Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Marcin Świetlicki

- urodzony 24 grudnia 1961 roku w Lublinie. Poeta, autor kryminałów, wokalista. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim (z którego został usunięty za bojkot zajęć w Studium Wojskowym). Mieszka w Krakowie.

Artystyczna poza outsidera, buntownika i emigranta ze sfery oficjalnej kultury, jaką przyjął M. Świetlicki, uczyniła z niego poetę niemal kultowego, pupila zarówno krytyków, jak i młodych czytelników zwykle utożsamiających się z postawą kontestatorską. Jednak wbrew twierdzeniom samego poety, jego utwory pełnią społeczną misję, krytykując polską obyczajowość, ukazując fałsz naszej rodzimej rzeczywistości, obnażając pustkę i intelektualną jałowość współczesnego człowieka. Mimo programowej obojętności i szorstkości oraz umiejętnie granemu zniechęceniu i niezakorzenieniu, M. Świetlicki jest czujnym i niezwykle wrażliwym obserwatorem otaczającego świata, odważnym, niepoprawnym politycznie jego krytykiem, czułym ironistą, poetą zdarzeń banalnych i jednocześnie metafizycznym, dla którego wartości etyczne są równie ważne jak stany ducha, co czyni z niego suwerenną, prawdziwie wielką indywidualność polskiej literatury.

 

Jechać

Pięknie Pan Adam Zagajewski powraca do Miasta.
Opiewać piękno. Władysław Majcherek
obraca się. A Miasto jest pojemne bardzo.
Wkrótce przyjadą Wszyscy.

Wszystko, ma się rozumieć, wszystko jak należy.
Wszystko koliście. Są Groby Królewskie,
Noblistki i Nobliści. Więc po to poezja -
pisarz-rezydent i creative writing.

Pięknie Pan Adam Zagajewski potężnieje, pięknie,
w lusterku auta autor. A____________________

skoro się powiedziało)


Wstęp do nocy

cienie na dnie pełgają
- szare, więc jaśniejsze
od dna, co jest ciemne
ostatecznie, resztki
ogniska, moment gdy mężczyźni
zostają, by zagasić, kobiety odeszły,
nie patrzą, syczy, rusza się
bezwiednie po dnie, we dnie
i w nocy, oto ostatnie wierzgnięcie,
które zastygło, powstrzymane światło


Biedni i odrzuceni (Alchemia)

Biedni i odrzuceni, nie udało się,
niezłapani. Byliby się chętnie
objęli, lecz są jeszcze trzeźwi,
a więc pedalstwem brzydzą się.

Wchodzę z nocy i nic mnie nie wiąże.
O, już mnie zobaczyli, już napięli się.
Za chwilę będę umoczony, za chwilę wyrażą
swoją niechęć, na razie uśmiechają się.

Wchodzę z nocy i siadam, zaraz będą sączyć,
mówić mi, że zdradziłem (och, gdybym miał co
zdradzać!)

Wyjdę w noc i przez chwilę będzie gonił za mną
ich rechocik, a potem (och, gdyby tak mogło
być jakieś potem!)


Druga komunia

Miała się bawić. Nabawiła się
groźnej choroby. Więc wyjadła wszystkie
czarne ciasteczka z pudełeczka.

Na krawężniku. W wielkim słońcu.
Wszystko rzucało cienie. Najadła się cienia.
A miała się bawić. I miała wyjechać
w słońce jeszcze większe.

Miała się bawić. A jedynie jest
zbawiona.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli