Julian Przyboś
Urodził się w Gwoźnicy pod Strzyżowem w rodzinie chłopskiej. Od 1912 uczył się w gimnazjum w Rzeszowie. Brał udział w walkach w 1918 oraz uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920.
W latach 1920–1923 studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Następnie pracował jako nauczyciel gminny w latach 1923–1925 w Sokalu, w latach 1925–1927 w Chrzanowie i w latach 1927–1939 w Cieszynie, gdzie uczył w Państwowym Gimnazjum im. A. Osuchowskiego, a później w Państwowym Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym.
W 1937 oraz w roku szkolnym 1938/1939 przebywał na studiach w Paryżu (otrzymał dwukrotnie płatny urlop od władz szkolnych). W latach międzywojennych współpracował z licznymi pismami, w których drukowane były jego manifesty m.in. w "Zwrotnicy" i "Linii"
|
Daleka, co noc bliższa Mój sen, jak z bromku srebra, wywołał cię z nocy. Pod pełnym, wypełniającym cały szafir księżycem pamięci spoczęłaś lekko jak tlen na moim oddechu i znikając
— o wschodzie kukułki podawały sobie echa, echo echu nachylało okolicę i powietrze było jasnym przywidzeniem twojej tutaj obecności —
i, znikając, ze stu nie wypełnionych twoim ciałem nocy wynurzyłaś się promiennie na fotografii naga jak dzień w dwu nocach. I narcyzy zakwitły koło domu wszędzie, od wspomnienia twoich stóp do słońca. |
Do Ciebie o mnie Zapatrzony, że samymi rzęsami zmiótłbym śnieg z twojej ścieżki, chwytam w zachwyt ruch twój — i gubię: Krokiem tak zalotnie lekkim, jakbyś wiodła ptaszka na promieniu, szłaś przede mną — przed sobą, przed wszystkim! Poderwany spod nóg przez wróble twój cień w krzewie się zazielenił, pojaśniał w drobne listki. I zniknęłaś — w swoim śpiewie. Zamilkliśmy. Ale odtąd zasłuchany, gdy pytam o mnie, od rośliny do słowa każdy pąk się wyraża kwieciście; kwiat rozkwita nagiej, ogromniej we wszechkwiat. (Gałąź wiśniowa przewinęła się do kwiatów od liści zwinniej, niż wiewiórka zdążyłaby się domyślić.) |













