Wiersze tygodnia - Robert Gawłowski

 

Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

 

W gotyku

 

Ciepła wiosna źdźbłami wyrasta w gotyku,

Zimna wiosna ptaki w nas budzi.

 

Pisklęta kwilą, domagają się chwili,

Płyną obłoki i titaniki myśli.


Lekkimi żerdziami kołysze wiatr.

Spłoszona zwierzyna umyka.

 

Rozdzielani i dzielący,

Dzielący i podzieleni,

 

Wznoszą palisady słów,

Kopią rowy w sercach,

 

Otwierają komory celne,

Budują mosty z utopii.

 

 

Zmaza

 

Wchodziliśmy w mury Europy, domy broczyły

Płomieniami. Roztrzaskana cisza, swąd,

Szaleństwo stali i krzyku.

 

Doprawdy nie była to chwała.

 

Jakże się chełpić skoro miasta na oścież otwarte,

Nie zostały zdobyte.

 

 

Martwe zagadki

 

Rozrastają się ziemie, woda wyrzuca

Na brzeg martwe zagadki.

 

Wszyscy oślepli od patrzenia,

Ogłuchli od słuchania,

Oniemieli od dotyku.

 

 

Usta

 

Nieustannie uciekasz, kryjesz się, zacierasz ślady.

 

Psy i listy gończe są  jednak tuż, tuż. O krok, o milę,

O chwilę.

 

Ścigają cię policje, korporacje, agenci rządowi i prywatni.

Twoja skrzynka jest pełna doniesień, sygnałów,

Wezwań do zapłaty.

 

Rozgłośnie radiowe powtarzają od lat te same komunikaty

o zaginięciu i konieczności twojego natychmiastowego

powrotu do domu

 

Stacje telewizyjne pokazują wciąż twoją twarz.

Prędzej czy później musisz się ujawnić.

 

Zawiesił się system i zmuszony jesteś do rozmowy

Usta w usta -- --

  

 

Ostatnie

 

Chciałbym powiedzieć: „niema trwa noc”.

Chciałbym malować mgliste pejzaże, lecz

Wciąż mruczy nad nami ten sam sen

: Max Ernst pokrywa chorą masą

Ostatnie drzewa, liście, ptaki.


Z gruzów wstają, niepodobne do nas,

Mutanty.

 

 

Placyk

 

Dzień poszukuje przyczyny, źródła rzeczy.

Dzień rozwija przestrzeń i czas, układa

Zdarzenia, a gdy brakuje zasady

Rzuca kości, zdaje się na los.

 

Lecz tu pośród wojny, na małym placyku,

Dogasają wszystkie Głosy.

 

 

Narzecza

 

Paruje bruk, dyszą łąki, wrzeszczą ulice,

Kołyszą się - miękkie od nadmiaru – dachy

Mieszają się rytmy, słowa, sensy,

 

Narzecza zagłady.

 

 

Milczący

 

Uciekałem od śmierci, szumu, hałasu.

Ścigany zgiełkiem, splątany w sobie,

Szukałem prawdy, drogi i przestrzeni.

 

Chciałem usłyszeć soki tej ziemi,

Chciałem usłyszeć szepczące drzewa,

                                                  krzewy, kamienie...

 

Ale Europa wrzeszczała, wyła z bólu,

Dławiła się płaczem, notowaniami giełdy,

Bełkotem deputowanych i stężeniem siarki.

 

Strajkowali kontrolerzy lotu, pielęgniarki, górnicy

I kolejarze.

 

                    Bezradni milczeli:

 

Filozofowie, kapłani,

                                    poeci.

 

 

Do dziewczynki

 

                                Matyldzie

 

Dziewczynko Vermeera, czy widzisz cienie

I rany które się goją, i blizny, które porasta

Las ? 

 

Historia powtarza się i ginie jak złuszczony 

Naskórek miast, i tych, co budzili się nieraz

Ze snów olbrzyma.

 

Dziewczynko Vermeera, nie jesteś już dzieckiem,

Radosną utopią, wierszem pisanym

W ciemności.

 

W twoich oczach przybywa samotnych i tych,

Którzy już nie wierzą.

 

 

ROBERT GAWŁOWSKI (1957) — poeta, dziennikarz, krytyk, autor sztuk teatralnych, słuchowisk radiowych i scenariuszy filmowych. Debiutował w roku 1977. Wydał m.in. zbiory poezji: „Nie ukrywajmy tego szaleństwa” — 1983, ”Ograniczony wybór” — 1984, „Marko Polo szuka nowej drogi” — 1984, „Marko Polo” — 1987, „Podróż chroniczna” — 1997, „Georg — ostatnie chwile, ostatnie błyski” — 1998 (poemat o Georgu Traklu) oraz manifest poetycki —” Książeczka o poezji” — 1997. 

 

Pin It