Andrzej Walter

 

Polak za 20 dolców

 

Gracze okladka   Czas biegnie szybko. Nadszedł maj, a zanim się obejrzymy do bram zastuka czerwiec. I choćby pogoda nas nie rozpieściła zagrzeje nas ... mundial. Biegać będziemy wzrokiem za piłką, literaturę odwiesimy na moment „na kołku”... rzecz jasna wiecie, że żartuję, choć źdźbło prawdy kiełkuje przecież w każdym żarcie. Pozwólcie zatem pogawędzić sobie o książce jakże niepoważnej...

 

   Może to dobry czas, aby po nią sięgnąć, aby sięgnąć po wyjątkową książkę o piłce nożnej, po książkę stricte dziennikarską, książkę dla dużych chłopców, ale jaką książkę. (!!!) Książkę zaprawdę wartą grzechu. Tego uroczego grzechu marnowania czasu, który mężczyzna traci oglądając od już ponad 140 lat dwudziestu dwóch chłopa biegających po boisku za kawałkiem skórzanego balona... (oj pamiętam jak moja Mama zapytała – Synu, a po co tam biega ten ubrany na czarno?...). Podskórnie czuję, że tym razem nie wygrają Niemcy. „Tam... (!), Tam... nie wyszło im już w 44tym to i teraz wyjść nie może...

   Bogdan Rymanowski, znany dziennikarz TVN, po brawurowym „Ubeku” wykonał ponownie gigantyczną pracę nad kolejną swoją książką pod znamiennym tytułem „Gracze”. A na okładce nasi herosi – herosi naszych czasów: Lubański, Boniek, Lewandowski...

   To jego czwarta już książka i powoli Bogdan Rymanowski przyzwyczaja nas do tego, że skoro jest jednym z najlepszych polskich dziennikarzy, to i swoją pracę pisarską wykonuje bardziej niż rzetelnie oferując czytelnikowi ucztę obcowania z tak zwaną literaturą faktu z najwyższej półki. Jaki to jest jednak fakt. Fakt przyozdobiony badawczym i dociekliwym wysiłkiem, fakt wyszarpany pasją i misją poszukiwania prawdy i wreszcie fakt, który ma nas jednak zaskoczyć i oczarować kontekstem, znaczeniem oraz esencjonalnością zawartości.

   Książek Rymanowskiego się nie czyta. Je się pochłania. Kiedy już zaczniesz, po prostu musisz już to dokończyć. Innego wyjścia nie ma. (!)

   Czy potrzebne są jeszcze jakieś inne kryteria, aby książkę uznać za bestseller? Pewnie tak, choć skoro mamy „marnować czas”, to marnujmy go przy opowieści jak wywieszano w Hiszpanii transparent „Solidarność”, a Włodzimierz Smolarek zamiast na bramkę rywala popędził z futbolówką do narożnika boiska, aby dalece rozdrażniać naszych braci moskali wydzierając im drogocenny czas na nasz „zwycięski remis”, a jednocześnie upokarzając ich głęboko. Choć oni ponoć nie za bardzo chcieli wygrać. Bali się nas jak diabeł święconej wody, wiedzieli, że za wiele nie zwojują, a jedyne czego nie chcieli, to przegrać. No bo jakby to wyglądało? Ta durna polsza, której trzeba fundować stan wojenny i cywilizować w duchu Marksa i Engelsa przydusi imperium? Świat staje na głowie... I stanął na głowie, a Boniek udzielał wywiadu w koszulce CCCP. (Cep Cepa Cepem Pogania)

   Tak i oto w zbliżającym się czerwcu roku pańskiego 2018 świat znów może stanąć na głowie, a już z pewnością na ... nożnej piłce. Inny świat, inne realia i inne okoliczności. Gospodarz ciut odmienny, nieprzystający do standardów wolności i demokracji, lecz, jak już od życia się suto nauczyliśmy - „pecunia non olet” i przyjdzie nam świętować piłkarskie emocje w groteskowo nadmuchanej Rosji – przedziwnym kraju niezłomnego Cara wskrzeszającego ponoć imperium. Cóż, że nogi jakby gliniane – sędziowie staną na wysokości zadania i jak zawsze, pomogą. Już nam FIFA o to zadba. FIFA, Bóg i Car. I 736 piłkarzy pod 32 sztandarami powalczy o wejście do raju...

   Wróćmy do „Graczy”. Rymanowski wykonał znowu pracę bardzo żmudną, ogromną i niesamowitą. Zestawił piłkę nożną z życiem. I to zestawił perfekcyjnie. Przedstawił nam naszych polskich najważniejszych piłkarzy na przestrzeni piłkarskich dziejów ... że się tak wyrażę narodu i jego duszy wraz z przeżytą i jakże ważną historią. Nakreślił szkice tych graczy, pokerowość ich „zagrań”, ich prawdziwe historie, tło czasów, ludzi z krwi i kości, nieznane zakulisowe ciekawostki, a wywiady, które przeprowadził to czysty majstersztyk dziennikarski, do tego okraszony talentem kompilacji czerpania z innych źródeł dochodzenia do pełnego obrazu całokształtu...

   Rymanowski w tej, właśnie dziennikarskiej pasji, buduje w książce swoją i do tego swoistą narrację opisywanego świata. Czyni to z werwą, swadą i ogromnym humorem... Tak, tak, drodzy Państwo – futbol jest, jak już wiemy, najbardziej poważną ze spraw niepoważnych. (albo wręcz nieważnych)

   Karol Wojtyła proszony o ... modlitwę przez naszą reprezentację przed mundialem w Hiszpanii w 1982 roku odpowiedział piłkarzom

No, kochani, Pan Bóg z piłką nożną nie ma zbyt wiele wspólnego

– niejako żartobliwie, acz z umiarkowanym dystansem do całej duchowej powagi modlitwy... Już po mundialu, kiedy przyjmował na audiencji drużynę Juventusu Turyn, a było dosłownie zaraz po tym mundialu, wybiegł do nich i krzyczy:

 

- Gdzie jest Boniek? ...

Boniek myśli – cholera, czego On ode mnie chce...

Tu jestem, Ojcze Święty...

No witaj, trzeba było powiedzieć, że zdobędziecie trzecie miejsce, to ja bym odpowiedział, że ... jednak będę się za Was modlił...

 

   Takimi oto smaczkami zabawia nas Rymanowski na marginesie swej opowieści o graczach snutej znakomitym wywiadem, doskonałym opisem czasów oraz kontekstem innej literatury „w temacie”. A temat jest tam obejrzany nie tylko od strony sportu, a bardziej od strony życia, ludzi i naszych bezcennych wspomnień. Tudzież naszych nadziei, naszej wiary w wyrażanie nowoczesnego patriotyzmu kiedy wzruszenie wzbudza w nas szalone wykonanie hymnu narodowego przez czterdzieści tysięcy ludzi ze łzami w oczach... To jest coś, czego chyba nie trzeba tłumaczyć. Nikt nie pozostaje obojętny kiedy patrzy jak szaleje Robert Lewandowski, a jeszcze bardziej rzecz ujmując, nikt nie odejdzie od ekranu kiedy ten Lewandowski będzie strzelał Anglikom czy Rosjanom kolejnego gola...

   W czerwcu świat stanie się piłką nożną. Może szkoda, że w Rosji, może szkoda, że Lewandowski ma już prawie 30 lat, może szkoda, jeśli nic nie ugramy, a to obecnie grające pokolenie przeminie... Jednak do lektury Rymanowskiego namawiam, gdyż nie będzie to czas zmarnowany... Każdy z nas jest bowiem na swój sposób graczem w tym życiu i przeżywa swój czas z naręczem swoich zagrań, i każdy ... gra jak potrafi, albo nie gra wcale, tylko udaje, że gra.. I ta gra nas wciąga, a świat nas do tej gry zmusza i czasami warto wszystko postawić ... na jedną kartę.

   Grzegorz Lato grał kiedyś z włoską drużyną, której jeden z piłkarzy zapytał go ile dostaną za zwycięstwo w tym meczu. Odpowiedział

dwadzieścia...

Włoch zrobił duże oczy

Ooo... dwadzieścia tysięcy dolarów to bardzo godziwa zapłata.

Nie mógł wyjść ze zdziwienia, kiedy Lato doprecyzował, że chodziło mu o ... dwadzieścia dolarów.(sic!!!) Ulitował się wtedy nad nimi i postawił im (zagranicznego, a jakże) szampana... (czy może to było jedynie włoskie spumante...)...

   Rymanowski stworzył książkę w swoim gatunku bardzo dobrą, aby nie ująć tego, że najlepszą. W natłoku różnych piłkarskich biografii, piłkarskich spowiedzi oraz książek pisanych przez tak zwanych „murzynów” dla Ronaldów i innych niby-wielkich, czy też książek – wyrobów literturopodobnych ... stworzył książkę z duszą, książkę zajmującą, a przy tym arcyciekawą. Książkę z krwi i kości. Najprawdziwszą z prawdziwych.

   Uzmysłowił nam, że mamy piękną historię, przeżyliśmy w tej materii tak wiele wspaniałych chwil, a to co przed nami też może się okazać wielkie. Czy Polska zagra w wielkim finale. Tego nie wie nikt, jak śpiewał przed laty inny Bohdan... Bohdan Łazuka. Obyśmy jednak mieli w tym roku tych kilka chwil radości, czego Wam życzę – drodzy Czytelnicy – przed zbliżającym się „gorącym” w każdym przypadku czerwcem, a kochane Panie proszę już, zawczasu o dużą dozę cierpliwości, wyrozumiałości i matczynych uczuć dla kibiców oraz dusz w czyśćcu cierpiących. (Bywają mecze, że czyściec to zbyt łagodna diagnoza).

   Piłka jest jedna, bramki są ponoć dwie, a czas ... jest jakby pojęciem względnym. I jakby nie spojrzeć czekaliśmy na te chwile ponad 30 lat ... na te chwile, gdyż wierzę w sukces. Mamy tym razem silną drużynę, której boją się nawet Niemcy. Tyle naszej radości... póki co. Pozostańmy zatem tym hydraulikiem za 20 dolców i zaśpiewajmy dumnie – jeszcze Polska nie zginęła...

Andrzej Walter

 

Pin It