Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Mirosław Stecewicz

Mirosław Stecewicz - pisarz i poeta (ur. 1930 w Warszawie). Autor licznych książek dla dzieci, a także blisko 20 tomików wierszy. Zajmuje się również problematyką stymulowania pracy koncepcyjnej i kreowania talentów.

 

 

Tryumf Modystki.

1.Szkic.

Umieć kochać

choćby jedną kreskę,

bo może rozwinąć się w linię.

Na punkt nie patrzeć,

bo nie nadąża

za nami.

2.Kłania się.

Projektantka mody

z wszystkiego umie wykroić

tańczącą sylwetkę.

I czym jest dla niej balet?

Wszystkim !

Opuszcza głowę -

jakby kryła podbródek ?

Nie ! Kłania się mistrzom tańca.

Bo już kolejne w niej wyrasta

"Święto wiosny"

mistrza Igora Strawińskiego,

przychodzi do niej

jego sława i chwała,

weźmie je !

{Czemu by nie?>.

3.Lekkość.

Tkaniny niech w tym co robi

będą lżejsze od barw.

Podnosi podmuch nożyc

i podmuch nici za nim.

Długo trwa, ale projekt

można będzie scalić.

Za życia? Kto wie !

4.Pod pastelowym niebem.

Na tym etapie pracy manekiny wstają rano

Czekają pod kościołem, aż się odezwą dzwony.

Czy to ich dzwony pod niebem pastelowym

na którym znaki nikogo nie ugniatają,

a są tak potrzebne?

Natomiast ptaki nie są zaszyte w workach,

ale to nie ptaki latają, tylko odbicia modelek

na białych ekranach,

owszem, to tylko cienie, ale jakże lśnią.

5.Słońce stuka.

Słońce stuka do drzwi pracowni mody,

promieniami w naparstkach,

trochę stukania i może

wejśc jako inwencja,

z zewnątrz, z obfitego tła, wzięta,

ale to wewnątrz ma się pozbierać

i być kreatywne, zwłaszcza teraz,

ten moment to element końcowy

miesięcy cierpliwej pracy,

przyda się trochę rozmachu.

6.Schody do Paryża.

Właśnie dobudowano do pracowni

schody do Paryża.Co dalej? W drogę?

Lale rudowłose do pokazu suną,

szybsze są raczej gładkolice, smukłe,

o przylgniętych włosach,

z pieczęcią lśnienia na nich,

kimś takim wiewiórki chętnie siądą na ramionach

- wyobraźcie to sobie - albo młody człowiek

położy dłoń leciutko jak w rękawiczce z futra,

żeby się przypodobać niezbyt natrętnie - a warto.

7.Zanim podjadą karety.

Gdzieś tu, nie dalej, może jeszcze bliżej pracowni

pokaże się cały dwór francuskiej mody,

współpracujący z modystką królewską

i zapraszający kogo tylko warto,

w oczekiwaniu na moment końcowy,

przed przejściem do eksploatacji modeli sukien,

zanim karety podjadą złocone,

a idący obok nich dworzanie

przestaną kręcić kołami karet,

bo tu będzie przystanek,

sunęli więc pomału.

8.Wstrzymajcie oddechy.

Proszę Matko ! Ojcze ! Rodzice!

Wstrzymajcie oddech! Jakież to wytworne !

Konie karet nie ciągnąc stąpały w uprzęży,

leciutko kopyta stukały,

jakby stawiane na szklankach,

tak, by je nie stłuc,

dworzanie powolutku obracali kołami.

9.Próba sukien.

Byl moment dojścia do celu, gdy miasto i ziemia

przestały oddychać,

nasłuchając odgłosów tryumfu modystki,

czy zbliżał się moment punktu koluminacji?

Bo właśnie w Paryżu,na wieżę Eiffla

naciągali suknię uszytą przez nią, tutaj

w Warszawie,

tam nic nie może się podrzeć, we Francji,

nie można naruszyć konstrukcji

wieży i sukni.

10.Całkowicie gładko.

Co słychać jeszcze? Szelest na tej ziemi,

bo wszędzie na świecie są wieże,

na które naciąga się suknie,

zaprojektowane u nas

w Warszawie,

z jedwabiu: z krepy, batystu, burety

całkowicie gładkie,

jakby się lały

i oblewały zamiast odziewać.

11.Zatańczy z suknią.

Jeśli na sukniach jest naszyta wielka kieszeń

to tylko dlatego, żeby w niej mógł zatańczyć

w naszej wyobraźni, mityczny niemal tancerz

z zespołu Diagielewa, wiecznie żywy i młody.

I tak więc mamy widowisko pokazu mody -

w naszej imaginacji,

w którym dominuje świeżość , barw pastelowych

której nikt nie zamierza poplamić

pomidorowym sokiem.

12.Nieskazitelnie.

W nieskazitelnie prostych sukniach jest logika,

dlatego mężczyźni lubią gdy kobiety je noszą

i tak to dla Pań i Panienek, dla Podlotków i Dam,

przygotowano jedno wielkie wiosny święto,

w Warszawie, a zaraz potem w Paryżu.

Ach gdyby jeszcze w strefie cienia

można się było tak nosić !

I niechby nawet Lodowata Śmierć

mogła zaznać uroku

wiosennego pi

Żona - kucharka - kobieta.

W Syberii, w tajdze, wszędzie

 

młodzi wybrańcy umykają bogom.

 

Ja - co o sobie wiem? Czego chcę? .

 

Liczą się wcześnie rozpostarte ręce,garści chwytne,

 

- byle złapać się świata ! A co mam ?

 

Długie palce, paznokcie sztywne

 

w czerwieni wschodu słońca,

 

niecierpliwie poprawianą ładownicę,

 

jazdę na karabinie, podobnym do wielbłąda,

 

Co by tu upolować ?Ach, jak gorzko od prochu !

 

Jaki taniec radości - słodki !

 

Liczą się formy wypełnione ciałem życia,

 

o co Grecy dbali - foremni,

 

nie liczę - na przykład - na Francję,

 

całą w kokardach papilotów nocnych kobiet -

 

jak pąkach,

 

nad którą przelatuje łuk tryumfalny,

 

a jeszcze przelot Moulin Rouge !

 

cały ten ruch oślepia,

 

dobrze, że tylko na chwilę,

 

daleka droga stamtąd

 

przypomina laskę,

 

można się nią podeprzeć, ale czym?

 

końcem jej ? początkiem?

 

Jedno co ludziom zostało,

 

gdy pole bitwy, lub pracy

 

zwiedzają,jak my to robimy,

 

to iść dalej.

 

Przypominamy : to nie spacer z pudlem,

tylko marsz, a żołnierze

od kul - godzin, kulawi - dziurawi,

chcą się tylko wydźwignąć

i dotrwać, i dorwać,

do koszar - baraków,

bo inaczej poleżą, a pomocy nie ma .

Chcesz coś zrobić?

więc na pobitewnym ,

lub po pracy - błocku, leżąc

obróć się parę razy w okół osi ciała

{poziomej}

może jakiś prześwit w tym świecie zobaczysz,

bo ja już nie.

Błocko pełne szczątków,

to na nim  właśnie Jean Cocteau film kręcił , {poeta},

po czasie, czyli za późno, w 1930 roku,

16 lat po pierwszej światowej wojnie,

i tam nawiązał znajomość z posągiem bez rąk,

na więcej nie było go stać.I co teraz widzę?

Znowu ludzi przybyło, tłum wlewał się do jego Paryża

przez bramy zamknięte.

A przy drzwiach do katedry Notre Dame, lub innej,

głupia gęś pozłacana - była klamką z mosiądzu

i można na nią nacisnąć,a nawet skręcić jej kark,

by drzwi mieć otwarte. A czemu winna gęś?

Jakież to zestawienie : głupi, lecz złoty dziób

i poruszenie jej szyją, jeśli chcemy wejść.

Ktoś wchodzi do katedry, a gęś płaci za wejście !

Bez targów i oporów.Czy liczy się w ogóle gęś? Nie.

To jak niedźwiedź - liczy się tylko w cyrku,

w lesie oglądać go nie chcą -

zwłaszcza z bliska.

W cyrku tańczy, lub jeździ na rowerze - to nie zwierze, a gość !

Cóż taki niedźwiedź mógłby w kuchni u ciebie robić?

Zapytaj kucharki, nie żony.

Kucharka by na nim mogła zawiązać swój fartuch,

myśląc, że go oswoi, ale co dalej?

Ile razy ma się w kuchni obrócić,

by z łap niedźwiedzia uciec ?

To nie żarty. W kuchni podłoga sosnowa, czy niedźwiedź sosny

poczuł,

i myślał że chodzi po lesie?A wyprostować go może,

tylko niezwykła uprzejmość! Podszepnij żonie niech mówi do

niedźwiedzia, "Pan !"

wyzbyta ze wszelkich obaw !

Czy nie ma w domu Baby Drewianej, która z nim zatańczy?

Tylko popłoch kucharki i żony niechęć?

Kiedy zapyta niedźwiedzia "kim jesteś", usłyszy :

"Twoim niedźwiedziem".

W kuchni sroki dziobią okruchy i jest tam,

na desce namalowany portret jej samej,żony, nikogo obok niej.

Nikt nie może pomóc.Niedźwiedź portret skrobie,

a żona czuje na sobie drzazgi spod jego pazurów .

I ciągle nie ma pewności co jej się wydaje, a co rzeczywiście jest.

Czy niedźwiedź coś szepce kucharce do ucha, a ona go słucha ?

I nie ma między nimi nieporozumień?

Wszystko się zgadza, gdy odkryć,

że kuchnia jest w lesie, w którym się spotykają

wszystkie drogi świata, a wyjścia z lasu nie ma.

Teraz tu - dla odmiany - kobieta zabłąkana spotka drwala,

który nie wie czego chce, ale ma siekierę.

Czy ręce też ma, i wyrąbie dla niej przesiekę, do placu w mieście?

Na zamówienie w naturze płatne?

Tyle jednak w tym pracy, że drwal woli rąk nie mieć,

niż je zatrudniać do wyrąbania przesieki.

Kobieta go jednak zachęca najpierw na brzegu lasu, w szałasie,

a potem z głębi gęstwiny, drwal kładzie drzewa potężne,

tworząc drogę z belek wprost do wnętrza miasta.

Aż moc na nim narosła - od pracy - jak na niedźwiedziu sierść.

W mieście, kiedy tam dojdą, zacznie domy zwalać.

A gdy stanie na placu, z roziskrzoną siekierą,

miejscowi ludzie poczują jak będzie,

gdy ich zima oślepi.


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli