Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Krzysztof Gąsiorowski

Urodził się w 1935 roku w Warszawie. Studiował na Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej. Współzałożyciel klubu "HYBRYDY". Jako poeta debiutował w 1960 roku na łamach pisma Życie i Myśl. Jedn z założycieli Orientacji Poetyckiej Hybrydy.

 

Filip Wrocławski, 2006

Filip Wrocławski, 2006

 

Rozmowa

 

Ewie

Miła moja, to znowu ja,

nie bój się, proszę, będę tym razem

ostrożny i delikatny. Nie rozłączaj się,

nie blokuj emisji.

 


Stęskniłem się za tobą,

i musiałem się włączyć, aby cię trochę

mieć, przyrzekam,

będę wcielał się jak najmniej.


Poczujesz co najwyżej zapach

lawendy, który przecież lubisz, zjawię ci

mały koszyk kwiatów na stole, nieco

przesunę fotel, aby cię lepiej widzieć,

 


nic więcej, jakieś lekkie muśnięcie

palcami po włosach, tylko tyle,

żadnych objęć, pocałunków, przyrzekam.

Proszę nie rozłączaj się.

--


Gladys

Gladys, jak samo imię
wskazuje — Turczynka z Bułgarii;

przysadzista, o cienkiej pęcinie
i bezgranicznym spojrzeniu —

— gdyby tak wejrzeć w te źrenice
głębiej, widziałbyś chyba Mgławicę
Andromedy;

Gladys narzucając na mnie,
jak opończę, swoje czarne przepaście,
oznajmia, łamiącym się językiem
rosyjskim:

jestem kobietą tysiąckrotnie.

Tego to chyba za wiele, nawet
jak na potomka Sobieskich.

Oto bowiem docierają do mnie
z uzmysławiającej się przepaści, wraz
z wrzawą i wrzaskiem bitewnym, jej
nieprzeliczone i tłumne orgazmy,
w łoskocie wodospadów genezyjskich.

I powiewa grozą.

Od biedy umiałem jeszcze
siebie wyobrazić jako coś w rodzaju
ośmiornicy fallicznej,
Gladys, nie uznająca miłości
zbiorowej, pragnie, abym się przeobraził
chyba w gigantycznego polipa,

w którym, pośród tysięcy okazałych
odnóży, przemykałyby całe roje
czerwonych języków...

Good bye, Gladys, mówię jej
załamującym się językiem angielskim;
mimowiednie trawestując Eliota
z Ziemi Jałowej.


 

Neon

Idę chodnikiem przy ruchliwej ulicy. Po drugiej stronie jezdni idzie moja śmierć. Zerkamy ku sobie. Gdy znika w tłumie przypuszczam, że przeszła na moją stronę. Rozglądam się.

Czy to ta dziewczynka na skrzydlatych wrotkach? Czy też tamta starucha? Albo ten murzyn w ciemnych okularach?

Czy ta obejmująca się para?

Gdy mnie mijają spoglądam pod nogi, sprawdzam czy jest tam mój cień, zielony od neonu. Jeszcze jest. Jeszcze nie zatonął. Wciąż kurczowo się trzyma moich butów. Ciągnie mnie wstecz i w głąb. Ledwo płynę.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli