Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki


Kraków Czesława Miłosza



Rozmowa z Ewą Zamorską-Przyłuską, autorką książki Przewodnik literacki po Krakowie i województwie małopolskim (WAM 2010)


W swojej książce wymienia Pani prawie tysiąc nazwisk literatów związanych z Krakowem i Małopolską. Czesław Miłosz zajmuje tu szczególne miejsce, jest chyba – obok Stanisława Lema – najczęściej wymienianym pisarzem. Czy to było świadome działanie, czy po prostu – pisząc o literackim Krakowie – nie sposób pominąć osoby Miłosza, który mieszkał tu zaledwie 10 lat?


Moje decyzje o włączeniu autora lub miejsca do przewodnika miały często swoje „twarde” przyczyny – należy do nich przede wszystkim ranga osoby lub punktu na mapie. Ale decyzje miały i swoje podteksty, oparte na niuansach i osobistych upodobaniach. Czesław Miłosz zawdzięcza swą wielowątkową obecność w książce nie tylko niekwestionowanej pozycji w świecie literatury, ale – może nawet w większym stopniu – temu, że jest dla mnie kimś wciąż intrygującym, kimś, kto nie daje mi spokoju i kogo w różnych okresach życia muszę odkrywać na nowo, choćby w małych cząstkach. Miara czasu – czy jest to ledwie dekada, czy całe życie – nie ma tu żadnego znaczenia. Gra toczy się w innej skali – w skali intensywności.


Miłosz mieszkał w Krakowie już w roku 1945.


Tak, ale warto może najpierw wspomnieć o jego wcześniejszych spotkaniach z Krakowem. Gdy zobaczył nasze miasto przed wojną, wydało mu się urokliwe. W roku 1941, gdy przyjechał tu z Jerzym Andrzejewskim ze zrujnowanej Warszawy i odwiedził kawiarnię w architektonicznie doskonałym, nowoczesnym Domu Plastyków przy Łobzowskiej 3 Adolfa Szyszko-Bohusza, skojarzyło mu się ono z Paryżem…


Na początku roku 1945 poeta przybył do Krakowa wyzwolonego właśnie przez Armię Czerwoną i wprowadził się z żoną Janiną do Domu Literatów przy Krupniczej 22, skąd wkrótce przeniósł się na ulicę św. Tomasza 26, do dużego, zapluskwionego mieszkania, które zajął wspólnie z Tadeuszem i Zofią Brezami. Lokum przydzielił mu oficer polityczny Wojska Polskiego Adam Ważyk, który wówczas, jako człowiek „z Lublina”, miał pod Wawelem ogromne możliwości. Miłosz mieszkał w Krakowie niecały rok, będąc świadkiem nie tylko nowych porządków, ale też nędzy i cierpienia ludzi, których widywał np. w okolicach dworca kolejowego.


Chcąc poznać miejsca związane z nim w tym czasie, trzeba powędrować do dawnej siedziby „Filmu Polskiego” przy ulicy Lea 5 (dziś kino Mikro), gdzie z Jerzym Andrzejewskim pisał scenariusz do Robinsona Warszawskiego. W Zniewolonym umyśle (1953) można odnaleźć wstrząsający opis widoku z okna na dziedziniec Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa, w którym więziono żołnierzy armii podziemnej.

Przy ulicy Wielopole 1 mieści się redakcja „Dziennika Polskiego”, w którym Miłosz publikował felietony podpisywane „czmił”. Z czasów wileńskich znał dobrze Jerzego Putramenta, naczelnego gazety. Drukował także w „Twórczości” i „Odrodzeniu”, których redakcje ulokowały się w 1945 roku w „Feniksie” przy Basztowej 15, a także w „Przekroju”, mającym wtedy siedzibę przy ulicach Wielopole 1 i Starowiślnej 4. Jak napisał we wspomnieniu poświęconemu Kazimierzowi Wyce – redaktorowi naczelnemu „Twórczości”, a przy tym profesorowi UJ i działaczowi ZLP – „przyjaźń z nim osładzała mi Kraków, gdzie się znalazłem jak wielu innych [...]. Gdyby nie wyjazd na placówkę zagraniczną, zostałbym pewnie przy ulicy św. Tomasza, pomiędzy Wyką i Jerzym Turowiczem, któremu w 1945 zostawiłem korekty mego tomu Ocalenie. Mieć takich przyjaciół, jak teraz myślę, to dostateczny powód, by zakorzenić się w Krakowie, choć jak zachowałbym się w okresie stalinowskim, nie ośmielam się wyrokować” (2000).


W grudniu Miłosz wyjechał jako dyplomata do Nowego Jorku, by potem, od roku 1951 w roli emigranta, pożegnać Polskę na długo. W 1959 zmarł w Krakowie jego ojciec, Aleksander, pochowany na cmentarzu Rakowickim (kwatera LXIII, rząd 11, miejsce 18). Dopiero w czerwcu 1981 witano poetę, m.in. znów w Krakowie, jako laureata Nagrody Nobla.

Powroty do Krakowa od końca lat 80. to osobny temat…


Czy nasze miasto często gościło w pisarstwie noblisty? Jaki obraz Krakowa wyłania się z jego twórczości?


Kraków na pewno nie należał do najpierwszych tematów Miłosza, choć odgrywa ważną rolę np. w Traktacie poetyckim (1957), utożsamiony z kulturą młodopolską. Nie można także przeoczyć obrazu z Powrotu do Krakowa w roku 1880 (1984), poświęconego mało dziś znanemu Julianowi Klaczce, wilnianinowi osiadłemu w Krakowie. Miłosz pisze tam o „miasteczku w kotlinie pod wzgórzem katedry / Z grobami królów”. W innym utworze (W Krakowie, 2001) czytamy: „Na granicy świata i zaświatów, w Krakowie. / Tup tup po wytartych flizach kościołów, / Pokolenie za pokoleniem. Tutaj coś zrozumiałem / Z obyczaju moich sióstr i braci”. Kraków nie fascynuje Miłosza jako miejski organizm czy struktura urbanistyczna. Być może bywał dla niego raczej pretekstem, a nie celem poetyckich wypraw, które wykraczały daleko poza granice miast... Ale, jak napisała po jego śmierci Ewa Bieńkowska: „Tak się stało, że Kraków okazał się miejscem ostatnich rachunków sumienia i ostatnich dziękczynień Miłosza”. I to jest miarą owej intensywności, o której powiedziałam na początku naszej rozmowy.


Co zatem mogło skłonić poetę do wyboru właśnie tego miasta, gdy w 1993 roku postanowił wrócić do Polski?


W wywiadzie udzielonym Bronisławowi Majowi w tymże roku 1993, a więc gdy jeszcze mieszkał w Berkeley, Miłosz mówi o tym jednoznacznie: „Bardzo lubię Kraków. Kraków podoba mi się, bo jest to prawdziwe miasto uniwersyteckie, ale takiego rozmiaru, który jest jeszcze ludzki. A poza tym: ja ostatecznie wyrosłem w Wilnie i pod wieloma względami Kraków przypomina mi moje uniwersyteckie Wilno. To chodzenie co dzień kilkoma tymi samymi ulicami ma swój wdzięk. No i w obrębie tych kilku ulic mnóstwo rzeczy się dzieje. To jest bardzo ważne, widać to zwłaszcza w porównaniu z miastami, gdzie na obszarze dziesiątków mil nic się nie dzieje – w muzyce, poezji, literaturze, nauce, żadnych wydarzeń kulturalnych… […] Poza tym: piękno waszego miasta też wiele znaczy. Stare kamienie, architektura…”. Miłosz podkreślał wtedy, że jego stosunki z Krakowem mają właśnie duchowy charakter – zresztą widzimy w tym fragmencie, że fizyczna „substancja” miasta pojawiła się u niego dopiero na drugim miejscu, po opisie jego „funkcji”. Już w 1989 roku, gdy przybył odebrać doktorat honoris causa UJ, miał prosić o znalezienie mu lokum (koniecznie w obrębie Plant), bo może wkrótce osiądzie w Krakowie – mieście, które uważał za najbardziej atrakcyjne. I ostatecznie zamieszkał wraz z żoną Carol blisko Plant, tyle że na zewnątrz ich pierścienia. Było to ulubione miejsce jego przechadzek.


Wspomniała Pani o kilku miejscach, z którymi związany był Miłosz – o kamienicy przy ul. św. Tomasza, lokalu przy Krupniczej czy mieszkaniu przy Bogusławskiego... Czy któreś z miejsc w Krakowie upodobał sobie szczególnie, na którymś odcisnął swe piętno?


W moim odczuciu jest to mieszkanie przy Bogusławskiego 6, na pierwszym piętrze. Jeszcze w latach 90. przyjeżdżał tu wiosną, by jesienią wracać do Kalifornii, ale jako dziewięćdziesięciolatek pozostał już na stałe. I w tym mieszkaniu zmarł 14 sierpnia 2004 roku. Niedawno przeczytałam rozmowy z Agnieszką Kosińską, która sekretarzowała poecie od roku 1996 aż do jego śmierci. W swoich wspomnieniach wypełnia przestrzeń tego mieszkania niezwykle subtelną, skromną, a przy tym pełną realizmu, wyrazistości i temperamentu opowieścią o Miłoszu. Czytelnikom znana jest również barwna relacja Jerzego Illga, który przygotowywał mieszkanie na przyjazd małżonków… Ale świadectwo Kosińskiej o tym, jak Miłosz zapisywał to miejsce swoją obecnością, wydaje mi się szczególnie przejmujące.


Kraków Miłosza to nie tylko miejsca, to przede wszystkim ludzie – pisarze, z którymi był związany, oraz wydawnictwa, na łamach których publikował swoje wiersze. Czy mogłaby Pani opowiedzieć o tej stronie życia Miłosza w Krakowie?


Powszechnie wiadomo, że poeta pozostawał w przyjacielskich stosunkach ze środowiskiem „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego” – Jerzy Turowicz należał do jego najważniejszych przyjaciół. Do najbliższego mu grona należeli m.in.: Wisława Szymborska, prof. Teresa Walas i prof. Aleksander Fiut oraz Marek Skwarnicki czy nieżyjący prof. Jan Błoński, u którego bywał na Klinach. Wydawcą ogromnej większości pism noblisty jest Wydawnictwo Znak, które z Wydawnictwem Literackim współedytuje Dzieła zebrane. W roku 1992 w Bibliotece „NaGłosu” ukazał się mały tomik przekładów Haiku. Utwory Miłosza publikowała w Krakowie również „Dekada Literacka”.

W ostatnim okresie życia o zdrowie poety dbał prof. Andrzej Szczeklik. I na tym poprzestanę, chcąc zachować dystans od spraw „żywych ludzi” i pozostać bliżej „kamieni” – czuję się bowiem przede wszystkim przewodnikiem literackim po mieście…


I na koniec szczególne miejsce – Skałka. Tu 27 sierpnia 2004 roku Czesław Miłosz został pochowany. Czy odwiedzał za życia to miejsce?


Tak, Miłosz był na Skałce z Jerzym Andrzejewskim latem 1941 roku po odwiedzeniu w Krzeszowicach Kazimierza Wyki. Niezwykła historia, bardzo znacząca i złożona. Opowiada o tym Andrzejewski (nie wymieniając nazwiska wyklętego w PRL przyjaciela) w przedmowie do Lorda Jima Josepha Conrada, gdyż decyzję o emigracji wielkiego prozaika, nota benejednego z krakowskich bohaterów Traktatu poetyckiego, skojarzył ze swoim i Miłosza impulsem, pod wpływem którego „poczęli się ze Skałki w milczeniu wycofywać, zrazu powoli, nieomal na palcach, później w miarę oddalania się coraz bardziej przyspieszonymi krokami”… Tekst Andrzejewskiego jest na tyle interesujący i ważny, że nie chciałabym go tutaj streszczać – to z pewnością doprowadziłoby do strywializowania jego znaczeń. I choć przytaczam w przewodniku fragmenty, zachęcam do sięgnięcia po wydanie Lorda Jima z 1956 roku, by mogli Państwo odczytać ten epizod w jego naturalnym kontekście.


Rozmawiała Barbara Fijał
Wywiad pochodzi z Karnetu nr 3/2011

 

 

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli