Katarzyna Boruń-Jagodzińska

(Trzy wiersze nie zza biurka) 

 

 

Filip Wrocławski
Filip Wrocławski

 

 

Zbieranie ziół

 

Wykopuję korzenie

Bez litości. Żelazem i palcami.

Rozrywam, rozdzielam

Wykrojony sześcian łąki.

Wyrywam nieudolnie

Wyławiam okaz, a rozdartą resztę

wpycham w otwartą gębę gleby,

jeśli teren podmokły, już nabiegłą sokiem ziemi.

Chwyta wszystko, nie wypluwa,

Łąka zabliźnia się szybko.

Po byle deszczu zarośnie.

I po krzyku.

 

Schną pod belką niestraszni wisielcy.

„Pozyskane trofea”

Nie wypchane, nie na smutno,

Niespożyte, wciąż wonne

w zezwierzęceniu

porastają sierścią pajęczyn.

 

 

 

Na stos kamieni

 

Po co w strumieniu ktoś ustawił kamienie?

Wieża Babel na miarę

 sił

i zdolności

do języków.

 

Wieża bez spoiwa, bez belek i jednego gwoździa.

Ten jeden gwóźdź

wbito wcześniej

do trumny,

do rąk i stóp.

 

Cudownie co dzień się rozmnaża.

Gwoździ jak goździków w kolonialnym sklepie!

Każdemu.

Byle bolało.

 

Przykładamy mokre kamienie.

Jeszcze nam przyłożą.

Gorące.

Drogo zapłacimy.

Choć Słońce samo grzeje.

Choć przecież same rosną.

Kamienie.

 

 

 

Plaster

 

"Nie na miód, na świece" (cytat  Konopnicka?)

 

Plaster na rany

plaster z miodem

przylgnie

słodko

łagodnie

 

za jego sprawą tym mocniej

przywrze ogień

zaboli

na wieki.

 

Nie winien miód

nie winien wosk

 

pszczoły święte

żądląc

bronią

całosiępalą.

 

Spijają

spijamy.

 

Kleją

klecą

budują

sycą.

 

Nie czują-c żaru

nie widzą-c ognia

nie pragną-c płomienia

pracują

na świecę.

 

Im plaster -

nam pamięć

przynależy

przylega

mocno.

 

 

Pin It