Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Stanisław Grochowiak
(ur. 24 stycznia 1934 w Lesznie, zm. 2 września 1976 w Warszawie) – polski poeta, dramatopisarz i publicysta.

Do roku 1953 mieszkał w Lesznie, potem zamieszkał we Wrocławiu. Tam pracował początkowo w "Tygodniku Katolickim". Do Warszawy przeniósł się w roku 1955 mieszkał na Stalowej 2 na Pradze Północ. Pracował najpierw w Instytucie Wydawniczym PAX, później w redakcjach "Za i przeciw", dwutygodnika "Współczesność", "Nowej Kultury", "Kultury", "Poezji" i "Miesięcznika Literackiego".

Należał do tzw. pokolenia "Współczesności", debiutował w 1951 roku wierszami Ave Maryja i Notuję Deszcz, publikując je w piśmie "W oczach młodych" (dodatku do "Słowa Powszechnego"). Pierwszy kompletny tom, Balladę rycerską, wydał w roku 1956 i był to jeden z najciekawszych debiutów po zakończeniu stalinizmu. Został dobrze przyjęty przez krytykę. Nieco wcześniej w tym samym 1956 roku wydał swoją pierwszą powieść, Plebanię z magnoliami. Z kolei jego debiut w roli dramatopisarza miał miejsce w 1961. Stanisław Grochowiak zaprzestał pisania prozy mając lat trzydzieści.

Zmarł z powodu powikłań choroby alkoholowej.


Do Pani


Lubię z blachy twego kubka

Pić herbatę gorzką, pani –

Lubię głaskać twego szczura,

Gdy się do mych nóg przyczołga –



Albo gadam z pogrzebaczem,

Albo łajam karbidówkę:

Ordynarna to jest dama,

Nie zdobiąca twego dworu.



A wszak piękne masz niechlujstwo

Z astronomią złych pająków,

Z ciemną kaźnią twej piwnicy,

Kędy boczki mrą na hakach.



O feudalna moja pani,

Chwalę sobie twe domostwo

Wieczny lennik na twych włosach,

Trwały wasal twego żebra..

Litość


Stanisław Grochowiak

Całować ranę — są raną twe wargi,

Jeśli od miecza, to ostrożnie ciętą...

Przestać całować, to jakby odjęto

Trafionej w usta biednych praw do skargi,

Biorę cię w skrzydła, choć chude te barki

Dawno przeżyły swe jedyne święto,

Nie wziąć cię w skrzydła, to jakby zdmuchnięto

Płomień ostatniej na świecie latarki...

Całować ranę — zakryć śmierć skrzydłami,

Bo śmierci szukasz niespokojną stopą,

Gdy wiatr północny twą grzywę rozwichrza...

Bądź, złota litość, nad wszystkimi nami,

Dla których rosa, a zwiastuje potop,

A potop bywa rzecz nie najstraszliwsza.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli