Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Wiersze Stanisława Esden - Tempskiego






 

Filip Wrocławski

 











PASTWISKA OTOCZONE DRUTEM



Moje skarpetki
i twój biustonosz
wiszą na krześle  przed toaletką
gdzie co rano czeszesz włosy

Potem zatrzaskujesz drzwi
samochodu
i nie dopijesz kawy

zawsze to głęboko przeżywasz
gdy niesprawny jest twój pc
modlisz się wtedy
przed naciśnięciem klawisza
wołasz – “my gosz”
a twój Bóg
nie słyszy

Nasze szlafroki
wiszą na drzwiach sypialni
obojętne i pełne potu
jak kochankowie

którzy nie mają siły
zrobić to
jeszcze raz

Wieczorem będziesz dzwonić z końca świata
on jest zmienny
zależny od tego  - gdzie jest nam daleko
ta zatrważająca różnica czasu
każe ci zaklęcia  liczyć na minuty

nigdy nie mogę zdążyć na twe  śniadanie
śpię wtedy albo jestem w drodze

w końcu porzucasz
swoje nieistnienie jak  brudną bieliznę
wsuwasz się w łóżko
w moją hierarchię godzin

królewski powiat Berkshire
skąd niedaleko do Stonehenge
jest ospały i niemy

pastwiska otoczone drutem
są pełne błota i zimowego wiatru
nawet konie
wolą stać w stajni

powiedz mi
dlaczego jesteśmy tacy łakomi ?


TEN HERKULES  I DWÓCH INNYCH POLAKÓW .

Ujrzałem ich rano
jak wozem z drabinami na dachu
jechali burzyć spalony dom murzyna

wszyscy byli dobrej myśli
i wszyscy spod Zamościa
(jeden już  nie żyje
ale może to są po prostu mity)
pili piwo i nieśli w kawałkach
dom precyzyjnie rozłożony płomieniem
rzucali zwęglone konstrukty
do kontenera  na ulicy
“Za nic nie wróciliby do tamtego gnoju”
bo tutaj
nawet gdyby ich ktoś podsłuchaj
niczego nie usłyszy
niczego nie zrozumie
byli wolni  od lęku
jaki niosą znaczenia

za jednym  z nich  
po ulicy
ciągnęło się długie  skrzydło
drzwi
nadpalone pożarem
drugie skrzydło czekało  oparte o ścianę
i za chwilę wzleciało w górę
celnie rzucone do kontenera

Ten drugi  
muskularny jak Herakles
(raptus żarłok opój i dziwkarz)
wytrwale wyciągał ze ściany
popalone elektryczne druty
zasapany jakby walczył z hydrą lernejską
trzeci sumiennie lał wodę
jakby połączyły się nurty rzek
Alfejos i Penejos
bo przecież  trzeba było oczyścić
tę stajnię Augiasza

Martwili się czy uda im się wygrzebać
wszystkie węgle przed wieczorem
i czy wszystkie zmieszczą się w kontenerze

Lecz przecież zdążyli!
Tak tak – zdążyli!
i to była owa dwunasta praca
o której tak często się zapomina
że dokonana została
przez  tego Herkulesa
i dwóch innych Polaków
w Colchis
(po polsku Kolchida)
w amerykańskim stanie Ohio

CYFROWA WRÓŻKA


codziennie ją widuję

na wielkim tele-bimie
to ona woła
i ja jej słucham
moja digitalno –obrazkowa
narzeczona
nie muszę myśleć
ani przewidywać
policzono mnie, zważono
i rozdzielono
na statystyczne krzyże
jądra mi brzmieją
krzykliwe są
me monitory
przy oknie mnie trzyma
srogie podglądactwo świata
pożar ludnej ulicy
mnie zachwyca
wzwody cienkich domów
w lazur nieba bodą
jak w dzieciństwie
przez dziurkę od klucza
jęki rozkoszy słyszę
cyfrowa wróżka
przyszłość mą plecie
lecz dzisiaj w websieci
szamoczę się
jak ryba



KUNDEL

O jakoś ty piękna
przyjaciółko moja
o jakoś ty piękna

szczepki twoje
jako owoce drzewa granatowego
szyja twoja wdzięczna
do piersi lubych
się czulę.
miłe twe podogonie
srogie budzą pożądania

idę twym śladem
całe me psie życie
sikam i obwąchuję snadnie

mojej żądzy linie
coraz ściślejsze
kręgi liczą

śnię na jawie prawie
wyszczekując tę chwilę
gdy na twój zad
spadnę

o! twój krok sarni

ja pies Nerona
ja stróż faraonów! –
mój głos jest dzwonem
gdy z pyskiem w górę zastygam
w pełni wielebnej
poważnej i srebrnej

ja kundel przy waszym stole
waham się jeszcze się nużę
lecz gdy skoczę wreszcie
na nic wam
wasze kłamliwe
welinowe szaliki
wasze złocone
sakwojaże



CHICAGOWSKA PIOSENKA.

ganiałem za forsą
w trampkach po śniegu
dłonie mam czerwone
jak róże
jakże tak mogłem
móc

lodowe ulice Chicago
tawerny otwarte do drugiej
beczący przy piwie bum
kto myślał że on tak będzie mógł

Kanada – tam dopiero jest zimno
każdy chce miłość inną
stukot kieliszków – senność umysłu
Kanada tam dopiero jest zimno


otwarły się powietrza
ziemia cała na przestrzał
ludziki w lodowej skorupie
nie wiem czy jeszcze
biec umiem

ale nie nie nie

szmal w głowie liczę
wycieram piasek z oczu
i cóż

ganiam za forsą
w trampkach po śniegu
dłonie czerwone mam
jak róże
w płucach kolczasty drut
jutro znów będę mógł
mógł
i mógł


 

Komentowanie tego artykułu jest zamknięte

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli