Andrzej Walter

 

Gdzie by tu zrobić kupę za darmo

 

danse macabre i inne   Niezwykle rzadko zdarza się w przestrzeni polskiej poezji, że jakiś tom doczekuje się swojego drugiego wydania. Dokonał tego między innymi Piotr Macierzyński – świetny poeta z Łodzi, można rzecz ryzykownie określić - wciąż jeszcze młodego pokolenia (1971). Jego debiutancki tom z roku 2001 wydany nakładem krakowskiego Wydawnictwa Zielona Sowa zatytułowany „Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu” doczekał się w ubiegłym roku wznowienia przez białostocką Fundację Sąsiedzi. Natrafiłem na niego w warszawskiej księgarni Uniwersytetu Warszawskiego – jaskiniowym relikcie zaopatrzonym wciąż, aczkolwiek przyznajmy -nieco chaotycznie, w tomy współczesnej polskiej poezji...

 

   Polecam go Wam szczerze i serdecznie, gdyż muszę przyznać, że już dawno tak się nie ubawiłem czytając wiersze Piotra, które korzystając z przystępnego, wyrafinowanego i zrozumiałego języka prowadzą nas w bardzo bogaty i pełen metafor kosmos samotności współczesnego człowieka, obywatela tego wielkiego świata pozbawionego jednakowoż jakiegokolwiek sensownego obywatelstwa poza własną pokruszoną świadomością doświadczaną zawiłościami i potwornościami tego jakże mocno pokręconego dziś świata. Mieszanina zdrowego i ożywczego sarkazmu, albo nawet cynizmu wręcz, z bardzo trafną pointą, z ogromną dozą humoru, ale i z przyczynkiem do refleksji oraz z pewnością z wielkim bogactwem treści, tej jakże niezwykłej treści naszego życia, które wypełniamy dziś Ulissesowym zagubieniem oraz poszukiwaniem czegoś, czego już dziś odnaleźć najzwyczajniej nie sposób. Świat bowiem uległ tak głębokiej deformacji, że wszelkim, niekontrolowanym odkształceniom uległa też i nasza dusza, co do której istnienia posiadamy odwieczne wątpliwości, a co do której bytu toczy się jakże determinujący rzeczywistość spór jednych z drugimi...

 

   Tom Piotra uwypukla to, co w tym życiu jest najważniejsze, a kpi z całej tej maszynerii współczesnego świata, który wciąga nas beznamiętnie w wir szaleństwa i wariactw wszelakich. Jako lekarstwo, czy też panaceum na owo szaleństwo proponując wysublimowaną kpinę ukrytą właśnie w poezji, gdyż to kpina nie dla każdego, to nie kpina dla wszystkich, nie dla mas i ujście znalazła właśnie we właściwym dlań miejscu będącym tomem poezji o znamiennym tytule... „Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu”. Tytuł jest tu równie ważny. Nasz świat powoli staje się właśnie coraz rzadziej kwestionowaną przez resztki jego elit intelektualnych jawnie rozpowszechnianą makabrą... (mam na myśli prawdziwe elity, popierające swą edukację obficie czytelnictwem oraz rozwojem duchowym, a nie cielesnym)...   Drugi człon tytułu jest jakby społeczną odpowiedzią na tę makabrę – jedynym celem ludzkości (tej za oknem) jest bowiem skuteczne zabicie nudy, podstawowej traumy współczesności, a kiedy spaliło się już na stosie książki, posmakowało się wszelkiej perwersji oraz spróbowało dosłownie wszystkiego, to pozostało już niewiele sposobów na zabicie wolnego czasu. Wtedy pozostaje być może kompulsywna kopulacja metodą każdy z każdym, albo wymyślanie coraz to nowych rozrywek związanych z przełamywaniem tabu, albo też szukanie coraz wymyślniejszych prób obłaskawienia ... przemijania. Tak, brzydkie słowo – wykreślane przez współczesnych teleidiotów – przemijanie, starość, brzydota, ułomność, słabość, pokora – słowa i stany chowane „pod dywan”, pojęcia zakazane, antykonsumpcyjne i źle widziane przez lewackich piewców postępu i szczęśliwości powszechnej nowego wspaniałego świata...

 

   Jak pisze Piotr w jednym z wierszy o prowokacyjnym tytule – „Czy Bóg naprawdę się o nas troszczy”:

 

wyślizgnąłem się z rozmowy

nakryłem twarz „Extassy” i zasnąłem

śniły mi się ciepłe ogłoszenia gejowskie

a później gdy zaczęło padać

śniła mi się Vicki z cycami jak parasol

 

rano wymieniłem majowy „Peep Show” na herbatę

i obmyślałem gdzie by tu zrobić kupę za darmo

a potem przyszła Justyna i zaprosiła mnie na kupę u siebie

i tak już u niej zostałem

 

   Piotr Macierzański – jak widzimy – przyjął bodaj najwłaściwszą postawę wobec paranoi naszej rzeczywistości korporacyjnego niewolnictwa oraz ewolucji społecznych środków produkcji... a jest nią odważna kpina. Jednakowoż w tych ostro zarysowanych wierszach odnajdziemy dość proste recepty na ten świat...

 

tyle tylko mam ci do powiedzenia w ten wigilijny wieczór

że razem jakoś łatwiej sikać na to wszystko

 

   To wszystko. Co wszystko? No właśnie to jak nas wszystkich potraktowano. Jesteśmy: przypadkiem, złudzeniem, mało ważnym konsumentem, jesteśmy trybem w machinerii, ostatnim ogniwem teorii ewolucji, przypadkiem, snem, niepotrzebnym zakłóceniem procesów sprzedaży i powszechnych prób wycenienia i przewartościowania ... wszystkiego. To wszystko ... jest próbą zaprogramowania świata, jest próbą uszlachetnienia tego świata ( jakże specyficznymi metodami), uczynienia zeń plastikowej i przewidywalnej papki, w której kilku cwaniaków będzie żyło pięknie i dostatnio, a całe rzesze frajerów będą na to wszystko ponad siły pracować. Fascynujemy się i zadziwiamy na taką efemerydę jaką stanowi dziś Północna Korea, a sami poddajemy się procesom, które nas do niej prowadzą, nawet nie czując i nie zdając sobie z tego sprawy. Perpetum mobile eksperymentu społecznego...

 

   Potrzebujemy dziś takich wierszy i takiej poezji bardziej niż powietrza. Jakiej wagi są te wiersze przekonamy się jeszcze nie raz. Będą po nie sięgać wciąż nowe, coraz bardziej oplatane siecią wynaturzeń i kłamstw pokolenia, będą po nie sięgać coraz ściślej zniewalane społeczeństwa, coraz bardziej rozumiejąc ... to wszystko. To wszystko, co dla naszego dobra chce się nam uczynić.

 

   Macierzański nie patyczkuje się z nami, a jednocześnie jego żonglerka słowna wydaje się bliska perfekcji. Przedstawione sytuacje, iluminacje przypadków, dokonane aranżacje wydarzeń, czy w końcu wywołane na scenę literackie postacie zdają się być i zarazem nie być nami. Kreuje się pewien dystans, jakby dysonans poznawczy, nigdy tu nie zaciera się granica pomiędzy dosłownością, naszymi realiami oraz wytwarzaniem atmosfery przestrogi... Doprawdy nie jest łatwo tak pisać, aby być zarazem blisko, jak najbliżej czytelnika, a jednocześnie zachować wystarczającą odległość od nas, aby dać nam do myślenia. To się właśnie Macierzańskiemu udało i sądzę, że w tym tkwi przyczyna, że ten tom po 16 latach wraca na poetyckie salony. Wraca, gdyż jest ważny. Wraca, gdyż ten manifest pokolenia jest nam potrzebny. Nadal aktualny. Może wręcz coraz bardziej „na czasie”...

 

   Oczywiście wartość tej poezji przejdzie jeszcze swoją próbę czasu, jak każda poezja... Jestem jednak pewien, że największą szansą poezji jest młodość, a młodość dziś znalazła się na poważnym zakręcie. Weszła wręcz w wiraż współczesności. Młodość odarło się dziś z tajemnicy, z wyczekiwania, z niejednoznaczności, niepewności, z romantyzmu i ideałów, ze świeżości i ze snów. Młodość dziś jest wyrachowana i stabilna. Jest namiastką tego, czym była w przeszłości. Na całe szczęście ten stan jest bardzo rozpowszechniony, lecz nie dotyczy jednak wszystkich. I tutaj widać szansę, światełko w tunelu. Co nas nie zabije, to nas wzmocni...

 

   „Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu” Piotra Macierzańskiego jest tomem poezji, który porywa od pierwszego do ostatniego wiersza. Dosłownie i w przenośni. Ten tom „się (po prostu) dobrze czyta”. Czyta się go z zaciekawieniem i z ogromną dozą refleksji. To powoduje, że nie da się wobec tych wierszy absolutnie przejść obojętnie... Już od pierwszego wiersza stwierdzamy, ależ on ma słuszność, tak, tak to właśnie wygląda... szkopuł w tym... Macierzański nazywa to, czego może nawet my sami przed sobą nie chcieliśmy tak właśnie nazwać...

 

czuję się trochę oszukany przez pana na bazarze

który sprzedał mi pięć butelek wody po cenie ukraińskiego spirytusu

 

czuję się też oszukany przez Anglię i Francję

które sześćdziesiąt lat temu obiecywały bronić mojego dziadka

a dziadek od faszystowskich bomb miał prawdziwe urwanie głowy

 

czuję się oszukany przez sportowca

któremu biłem brawo w piątek

a w sobotę brawa musiałem odwołać bo wysikał całą prawdę

 

wydaje się jakbym całe życie grał w ruletkę

którą krupier trzyma pod stołem

 

lecz wszystkie próby oszukania mnie

traktuję jako zainteresowanie moją osobą

Tak oto poeta zaczyna naszą wspólną podróż przez wyżej opisaną Współczesność.

   Jak kończy? W przedostatnim wierszu radzi nam...

 

   ###

 

niebo wisi na włosku

kto wie czy nie na ostatnim

 

kto ma oczy – niech patrzy

kto ma uszy – niech słucha

kto ma rozum – niech ucieka

 

   No tak. Uciekać... Tylko dokąd ...

 

a może najważniejszym, niewypowiedzianym dosłownie najprostszym pytaniem tego tomu jest pytanie z kim?...

 

Andrzej Walter

 

Piotr Macierzański „„Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu”. Wydawnictwo Fundacji Sąsiedzi, Białystok 2017,

Wydanie II. Stron 56. ISBN: 978-83-64505-44-7

 

 

Pin It