Stefan Jurkowski

 

Pytania o Tajemnicę

 

peknieta struna swiataNiektórzy krytycy omawiając utwory Eligiusza Dymowskiego zwracają uwagę przede wszystkim na fakt, że jest on księdzem, franciszkańskim zakonnikiem, a zatem przymierzają jego teksty do ortodoksyjności, doszukują się wyraźniejszych akcentów konfesyjnych, a nawet rozważają, czy duchowny może poruszać – w dodatku w tak dramatyczny sposób jak to czyni Dymowski – pewne zagadnienia, takie jak miłość do drugiego człowieka, wahania w wierze; mówić o niebezpieczeństwie jej utraty... Jak to, przecież ksiądz w tych sprawach powinien być niezłomny i monolityczny!

Mam wrażenie, że gdyby nikt nie wiedział o kapłaństwie poety, interpretowano by te wiersze zupełnie inaczej.

 

„Pęknięta struna świata” to zapis liryczny rozmaitych stanów emocjonalnych. Sprawa zaś wiary, „moralności”, miłości bądź uczuć nawet negatywnych, jest tutaj pojęta jako niezbywalna cecha ludzkiej osobowości. Dlaczego więc oczekiwać akurat od duchownego zero-jedynkowego widzenia świata?

Nie jest bowiem ważne, kim jest autor. Nas interesują wyłącznie emocje i przeżycia podmiotu lirycznego, którego nie należy utożsamiać z twórcą, oraz język, za pomocą którego on te stany wyraża.

„Pęknięta struna świata”, to ważna pozycja w dorobku samego autora, jak i polskiej poezji w ogóle. Świadczy o poetyckiej żywotności autora, którego twórczość wciąż ewoluuje; bohater wierszy obserwuje świat i siebie z coraz to innych pozycji. Nieco odmienne były wcześniejsze wiersze Dymowskiego, np. z lat osiemdziesiątych i trochę późniejszych, od prezentowanych w omawianym tomie. Tamte, bardziej emocjonalne, choć również zdyscyplinowane i niejednoznaczne, zawierały jednak nieco mniej dramatyzmu. Tu jest inaczej. Dobrze to ilustruje przejmujący wiersz „Znaki Jonasza”:

 

budzisz mnie nocy czarna od myśli

jakby Bóg zakrył rękami twarz

i taka cisza

i pustka taka

a wokół ciemno i lęk

i łza

 

Liczne w tym tomie odwołania biblijne podkreślają uniwersalizm tych wierszy, a jednocześnie – patrząc bardziej dosłownie –  ciągłość losu ludzkiego. Oto my wszyscy jesteśmy na swój sposób Jonaszami. Podobnie jest w „Modlitwie upadającego”:

 

A jeśli wiara się wypali

             jak sucha trawa na ugorze

to daj mi chociaż w szumie wiatru

             stóp Twoich dotknąć Święty Boże...

 

„Upadający” , ten który doznaje wypalania się wiary, przeżywa z tego powodu głęboki dramat. Ale właściwie wiara się nie wypala, skoro dalej następuje inwokacja do Boga, prośba o ratunek. I nie jest to tylko – niczym w porzekadle – „jak trwoga to do Boga”. To wołanie o odzyskanie sensu życia, jego podstaw, cokolwiek owo wołanie przyniesie. Jaka tu głębia, znajomość ludzkiej, pełnej sprzeczności psychiki. W tych sprzecznościach wydaje się ukrywać sens aktywnego działania i poszukiwania rzeczy najistotniejszych. Również w stawianiu trudnych, wydawałoby się: obrazoburczych pytań, jak w wierszu „W drodze do Emaus...”:

 

Czy rzeczywiście potrzeba było

tak okrutnego skądinąd cierpienia

aby się cała ludzkość w nim zmieściła

Wyrwana z grzechów

 

I jaką siłą przemówisz dzisiaj

by w morzu tylu pytań

Prawda zwyciężyła

 

Bo w gruncie rzeczy jest to „nieortodoksyjne” pytanie o okrucieństwo Boga. Czym zatem jest zbawienie, oczyszczenie z grzechów? Czy trzeba było aż śmierci Syna Bożego, na którą posłał Go okrutny Ojciec? Powiedzmy wprost, kto nie zadawał sobie podobnego pytania począwszy od teologów, świętych, a na filozofach i artystach skończywszy? Jest to w pełni uzasadnione pytanie o Tajemnicę, której nie poznamy na tym świecie, a która tutaj jest dla nas inspiracją do rozważań, także poetyckich. Paradoksalnie, im bardziej Bóg jest dla nas Tajemnicą, tym bardziej bywa dla nas rzeczywisty. I takie przesłanie jest bardzo charakterystyczne dla wierszy Eligiusza Dymowskiego.

W miarę dojrzewania, hartowania osobowości dostrzega się dookolną rzeczywistość. Dodajmy, że poezja Dymowskiego jest osadzona w konkrecie współczesnym. Z tego konkretu startuje w rejony ponad materialne. Zatem zauważa podmiot liryczny z niejakim smutkiem:

 

Gdy skończy się pięćdziesiąt lat

ziemia dalej kręci się wokół słońca

jedynie ciało bardziej przypomina błotnistą i rozjeżdżoną drogę

a po burzliwych nocach dłużej boli głowa

 

Ponadto codzienne życie nie zwalnia tempa

wciąż na tablicach ogłoszeń

przybywają nowe klepsydry

(…)

Rano spoglądając w okno

z czułością dotyka się szyby

witając nowy dzień.

 

...a w innym wierszu powie Jeszcze nie pora umierać/  za wcześnie na długi sen. Przemijanie często jest tematem wierszy Dymowskiego. I to w czysto ludzkim, by nie powiedzieć: biologicznym wymiarze. Opuszczenie dobrze znanych zakątków, zaakceptowanej formy życia (innej nie znamy niż ta, w której tkwimy) staje się dramatem w wymiarze ziemskiej egzystencji, niezależnie od filozoficznych czy metafizyczno-religijnych nadziei.

Poezja Eligiusza Dymowskiego jest wielopłaszczyznowa, a podmiot liryczny ukazuje wielorakość swoich emocji. Trudno tu mówić o buncie, ale i on w niektórych wierszach – choć nie wprost – dochodzi do głosu. Ale przecież ocalająca nas miłość, ukryte pragnienia i dążenie do ich realizacji, niepokoje związane z istnieniem i niepewnością, piękno i łagodność otaczającego nas świata, a zarazem jego przerażająca strona – to wszystko się ogniskowało w wierszach Dymowskiego, ale obecnie dochodzi do głosu ze zwielokrotnioną siłą.

Wiersze Eligiusza Dymowskiego, choć na pierwszy rzut oka wydają się proste, niekiedy nawet minimalistyczne, niosą duży ładunek emocjonalny, kryją też w sobie – jak się rzekło – wiele kręgów tematycznych. Człowiek, Bóg, miłość, wiara, ale także dookolny świat są jednak nie tylko przedmiotem opisu, ale głównie szczególnych interpretacji wewnętrznych dalekich, co raz jeszcze podkreślam, od konfesyjności oraz konwencjonalnego pojmowania egzystencjalnych zjawisk. Zauważmy, że nie ma tu skomplikowanych obrazów, forma utworów jest klarowna. Tym dobitniej zaskakują głębią, odkrywczością,

przewartościowywaniem znanych skądinąd stanów emocjonalno-psychicznych. Można by rzec, że jest to swoisty zapis zróżnicowanych stanów ducha podmiotu lirycznego. Takie zawsze były utwory tego poety, takie są i dzisiaj, ale na coraz doskonalszym etapie.

Powiedzmy także, iż książka ta stanowi edytorską perłę. Wiersze są ilustrowane grafikami Wojtka Kowalczyka, krakowskiego artysty. Rysunki te, bardzo oryginalne i ekspresyjne, świetnie korespondują z klimatami poszczególnych wierszy. Na stronach parzystych znajdują rysunki, na nieparzystych utwory poetyckie. Tom wydany na szlachetnym kredowym papierze tworzy oryginalną, artystyczną całość.

                                                         Stefan Jurkowski

 

Eligiusz Dymowski: Pęknięta struna świata. ATELIER WM, Kraków 2017, s.117. Posłowie: Stanisław Stabro. Rysunki: Wojtek Kowalczyk.

 

 

Pin It