|

Jan S. KiczorJan S. Kiczor
Plaudite, cives!
„Ktokolwiek jesteś: wyjdź dzisiaj wieczorem Z twego pokoju, w którym wszystko znasz…” /R.M.Rilke/
Zamknięty obszar własnej autonomii Budzi wątpliwość w swoje tu i teraz, Myśl się zwichnęła nadmiarem ironii Nie czas dziś na nią, więc niechaj umiera.
Subtelność rodzą ukarane błędy, Bez nieufności można rękę podać, Gdzieś przyczajony uczynek wylękły, A głośny chichot już słychać na schodach.
Nic się nie dzieje i nie może zdarzyć, Nie mąci kształtów zwykły dym z komina, Można coś czytać z poszczerbionych twarzy; Co chcąc zapomnieć, muszą przypominać.
W przeszklonych ścianach, zajęty milczeniem, Podglądam maski, podziwiam ich cienie.
Sen o różnych wolnościach
Pomiędzy znalezieniem a wcześniej zniknięciem, Beznadzieja poddaństwa nałożyła stroje, Osika w niekonieczność uwierzyła święcie Zamiast buntu, drży całym liści niepokojem.
W pozrywanych łańcuchach szczebioczą ogniwa, Wracają obietnice z krainy majaków, Jeszcze cień ułożony w rozwichrzonych grzywach Jeszcze tylko osika zanurzona w strachu.
Nie ma ciszy. Gderliwość zajęła jej miejsce, Choć ołtarze te same, wszędzie inny bożek, Każda radość już własną odnalazła przestrzeń I świat jeden, a wciąż się i dzieli i mnoży.
Trudno dociec, gdzie, komu i jak lepiej było, W tyglu, gdzie łatwo znaleźć, jeszcze łatwiej znikać, Coraz bardziej nas straszy każdy większy wyłom, I śnimy podobieństwo. Człowiek i osika.
Bezsenności mojej
Coraz mniej miewam snów zapamiętanych W których się obraz w kolory ubiera, Najczęściej tylko ruiny, łachmany, Jakaś kołyska, połamany kierat.
Łąka już nie chce zielonością tańczyć W uwiędłych chwastach nie znajduję wspomnień… Mówią, że album otworzyć wystarczy - Sepiowe twarze milczą zbyt dostojnie.
Nić pokrewieństwa zrywa pamięć marna Jednaka szarość na wszystkich cmentarzach, Tylko nawyki utrzymane w karbach, Litanię imion pozwolą powtarzać.
A czasem nocą – szelest, chłodny dotyk Z półsnu się zrywam. Trzeszczą stare schody.
|
Ryszard Częstochowski
TIP-TOPAMI DO STAROŚCI Andrzejowi Przybielskiemu 1944-2011
Życie składa się ze śmierci Ludzi Którzy odchodzą Wcześniej od ciebie Gdybyś nigdy się nie urodził Miałbyś teraz zero lat Nie byłbyś wcale młody
POMYLONY SONET KRYMSKI
Zobaczyłem górę ajudah o której Mickiewicz Napisał przez pomyłkę jeden z sonetów Bo myślał że jest tutaj najwyższy Tymczasem roma-kosz o 20 metrów go Przewyższa Zamieszkałem w zabytkowym sanatorium na Ulicy kirowa pod numerem 28 Dom czechowa był bodaj pod 104 Ale nie doszedłem wolałem pójść massandryjską Plażą z synkiem na występ fok i delfinów Obok hotelu Jałta Pojechałem do livadii na basen ale był Zamknięty a wiec zawitaliśmy w słynnym Złą sławą pałacu gdzie trzech mocarzy jednym Podpisem wepchnęło nas na długie lata w ręce sowietów i musiałem się uczyć kilkanaście lat języka rosyjskiego i mimo ukończenia szkół na złość go nie umiem bo nie mam duszy niewolnika poszedłem szlakiem glicyna w paradizie którym szedł car Mikołaj i Szaliapin śpiewał w jego winiarni wykutej w grocie odczułem zachwyt i grozę ogromu świata stworzonego przez pomyłkę szampan nam się zaczopował mewy nad głowami się chichrały Lwów , lipiec 2011
NIESPOTYKANY
Przed chwilą stałeś w oknie i Patrzyłeś na ścieżkę Którą teraz idziesz
Patrzysz w okno w którym Przed chwilą stałeś i Patrzyłeś na ścieżkę Którą teraz idziesz
Nie ma już ciebie w oknie Nie patrzysz na siebie idącego Ścieżką
Gdy jesteś na ścieżce nie ma Ciebie w oknie Gdy jesteś w oknie nie ma Ciebie na ścieżce
Choć stojąc w nim wyglądasz Jakbyś wypatrywał siebie Na ścieżce w chwili Gdy odwracasz się i Wypatrujesz siebie w oknie W którym ciebie nie ma Bo jesteś na ścieżce
Po co się odwracasz Wypatrując czy nie ma ciebie W oknie…

|