TADEUSZ KARABOWICZ ps. Tadej 

 

NA BRZEGU WIOSNY

 

Tadeusz Karabowicz portret wyk Z Kresowaty

 

Portret poety Tadeusza Karabowicza – Tadeja wyk. Zbigniew Kresowaty - Krezbi.

 

 

 

 

Na brzegu wiosny

 

mijają noce bezsenne 

i żłobią przepastne koleiny jak podziemne wody

 

wiatr przewiewa życie

i ściera pieczęcie z obłoków

 

nie pozostaje kropla deszczu po nawałnicy

wysuszona pragnieniem życia

 

powraca wierność i modlitwa  

na bezsennym pustkowiu

 

noc cichnie w mocy nieistnienia

i świeci się w trawie jak rosa

 

wichry milkną

i chcą łasić się do rzeki

 

która znowu płynie przez wieczność...

 

 

Trzeba wypraszać o łyk wody z dłoni

 

Trzeba prosić o łyk wody z dłoni  

dla podkreślenia sensu życia

na rozdrożach czasu

 

trzeba spragnionymi ustami

błagać o kawałek chleba

by nie przepaść bez wieści 

 

trzeba przykładać ucho do ziemi

by słyszeć źródło z głębiny

zapomniane w nabrzmiałej rozpaczy

 

trzeba wierzyć w linie życia  na dłoniach...

 

 

 

Zapłata

 

trzeba będzie zapłacić

za obłoki na niebie

co były stygmatem na wieczność

 

za słowa nieobecne

darowane w bezsenne noce

zaplątane w kłębek 

 

chcę wyplątać z obłoków

zapomnienie

 

słowa zmieniają swój sens i bywają nieobecne

chociaż życie jak kometa płonie wiernością

 

chociaż z chmur wytkana nitka

omija noc i woła poza wieczność

 

będę przebierał w dłoniach  

paciorki różańca

oświetlone słońcem na wietrze

 

będę czekał na brzegu rzeki

przytulony do snu jak do poduszki...

 

 

Znowu powraca Poezja

 

znowu w bezsenne noce powraca Poezja

 

w niewidzialny sposób dedykowana światłu w oknach

 

znowu noce bezsenne są darem

a nie udręką

 

na bezludnym pustkowiu

 

strzeżcie poezji gdziekolwiek jesteście

obnażeni z szat na Sądzie Ostatecznym

 

zagubieni w nicości naiwnego myślenia

że życie trwa wiecznie

i nie przemija

 

nadzy wobec rozpaczy i wojny

która niweczy bramy i kruszy światło w oknach

 

bądźcie w swojej tęsknocie za niebem

naiwni jak siedmiu młodzieńców z Efezu

 

których w drodze zastała

bezdenna przepaść...

 

01.09. 2014

 

 

Język 

 

Zawołaj nas przed nastaniem zmierzchu

nakarm nas wyznaniem

 

daj nadzieję znowu być młodymi

do późnej nocy

 

zatrzymaj głos rozpaczy

o niespełnieniu

 

odwróć obojętność

od słów zamkniętych na klucz

 

 

Kuszony pod moim krzyżem

 

już żurawie odleciały kuszone na pustkowiu

jak zapomniane słowa

 

upadłem pod moim krzyżem pośród ciemności

 i bezdroży

 

trawy i miedze nagie wyły jak stada wilków

leżałem przykuty do ziemi

zamilkły

 

chmury gęste nade mną śpiewały psalmy

wstawał nad moją grzeszną duszą

 

dzień upalny

 

 

 

 

Tadeusz Karabowicz – ps. Tadej

 

             Poeta i tłumacz. Debiutował utworami poetyckimi w języku polskim, w lubelskiej „Kamenie” (1980) i wierszami w języku ukraińskim w „Naszym Słowie” (1982).

     Jest doktorem - wykładowcą na UMCS w Lublinie, Wydz. Filologii Ukraińskiej. Wdał kilkanaście tomików poetyckich. Drukował w czasopismach literackich oraz Antologiach Poetyckich także w czasopismach literackich na Ukrainie. Wydaje i jest redaktorem naczelnym, od kilkunastu lat czasopismo literackie „ Ukraiński Zaułek Literacki”.

       Wiersze, przekłady, recenzje literackie i publicystyka drukowane były głównie w „Naszym Słowie” (Warszawa, 1982-2011) oraz jego dodatkach „Naszej Kulturze” (Warszawa, 1982, 1983, 1988, 1992), „Ukraińskim Kalendarzu” (Warszawa, 1984-1986) i „Ukraińskim Almanachu” (Warszawa, 1997-2009), ponadto: w „Ukraińskim Zaułku Literackim” (2001-2011) oraz: „Almanach Sejneński” (Sejny, 2003), „Dukla” (Presow 1990, 1997), „Kamena” (Lublin, 1980, 1981, 1984, 1985, 1991-1993), „Krąg” (Lublin, 1989, 1990), „Literatura na Świecie” (Warszawa, 1986, tłumaczenia wierszy)

Od lat 80 zajmował się twórczością przekładową z języków wschodniosłowiańskich

oraz na języki słowiańskie - Mieszka w Lublinie oraz Holi, gdzie wraz z zoną Aliną prowadzą SKANSEN, stworzony własnymi rękami.

 

pobu17

 

Pin It