pierwotnym arche, a biegun kultury, gdzie kulturowy konkret styka się na zasadzie dialogu z tym, co duchowe, czyste i święte.

 

 

 



[1] Pisze Ricoeur w Symbolice zła: „Symbole są niewątpliwie znakami; są to formy wyrazu udostępniające sens (…), znaki symboliczne są nieprzejrzyste, ich sens pierwotny, dosłowny, jawny wskazuje na sens drugi. Nieprzejrzystość ta stanowi o głębi symbolu.” (s. 17-18).

[2] Agata Bielik Robson, Na pustyni. Kryptoteologie późnej nowoczesności, Kraków 2008, s. 18.

[3] Mircea Eliade, Archetypy i symbole…, cyt. za: A. Bielik-Robson, w: Kryptoteologie późnej nowoczesności, s. 18.

[4]Mircea Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1970, przekład Anna Tatarkiewicz, s. 161-162.

[5] W. Myśliwski, Kamień na kamieniu, s. 328.

[6] Zob. S. Balbus, Poezja w czasie marnym. O metafizyce i historiozofii Tadeusza Nowaka, Kraków 1992.

[7] B. Kaniewska, O sposobach i funkcjach mityzacji (Nowak-Myśliwski-Redliński), „Pamiętnik Literacki” 1976 nr 3, s. 91-113.

[8] J. w., s. 102.

[9] W. Myśliwski, Kamień na kamieniu, s. 521.

[10] W. Myśliwski, Kamień na kamieniu, s. 406-407.

Pin It