"Nachodzą mnie obrazy, które mam ochotę przekazać w formie poezji. Stanowi to pewnego rodzaju terapię w walce z chorobą" - wyznaje Sylwia Szabelska, cierpiąca od dziecka na postępujący rdzeniowy zanik mięśni.
Jeszcze nie tak dawno w jej życiu nie działo się nic szczególnego. Każdy dzień do złudzenia przypominał minione. Obecnie swe "obrazy" maluje słowem, pisząc ujmujące wiersze. Czego pragnie? Spotykać ludzi, którzy staną się dla niej inspiracją, ale przede wszystkim... akceptacji. Niepełnosprawność ogranicza fizycznie, ale z pewnością nie pozbawia twórczej wrażliwości.
| Człowiek Idąc ulicą wmieszana w szary tłum spotkałam człowieka skromnego Biło od niego światło tak jasne Blask raził w oczy zawistnych ludzi Pośród natury Zagłębić myśli w leśnej ciszy Wyostrzyć zmysły choć na chwilę Obcować z naturą Przypomnieć sobie że jesteśmy jej częścią Kto wie? Może usłyszymy bicie serca Matki Ziemi? Wątpliwość Są chwile gdy wszystko wydaje się koszmarnym snem na jawie Wątpliwość jak mgła powieki przesłania W zatraceniu prawda staje się złudzeniem Miłość chemiczną reakcją Nauka zgłębioną dotąd pomyłką Bóg i wiara wymyśloną bajką Nadzieja głupich matką... Są chwile gdy Świat staję się obcym domem
CichoSiła Natłok myśli w głowie pytań bez odpowiedzi wiedzie mnie na szczyt Wzgórza Spokojnie Bezpiecznie Tylko ja i Stwórca
Jest jeszcze ktoś Siła zbłąkanych dusz Obecność tak wyczuwalna koi mój ból Już nie jestem sama Jutro Nie wywyższaj się ponad szczyty gór Możesz nie dostrzec tego co najważniejsze tutaj na dole Nie szydź z małego człowieka Może cię zaskoczyć skrywaną wielkością Nie mów jak jesteś wspaniały Pycha cię zgubi Nie bądź pewny jutra |
W pośpiechu Biegnie mrówka po chodniku Śpieszy się Ucieka Na Czarnym lądzie wędrują słonie w poszukiwaniu nowej przestrzeni W tłumie ginę w popłochu myśli Czego szukam? Dokąd podążam? Wszyscy mkną przed siebie... Dokąd? Stare drzewo Stare drzewo w głębi lasu żyje Nikomu nie zawadza Nie skarży się na swój los Domem jest dla Mniejszych Braci Schronieniem przed deszczem Tulę się do jego pnia Czuję siłę boskiej energii Chcę usłyszeć legendę Może opowie dziś historię Świata złego? Lecz z oddali ludzie idą w ręku siekierę i piłę trzymający Zetną stare drzewo które nic już nie opowie Nie zdąży... Ludzie idą! Powiedz Gdy zabiorę radość Powiedz Gdy zranię serce Powiedz Gdy oskarżę niesprawiedliwie Powiedz Gdy kochać przestanę Chociaż Ty nie przestawaj Na przekór Mówią mi Nie wznoś rąk ku Gwiazdom Są za daleko Nigdy ich nie dosięgniesz Odpowiadam Gwiazdy czasem spadają Świecą przenikającym blaskiem Nietrudno je dostrzec A może świecą tak jasno Że blask ich nas oślepia? Ziemia Matka nasza w ramionach grawitacji tuli do serca Słońce sprzymierzeniec i wróg Dziś nadaje sens życiu Jutro zgładzi bezlitośnie Ludzie Dzieci Gwiazd które w chwili swej Śmierci przekazują nam Życie Wszechświat Niekończąca się Opowieść |













