Zbigniew Jankowski
urodził się w 1931 r. w Bydgoszczy. Studia polonistyczne ukończył w Katowicach. Po roku 1945 mieszkał na wsi oraz w wielu miastach, m. in. w Rybniku (1956 – 1965), gdzie był organizatorem i pierwszym prezesem Klubu Literackiego „Kontakty” oraz współorganizatorem corocznych Rybnickich Dni Literatury; w latach 1965 – 1971 mieszkał w Kołobrzegu, gdzie pracował w przedsiębiorstwie połowowym „Barka” i był twórcą „Redy”, pierwszej u nas grupy poetycko-plastycznej programowo związanej z morzem i szeroko rozumianą morskością.
Odbywał bałtyckie rejsy rybackie oraz rejsy oceaniczne (Atlantyk, Pacyfik). We Wrocławiu (1971 – 1975) był organizatorem i prezesem Dolnośląskiego Oddziału Stowarzyszenia Marynistów Polskich.
Od 1975 r. mieszka w Sopocie.
W latach 1979 – 2000 był aktywnie związany z Duszpasterstwem Akademickim, a potem z Duszpasterstwem Środowisk Twórczych w Gdańsku. Inicjator i jeden z głównych animatorów powstałego w 1979 r. przy Bazylice Św. Mikołaja w Gdańsku Akademickiego Kręgu Literackiego, przekształconego w okresie stanu wojennego w skupiający wielu pisarzy wybrzeża Krąg Literacki „Wiązania”.
Członek PEN Clubu, członek-założyciel SPP.
Jako poeta debiutował w 1956 r. Wydał m. in. następujące książki poetyckie:
Dotyk popiołu. Miniatury liryczne (1959), Wejście w las (1964), Rozmowa z ogniem (1965), Żar. Poemat (1966), Ciążenie morza (1970), Wysokie łowisko (1972), I gdyby wszystkie żagle (1973), Psałterz bałtycki. Wiersze wybrane i nowe (1974), Wiązanie tratwy (1976), Ostrzeżenie przed lądem (1977), Żywioł wszelki. Wiersze wybrane i nowe (1978), Kto żyje (1980), Zanurzenie. Modlitwy poetyckie (1980, 1981), Żegluga. Poemat (1983), Według Jonasza (1983), Poezje wybrane (Biblioteka Poetów LSW – 1985), Falochrony (1987), Pełne morze. Wybór wierszy (1987), Spokojnie, wodo (1991), Cztery twarze domu. Antologia rodzinna (1991) – razem z żoną Teresą Ferenc i córkami Anną Janko i Mileną Wieczorek, Port macierzysty (1995), Morze przybywa z daleka. Modlitwy i inne wiersze (1997), Powiedz, Rabbi (1999), Słowo ostatnie i wciąż pierwsze. Wiersze wybrane i nowe (2000), Wielkie tło. Wiersze nowe 1999 – 2001 (2001), Ciernie wody (2003), Odpływ. Sztuka ubywania (2005), Przypływ. Jednanie (2009), Biały delfin. Nowy wybór wierszy (2009), Zaraz przyjdzie (2011).
Ponadto opublikował kilka książek o profilu pamiętnikowo-refleksyjnym i eseistycznym: Szkice do oceanu (1981), Atlantyk, dnia... (1983), Pacyfik, dnia... (1993), Ucieczka ze statku. Nowe szkice do oceanu (1995), Posłańcy żywiołu (2001).
Autor uprawia też krytykę literacką. W 1977 r. wydał antologię wierszy i wypowiedzi współczesnych poetów polskich Morze u poetów.
Utwory Zbigniewa Jankowskiego ukazały się w kilkudziesięciu antologiach i innych publikacjach zbiorowych w kraju i zagranicą (w Niemczech, Szwecji, Rosji, Rumunii, Grecji, Anglii, Czechosłowacji...).
Poeta jest laureatem wielu nagród literackich, m. in. honorowej nagrody „Gdańska Książka Roku 1978”, nagrody dwudziestolecia Czerwonej Róży (Koga Gdańska), nagród poetyckich im. Mikołaja Sępa Szarzyńskiego, im. Św. Brata Alberta, im. Włodzimierza Pietrzaka, im. Klemensa Janickiego, marynistycznej nagrody im. Marcina Borzymowskiego (dwukrotnie), szczecińskiej nagrody Wydawnictwa Glob „Złoty Delfin”, Złotej Lampki Górniczej (z ok. 25-lecia Rybnickich Dni Literatury) oraz wielu nagród wojewódzkich: m. in.: Media Książce (za najlepszą książkę kwartału „Powiedz, Rabbi”), nagrody literackiej wojewody pomorskiego, nagród literackich prezydentów Gdańska i Sopotu oraz literackiej nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki. Za swoją działalność społeczną i literacką w latach 1979 – 2000 otrzymał Medal Wojewody Pomorskiego Sint Sua Praemia Laudi, medale 70-lecia Gdyni, 100-lecia Sopotu oraz Medal Solidarności (z ok. 25-lecia Porozumień Sierpniowych).
Więcej o Zbigniewie Jankowskim: http://www.old.wbpg.org.pl/slowniklista.php?pisarz=35
| *** Przychodził nakładał mi twarze: rozlazłe, ciasne, za gorące, twarze jednostronnie sparaliżowane albo takie, w których każdy mięsień szamocąca się rybka. Przychodził, wciskał mi oczy z amputowaną perspektywą, oczy lisie – krwawiące wokół głowy. *** Przepiłuje ci nerwy: nerw miłości do żony, córek, nerw płaczu i szczęścia. Odcięty od siebie, pójdziesz luźno, sam oddech, samo zapomnienie. Naznaczą cię kpiną, śmiechem, a ty – z rozwianym obłokiem na szyi. Ty, który tak się bałeś, poparzony od krzyku. *** Mamo, deszcz pada i wariaci tupią w kałużach, po ścianach się wdrapują zębami. Jednak oszalałem. Twoją przepowiednią, związaną w pęczek, o stół walę jak wigilijnym karpiem. To ja – najlepszy z rodzeństwa. Nie zdradzałem żony, nie biłem ojca, polnej myszy nie wdepnąłem w chrust. Teraz się tyle nagromadziło w pięściach. |
Dłonie
|















