poniedziałek, 16 maja 2011 15:51
Najnowsze wiersze Romana Śliwonika
Najnowsze wiersze Romana Śliwonika
|
Pamięci Jana Pawła I I
Głęboki i rozległy kosmos A tajemnica spalająca planety I nas udaje że lubi pobożną zwyczajność Tymczasem obdarza niektórych mądrością która pomaga zrozumieć Że zanim zostanie się świętym
Trzeba umieć zostać człowiekiem
W chorobie
Pytają czy widziałeś w tym roku zieleń tak przyniosła mi bukiet żona ale czy widziałeś żyjącą zieleń opisują kolor trawy krzewów i zalążków liści
czy widziałeś sam czy byłeś na świecie widziałem przez okno zapytałem czy była już jesień zieleń za oknem była jakby owiana czernią
* * *
Dziwią się że mówię o braku powietrza ocalającego jak cud
a dla mnie wszystko jest ostre jak piasek pustyni na której żyję toteż wszystko jest z piasku miłość przyjaźń książki teatry wystarczy czegoś chcieć i to osypuje się
żeby na chwilę oszukać siebie piszę wilgotny wiersz jest tylko dla mnie do zapomnienia
Wzorzec
Oblepiony błotem stuleci śmiechem błaznów smrodem kurtyzan i dziwek pozostawionych na deszczu Śniegu mrozie obelgami że to poeta dworski niosę swoją biedę do stajni gdzie mieszkam gdzie wolę mieszkać z dala od dworaków kabotynów i grafomanów czasem godzę się na napisanie fraszki wierszyk na pochwałę możnych poeta dworski wracam do stajni zdrapuję z siebie gówno świata
Ocalam poezję czasem widać to w czystej liryce czasem czasem plamy rosną nowe nowe poezję ktoś wymyślił nie dla oczyszczenia ale dla grzechu
|
Las
Zawsze o późnym zmierzchu nocą pamięć lub coś w nas jest niewiadome lub to o czym wiedzieć nie chcemy lub jeszcze nie umiemy
zawsze właśnie nocą rzeczy chroniące się przed światłem ukazują sprawy ukryte zaczyna się film pierwszym obrazem widzianym z góry jest mały chłopiec stojący przy oknie patrzy jak za szybą zachodzi za lasem wielkie czerwone słońce i tak jest zawsze później zaczyna widnieć prawie wszystko zaczyna się od kobiet dziewczynka leżąca na dywanie szeroko rozłożona jak kobieta pierwsza i nie do końca wyjaśniona tajemnica ale ważna Bo wyświetla je moje dorosłe życie a dopiero później są konie które kocham moje wieczne pomyłki i winy konie różnie hodowane od karych do płowych i siwych konie mego życia kobiety aż zostaje kobieta jedna i siwy koń
Niech zdychają poeci
Stoi poeta w polu otwartym przewiewa go słoneczność nie wiadomo czy poeta się rozwija Czy dojrzewa czy czeka
pisze wiersz poeci bywają różni geniusze rodzą się na salonach inni gdziekolwiek To poznaje się po pisaniu
poeta stoi sztywny Czujny czy nadleci słowik sowa czy niwelująca wszystko ciemnym wrzaskiem wrona
poeta odziany licho lub z przepychem czasem trzepoczą na nim strzępy z tego poety nic nie będzie ubóstwo nie uczy tylko z latami mędrkuje dużo takich źle ubranych stoi na polu komunizm ich karmił kapitalizm grzebie to widać po czarnym prostokącie
Ciemny dół pomieści wielu jeśli jest ich za dużo niech zdychają zamiast straszyć na polach dusze wrażliwe

|
Komentowanie tego artykułu jest zamknięte