Andrzej Walter

 

Tam, gdzie zamieszkało Niebo

 

pandemonium   Nasz świat, ten najbliższy, ten obok, ten na wyciągnięcie ręki, wydaje się tak zharmonizowany, ułożony, ustabilizowany i rozpoznany, że jest aż nadto zwyczajny. Jest taki oswojony oraz ... nie bójmy się tego słowa – taki współczesny, że ciężko nam sobie wyobrazić świat  inny, odmienny od naszego.

   Jeśli zechcecie poczuć kontrast, ulec pewnej chwilowej fascynacji światem innym, światem jakby wyciągniętym z otchłani przeszłości, światem, w którym skutecznie zatrzymał się czas namawiam do lektury znakomitej książki Kostasa Akrivosa – Pandemonium. To zadziwiająca historia – nomen omen – bardzo współczesna, której akcja toczy się w Grecji na Świętej Górze Athos. „W monasterze świątobliwe życia mnicha mogą prowadzić wyłącznie mężczyźni. Jednak pewnego dnia na terenie zakonu ktoś odnajduje ciało martwej kobiety. Czy to efekt działania nieczystej siły?

 

 

   Akrivos przywołuje surową, senną atmosferę zakonnego życia i dodając do niej wątek kryminalny, flirtuje z ideą powieści detektywistycznej, nigdy jednak nie przechodząc zdecydowanie na jej stronę. Wydarzenia na górze Atos, odniesienia religijne, społeczne, polityczne i ideologiczne budują znakomitą panoramę współczesnej Grecji.”

 

   Tak anonsuje powieść Wydawca, ale ta książka to coś o wiele więcej. To połączenie kunsztu pisarskiego z jakże ważnymi pytaniami o sprawy najważniejsze. To fenomenalnie poprowadzona narracja z domieszką pytań, zadumy oraz mistycyzmu miejsca oraz ludzkiej natury – wciąż nieodgadnionej, zagmatwanej i pociągającej. Wali się na nas ponad tysiąc lat historii, epoki, ich bohaterowie, znaczenia oraz fundamentalne pytania, nie tyle o sens naszej egzystencji, ale o naszą duchowość, o dylemat idealizmu oraz działań, o wymiar naszego człowieczeństwa. Trudno o porównanie do jakiejkolwiek innej książki. Akrivos stworzył powieść tak dalece oryginalną, że naprawdę warto po nią sięgnąć.

   Najpierw jednak opowiem Wam trochę o Świętej Górze Athos – swoistej „bramie do Nieba”...

   Górzysty półwysep Athos to najbardziej wysunięty na wschód obszar półwyspu Chalkidiki – unikatowy zarówno pod względem przyrodniczym, jak i kulturowym. Najwyższym szczytem pasma górskiego Athos jest góra o tej samej nazwie (2033 m n.p.m.). W konsekwencji tak dużej różnicy wysokości Athos zaskakuje swą różnorodnością: można tu spotkać wiele skrajnie odmiennych formacji przyrodniczych, od skrawków półpustyni po przykłady roślinności alpejskiej. Typową cechą tego półwyspu jest ogromne bogactwo gatunków fauny i flory. Ze względu na geograficzną izolację tego miejsca, posiada ono sporo gatunków endemicznych. Nie to jednak w tym fascynującym miejscu jest najważniejsze. Najciekawszym na Athos jest sytuacja, w której zatrzymał się czas. Przekraczając granicę wchodzimy w inną rzeczywistość. Athos – mimo, że jest integralną częścią państwa greckiego, stanowi samorządną republiką mnichów. Niektórzy nazywają ją „prawosławnym Watykanem”, wskazując na szczególną rolę, jaką odgrywa w kościele wschodnim. Posiada ona szeroką autonomię. Pod względem duchowym podlega patriarsze ekumenicznemu Konstantynopola, a pod względem politycznym podporządkowana jest greckiemu ministerstwu spraw zagranicznych, które utrzymuje w republice mnichów swojego przedstawiciela. Już samo to wystarczy, aby owo „wyjątkowe miejsce” wzbudziło nasze zainteresowanie. Jeśli dodamy do tego, iż od ponad tysiąca lat do tej Republiki obowiązuje absolutny zakaz wstępu kobietom otrzymamy względnie pełny i jasny obraz tego miejsca.

   Świętą Górę mogą odwiedzać tylko mężczyźni. Statki z kobietami na pokładzie nie mogą podpływać bliżej niż na odległość 500 m od brzegu półwyspu.

   Aby złożyć wizytę na Athos, trzeba w pierwszej kolejności zwrócić się z prośbą o pozwolenie do Biura Obsługi Pielgrzyma, składając osobiście lub przesyłając faksem kopię ostatniej strony paszportu lub dowodu osobistego. We wniosku trzeba podać planowany czas pobytu na Świętej Górze (pozwolenia wydawane są na 4 dni) oraz określić, które klasztory chce się odwiedzić.

Dziennie górę może odwiedzić 120 osób (w tym zaledwie 10 niebędących chrześcijanami obrządku wschodniego). Osoby niewyznające prawosławia powinny ubiegać się o pozwolenie wjazdu z co najmniej 2-miesięcznym wyprzedzeniem (lub nawet wcześniej, jeśli wizyta ma nastąpić w sezonie letnim). Pozwolenie należy odebrać osobiście w biurze, może być też przesłane faksem. Z tym dokumentem należy udać się albo do Ierissos (dla tych, którzy chcą zacząć podróż od wschodniej strony Athos), albo do Ouranopolis (dla tych, którzy pragną najpierw obejrzeć klasztory po zachodniej stronie półwyspu), po tzw. diamonitirion, czyli pozwolenie na wjazd.

   Na Athos odpływa tylko jeden statek dziennie. Na Świętej Górze nie ma zbyt wielu samochodów. W niektórych miejscach istnieje możliwość przejazdu samochodem dostawczym lub busem z klasztoru do klasztoru. Taka usługa bywa odpłatna. W większości ruch między klasztorami odbywa się pieszo. Trzeba być przygotowanym na dość długie spacery po górach, jednak widoki i wspaniała roślinność są w stanie zrekompensować trudy podróży.

   Pobyt i posiłek w klasztorach są bezpłatne. W niektórych monasterach prawosławni nie jedzą razem z innowiercami. Trzeba być przygotowanym na rozmaite reakcje mnichów, od życzliwego zainteresowania przez zwyczajne ignorowanie aż do rozmaitych demonstracji fanatyzmu.

   Warto wiedzieć, że na Athos obowiązuje czas hagiorycki (liczony według tradycji bizantyjskiej: doba zaczyna się o zachodzie słońca dnia poprzedniego) oraz kalendarz juliański (spóźniony w stosunku do używanego powszechnie kalendarza gregoriańskiego o 13 dni). Informacja ta ma ogromne znaczenie przy określaniu dat świąt kościelnych i rozmaitych konsekwencji z nimi związanych.

   Śpiąc w klasztorze, należy pamiętać o tym, żeby idąc w nocy do toalety lub też rano pod prysznic okrywać całe ciało. Spacery w samym ręczniku kąpielowym lub też w podkoszulku bez rękawów mogą być odczytane jako znak arogancji i lekceważenia. Rozmawiając z mnichami, nigdy nie należy zakładać nogi na nogę. To również – ich zdaniem – jest oznaka arogancji.

   Góra Athos do dziś pozostaje nieprzerwanie żywym centrum monastycyzmu. Historycy nie znają dokładnej daty przybycia pierwszych ascetów na Athos. Prawdopodobnie stało się to w VII w. w wyniku naporu Arabów na bizantyjskie prowincje w Azji Mniejszej. Początkowo asceci żyli pojedynczo, jako pustelnicy. Z czasem zaczęły pojawiać się tu pierwsze zorganizowane grupy mnichów żyjących i pracujących wspólnie.

   Obecnie Athos składa się z 20 suwerennych monasterów, które jako jedyne mają prawo brać udział w zarządzaniu obszarem. Inne pustelnie oraz skity (zorganizowane wspólnoty złożone z kilku cel, przeważnie dawne klasztory, które straciły na znaczeniu) podlegają suwerennym monasterom. Stolicą państwa mnichów jest wioska Karies. Znajduje się tutaj siedziba greckiego gubernatora, tu też dwa razy do roku zbiera się Świątobliwy Sobór, który stanowi swego rodzaju władzę ustawodawczą, złożoną z 20 reprezentantów, po jednym z każdego z suwerennych monasterów. Poza tym w stolicy Świętej Góry znajduje się również Święta Epistasia – organ miejscowej władzy wykonawczej. Głównym portem półwyspu jest wioska Dafni, do której nabrzeży przybijają statki z Ouranopolis. Na górze Athos prawie nie ma ruchu kołowego. Komunikacja między klasztorami odbywa się w większości na piechotę. Można zwiedzać większość z klasztorów, trzeba jednak wcześniej telefonicznie zapowiedzieć zamiar wizyty.

   Wyżej przedstawiony rys geograficzno-historyczny – podkreślę, że dość mało znany – przedstawiłem dzięki lapidarnemu i zwięzłemu ujęciu tematyki przez przewodnik Wydawnictwa Bezdroża – jednego z lepszych i rzetelniejszych wydawnictw turystycznych. Jednak co najbardziej na Górze fascynuje, to ów przywołany już zakaz wstępu dla kobiet, o który to nasza kochana Unia Europejska dostaje dosłownego szału wszelkich postępowców i lewaków, którym nie mieści się on dziś w głowach i robią oni wszystko albo bardzo, bardzo wiele, aby ów zakaz cofnąć. Na szczęście bez powodzenia. Piszę „na szczęście”, gdyż unijni troglodyci nie za bardzo rozumieją i wierzą w tradycję, o wierze realnej nawet nie mówiąc, no, chyba że jest to wiara w postęp i ateizm, tudzież wiara w nowy wspaniały świat... Zostawmy w spokoju eurokratów z ich zbiurokratyzowanymi, socjalistycznymi majaczeniami i przenieśmy w historię niemożliwą, którą opowiedział nam jakże pięknie Kostas Akrivos.

   Kostas Akrivos urodził się w 1958 roku w Volos. W swoim dorobku ma powieści, opowiadania i antologie. Współpracował przy opracowywaniu podręczników. Jego książki przetłumaczono na kilka języków europejskich. Od 1983 pracuje jako nauczyciel w państwowej szkole średniej. Jest członkiem Towarzystwa Pisarzy, współpracuje z różnymi pismami i portalami związanymi z książkami. W wydawnictwie Metaichmio kieruje serią Miasto w literaturze. Zadebiutował w 1985 roku i od razu został wyróżniony nagrodą czasopisma TA NEA, pierwszą książkę wydał w 1993 r. Książka Pandemonium w budzi w przestrzeni publicznej kontrowersyjne odczucia. Wzbudza wściekłość negującym wszelką duchowość, z chrześcijańską na czele. Dlatego zawyrokowałem, że ta powieść, to więcej niż powieść, a jej przesłanie, postawione pytania i zastosowane środki wyrazu niosą za sobą specyficzny ciężar gatunkowy i społeczny. Jednak abstrahując od konotacji oraz kulawego postępu Pandemonium otwiera nas na pytanie najważniejsze – od którego się dziś tchórzliwie ucieka – co jest ważniejsze, czy sztywne przestrzeganie zasad religii czy miłosierdzie i dobro człowieka? Kto jest prawdziwym chrześcijaninem, zdaje się pytać Akrivos, ten, który odmawia same modlitwy, czy ten, który niesie pomoc potrzebującym? Co jest większym grzechem? Złamanie zasad, czy bezduszność? Pytania te możemy zdecydowanie rozszerzyć poza obszar duchowości stricte religijnej. Pytania te mogą wnikać z nasz zwyczajny, prozaiczny, codzienny świat.

   I zadam pytanie inaczej – człowiek czy prawo? A kiedy prawo przekracza prawo naturalne, odwieczne i związane z tradycjami, wartościami i zasadami – to co wtedy ważniejsze? Prawo wciąż korygowane i zmieniane przez człowieka w imię postępu, demokracji czy idei – czy też to prawo „odwieczne”, a może właściwie tylko... człowiek jest najważniejszy, człowiek oraz miłosierdzie. I głęboka w to wiara.

   Pandemonium Kostasa Akrivosa kieruje nas właśnie do takich rozważań. Kieruje nas w przedziwny świat mnichów i ich ucieczki od realnego świata, ich jakby azylu od współczesności, stworzonej enklawy życia mistycznego, duchowego, wydawałoby się reliktu przeszłości, w którym stanął czas, albo też omierza on tam świat i realia inną miarą – miarą relacji człowieka z nieskończonością. Nasuwają nam się też pytania o fanatyzm – jakże dojmującą cechę czasów, w których islamski fanatyzm zaczyna nam coraz poważniej zagrażać.

   Jak długo jeszcze przetrwa nienaruszona Święta Góra Athos? To też ważkie pytanie. Na ile nasza „wolna” i „demokratyczna” Unia po Brexicie jest skłonna naruszyć wolność, aby wolność ograniczyć? I możemy żonglować tym pytaniem oraz jego sensami w odmiennych konstelacjach do woli. Nic to nie da. Pozostanie w nas jednak po lekturze coś jeszcze. Będzie to spokój. Nadzieja na jutro. Wiara w człowieka. To bardzo wiele. To drogowskazy ducha aby tu żyć i przetrwać.

   Tam, gdzie zamieszkało Niebo, na Świętej Górze Athos wydarzyła się pewna historia...

   Była to piękna historia...

 

Andrzej Walter

 

Kostas Akrivos „Pandemonium”. Wydawnictwo Książkowe Klimaty, seria Greckie Klimaty, Wrocław 2015. Stron 456. ISBN: 978-83-64887-25-3

– tłumaczenie i przekład: Michał Bzinkowski

Pin It