|
Wiersze Tygodnia - Eugeniusz Kurzawa

Napiera
napiera przeszłość tak wiele czasu
chaotycznie porządkowanego z którym
nie tylko ja sobie nie radzę
cały kraj przesunięty nad odrę nie wie co
z sobą począć głupieje od nadmiaru śliny
w ustach narodu rośnie pieśń i pleśń
i coraz bardziej czuję jego niezdrowy oddech
na plecach a może coś się psuje od głowy od rany
koguty pieją jak zwariowane coś obwieszczają
za oknem sąsiad obiecał je pozabijać
jednak żyją i znów nowy dzień wśród
jazgotu i frustracji
7 II 2009
Podgórna 19
zielona góra się zaczyna ulicą
podgórną 19 u ciotki jani w dzieciństwie
bywałem tam telewizor neptun (za 6 tys. zł)
w nim festiwal piosenki radzieckiej nocą
wpatrywaliśmy się z kuzynką dorotą
bo rozbrzmiewał tak egzotycznie i pięknie
zawsze niech będzie słońce żeby wiele lat
później zobaczyć to z bliska w amfiteatrze
zielona góra to strach przed drogą
parkiem tysiąclecia który pełen grobów
był trasą na skróty do dworca
gdzie musiałem dojść żeby wrócić
do domu to widokówki z miastem
od kuzynki to listy do dziś
przechowywane z zapisem kraju
i tamtych lat z każdym dniem
coraz piękniejszych
z cyklu: Rynek 11
Podsłuchane
ten głos dobiegał zza niedomkniętych
drzwi warsztatu krawieckiego wieczorem
szpara światła dodawała otuchy dziecku
w łóżeczku przez nią przeciekało życie
nieznanego świata życie podsłuchane
mimowolnie lecz chętnie
„bo ona te ziółka stworzyła” mówił niczym
święty pawłowski natchnionym głosem
opowiadał jak napastowany jest przez
szatana w domu przy ulicy armii czerwonej
diabeł rzucał w niego kałamarzem pełnym
atramentu który zostawiał ślad na ścianach
ten nawiedzony dom budził strach i
ciekawość diabła
2007
 |
* * *
nocami piję czerwone więc tylko tak
wzmacniam lewą stronę po polsku
wytrawnie rozmazując obraz świata
czerwone wyostrza zmysły rozpędza krwinki
i zamysły żeby brać sztandar i iść
wołając polska polska choć tylko czort wie
jaka
Era
nie mam nic
do powiedzenia (a może to tylko
nieprzystająca do myśli forma
zapisu)
(jaki sens dodawać
do stosów nonsensów
myśli trzeźwych i nie tylko
jeszcze jedną
która i tak nie powie
nic)
17 VI 2007
* * *
nie warto wstawać rano
nie czeka nic dobrego
zło krąży wokół
niby szatan atakując
z telefonów i telewizorów
podchodzi pod furtkę
przed domem zagląda
do skrzynki pocztowej
wciska się do nieszczelnie
zaklejonych kopert mamiąc
otwartością i szybkim przepływem
zbędnych informacji które dają
wolność (niezbędną michnikowi)
i żadnych akcji dywidend
nie wystarcza pieniędzy na życie
i czasu na wolną miłość
w czasie zarazy wolnego rynku
14 X 2010
z cyklu: Rynek 11
Podsłuchane 2
moskwicz na czas wizyty stawał pod oknem
od strony rynku to drugi z luksusowych
samochodów tej okolicy - bo był jeszcze renault
o tego moskwicza słusznej zresztą produkcji
zaczepiała kromskiego ludowa bezpieka - jak
mówił - skąd miał pieniądze
a dorobił się w stolarni
zgnębiony opowiadał to czekając na przyszycie
czegoś lub wyprasowanie marynarki sympatyk
wschodniej motoryzacji a wszystko wyciekało
przez szparę w drzwiach warsztatu
w dziecięce uszy
Msza wciąż trwa
w programie telewizji msza trwa
dwie kobiety klęczą przed ekranem
módl się i śpiewają
rytuały kościelne trafiły spod ołtarza
pod strzechy
z kuchni dochodzi odgłos smażonych
na jutrzejszy obiad kotletów
kobiety z niezmąconym spokojem
oddają cześć telewizji
która przeniosła je na chwilę
w inny świat a jednocześnie
uzwyczajniła religię
jako produkt dla każdego prostego
człowieka
który płaci abonament
25 IV 2011, Wilkanowo
|