Gniazdem Orląt jest tylko Lwów

(Pamiętna rozmowa z siostrą poety Zbigniewa Herberta)

 

Zbigniew Kresowaty: O Zbigniewie Herbercie, wybitnym i wielkim poecie, dużo napisano, ogłoszono przeróżne prace i rozprawy - głównie o znaczeniu jego poezji, metafizyce, o osobowości... Chciałbym panią zaprosić do rozmowy, a właściwie do wspomnień - myślę tu o państwa dzieciństwie, o rodzinie Herbertów, gdyż będę chciał dowieść, że dzieciństwo to bardzo znacząco wpłynęło na osobowość poety. Przychodzi tu na myśl rodzinne miasto Lwów. Trzeba, żebyśmy od tego zaczęli, bo wydaje mi się, że miejsca dzieciństwa są ogromnie ważne. Państwa rodzina mieszkała we Lwowie od czasów Georga Herberta, który też był poetą z Galicji. Czy może pani nakreślić pra-początki rodu Herbertów, kto zapoczątkował wielkie tradycje humanistyczne, może powie pani coś o przodkach?

Rafał Lasota

 

 

Przeklęte, kochane Kresy

 

lasota rafalWielka Rzeczpospolita od morza do morza – wspomnienie historii do dzisiaj budzi demony.

Niewielki autobus PTTK, zawiezie mnie z Warszawy na Wołyń, Podole i dalej do Lwowa. Wycieczka opłacona, przewodnik – starsza kobieta dźwiga pokaźną reklamówkę z zapasem kanapek na dziesięć dni. Przez chwilę zastanawiam się, jak „małgośkę” z krakowską, trzymaną pod siedzeniem, można bez wstrętu zjeść czwartego dnia podróży?

Karol Czejarek

 

Krzysztof  Kostyrko – wielki Człowiek kultury

 

Olga Boznańska

 

Pragnę przypomnieć Człowieka, który zmarł  nagle (za kilka dni miną od tamtej chwili już dwa lata). Nie zdążyłem się z Nim pożegnać, ale nikt tego nie zdążył, nawet najbliżsi. (Na Jego przykładzie dokładnie sprawdza się powiedzenie:  nie znamy dnia, ani godziny).  A On, jak mało kto - zasłużył na „pożegnanie”, aby pozostała po Nim koncepcja rozwoju i upowszechniania kultury nie została zapomniana.  Był bowiem prawdziwym przyjacielem wielu twórców i działaczy kultury.

Krystyna Konecka

 

ZUŁOWSKI PANICZ ZIUK

 

zulow1

 

     W rozwidleniu Żejmiany i snującej się zakolami Wilii każde miejsce jest dobre do podziwiania urokliwych, smętnych pejzaży, nieskrępowanych nadmierną agresją człowieka. A jeszcze chybotliwy mostek nad wąską Merą, który – jak się mocniej stąpnie – może runąć do wody. Za mostkiem przez długi czas wypełniały tło kołchozowe chlewy i obory, teraz ich nie ma. Pustkowie zwie się po litewsku Zalavas, po polsku – Zułów. Tutaj sto pięćdziesiąt lat temu – 5 grudnia 1867 roku - przyszedł na świat Józef Piłsudski. Ziuczek. Ziuk.

     Z wielokrotnych odwiedzin tego miejsca (bo niemal o miedzę sąsiadującego z Podbrodziem (Pabrade), gdzie dotąd rozsycha się drewniany dom, zamieszkiwany aż do repatriacji przez rodziców, którzy wywieźli mnie stamtąd w stanie jeszcze embrionalnym), z zapamiętanych wzruszeń i emocji kreuję sobie ten zamierzchły pejzaż zułowski, który wciąż trwa…

Christian Medard Manteuffel

Z cyklu: Impresje polskie w niemieckim krajobrazie literackim

 

Pasaże z Jury Szwabskiej w tonacji As-dur

 Jesteśmy właśnie w trakcie wspomnień rocznicowych Powstania Listopadowego. Nasze powstania narodowe nie kończyły się chlubnymi zwycięstwami, jej zasługą było danie światu przesłania o istnieniu narodu, który gardząc śmiercią nie pozwoli się zniewolić. Powstanie Listopadowe trwało niepełny rok, zakończyło się 17 października 1831 r. Po jego upadku carat wprowadził ostre represje, które miały zdławić dążenia niepodległościowe i stopniowo zrusyfikować naród. Cesarz Mikołaj I Romanow ogłosił butnie: Nie wiem, czy będzie jeszcze kiedy jaka Polska, ale tego jestem pewien, że nie będzie już Polaków. Represje spowodowały masowy exodus ludności na zachód Europy, uchodząc przed zesłaniem na Sybir.