Krystyna Habrat

 TO COŚ, CO UŁATWIA  NAM  ŻYCIE

 

Kiedyś wykwintne maniery miały wskazywać  na  przynależność jakiejś osoby do  wyższej sfery. Wszyscy starali znać się na  niuansach dobrego wychowania i bali się jak ognia popełnić gafy. Od małego wpajano dziecku rozmaite  wyróżniki, mogące świadczyć, że jest kimś lepszym od innych, że pochodzi z...

 Nie szkodzi, że hrabina za nic miała tych niżej urodzonych, co łaskawie odkupywała filantropią, że bywała nieszczera i zakłamana w kontaktach towarzyskich ...  Widać to w opisach gierek salonowych w starych powieściach np. "Lalce", czy "W poszukiwaniu straconego czasu”.  

 

 

 

Niedawno coś  dziwnego  znalazłam w Dziennikach Żeromskiego. Za młodu bywał on na rożnych dworach jako guwerner i  z przerażeniem obserwował, jak ten i ów pan z lubością  bez specjalnej przyczyny wali chłopów po… twarzy, bo jak objaśnia, tylko dzięki temu są mu posłuszni.  

 

  Demokratyczny poradnik dobrych manier, ten np. Kamyczka z PRZEKROJU, większy nacisk kładł na to, że dobre wychowanie po prostu ułatwia życie. Tej osobie i  wszystkim  obok.

  Obecnie panuje u nas raczej anty-savoir -vivre. Widać to w  niewybrednych napaściach dyskutantów politycznych. Słuchając ich, można się wściec. Lub zwariować.  Dla zachowania zdrowia psychicznego nie powinno się ich słuchać ani oglądać. Media powinny wziąć to sobie do serca. Nie upolityczniac nas tak bardzo, a ukulturalniać. Proponuję zrobić filmik z  przekrojowego poradnika Kamyczka, gdzie narratorem byłby on, przypominając prof. Filutka z okładki Przekroju albo uroczego "Profesora Tutkę", stworzonego przez Jerzego Szaniawskiego.  Nie szkodzi, że Kamyczek była kobietą. I malarką.

  Myślę sobie, jak zmieniło się słowo: „wypada”.  Znam  panią, która  wciąż pouczała wszystkich, co wypada, a  co   nie. Najczęściej wykrzykiwała ze świętym oburzeniem, sznurując usta, że przecież tak nie wypada! A była wyniosła, egotyczna, mało życzliwa innym. Pomimo to? Nie, własnie dlatego! Przecież poczucie „wypada”  może być bardzo egotyczne: wyznacza co robić, żeby dobrze o nas mówiono. Potępia się czyniących inaczej.

  Najlepsza jest więc postawa skierowana pozytywnie na innych: by nie ranić nikogo. Być dla innych życzliwym!!

  Powyższy tekst znalazłam wśród tych zaczętych, ale niewykończonych. Zarzuciłam go, gdy zastanowiły mnie negatywne przykłady, jakimi się tu podpieram. Pomyślałam, że człowiek  o dobrych manierach powinien być na tyle życzliwy wobec wszystkich, by podawał tylko to, co pozytywne i nikogo nie krytykował. I tu brakło mi inwencji.

  Można snuć różne domysły: dlaczego? Odłożyłam go więc.

  Test więc ugrzązł w lamusie rzeczy nierozwiniętych.

  Wczoraj natrafiłam nań i postanowiłam coś z nim zrobić. Dziś rano przez przypadek obejrzałam w Internecie filmik: dlaczego w Japonii żyje się przyjemniej. To pasowało do moich rozważań.

  Ciekawe,  często gdy głowimy się nad jakimś problemem, natrafiamy wszędzie na elementy pasujące do naszych rozważań. Kiedy indziej byśmy ich może nie dostrzegli, a teraz pasują do naszej układanki i same wskakują nam do oczu.

  Ten króciutki film o życiu w Japonii, pokazywał, dlaczego tam łatwiej jest żyć. Po prostu społeczeństwo jest nastawione na szanowanie  innych ludzi i  życzliwość wobec  wszystkich. Obrazuje to kilka prostych przykładów.

  Na schodach ruchomych w dół jadący nieruchomo skupiają się po prawej stronie, a z lewej mogą schodzić ci, którym się spieszy.

  Tu zaraz przypomniała mi się scena w naszym Auchan, kiedy doszło niemal do rękoczynów, bo wyprzedzającego nie przepuszczono, zagrodzono mu przejście łokciami i obrzucono wyzwiskami. On się jednak przepchnął, ktoś kogoś popchnął, zachwiał… Na dole śpieszący się czekał z wystawionymi pięściami. Z daleka widziałam, że sprawa miała ciąg dalszy i wzywana była telefonicznie ochrona, może nawet policja. Chciałam  to barwnie opisać, bo patrząc z boku  wyglądało to zabawnie, ale powstrzymałam się, mając na uwadze, iż wypadałoby bazować tylko na pozytywach…

  A zatem:

  W Japonii, jak pokazano na filmie, podczas dojazdu do pracy, można w pociągu odpocząć, nawet się zdrzemnąć, bo wszyscy zachowują się cicho, szanują spokój innych. W kawiarni można zostawić na stoliku komórkę lub mały laptop, a na zewnątrz rower, nawet motorower z kluczykami w stacyjce, i nikt nie zabierze, bo tam się tego nie robi. A na ulicach jest czysto,  nikt nie śmieci.

  Chodzi w tym wszystkim o to, jak podkreślają na filmie, by odnosić się do innych z szacunkiem, nie skupiać się  głównie na sobie.

  Na tym poprzestanę, bo moja puenta tu zbędna.

 

Krystyna Habrat

Krystyna Habrat

TO COŚ, CO UŁATWIA NAM  ŻYCIE

 

Kiedyś wykwintne maniery miały wskazywać  na  przynależność jakiejś osoby do wyższej sfery. Wszyscy starali znać się na  niuansach dobrego wychowania i bali się jak ognia popełnić gafy. Od małego wpajano dziecku rozmaite  wyróżniki, mogące świadczyć, że jest kimś lepszym od innych, że pochodzi z...

Nie szkodzi, że hrabina za nic miała tych niżej urodzonych, co łaskawie odkupywała filantropią, że bywała nieszczera i zakłamana w kontaktach towarzyskich ... Widać to w opisach gierek salonowych w starych powieściach np. "Lalce", czy "W poszukiwaniu straconego czasu”.

Niedawno coś dziwnego  znalazłam w Dziennikach Żeromskiego. Za młodu bywał on na rożnych dworach jako guwerner i  z przerażeniem obserwował, jak ten i ów pan z lubością bez specjalnej przyczyny wali chłopów po… twarzy, bo jak objaśnia, tylko dzięki temu są mu posłuszni.

 

  Demokratyczny poradnik dobrych manier, ten np. Kamyczka z PRZEKROJU, większy nacisk kładł na to, że dobre wychowanie po prostu ułatwia życie. Tej osobie i wszystkim  obok.

Obecnie panuje u nas raczej anty-savoir -vivre. Widać to w niewybrednych napaściach dyskutantów politycznych. Słuchając ich, można się wściec. Lub zwariować. Dla zachowania zdrowia psychicznego nie powinno się ich słuchać ani oglądać. Media powinny wziąć to sobie do serca. Nie upolityczniac nas tak bardzo, a ukulturalniać. Proponuję zrobić filmik z  przekrojowego poradnika Kamyczka, gdzie narratorem byłby on, przypominając prof. Filutka z okładki Przekroju albo uroczego "Profesora Tutkę", stworzonego przez Jerzego Szaniawskiego.  Nie szkodzi, że Kamyczek była kobietą. I malarką.

  Myślę sobie, jak zmieniło się słowo: „wypada”. Znam panią, która  wciąż pouczała wszystkich, co wypada, a co  nie. Najczęściej wykrzykiwała ze świętym oburzeniem, sznurując usta, że przecież tak nie wypada! A była wyniosła, egotyczna, mało życzliwa innym. Pomimo to? Nie, własnie dlatego! Przecież poczucie „wypada” może być bardzo egotyczne: wyznacza co robić, żeby dobrze o nas mówiono. Potępia się czyniących inaczej.

  Najlepsza jest więc postawa skierowana pozytywnie na innych: by nie ranić nikogo. Być dla innych życzliwym!!

  Powyższy tekst znalazłam wśród tych zaczętych, ale niewykończonych. Zarzuciłam go, gdy zastanowiły mnie negatywne przykłady, jakimi się tu podpieram. Pomyślałam, że człowiek  o dobrych manierach powinien być na tyle życzliwy wobec wszystkich, by podawał tylko to, co pozytywne i nikogo nie krytykował. I tu brakło mi inwencji.

  Można snuć różne domysły: dlaczego? Odłożyłam go więc.

  Test więc ugrzązł w lamusie rzeczy nierozwiniętych.

  Wczoraj natrafiłam nań i postanowiłam coś z nim zrobić. Dziś rano przez przypadek obejrzałam w Internecie filmik: dlaczego w Japonii żyje się przyjemniej. To pasowało do moich rozważań.

  Ciekawe,  często gdy głowimy się nad jakimś problemem, natrafiamy wszędzie na elementy pasujące do naszych rozważań. Kiedy indziej byśmy ich może nie dostrzegli, a teraz pasują do naszej układanki i same wskakują nam do oczu.

  Ten króciutki film o życiu w Japonii, pokazywał, dlaczego tam łatwiej jest żyć. Po prostu społeczeństwo jest nastawione na szanowanie  innych ludzi i  życzliwość wobec wszystkich. Obrazuje to kilka prostych przykładów.

  Na schodach ruchomych w dół jadący nieruchomo skupiają się po prawej stronie, a z lewej mogą schodzić ci, którym się spieszy.

  Tu zaraz przypomniała mi się scena w naszym Auchan, kiedy doszło niemal do rękoczynów, bo wyprzedzającego nie przepuszczono, zagrodzono mu przejście łokciami i obrzucono wyzwiskami. On się jednak przepchnął, ktoś kogoś popchnął, zachwiał… Na dole śpieszący się czekał z wystawionymi pięściami. Z daleka widziałam, że sprawa miała ciąg dalszy i wzywana była telefonicznie ochrona, może nawet policja. Chciałam  to barwnie opisać, bo patrząc z boku wyglądało to zabawnie, ale powstrzymałam się, mając na uwadze, iż wypadałoby bazować tylko na pozytywach…

  A zatem:

  W Japonii, jak pokazano na filmie, podczas dojazdu do pracy, można w pociągu odpocząć, nawet się zdrzemnąć, bo wszyscy zachowują się cicho, szanują spokój innych. W kawiarni można zostawić na stoliku komórkę lub mały laptop, a na zewnątrz rower, nawet motorower z kluczykami w stacyjce, i nikt nie zabierze, bo tam się tego nie robi. A na ulicach jest czysto,  nikt nie śmieci.

  Chodzi w tym wszystkim o to, jak podkreślają na filmie, by odnosić się do innych z szacunkiem, nie skupiać się głównie na sobie.

  Na tym poprzestanę, bo moja puenta tu zbędna.

Krystyna Habrat

Pin It