|
Wiersze Tygodnia - Krzysztof Gąsiorowski

refleksje katyńske
Rękodzieło
Wiesz, Ewo, mówi mi starszy pan, z którym współżyję, to jednak największe europejskie rękodzieło w całym tym pięknym wieku.
Pomyśl, niemal bez technicznych udogodnień lub pomocy przyrody. Nic poza kawałkiem drutu na przegubach i niewielkim metalowym przyrządem,
niemal sam na sam, jak człowiek z człowiekiem. A taki efekt.
Żadnych tam bomb, cekaemów, czołgów, komór gazowych, uszczelnionych samochodów, głodu i mrozu, rozwścieczonego tłumu.
I ponad dwadzieścia dwa tysiące osobiście, ręcznie wykonanych egzemplarzy, pojedyńczo, jeden za drugim ...;
prawdziwa sztuka śmierci.
To jednak chyba największe, w tym stuleciu, na europejskim kontynencie rękodzieło
- ten Katyń.
Tak mówi, a potem patrzy w ścianę.
Ech - odpowiada mu zeń jego nieludzki cień z czarnym wywalonym językiem - minęło kilkadziesiąt lat a ta kaźń wciąż trwa.
Nie tylko ona.
A ubój Ormian ? A ludożerczy głód na Ukrainie? A łagry, i ich śniegi ? A miasta i wsie , i ich ruiny ? A rzezie na Wołyniu ? A getta, obozy, krematoria dymiące włosami ? I inne korony cierniowe / A..., A...?!
Ech, że też śmierć musi nas tak żreć , abyśmy stali się podobni bogom.
Czy umarli kiedyś nas pogodzą ?
2009. pierwsza wersja 2001,
dedykacje
* * *
Andrzejowi K. Waśkiewiczowi
Przeziębiłem się, gorączkuję. Jakże się cieszę. Gdybym nie zachorował, Nie miałbym już własnych spraw. A tak Położyłem swoje ja do łóżka. I leżę sobie, w sobie, sobą zajęty. Leżę. I to mnie nie płoszy. Zmarły ojciec nie krzyczy, że się lenię.
Leżę. Nic mnie nie śni. Gdzieś nieopodal maszeruje zegar. Jak pluton egzekucyjny. Ale nie panikuję, wytrzymam, nie wstanę, nie będę uciekał nawet w sen.
Trwaj chwilo. Chwilo bez godziny.
Z zachowaniem proporcji, człowiek powinien się uczyć od wielkich ludzi. Nie wiem tylko, czy mam powtarzać za Goethem: Więcej światła!” czy też za Norwidem: „Okryjcie mnie !”
jej oczy
Markowi Wawrzkiewiczowi
Słońce i inne gwiazdy, księżyc... A także ogniska, łuczywa, pochodnie, kaganki, świeczki, lampy, żarówki, jej oczy ...
Coś nam świeci. Patrzysz kolorowe dymy, cienie, ryty...
Potem to gaśnie. Oślepiona ciemność dotyka mnie, maca, głaszcze, szarpie, dławi, dusi, gdzieś wlecze... A
miewałem nadzieję, chciałem wierzyć – Bóg Żywy już nie zajmuje się umarłymi! Nic nie widzę.
Powinno się nas zakopywać w okularach; przeciwsłonecznych albo noktowizyjnych.
|
wśród podejrzeń
Pełnia. Sine cienie. Poświata księżycowa powoli ale nieubłaganie,
jak głowonóg , jak mózg pełznie
wśród traw, drzew, domów, ludzi i ich spraw,
wśród podejrzeń, że to tylko sen
o przemijaniu, które w rzeczywistości nie jest tak olśniewające.
* * *
Zajmowałem się ongiś Norwidem. Losy bywają zaraźliwe.
Marks, ewangelista, był pesymistą. Wywodził, iż boża tragedia staje się ludzką komedią. Albo odwrotnie. Nie wiadomo co gorsze ... Ironizujemy. Trywializujemy, aby stracić. Jak najmniej.
(wersja ostateczna, 16.12.2009)
* * *
p.” Czułość” Norwida
Przysiadła na schodów poręczy Wiatr unosi sukienkę Jak jakiejś Marylin M
Macha nagimi nogami Rozchyla kolana Za gorąco aby nosić majtki Ale może chce być podglądana
Zarośnięta niemal do pępka Nigdy nie widziałem takiego futerka Jednak jesteśmy z mięsa Ukradkiem
zrobię jej zdjęcie Roentgenowskie
Będę ją jak jakiś Castorp podziwiał w całej krasie śmiertelności Kochamy się
z przyszłymi nieboszczkami
* * *
p. „Fatum” Norwida
Nieszczęście jest jak trąd. Rozpierzchną się znajomi. Uciekną kobiety. Garstka przyjaciół wznieci dym na wieży. Zachodzisz do obcych knajp. Kołaczesz w pustej ulicy. Nikt cię nie widzi, nie słyszy. Nikt nie pisze, nie dzwoni. Nikt czeka. Trumna przecieka. Miewałeś tyle pięknych pomysłów na śmierć, a wejdziesz w cień morza z głodu. I z chłodu. Przed Panem Bogiem nie zdążysz. Nikt o tobie zapomni. .
2009
zapytałeś mnie...
Andrzejowi Wołosewiczowi
Zapytałeś mnie, czy mam pomysł na napis na swoim grobie!
Nie miałem. Zacząłem przymierzać sentencje jak naga modelka kreacje.
W końcu wybrałem : „Mogło być gorzej”.
Niby tak. Chociaż zapewne bywało gorzej niż odważałem się wiedzieć.
Nigdy chyba nie będę wiedział co mi się udało.
Wspominam i wspominam – nurkuję w ciemnej toni w pogoni za pięknymi topielicami.

|