wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011
ISBN 978-83-7453-675-2,
EAN 9788374536752
Informacja: seria Pisarze,
300 stron,
format 163×225 mm,
oprawa twarda z obwolutą
Cena detaliczna: 55 zł
Data premiery: 22 września 2011
Nota:
Leopold Tyrmand przypłynął do Ameryki w styczniu 1966 roku i mieszkał tam do śmierci w roku 1985. Książka Katarzyny I. Kwiatkowskiej i Macieja Gawęckiego przybliża ten wciąż mało znany etap życia i twórczości pisarza. Autorzy, podróżując po Stanach śladami Tyrmanda, wykonali wielką pracę, docierając do dokumentów, publikacji i najważniejszych osób, z którymi Tyrmand zetknął się zawodowo i prywatnie. Powstał dokument ukazujący Tyrmanda z wielu perspektyw – jako dziennikarza, pisarza, osobę zaangażowaną w działalność publiczną, ale także jako męża, ojca, przyjaciela, admiratora życia – i z wielu punktów widzenia, a tak barwna osobowość musiała budzić przecież niejednoznaczne reakcje i oceny. Na koniec autorzy oddają głos samemu pisarzowi, prezentując jego teksty pisane w Ameryce. Wszystko to stanowi nieocenione dopełnienie obrazu Tyrmanda, obrazu ukształtowanego jeszcze przed jego wyjazdem z Polski.
Biogramy:
Katarzyna Iga Gawęcka (Kwiatkowska) – scenarzystka, pisarka, dokumentalistka; autorka scenariuszy pełnometrażowych filmów dokumentalnych realizowanych dla I programu TVP S.A., TVP Polonia (m.in. „Zapomniany przyjaciel – rzecz o Herbercie Hooverze”), realizator filmów i reportaży dokumentalnych; współautorka biograficznej książki o amerykańskich losach Leopolda Tyrmanda. Autorka książki biograficznej o Halinie Mickiewiczównie zatytułowanej Halina Mickiewiczówna. Ciepło głosu i serca (2009). Była redaktorem programu „Od przedszkola do Opola”, a także autorką i wydawcą magazynu związanego z programem. Wydała książkę z bajkami pt. Królestwo Łagodności (2004), jest współautorką elementarza kaszubskiego Kaszëbsczé abecadło (2000) i słownika polsko-kaszubskiego Twój pierszi słoworz (2003). Będąc autorką scenariusza i reżyserką serii, stworzyła cykl bajek animowanych zatytułowany Przytulaki (2006-2007).
Maciej Gawęcki – scenarzysta i współtwórca filmów dokumentalnych realizowanych dla I programu TVP S.A., TVP Polonia (m.in. „Amerykański brzeg Leopolda Tyrmanda”), współautor biograficznej książki o amerykańskich losach Leopolda Tyrmanda; na co dzień dr n. med. w dziedzinie okulistyki, mikrochirurg; publikuje artykuły naukowe.
Od autorów 5
Wstęp 11
Dokumenty, fakty
Objazd 19
Zmagania 25
Konserwatysta? 49
Być sobą 73
Dlaczego Ameryka (Leopold Tyrmand) 91
Domy
W Nowym Jorku 97
New Canaan 113
Rockford 127
Zarys portretu – impresje 145
Ameryka w tekstach Tyrmanda
Rosjanie 185
Komunizm i my 197
Media jako współczesne niebezpieczeństwo 208
Kapitalizm i kultura 225
Konserwatywna mądrość i współczesna kultura 232
Wspomnienie o Nabokovie 239
O patriotyzmie 245
Normalność – nasz szósty zmysł 252
Mit rewolucji seksualnej 258
Narkotyki i modny nihilizm 262
Listy do Amandy 268
Epilog 277
Przypisy 279
Kalendarium 289
Bibliografia książek i artykułów Leopolda Tyrmanda opublikowanych po 1965 roku 290
Indeks osób 295
Fragment:
Propagując jazz i ubierając się według światowej mody, otwarcie hołduje zachodniej kulturze. Wyłamuje się z obowiązującego stylu życia i bycia, irytuje władze PRL i tak zwane środowisko. Bezkompromisowa i ostentacyjnie lekceważąca komunizm postawa spotyka się z protekcjonalną ironią. Przylegają do niego etykietki: bon vivant, dandys, baron kurlandzki. Ceną za tę postawę jest brak pracy i w konsekwencji bieda. Przez sześć lat pisarz mieszka w pokoiku cztery metry na dwa, żywi się chlebem i herbatą, dręcząc sumienia dobrze sytuowanych kolegów. Staje się symbolem sprzeciwu. Jest obiektem podziwu i pogardy, zawiści i admiracji – tą ostatnią darzą go raczej kobiety. Nieliczni wiedzą, że w najtrudniejszym dla niego czasie, przez pierwsze trzy miesiące 1954 roku, pisze dziennik. Nie myśli wówczas o jego publikacji. Po latach powie: „to jest dzienniczek manifestacji indywidualnej walki skazanej w gruncie rzeczy na zagładę”.
Opublikowany w 1980 roku Dziennik 1954 zostaje przyjęty entuzjastycznie. Do dzisiaj książka ta jest najlepszą ilustracją codzienności lat pięćdziesiątych w Polsce. Opinię tę potwierdza Roman Zimand: „Pewna okoliczność, całkowicie w stosunku do tekstu zewnętrzna, sprawia, że książka, o której tu mówimy, zajmować będzie w literaturze dokumentu osobistego – listy, dzienniki, wspomnienia – pozycję szczególną. Dziennik Tyrmanda jest mianowicie pierwszą opublikowaną próbą opisu socjalizmu rzeczywistego, ściśle czasów bierutowskich, stworzoną przez człowieka, który miał do systemu stosunek jednoznacznie negatywny”.
Zbigniew Herbert uważa, że Dziennik 1954 jest prawdziwym świadectwem swego czasu: „Brak mi wiedzy o tamtym świecie, uzyskanej od współautorów zbrodni, która się dokonała na kulturze. Nie otrzymałem od nich odpowiedzi. Jedyne świadectwo, jedyny sposób pisania o tym, znalazł Leopold Tyrmand w swoim Dzienniku”.
W 1956 roku ukazuje się pierwsza powieść Tyrmanda – Zły. Cały nakład i kolejne wznowienia rozchodzą się błyskawicznie. Popularność powieści nie chroni jej przed krytyką. Oficjalnie lansuje się tezę, iż Zły to tylko sprawnie napisane czytadło. W rozmowie z Mariuszem Ziomeckim w 1980 roku Tyrmand się żali: „Najpierw mnie redukowano do wymiarów faceta, […] którego specjalnością są ciuchy […]. Potem zaczęło się lekceważenie Złego, że to tania sensacyjka, że kryminałek”.
Takie odczytanie Złego nie jest jednak regułą. Tadeusz Konwicki wyznaje: „Sięgnąłem po egzemplarz zaczytany już do ostatka i nie wypuściłem go z ręki przez dzień i noc, póki nie skończyłem lektury. Co tu kryć, padłem do tyłu z zachwytu. Zobaczyłem tużpowojenną Warszawę ze wszystkimi osobliwościami miasta zmartwychwstającego, poznałem z bliska to dziwne społeczeństwo, co obsiadło ruiny i próbowało wykrzesać z nich iskierki życia, utożsamiłem się z tym odwiecznym etosem bohatera ludowego, który wymierza sprawiedliwość w niesprawiedliwym świecie. Spodobały mi się i szczególny dar narracji, i poczucie humoru, i owa znana mi skądś stylistyka”.
Następna powieść – Filip – ukazuje się, ocenzurowana, w roku 1961. Jej wydanie jest efektem szczęśliwego zbiegu okoliczności – rywalizacji urzędników odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji o nowych publikacjach. Nakład dziesięciu tysięcy egzemplarzy czytelnicy wykupują w ciągu kilku dni.
Jak mówi Tyrmand: „Filip jest opowieścią autobiograficzną, to jest wszystko bardzo dokładnie opisane, tak jak było. Ja uważam Filipa za swoją najlepszą powieść”. Autor nie jest w tej opinii odosobniony.
„Za najlepszą powieść Tyrmanda uchodzi Filip” – pisze Piotr Wierzbicki. „Ta autobiograficzna okupacyjna opowieść o polskim kelnerze zadekowanym w Niemczech w luksusowym hotelu, wejdzie do literatury z powodu, który może się komuś wydać śmiesznym: po sławnej serii opisów żarcia jest to pierwsza w języku polskim monografia podawania do stołu”.













