|
ODCHODZĄCEDMU
Siadaj i pisz pamiętniki; nie dyktuj ich, bo Nie masz ich komu już dyktować. I na stojąco Przy pulpicie także ich nie pisz: nie będą to Wiersze Goethego. Nie używaj długopisu, weź raczej Staroświecką stalówkę w drewnianej obsadce I maczaj pilnie co kilka słów w kałamarzu.
Zasiądź w rozłożystym dębowym konfesjonale; Znaleźć takie można jeszcze po strychach Wiejskich kościołów. Są zakurzone i ciemne w środku, Spenetrowane przez grzechy wyznane szczerze, Albo przemilczane, albo skłamane, co zresztą nie jest Ważne. Z mrokiem można sobie poradzić: cudze grzechy Świecą jak próchno po nocy, rozświetlą ci duszę.
Pisz, co ci się nawinie pod pióro. Możesz koloryzować, Zmyślać nawet; zeszyt niech będzie w kratkę, Aby ci litery wychodziły równo. Tak jest, wyjdą ci litery. Tak jak wychodzi zapas wina poecie. Świat jest ogromny. I łóżko niech stoi w pobok konfesjonału; daleko Na odpoczywanie nie należy chodzić, również i na wieczne.
Berlin, 18.9.1982 r.
WIATRY BAGIENNE
Wyzwalanie się wiatrów bagiennych Jest w istocie swej dotąd nie Zbadane; panuje niezgodność nawet Co do tego, czy określenie: wiatry Bagienne oznacza przewiew, którego Substancją jest lotne bagno, czy też Przewiew, który dobywa się z Obszarów bagiennych, lecz bagnem Właściwie nie jest. Wiadomo jedynie, że Wiatry bagienne mają coś wspólnego Z rozpłomienieniem: w strefie ich Przewiewu najmniejsza iskra wywołuje Ogień, ogarniający nawet to, Co z substancją bagna nie ma związku. Pożary powszechne wybuchały dotąd Zawsze i tylko w przewiewie wiatrów Bagiennych, ale ogień nie Imał się bagien. Wyzwalając Wiatry, same radują się Trwałą wolnością.

|
OTWARTA KOŚĆ
Wiele otwarcia w człowieku: otwarta Dusza, otwarty umysł, otwarte serce. Odwiedzajcie mnie na odjezdnym, Jestem pełen dobrej woli, przychodźcie Mnie żegnać, zajrzyjcie do wnętrza Przez szparę umysłu, serca, duszy, Podglądajcie spiętrzenie dobroci i Nagromadzenie wyrozumienia. Jestem Duszą, umysłem, i sercem na odjezdnym. Ale wstyd wtargnął mi w kości aż Do szpiku, moje kości i moja twardość Są otwarte: na mój użytek i nie jest To odkryte. Nie odkryty jest Wstyd serca, umysłu i duszy na Odjezdnym, kiedy koleje żelazne i Samoloty goni szczekanie liści, Wycie trawy i płacz zboża. Kiedy Już odjadę, mówcie: był to Człowiek otarty o otwartych kościach, Zakrywał wstyd.
WIEDZA WTÓRA
Kiedy już dowiedziałem się O tym wszystkiego, wiem nagle, Że w tym właśnie tkwi Niewypowiedziane drugie Przeistacza pierwsze W narząd osłupienia.
Rozbrykały się moce W twardym azocie i tlenie: Bez twarzy.
WŁAŚCIWOŚCI MROKU
Mrok wynika Z gładzonego kamienia Apollinowego, Z domostwa ładu. Potoczysty jest I potoczystości swojej nie gubi. Zaciemnia, ale Nie oślepia; jest bezsilny i nie jątrzy: Ani aparatury oka z jego żółtą plamką, Ani żadnej innej aparatury nerwowej. Nie ma Miary, ponieważ nie tętni. Nie można go odepchnąć rękami, ponieważ Nie ma w nim nieba gwiaździstego. Nie Wyrzuca z wehikułu świata, obywa się Bez świata; i bez światła, swego Przeciwieństwa. Gdy światło się zapala, On wciska się w substancję, daje jej Miarę /sam bez miary/, staje się Światłu nieodzowny I wtedy budzi grozę. Samotny i osobny Grozy nie budzi i obce mu Apollinowe gnojowisko: wynika z gładzonego Kamienia, a to niewidoczny kamień.
|