Krzysztof Lubczyński

Obrachunki francuskie

Dwie tytułowe „Rewolucje” w powieści Jean-Marie Gustave Le Clezio, to dwie spośród najważniejszych francuskich rewolucji: Wielka Francuska 1789 roku i Maj 1968. Proza laureata literackiego Nobla 2008 jest mistrzowska, gęsta, znamionująca też wybitny dar obserwacji i dar przelewania na papier jej owoców. Narracja „Rewolucji” rozgrywa się na szeregu krzyżujących się planów, w rewolucyjnej Francji 1792 roku, na wyspie Mauritius, czyli we francuskiej kolonii, we współczesnym Londynie, w Meksyku. Osiowymi bohaterami powieści są dwaj Jeanowie Marro, przedstawiciele tej samej rodziny, jeden z sprzed lat dwustu drugi sprzed lat czterdziestu.

Łączy ich to, że obaj przeżywają zagubienie w świecie, sprzeciw wobec niego i obaj próbują się w nim odnaleźć. Jest też w tej powieści znamienny dla tematyki prozy Le Clezio humanistyczny motyw rozrachunku „białego człowieka”, korzennego Francuza, ze światem zamorskich kolonii, które posiadała jego ojczyzna, motyw poczucia winy wobec skolonizowanych i pragnienie dania im, choćby moralnego zadośćuczynienia, jako pisarz.

 

„Rewolucje” Le Clezio nie są najbardziej tradycyjną powieścią rodem z realizmu XIX-wiecznego. Jej korzeni trzeba się doszukiwać raczej w joyce’owskim koncepcie strumienia świadomości czy w wielowątkowym, nielinearnym typie narracji charakterystycznym dla prozy latynoamerykanskiej, dla Marqueza czy Carpentiera i ich naśladowców. „Rewolucje” są zapisem doświadczeń i niepokojów samego pisarza, człowieka generacji 68. Jak napisał krytyk tygodnika „L’Express”, „Rewolucje”, to „długi poemat prozą – o naturze człowieka, o słodyczy i cierpieniu egzystencji”, co jest konstatacją tyleż banalną, co trafną. Bardziej banalna, a jednocześnie mniej trafna jest ocena recenzenta „L’Humanite”, który stwierdził, że „istnieją książki jasne niczym dowody matematyczne, wobec których słowa wydaja się niewystarczające” i że „Rewolucje” to „bez wątpienia jedna z nich”. Trudno jednak dostrzec w powieści Le Clezio jasność dowodu matematycznego. Jest tu raczej chaos, cierpienie i absurd egzystencji, a te z wzorami matematycznymi niewiele mają wspólnego. „Rewolucje” są, jako zjawisko artystycznej prozy, dziełem godnym znamienitego mistrza słowa, atrakcyjnym, bogatym, ale być może przy jej lekturze odnieść mogą niektórzy czytelnicy, zwłaszcza doświadczeni, wrażenie jakiegoś rysu wtórności. Coś w rodzaju – „ale to już było”.

 

Jena Marie Gustave Le Clezio – „Rewolucje”, WAB, Warszawa 2010

Pin It