Esej
ks. Stefan Ewertowski
PRZEBÓSTWIONE PRZESTRZENIE MUZYCZNE
OLIVIERA MESSIAENA
Wypowiedzieć niewypowiadalne, odczytać symboliczne znaczenie ptasiego śpiewu! Dokonać niemożliwego! Wydaje się to niemożliwe, bo z wiary pozostały rzekomo tylko puste formy, puzzle, które bez sensu jest składać. Ostateczny obraz, jaki może się wyłonić jest nieciekawy, zdaje się sugerować niejeden trend współczesnej sztuki. Jednak jest jeszcze inne świadectwo oraz wiara w muzykę, o której Victor Hugo pisał: „że wyraża wszystko co nie może być wypowiedziane, ale o czym nie można milczeć”. Tego niemożliwego zdołał dokonać klasyk XX wiecznej muzyki Olivier Messiaen.
Jak tego dokonał muzyką? Jaka to wizja świata, zbudowana z dźwięków, które „imitują” kamienie ołtarza? Wystarczy posłuchać, aby pojawiły się silne i potężne akordy, mocne, jak filary gotyckiego kościoła. Oryginalny system melodyczno-harmoniczny, unosi wzrok ku przestrzennym transeptom, gdzie krążą szepty modlitw oraz wezwań przebiegając nawy prześwietlone rozetami barwnych witraży. Giną w przestrzeni, która w naturalnych rytmach nieustannie żyje. Autentyczna modlitwa najczęściej jest spontaniczna, jak muzyczne improwizacje Messiaena. Ta muzyka mająca źródło w mistycznych przeżyciach, tworzy duchowy„Kościół”.
Kompozytor urodził się w 1908 r. w Avignonie nad Rodanem. Od 1919 r studiował organy i kompozycję, następnie pracował w Paryżu jako profesor analizy i estetyki muzycznej w paryskim Konserwatorium. Był organistą w kościele św. Trójcy. Zmarł w Paryżu w 1992 r. Messiaen pozostawił ogromny i zróżnicowany dorobek kompozytorski: muzyka organowa, symfonie na orkiestrę i fortepian. Komponował na ksylofon, klarnety, instrumenty blaszane i perkusję. Eksperymentował i tworzył utwory wokalno-instrumentalne. Pisał muzykę chóralno- instrumentalną. Pozostawił medytacyjne cykle o św. Trójcy, o Najświętszym Sakramencie - O sacrum convivium (1937). Obok prac teoretycznych na temat harmonii, o języku muzycznym, o zasadach rytmu, napisał też jedną operę, jako misterium sceniczne ku czci św. Franciszka z Asyżu (1975 -83). Dorobek artystyczny oraz teoretyczny wyznaczył mu miejsce wśród najwybitniejszych kompozytorów XX wieku.
Wzór sakralnej architektury, począwszy od papieskiej siedziby w Prowansji gdzie spędził dziecięce lata, poprzez konstrukcję trzy-nawowego kościoła w Chartres, z wieńcem kaplic, wspaniałymi dziełami gotyckiej plastyki, będzie dla kompozytora wzorem tradycji, stałości i piękna. Nie można zapomnieć o jednej z największych świątyń Francji, katedry Notre Dame w Paryżu, arcydziele wczesnego gotyku, która również będzie dla muzycznej wyobraźni kompozytora niewyczerpaną inspiracją.
Zewnętrzna forma prowadzi do wewnątrz, gdzie przechowywana jest prawda powstania z martwych Chrystusa i ukazanie się Marii Magdalenie – Live du Saint Sacrament Nos. 11-18. Plastyczna scena z Ewangelii jest kanwą chromatycznej kompozycji, oraz narastającego napięcia, które kończy się rozpoznaniem oraz posłaniem: „Jezus rzekł do niej: >>Mario!<<. A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: >>Rabbuni<<, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: >>Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”<<. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: >>Widziałam Pana i to mi powiedział<<”( J 20, 11 – 18). Kto nigdy nie próbował powiedzieć braciom „Widziałem Pana”, nie zrozumie ani Marii Magdaleny, ani tego co stara się przekazać Mesiaen w religijnych utworach. Przecież zmartwychwstanie, tak jak przeistoczenie jest wydarzeniem, misterium, o którym nieustannie śpiewają ptaki – chis-it! One właśnie wówczas tam były, w ogrodzie przy skale grobu, wśród jeżyny. W muzyce są symbolem, uniesienia, oddalenia się - Wniebowstąpienia. Należy też uwzględnić fakt, że w kulturze ludów irańskich ptaki, o czym pisał Awicenna są symbolem dusz, które zostały uwikłane w materialny byt, zostały uwięzione, oślepione i spętane, lecz czekają na wyzwolenie. Nawet te, będące na wolności noszą znamiona pęt, tylko zerwanych, lecz pozostających na nogach sideł. Usunąć je może tylko posłaniec na rozkaz Króla: „Bo wszystko co doskonałe, w rzeczywistości do niego należy. W swej piękności cały jest twarzą; w szczodrobliwości – dłonią. Każdy, kto mu służy, osiągnął szczęśliwość wieczną; a każdy kto się od niego odwrócił – utracił życie w tym i tamtym świecie”.
Ale życie Chrystusa, aż po dzień Apokalipsy będzie się przemieniać. Będzie toczyć się na ziemi dalej w sakramencie Najświętszego Ciała, stąd muzyczne formy Święta Bożego Ciała, ale w rozpoznawalnej transpozycji modlitwy gregoriańskiego hymnu Tantum ergo Sacramentum. Wobec daru wieczności Jesusa w świętej Hostii, człowiekowi przystoi tylko pokorna modlitwa: Panie nie jestem godzien. Przewodnikami dla Messiaena i dla słuchaczy są Tomasz z Akwinu, św. Bonawentura, Tomasz a Kempis. Przyjęcie teologicznych podpowiedzi pozwala na rozpoznanie w muzyce adoracji, aktów dziękczynienia za pokój, za radość życia, którą fortissimo wyrazi toccata i pasaże oraz wdzięk ptasiego śpiewu Tristram Grackle z regionu Bliskiego Wschodu.
Przywołanie motywu architektonicznego, jako cudownych sakralnych konstrukcji nie jest bez znaczenia. W muzyce, Messiaen połączy matematyczne konstrukcje, proporcje i symetrie z czarem ptasiego śpiewu, albowiem ptaki niebieskie mieszkają w cieniu drzewa – biblijny symbol Kościoła. Mówił więc: >>Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach<< (Łk 13, 18 – 19). Drzewo zawsze zielone, to dziedzictwo niezniszczalne, niepokalane i niewiędnące (1 P 1,4). Olivier Massiaen jako kompozytor, teolog i zamiłowany ornitolog, z tego dziedzictwa – myśli oraz skały Jezusa Chrystusa - wyrasta, ale na swój niepowtarzalny, bo artystyczny styl je rozwija i ubogaca. Muzyczne dzieło jest imponujące i zachwycające. Aby przeżyć zaskoczenie wystarczy skupić się na imponującym wydaniu Organ works Messiaena, które wykonał Willem Tanke (1994/2007), Adema/Schreurs organ, St. Bavo Basilica, Haarlem. Gdy czyta się muzykologiczne analizy znawcy wskazują na tajniki tonalności, harmoniczne kombinacje, rytmy i niewątpliwie jest to bardzo ważne dla rozwoju awangardy, której Messiaean był najbardziej wpływowym inspiratorem. Ważniejszy jest jednak sam wyraz, wyjątkowe świadectwo katolickiej wiary. Trudno bowiem uwierzyć, że znajomość technicznych rozwiązań ma spowodować rzeczywiste uznanie wartości tej muzycznej propozycji. To jest wtórne, podejście szkolne i teoretyczne.
Świadectwem religijnych przesłań, może być jakże uroczy utwór Apparition de I ́Eglise éternalle (1931). Każdy dźwięk w religijnych utworach muzycznych Messiaena, to jakby modlitwa uwielbienia, ruch skurczu serca i rytm oddechu. Symetryczna struktura oraz formotwórcza właściwość rytmu, ma swoje tajemnice rozpoznane przez kompozytora. Bez właściwego rytmu muzyka pozbawiona jest elementu prawdy stworzenia, które całe śpiewa na cześć Stwórcy. Wspólnie, takie bijące serca oraz chóralne głosy, tworzą symfonię chwały i wiary, która rodzi się w centrum, w dowolnym miejscu, a jednak pośród świata w jedności aktu Boga z człowiekiem. To wizja, ale wynikająca z uniesienia ducha, z intuicji teologii modlitwy. Messiaen identyfikował się z pragnieniami św. Franciszka, dlatego bliskie były mu słowa jego modlitwy: Panie, muzyka i poezja prowadziły mnie ku Tobie: poprzez obraz, symbol i niedostatek prawdy! Panie, oświeć mnie swoją Obecnością! Uwolnij mnie, odurz, olśnij mnie Twoim nadmiarem Prawdy….
Ptaki są symbolem piękniejszej duszy, beztroskiej, śpiewającej miłości życia. Las o świcie z rozbrzmiewającym chórem ptaków zawsze będzie dla artysty obrazem szczęśliwego nieba – Le Banquet céleste (1926). Wszak śpiewa tylko ptak wolny, szczęśliwy z życia i skapany w promieniach słońca. Ptaki były dla Messiaena „małymi mistrzami muzyki”. Umiał je słuchać, uczyć się od nich, zapisywać ich głosy. Rytm w naturze, następstwo, a także harmonie wyznaczają strukturę. Nie jest ona nudna, wręcz odwrotnie. Jest bogata gatunkiem, rodzajem, składa się w harmonię. Na ile wysublimowany, przejrzysty powrót do natury w muzyce Messiana przekładał się na źródło awangardy? Kontestował on estetykę noeklasyczną Ravela i Strawinskiego bardziej odległych od kościelnych klimatów. Jego modlitwa i przeżywanie Boga domagało się nowoczesnej formy muzycznej. Messiaen zawsze będzie pamiętał „szok”, jakiego doznał, gdy odkrył Pelléas et Mélisande Debussy’ego. Wychował się w francuskiej szkole organowej Marcela Dupré, ale poszedł dalej. I gdy w porywie natchnienia zaczynał grać w kościele św. Trójcy w Paryżu, budził zdziwienie, aż po reakcje oburzenia. Z czasem wierni przyzwyczaili się do mini recitali profesora paryskiego konserwatorium.
Jak w muzyce jest obecna miłość? W skardze, w pieśni, w wyznaniu. Messiaen sam ukazuje rzeczywiste źródło. Muzyka ta wyraża wiarę, jest pomostem i drogą prowadzącą do twórczego aktu: „Tekst muzyczny jest jedynie pogrążony we śnie, a miłość i czas są potrzebne, by go obudzić”. Muzyka to nie odtwarzanie dźwięków. A więc siła oddziaływania nie w dźwiękach, nie w nutach, lecz w cudownej kompozycji, która jest czystym aktem miłości wpatrującej się w Miłość. Ten też, kto kocha muzykę, jest w stanie ją słuchać oraz przeżywać. Jest to warunek odnalezienia promieni miłości w każdym dziele artystycznym. Bo wszystko, co doskonałe i piękne źródło ma w wiecznej Miłości.
Sztuka jest materialnym przejawem tego, co niematerialne. A więc jednak można pokazywać to, co należy do innego porządku, co jest inną stroną świata. Sensy informacyjne, poetyckie, ekspresyjne ukazują związki wyrazów tworzących zdania, obrazy niosą treści przez pewien układ jakości, kształtów i kolorów odsyłając do tego, co wieczne, nadprzyrodzone, a muzyka? Zwłaszcza, że jednym ze źródeł może być tajemniczy wgląd w coś, co Herman Hesse przedstawia tak: „Doskonała muzyka powstaje z równowagi ducha, równowaga ducha powstaje z prawości – prawość z sensu świata. Dlatego z człowiekiem, który poznał sens świata, można mówić o muzyce. Muzyka polega na harmonii między niebem a ziemią, na zgodzie ciemności ze światłem”. W ten sposób muzyka Messiaena ma źródła religijne. Ale co Messiaen zdołał pogodzić? Doczesne z wiecznym, materię z duchem, łaskę z wolą, profanum zatapia światło sacrum.
Czemu służy muzyka? W istocie przecież nie musi służyć czemukolwiek. Ona jest tak iluzoryczna, tak chwilowym wydarzeniem, jak gdyby była nierzeczywista. Pojawia się w szczególnych okolicznościach i znika. Jest realna i niematerialna, jakkolwiek zmysłowo dostępna ludzkiemu duchowi. Chodzi o to, co Northrop Frye ujął w stwierdzeniu: „Jeśli słuchamy muzyki na poziomie, powiedzmy, Schumana lub Czajkowskiego, słuchamy bardzo sprawnego rzemiosła będącego wytworem znanego i oryginalnego kompozytora. Jeśli następnie wysłuchamy, powiedzmy >>Kyrie<< z Mszy b-moll Bacha albo Requiem Mozarta wkracza pewien bezosobowy element. To, co słyszymy, jest wciąż >>subiektywne<< w tym sensie, że jest to niewątpliwie Bach czy Mozart i nie może być nikt inny. W tym samym czasie mamy jednak wrażenie słuchania głosu samej muzyki. Czujemy, że o to właśnie chodzi w muzyce, która istnieje tylko po to, by nam o tym powiedzieć. Dzieło, którego słuchamy, przychodzi do nas we właściwym kontekście, którym jest totalne doświadczenie muzyczne, autorytet zaś tego totalnego kontekstu wzmacnia indywidualny autorytet kompozytora”. O to jedyne, niezwykłe oraz niepowtarzalne doświadczenie muzyki chodzi. O to, właśnie możliwe staje się to, co wydawało się być niemożliwe, a jednak. Są rzeczy doświadczalne, chociaż bardzo trudne w intelektualnym opisie. Warunkiem w twórczości kompozytorskiej Messiaena było odejście od romantycznego, irracjonalnego stylu, który w religii do dziś jest obecny. Nie chodzi o to, by sam w sobie romantyczny nurt musiałby być zły, ale o to, że jest obcy współczesnej mentalności. Gra na uczuciach, to zwykła, zbyt płytka i efektowna manipulacja, którą łatwo zdemaskować. Muzyka musi mieć znamiona prawdy. Jak w L ́Ascension (1932), która bliższa jest niezastąpionego gregoriańskiego stylu modlitewnej medytacji niż romantycznemu marzeniu.
Muzyka na usługach, to właściwie jej profanacja. Użyteczność dotyczy czegoś, co ją wypacza, gubi jej wydarzeniowość, zasadniczy cel, a więc wiedzie na płyciznę, miernotę, wprowadza w przestrzeń handlu oraz usług. To prawda, że utwory muzyczne były i są pisane na zamówienie. Chociaż dokonuje się zwykła transakcja, to jednak akt kreacji jest poza tą sferą i musi być na tyle daleko, aby artysta nie miał do czynienia z produkcją. Niewymierna sytuacja jest uniesieniem ducha obleczonego w talent i pracę. Raczej lepiej patrzeć na artystyczny patos, nawet nieudany i chybiony, niż na aukcję dzieł sztuki, gdy wzruszenie, podziw i zazdrość wywołuje ostatecznie przebita suma padająca z ust maklera, którą znudzony i nowobogacki jest w stanie wydać, by nabyć dzieło sztuki. Jedynie prasa ma sensacyjne wydarzenie. Ciekawe jest to, że można licytować partytury, zapiski kompozytorów, związane z nimi akcesoria, lecz samej muzyki, pomimo koncertów i elektronicznych nagrań na płytach sprzedać nie można. W muzyce Mesiaena można zobaczyć przejaw tych wartości, których nie można mieć na własność, za którymi się tęskni, które trzeba realizować, bo nie można posiadać, tak jak ma się rzeczy.
Gdy sama muzyka, jak w przypadku Messiaena jest udziałem w religijnym akcie, może być niezwykłą propozycją dla zdechrystianizowanego świata. Przecież wydaje się, że współcześnie żyjemy w poczuciu metafizycznej samotności, w „odbóstwionym” świecie nasyconym rozpaczą i absurdem. Tak jak gdybyśmy czekali na objawienie jakiegoś nowego sensu. Cóż, jaki możliwy jest horyzont bez eschatologicznej perspektywy? Ta muzyczna twórczość zaprzecza wypaczeniu przestrzeni, świat duchowy nie jest pusty. Oczywiście, że nie wszystkich przekonuje, zwłaszcza, że jest na tyle abstrakcyjna, intelektualnie wyrafinowana, dlatego adresowana jest chyba do najwrażliwszego ducha. Czy kompozytor mógł się kierować zdolnością odbioru współczesnych ludzi? Wobec tych wszystkich, jakoś dalekich od religijnych przeżyć może być prowokacją. Bynajmniej dla wielu jest taką. Ale, czy w ogóle może istnieć muzyka bez myśli, czy może istnieć sztuka bez mistyki?
Najcudowniejsze jest „współprzeżycie” w tym, co przeżywał Messiaen komponując religijne utwory. Przecież, gdy komponował części Messe de la Pentecôte – Méditations sur le mystère de la Saint Trinié Nos 1-3 (1950), jednoznacznie wskazywał na sferę sacrum. Muzyka, jaką proponuje nie jest dla zmysłów, ale dla ducha i intelektu. Zapewne nie chce Messsiaen wyręczać wyobraźni słuchającego. On zaprasza, pobudza świadomość do wędrowania, czasem do większego uspokojenia, lub wzniesienia się na górę spotkania. Bo tak naprawdę - mówiąc analogicznie - jak muzyka przenika i wypełnia przestrzeń świata, tak Bóg przechodzi przez życie i je zasiewa. Człowiek jest ziemią, albo skałą, którą Bóg musi skruszyć. Potrzebny jest Boży dotyk, by ze skały popłynęła woda, by pustynia zakwitła. To przejście trzeba usłyszeć, gdy Bóg przechadza się po ogrodzie świata, w porze, gdy jest powiew wiatru. To wołanie >>Gdzie jesteś?<< trzeba usłyszeć wewnętrznym zmysłem.
Bywa też przejście Boga gwałtowne jak świst uderzającego miecza, głośne jak ryk wulkanu, albo jak uderzenie anioła śmierci, gdy zginęli pierworodni synowie Egiptu. To wszystko można odnaleźć w muzyce Messiaena. A co można przeżyć wędrując przez muzyczne przestrzenie? Poza nagim doznaniem trzeba odnaleźć słowa, symbole wzruszenia, nazwać mentalne reakcje, które przetworzą muzykę na sensy, tak, by można było mówić, o cudowne zaskoczenie, o źródło niebieskie, które mnie podtrzymujesz. Można spoglądać na krzak gorejący, można wędrować idąc śladami La Nativité du Seigneur (1935), utworu orkiestrowo-chóralnego. Wędrowaniu towarzyszy pieśń, rytm wyznacza tempo marszu, są momenty zatrzymań i schodzącej ciszy niosącej pokój betlejemskiej nocy. Nocne czuwanie odbywa się z aniołami, i Boga przyjmuje się z Jego całym światem. Żadne dziecko nie może być wykluczone, wszystko, co żyje domaga się przyjęcia, zgody, miłości, jeśli tylko trawa pamięć Bożych obietnic.
U Messiaena muzyka sięga najdalej, ukierunkowana i pisana jest jako uczczenie chwały Boga. Objawia nieskończone możliwości. Jej przestrzenią są kosmiczne ewolucje oraz erupcje przemiany natury. Ta muzyka, może uchodzić za estetyczną kosmologię, metaforę boskiego porządku. Symbolizuje zamieszkałe przestrzenie i jeszcze intensywniejszą obecność. Oratorium La Transfiguration de Ntre-Seigneur Jesus Christ na chór mieszany (100 śpiewaków podzielonych na 10 grup) bardziej niż pokazuje to architektura, geometria, albo czyste cykliczne piękno biegu planet wielkość Boga. Są to intuicje obecności oraz ślady wymiany, przenikania i nieustannego boskiego tworzenia, bez którego nie ma istnienia. Muzyka nigdy nie materializuje się tak, jak możliwe jest to w przypadku innych dzieł sztuki. Można przeżywać, nawet coś poznać, ale tego, co boskie nigdy nie można posiadać, bo muzyka, jak sens, jak liczba związana jest z niematerialną stroną świata. W prostej egzystencji, przejawia się symetria, harmonia, łączą się nawet przeciwności, tak jak w ciele łączy się żywioł wody i ognia, powietrza i ziemi. Ta ars musicaprzez dźwięki i ciszę, ruch i pauzę, przez harmonię i zburzenie tonacji wyraża świat duchowy, promieniowanie boskości. W mistycznym akcie jedno stanowi symetria cnót oraz tonów.
„Matematyka zamieszkuje muzykę, w filozofii pojawia się magia kadencji i aksjomatycznej sekwencji. Zgodnie z przeczuciem niektórych mistyków i logików, takich jak Leibniz, kiedy Bóg mówi do siebie, śpiewa algebrę” powie Georg Steiner. Muzyka to czysta matematyka. Messiaen nie zapomina jednak o miłości, która jest zasadą łączenia, przyciągania tego, co jednostkowe w całość. Co łączy 1 i 3? Tylko dzięki miłości możliwe jest 4. Podobnie „wieczna i rozumna miłość” wyznacza relacje prawdziwości między słowem a światem materialnym. Czysty rozum nie widzi człowieka, prowadzi do zniszczenia, świadczą o tym dzieje ludzkości. Rozum widzi tylko jedną stronę, tkankę, którą atakuje nowotwór. Miłość się pochyla, współodczuwa, cierpi – objawia się. Jesus, jako jedynie logos, to świadomość kogoś, kto nigdy nie czytał św. Jana. Miłość rodzi muzykę, bez tej stwórczej siły, pozostaje jedynie niepokonalna aporia, sprzeczności, które się wykluczają. Muzyka Messiaena wyraża odwzorowanie transcendentnej miłości Stwórcy do wszystkiego, wyznacza porządek dla wszelkiej różnorodności w dynamice rytmu i harmonii. Miłość na wzór magnetycznej siły wprowadza ład, wywołując blask piękna Tak kompozytor łączy dziedzictwo religijne z awangardową formą muzyczną, łączy racjonalizm z wiarą – fides et ratio. Messiaen w swej propozycji kompozytorskiej nie jest eklektykiem, nie uznaje kompromisów, nie kierował się modą oraz popularnością, on oddał się Miłości, i z Jej powodu tworzył muzykę i pieśni.
przedruk za wiedzą redakcji: "Tygiel - Kwartalnik Elbląski"













