Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Franciszek Nastulczyk

Urodził się 22.08.1957 r. w Bystrzycy nad Olzą (Republika Czeska).
Absolwent UJ w Krakowie.

Mieszka w Bielsku-Białej, pracuje jako nauczyciel.
Poeta, tłumacz poezji czeskiej i słowackiej.
Członek zespołu redakcyjnego kwartalnika literacko-artystycznego "Pobocza". Wydał zbiory poezji:
"Tam za pozornie przezroczystym powietrzem" (Czeski Cieszyn 1993 r.)
"Czas i obecność" (Czeski Cieszyn 1994 r.)
"Ćmy i inne wiersze" (Bielsko-Biała 1997 r.)
"Jesień stulecia" (Bielsko-Biała 2000 r.)
"Przewodnik ślepego psa" (Bielsko-Biała 2003 r.)
"Przypadkowa wieczność" (Bielsko-Biała 2006 r.)




Bogumiła Wrocławska


dłoń


pojawia się z ciemności
palce poruszają się jak żywe
linie życia i losu
przecinają znużony naskórek
przez chwilę widoczna
odcieleśniona dłoń
swoje splątane wnętrze światłem dokarmia
nic nie daje tylko odbiera
mnie samemu sobie



Przejrzystość


Przejrzystość lasu do ciemności.
W korzeniach lasu ciemne soki,
korytarz światła wśród gałęzi,
w korzeniach światła ciemność świeci.


W ciemnych korzeniach sarnie skoki,
w korytarz światła kruk odleci,
zbłąkane ścieżki cię powiodą,
do źródeł lasu wśród ciemności.


Źródło ciemności w twoich oczach,
w twoich korzeniach jasne ślady,
tam sowa w światło się zamienia,
ślepa jak matka sowa czysta.


Sowa przeczysta i oślepiona
światłem w korzeniach oczu twoich,
zaplata lotu węzeł ona. I znów
przejrzystość do zwątpienia.



Kaspar Hauser


Zwracam się ku czemuś, a to jest.
Nie mówię o sobie, siebie nie spotykam.
Jestem tylko wewnątrz, inny niż to,
co mnie otacza.


Oprócz mojego życia, nie ma we mnie nic żywego.


Jestem tylko głosem. Chodzę bosą stopą
po ostrzach ściernisk i kamieniach rzek.
O, wodo!
Oślepłem od twego lśnienia.


Spływa krew wiśni po wargach i brodzie.
Blade panny na karuzeli, kaszel jesienny.
W gorączce odwrotu z dłoni opartej o kamień
wyrastają korzenie, wzlatują ptaki zimowe.


Mój pobyt tutaj jest bolesnym upadkiem.



powrót


kończy się lato
powróciłem ze snu
znalazłem drogę
wiem jak będzie się nazywać
moja ostatnia miłość
każdy dzień
jest natchnionym świętem
śmiech jest czarny
pytania najważniejsze
do niczego nie tęsknię
niczego mi nie brakuje



kolor

na schodach milknące kroki
trzask drzwi


deszcz rozmył krew
szczekają psy

niebo na zachodzie znów czerwone
jak rzeka kiedy myłeś dłonie



wyspa


znalazłem swoją wyspę
nikt inny do niej nie ma prawa


prawie okrągła cała ze skały i piasku

nie da się na niej żyć


nie ma niej życia widocznego gołym okiem

nie ma na niej niczego widocznego gołym okiem


są w niej głębokie wąwozy i płaskowyże

strome klify i łagodne plaże


ale to wszystko

ale to nie wszystko



odchylenie


pragnę

odchylić się do tyłu
i nie patrząc
oprzeć się plecami o kogoś bliskiego


bez zadawania pytań i bólu



zima


puszysty rudy kot
pod karmnikiem z zadartą głową
widzi
jasne smugi i krew na skrzydłach wróbla
którego dawno temu zastrzeliłem z wiatrówki


zamieć śnieg i ostry ból gardła

ciężka zima
i minima moralia


w parku
obok garści pszenicy na śniegu
gołąb  z odgryzioną głową


wszystko w porządku
nic nie zgrzyta
ale jakby za ciasno
brak powietrza i światła
piękne fragmenty
linie papilarne i gesty


na szybie
uskrzydlona kropla zatrzymana
w jednej długiej chwili
w połowie grudnia
mróz jest kapryśnym artystą
zachwyca i zabija cichym pięknem


resztki liści na gałęziach
drżą w zimnym wietrze
pada śnieg
pod śniegiem suche kwiaty
monotonny widok wirujących płatków
odliczających czas zimy
która nie jest życiem ani śmiercią
pobytem ani podróżą


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli