Mirosław Osowski - wiersze

 

Filip Wrocławski
Filip Wrocławski

 

 

poetka z Lubeni

 

pamięci stanisławy kopiec

może dwa razy spotkaliśmy się

w rzeszowie jako literaci

siedziała pani zawsze cicha

jakby onieśmielona takim

towarzystwem myśląc pewnie

co ja tu wiejska kobieta

matka kilkorga dzieci

gospodyni domowa robię

nie wymieniłem z panią

chyba nawet słowa

choć siedziałem obok

a jednak czytałem kiedyś pani wiersze

opłakujące śmierć syna

osiemnastoletniego chłopca

który utonął w rzece

i byłem nimi serdecznie wzruszony

były takie proste i szczere

chwytające za serce

nie było jednak na zebraniu

takiej oficjalnej nasiadówce

raz na kilka miesięcy

jak o tym powiedzieć

nieznajomej sąsiadce

tak niestety wyszło

przykro mi pani stanisławo

proszę wybaczyć

przynajmniej teraz o tym mówię

gdy pani już nie ma

 

 

wyklęci

 

ach wy

stachury wojaczki

bursy rybowicze

poeci wyklęci

dlaczego wam życie niemiłe

coście się tak uwzięli

na świat na ludzi

dlaczego nie zakładacie

białośnieżnych koszul

pięknych niebieskich krawatów

nie pijecie drinków

w eleganckich restauracjach

nie występujecie

w otoczeniu pięknych kobiet

ani w kościele na klęczkach

nie mądrzycie się

na naukowych sympozjach

a kochałaby was rodzina

mama tata siostra

mówiono by z podniesionym czołem

i pokazywano z dumą

widzicie to nasz brat

kto w was tchnął

tego ducha pogardy

ten styl zwariowany

naiwne dziecinne marzenia

skąd ten zawód miłosny

bezsilni wobec gwiazd

bezkresnych przestworzy

przykuci łańcuchem do ziemi

biedni prometeje

z losem czy fatum zapisanym

już w księdze narodzin

stworzeni dla śmierci

 

 

 

rymopisarz

 

pisze wiersze odręcznie

bywa i na maszynie

wysyła do różnych czasopism

z roku na roku rośnie jego sława

na wsi

niewiele z tego co prawda pożytku

nie licząc kupionego w barze

talerza kartoflanki

czasami się zdarza obiad

nawet uroczysty

w eleganckiej restauracji

jubileuszowa w rynku

niedaleko dumnego urzędu gminy

a nawet kieliszek wódki

gdy władze powiatowe zapraszają

z okazji dni kultury w swe podwoje

czy kumpel przyjedzie z zagranicy

z workiem dolarów

ale na kąpiel najczęściej

czasu nie ma

także na strzyżenie włosów

mieszkanie bez łazienki

kątem u rodziców

w którym trzeba w piecu napalić

ogrzać się i jakoś sobie radzić

sponsorów tutaj raczej brak

na poezję nie ma chętnych

czytelników a tym bardziej wydawców

władze wierszy nie czytają

chyba tylko napisane na swoją cześć

przez redaktorów gminnego kuriera

Pin It