Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Wiersze świąteczne


Ernest Bryll, Stanisław Esden - Tempski, Stefan Jurkowski, Bogdan Justynowicz, Irena Kaczmarczyk, Aleksander Nawrocki, Alicja Patey-Grabowska, Roman Śliwonik, Tadeusz Urgacz, Andrzej Wołosewicz 

 


 





Roman Śliwonik


 *   *   *
 

I są wigilie jak opłatek suche
nikt się nie rodzi Przez drzwi uchylone
nadejdzie tylko wiatr
 
 
a to jest podróż po morzu zbyt czarnym
moja wędrówka do ciebie zawsze krótsza niż oddech
to pamięć kołująca w szczatkach rozbitych ścian
to twoja podróż do mnie
 
 
I są wigilie jak oplatek suche
 
 
Marie łagodne
nie przyjdą do opuszczonych rzek
 
 
dzień osypuje się w niskość
w pejzażu topnieje słońce
 
 
po wszystkich drogach Mario
niesiemy kruchość swoją

 



Aleksander Nawrocki


Do Jezusa – zaproszenie na wieś


I

W miastach tyle reklam, a żadna o Tobie.
Każdy czeka na prezent, a mało na Ciebie.
U nas pola szerokie i serca głębokie,
a  gwiazdy na sosnach szepcą: On jeszcze jest w niebie.


W miastach pełno Judaszy, Herodów i Piłat,
tu śnieżny obrus, dusze jak z opłatka
wierzą, że jesteś, na pewno i modlą się: przybądź;
już dzieci ci zawieszają na choince jabłka…


II

Nie idź,  Dziecię, do miasta, tam tyle Herodów,
fałszywych proroków i dresiarzy sumień,
tam Cię wyśmieją, zadepczą, zapomną,
albo przypną do klapy jak wygodny gadżet.


Niektórzy Cię do swoich drużyn będą wciągać,
a  kiedy  nie zechcesz, odrzucą z niesmakiem,
albo nawet oskarżą, zaszczują na  amen,
postraszą życiorysem z nieprawego łoża.


Nie idź, Dziecię, do miasta, tam mają swe racje,
a Twoje, na opłatku, za kruche, nie dla nich,
oni nigdy nie mieli Biblii w lepkich łapach,
dlatego tacy pewni, z belką w chytrych oczach.


III

Nie idź, Dziecię, do miasta, zaduszą Cię w tłoku,
omamią  reklamą i świętem dla siebie,
nie będziesz celebrytą na modnych salonach
i internet nie wspomni  o przyszłym proroku.
dzieci ci nie pozwolą tknąć swoich zabawek,
w parlamentu poprawkach nie zagościsz wcale,
może tylko żebrak pozna Cię o zmroku,
kiedy w swoim barłogu spojrzy w oczy gwieździe
i westchnie z głębi serca: Ty też jesteś biedny
i bezradny jak wszyscy, którzy dobra pragną,
takie w aureoli na pokaz dziwadło.

 

 



Andrzej Wołosewicz


A przy żłobku taka cisza – kolęda XXI wieku


Gwarno w mieście, gwarno w pracy
Przy śledziku, na zakupach
Albośmy to jacy tacy
Nam to już nie wolno w trupa?


a przy żłobku taka cisza
której nikt już nie usłyszał


Nie masz czasu na zadumę
Raban, pośpiech, pęd, gorączka
Bo inaczej już nie umiesz
Więcej, prędzej, tłuściej, mądrzej?


a przy żłobku taka cisza
której nikt już nie usłyszał


Tak balują wszyscy wszędzie
Jazgot mediów, wrzask reklamy
W naszym domu po kolędzie
Ken i Barbi i tam-tamy


a przy żłobku taka cisza
której nikt już nie usłyszał


Nie pędź dalej, stań na chwilę
Spójrz na Gwiazdę, ręce żony
Niech wystarczy tylko tyle
Zwykłe – z Bogiem, pochwalony


bo przy żłobku po to cisza
żebyś serce swe usłyszał




Stanisław Esden - Tempski


A UDERZAJĄC W ZIEMIĘ ŚNIEG


Dzieci kroczą wokół choinki
Ojciec się chwieje
Matka próbuje chwycić się ust
Które bełkocą


Choinka gubi resztę
Igły wychodzą na zwiady
Z fałd prześcieradła
Wstaje duszny kłujący świt


Piosenka błąka się po katach
Pustych bo niezbadanych
Chłopiec ogląda ręce
Na rękach pisze „nie kocham”


Dlatego patrzy w oczy ścian
I myśli jak tu zacząć
Pisze list do innej części kraju
Gdzie święta także są zimne
 A sanki stukają o bruk
Dzieciom topnieją ręce
Marzą o sieniach
Mocnym zapachu stęchlizny
Czerwonych ustach pieca
Liżących stopy


Nagle zapada kurtyna i oddziela
Uderzając o ziemie śnieg przypomina
sobie wszystkie ponure Gwiazdki
smak pogrzebanych żywcem  
świąt
z wyszarpanym językiem kolędy




Bogdan Justynowicz


PROZA  JASEŁEK  


Cała światłość świata na Dziecko i Matkę.


Już są:
telewizja wieczysta
i pastuchy
i okoliczni
i przybieżeli trzej królowie we czterech.


(Czwarty: kupiec zbłąkany tej dziwnej nocy,
współczujący, ciekaw planów familii
i dróg do Egiptu – tych nie strzeżonych
bezpiecznych od zbirów Heroda;
och, jakże pachnie, jak pachnie na trzy stadia
 drogim olejkiem - jak dwór tetrarchy…)


Jest i cieśla – wiek podeszły, fach nie medialny –
(pięć sekund na wizji - ośli ogon, pięć sekund - starzec)
w tej gorączce z 24-go na 25-ty dzień miesiąca Kislew
ani go pozdrawiano, ani reflektor odprowadzał
kiedy skrywał się za kulisą
 żeby czasu nie trwonić.


Takie tam drobne sprawy; z off’u…


- Ośle, bydlątko boże, przeżułeś co nieco widzę,
naści podpłomyk na deser.
Chwila i w drogę, zgoda?
-Ty będziesz dźwigał Matkę i Dziecko,
ja moją skrzynkę z żelastwem, bo musisz wiedzieć
cieśla przyda się nawet na końcu świata, czyż nie?
-  O, i w sakiewce coś brzęczy: jeden denar, dwie drachmy
A to znaczy: dano nam dzisiaj chleb i mleko i siano,
 może owies… jeśli kurs nad Nilem korzystny.
- I jest Dłużnik… Czuwa nad nami!- o, ponagla nas supergwiazda –
hojny Dłużnik, ale zmilczmy kto z nas winien, kto ma…


Majster pochyla się,
odgarnia ze ścieżki dwie skrzyżowane belki, trzy ćwieki.
Twarz kupca w głębokim śnie, w drgawkach – sprzeniewierzył się służbie.
Światła górne i dolne gasną.
Cicha noc; Józef prowadzi rodzinę
w egipskie ciemności.


Ernest Bryll


Przytul je


Przytul to dziecko- mówi – podając nam syna

Przytul, kiedy nie umiesz nawet się pomodlić

Dotknij tłuściutkich nóżek, spojrzyj w oczy modre

Bo niemowlęta najpierw modre oczka mają


Przytul serce do serca; Tam gdzie się zaczyna

Źródełko miłosierdzia. Słyszysz – oddychają

Listeczki płuc. No przytul Je. Czego się boisz?

Zmień mu pieluszki. Czemu życie twoje

Takie przeciwne tobie? Pomóż, posiedź nocą

Przy Dziecku gdy ma kolkę. Pobujaj kołyską

Prosi Maria. – Bądź blisko Dziecka. To jest wszystko

To zawsze się udaje. I trwaj przytulony

Bądź teraz silny, Tyś Dziecka obroną

Nawet gdy w życiu twoim wszystko zagubione

Przytul je…




Ernest Bryll


KOLĘDA O GWIEŹDZIE

Każdy z nas w brzuchu kobiety jest gwiazdą
Najpierw okrągłą, gładko utoczoną,
Tą ulgą po miłości, tą miękkości miazgą
Jeszcze w ból nie obrosłą cierniową koroną


A potem gwiazda rośnie. Kolczaste promienie
Rozpierają przeponę. Potem imię kruche
Między uda rozdarte, napięte golenie
Ze światłem krzyku wschodzi nad kopułę brzucha.


No cóż... Ciało się sklęśnie. Zapomną się rany,
Obrosną ciemnym włosem na radość dla chłopów,


Bo po cóż mają baby patrzeć ze łzą w oku
W te gwiazdy niedowzeszłe, w życiu utytłane.




Ernest Bryll


Zejdźmy się jak na wilię…


Zejdźmy się jak na wilię. Razem podzielimy

Nasz strach, strapienie, niejasność, zwątpienie

Może ten chleb kamienny dotknięty przez innych

Stanie się miękkim chlebem naszej ziemi


Zaśpiewajmy, co jeszcze przez łzy można nucić

I postawmy talerze dla tych co wędrują

Może się który zdrowo do nas wróci

I wyciągnijmy ręce...

                                     Niech wszyscy poczują

Że to co we mnie umiera to w innym

Być może jeszcze żyje. A co w nim umiera

To we mnie jak w Betlejem zrodziło się teraz

I na świat patrzy gwiazdy spojrzeniem dziecinnym


Nie trzeba życzeń bo i co tu życzyć

Wystarczy kącik, chwilka żeby się przełamać

Tym co najbardziej boli. I razem policzyć

Bliskich którzy przegrali ale nie chcą kłamać


Zejdźmy się jak na wilię. Razem podzielimy

Co boli ciebie. A co boli innych




Stefan Jurkowski


Gwiazda – Betlejem


światło rozdarte
na dwie drzazgi światła
a w tej szczelinie
słowo się nie mieści


tam go nie szukaj nie mów nic: milczenie
także choruje na zbyt wielki wymiar


bo w tej szczelinie
odblask tylko który
bywa milczeniem słowem i ciemnością – –




Stefan Jurkowski


*      *      *


hej kolęda kolęda
prawdą się bawimy
anioł w masce heroda
herod w masce anioła


zapatrzeni w gwiazdę
która już nie płonie
ślepo za nią idziemy
śmieją się trzej królowie


hej kolęda kolęda
a chleb w niepamięci
złota i mirry nie ma
kadzidło w nadmiarze


hej kolęda kolęda
ma przyszłość nadzieja
(dziecko chociaż głodna
może się wychowa)


 


Tadeusz Urgacz

 

Napisz mi gwiazdę

 

– Napisz mi gwiazdę –
– Piszę – Gwiazda mruga.
– Czym gwiazda mruga?
– Siwymi rzęsami.
– A czy ta gwiazda jest krótka czy długa?
– Krótka jest bardzo i kończy się łzami.

 

– Kto płacze, komu zrobiło się smutno
w blasku choinki, w Boże Narodzenie?
Czy gwiazda świecić już nie będzie jutro?

 

– Jutro, dzieciny, to dla mnie marzenie –

 

Rozmowę taką mogłem mieć z Michałem,
rozmowę taką mogłem mieć z Kamilą,
ale jej nigdy – jak dotąd – nie miałem.
Dzieci jak gwiazdy podobne motylom.

 

Są. I już nie ma ich. Nim zaistniały
w mrok odlatują, w dorosłość, w mijanie.
Za Narodzenie Boże, za śnieg biały
śmigły renifer przeciąga ich sanie

 

lub delfin jakiś potworny cudownie
z łbem przytroczonym do ich kalendarza
jakby ktoś ciskał weń ogniste głownie
pędzi z ich łódką po śliskich wirażach.

 

– Napisz mi gwiazdę.

 

– Już jej nie napiszę,
zgasła, w kamienne wkopciła się ściany,
gdy usłyszała jak płacze wśród ciszy
ledwie Dzieciątko, już Ukrzyżowany.

 

 


Alicja Patey-Grabowska

 

Wigilijny wieczór

 

Już i ziemia
pod śnieżnym
obrusem.

 

Na choinkach
migocą gwiazdy.

 

Jaka cisza
w Wigilijny wieczór.

 

Przyłóż ucho
do serca drzewa.
A usłyszysz:
Wiatr w gałęziach
kolędy śpiewa

 

I podzielić się chce z Tobą
opłatkiem.




Irena Kaczmarczyk


Wigilia w Krakowie

                
Mróz wspina się po szybach haftem wigilijnym
Biały wieczór nad miastem niby bajka staje
Puls ulic coraz słabszy, migocą latarnie
Przyprószone srebrzystym, mariackim hejnałem.


Pod Ratuszem świat czarów. Choinki. Światełka.
W śnieżną Rynku podłogę świąteczny świerk wpięty
Na kamiennym obrusie jemioła dla Piotra
Z opłatkiem dla artystów i samotnych wierszy.


Bracka, Szewska, Floriańska w puszystych zasłonach
Blady księżyc rozświetla cień gotyckich sieni
Planty w białych koronkach wypatrują gwiazdy
Z której strony Krakowa na wieczerzę sfrunie ?

Ja, dziecięcą Wigilię do dziś w sobie noszę
Pachnie złotem pszenicy i prawdziwą jodłą
Gdy Kraków wpina gwiazdy w wigilijne niebo
Słyszę, jak się nad sadem płatki śniegu modlą.

Kraków, 1972

 

 

 

Komentowanie tego artykułu jest zamknięte

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli