Jarosław Iwaszkiewicz
– urodzony 20 lutego 1894 roku we wsi Kalnik na Kijowszczyźnie, zmarł 2 marca 1980 r. w Warszawie. Poeta, prozaik, dramatopisarz, tłumacz, dyplomata; w czasach PRL wielokrotnie poseł na Sejm. Studiował prawo na Uniwersytecie Kijowskim. Współtwórca grupy poetyckiej Skamander, współpracownik „Wiadomości Literackich”. Od 1922 r. mąż Anny z d. Lilpop, który to związek ułatwił mu karierę w okresie międzywojennym. Dzięki nawiązanym przed II wojną międzynarodowym kontaktom, ich dom w Podkowie Leśnej (Stawiska) podczas okupacji bez przeszkód pełnił rolę ośrodka życia artystycznego.
Twórczość prozatorska J. Iwaszkiewicza była silnie związana z przemianami współczesnej literatury; ewoluowała od baśniowo-poetyckiej powieści czerpiącej z tradycji modernistycznej, by od połowy lat trzydziestych XX wieku mienić się już pełną gamę stylów i konwencji literackich. Jego prozę cechuje refleksja i liryzm, intelektualny i moralny niepokój, estetyzm, kojarzenie przeciwieństw i bogactwo przeżyć wewnętrznych bohaterów, ukazana zmysłowość świata, niekiedy tragizm postaci i ich klęska w obliczu procesów społecznych i historycznych. Jako poeta J. Iwaszkiewicz również ulegał konwencjom, wszystkie niemal mody literackie XX wieku są w jego poezji widoczne, stąd niemożliwość jej jednoznacznego zaklasyfikowania i uznania za szczególnie oryginalną. Był jednym z założycieli grupy Skamander, jednak odstawał od pozostałych jej członków, różniły ich bowiem tradycje kulturowe, stąd w jego wierszach z czasów skamandryckich i późniejszych nacisk na intensywność przeżyć, urodę i zmysłowość rzeczywistości oraz wyraźny kult sztuki i estetyzm. Twórczośc dramatyczna J. Iwaszkiewicza wnika w psychikę bohatera, który jest zwykle postacią odheroizowaną, zaczerpniętą z literatury lub historii. W esejach i publicystyce J. Iwaszkiewicz zajmował się głównie muzyką, teatrem i literaturą. Pisał także wspomnienia z podróży, tłumaczył dzieła m.in. A. Rimbauda, A. Gide'a, W. Szekspira, L. Tołstoja, A. Czechowa, J.Ch. Andersena, S. Kierkegaarda.
| *** Za tysiąc lat wszystkie kopuły czas wyrówna i nikt nie będzie znał już naszych imion dzisiaj na gwiazdy patrząc i na fale oddech taimy przed świętym obrazem ale już w naszym oddechu się czai nicość wstrzymany oddech to tylko jest próba czasu gdy oddech w nas zaniknie wcale i kiedy z lasem i gwiazdami razem będziemy kroplą na skrzydłach cheruba śmierci wszystko czym żyjesz - a podobno pięknem żyjesz - tak mówią - nic nie będzie znaczyć okowy wieczności pękną więc póki jeszcze możesz na to patrzyć na szafirowe głębokości nieba to patrz ty próchno - i tylko tego ci trzeba *** Sam na sam trzeba gadać z nocą, Szeleścić ciemnym świerków gąszczem, Splątaną gałąź rozplątywać I szeptem odgadywać liście... Głęboko schylić się nad wodą, Rękami zróść się z wodorostem I drzew ramiona beznadziejne Dzielić i łączyć w plusku fali... I w splocie czarnych słów i roślin, W odbiciu gwiazd, w oprzędzie nocy Ujrzeć swe rysy w lustrze wody: Piękniejsze... zatarte... |
8
|













