Wydawnictwo:Iskry
Rok wydania: 1998
Wydanie: 1
Stron: 272
Oprawa: twarda z obwolutą
Wymiary: 13,0x20,0cm
ISBN: 83-207-1580-6
Kategoria: Beletrystyka
Cena: 34,40 zł
Krzysztof Lubczyński
Przygody umysłu
Świetną decyzję podjął prezes „Iskier” Wiesław Uchański decydując się na wznowienie, po 12 latach, „Niby-dziennika” Zygmunta Mycielskiego, obejmującego lata 1969-1981. Dzienniki Mycielskiego należą do nielicznych edycji tego gatunku pisania, co do których zgodne były wszystkie chyba oceny. A były to oceny dokonane w superlatywach. Jest to, co się zowie, dziennik intelektualny. Jego autor był kompozytorem podobno nie najwyższej miary, za to - pochodzącym z zasłużonego dla kultury polskiej rodu - miary wybitnej intelektualistą. Faktura jego zapisków jest na pozór podobna do tych, które możemy spotkać w dziennikach pisarzy. Uwagi o kulturze, relacje ze spotkań, komentarze do sytuacji politycznej, nawiązania do lektur, do pracy nad dziełami własnymi. Jednak to, co u Mycielskiego uderza wyjątkowo silnie, to swoboda diariuszowej narracji, nieskrępowana serwitutami pisarskimi, tak często, niczym nieco zbyt gruba nić, widocznymi w dziennikach zawodowych pisarzy. „Niby-dziennik” zaczyna się u schyłku Polski gomułkowskiej i tamten zgniły nastrój oddaje Mycielski przenikliwie i sugestywnie. Pisze o liście do Cyrankiewicza, na który nie otrzymał odpowiedzi, ale który zaowocował jednak otrzymaniem paszportu. A dalej jest już pasjonujące uniwersum, silva rerum Mycielskiego, z uwagami o Rosji („Rosja jest dużą operą, Polska zbyt często operetką”), z listem do Sołżenicyna, z licznymi dywagacjami o muzyce, z odniesieniem do wydarzeń grudniowych 1970 roku i tak dalek i tak dalej. A potem umysłowa wędrówka przez lata siedemdziesiąte, zakończona na początku „karnawału” Solidarności (ostatni zapisek ze stycznia 1981 roku). Napisać o „Niby-dzienniku” że to pasjonująca lektura, to nic nie napisać. Dzieło to, będące poza wszystkim bogatym w fakty dokumentem czasów, napisane zostało przy tym wspaniałą, klarowną (chciało by się rzec - kartezjańską, gdyby nie był to oksymoron) polszczyzną. Jest to kapitalne świadectwo myślenia wybitnego przedstawiciela polskiej inteligencji, podane przez umysł przenikliwy, głęboki, plastyczny, a przy tym wolny od polskich fuzli, od polskich trucizn, przeciwnie, trucizny te, na ile jest to w ludzkiej mocy, neutralizujący. Temu dziennikowi należy się, bez żadnej przesady, miejsce na półce tuż obok dzienników Gombrowicza.
Zygmunt Mycielski – „Niby-dziennik”, Iskry, Warszawa 2010













