Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
PUBLICYSTYKA

List do redakcji - odpowiedź redakcji


Filip WrocławskiRedakcja, w związku z publikacją opowiadania Justyny Sielki Ewakuacja, otrzymała list od p. Krzysztofa Wiewióra, byłego męża autorki. List przytaczamy w całości, bez załączników przysłanych nam przez p. Wiewióra, które w sposób różny przekazują nam skomplikowane relacje małżeńskie, rozstrzygane na drodze sądowej. Ponieważ są to sprawy osobiste, nie zadałem sobie trudu z zapoznawaniem się z nimi, po zorientowaniu się, co ta literatura zawiera. Czułem się zwyczajnie, po ludzku zawstydzony.

List Pana Krzysztofa Wiewióra przytaczam w całości, zgadzając się z autorem, że opowiadanie jest fikcją literacką, co sam Pan Krzysztof stwierdził, a co zostało w tekście listu wyboldowane. Ponieważ zapewne jednak nie był pewny tego stwierdzenia, chcąc się upewnić, co do swego spostrzeżenia u osób bardziej kompetentnych w wymiarze literackim, napisał ten list do mnie.

 

Władysław Panasiuk 


Płuca świata   cz.1

 

Tylko słowa zakazanej piosenki opowiadają, że do życia potrzeba: kiełbasy i chleba, i święconego jajka. W rzeczywistości życie nie jest taką zwyczajną bajką, a wymogi ma całkiem niemałe. Życie bywa piękne i okrutne, a wszystko zależy od miejsca urodzenia i przynależności oraz koneksji koleżeńskich, często najważniejszych. To czy ktoś jest dobrze urodzony nie jest bez znaczenia, a kolor krwi zawsze bywa taki sam, błękit dawno rozmazał się wraz z przybyciem wulgaryzmu na ziemskie niwy.

Nie wystarczy chleb i woda, by podtrzymać życie człowieka. Równie ważne jest powietrze, którym oddycha i w tym miejscu kłaniają się wielkie płuca ziemi – lasy. Ktoś powie, że jeszcze więcej tlenu produkują oceany, ale o tym następnym razem. To dzięki drzewom (i wodom) oddychamy powietrzem, celowo pominąłem” zdrowym”. Drzewa nie tylko wytwarzają tlen, ale również chronią glebę przed wyschnięciem, erozją. Służą cieniem zmęczonemu przechodniowi, co już zauważył pięć wieków temu Jan z Czarnolasu.

 

Krzysztof Lubczyński rozmawiał z RYSZARDEM MATUSZEWSKIM

 

Ryszard Marek Groński napisał o Pana Alfabecie – wyborze z pamięci 90-latka, że jest to „opis życia i obyczajów panujących

na Atlantydzie, zatopionej w falach Oceanu Niespokojnego. Opowiada o tym obserwator, aktywny uczestnik zdarzeń należących do historii literatury, polityki, mód intelektualnych”.

 

W Pana wspomnieniach „Zielone lata, żółte dzioby” napisał Pan o tzw. zasadzie Holingwortha, tzw. reintegracji, która polega na

odtwarzaniu całych sekwencji pamięciowych na podstawie jednego szczegółu. Przytacza Pan też osobliwy kaprys pamięci, który sprawił, że zapamiętał Pan kilka wizyt u zamieszkałego w przylegającej do Zamku oficynie ideologa sanacji Adama Skwarczyńskiego, a zatarło się w Pana pamięci spotkanie z samym prezydentem Mościckim.

Jakimi prawami rządzi się ludzka pamięć?

 

Jan Smalewski - Z kart historii nieznanej (2)

 

 

Jak „Łupaszka” ratował pozostałości oddziału Kmicicowego

 

Wieść o tym, że nowy dowódca oddziału partyzanckiego - którego dla odróżnienia od dowódców pododdziałów nazwali komendantem - tworzy nowy polski oddział, szybko rozeszła się po okolicy. Po naradzie przeprowadzonej z ludźmi z miejscowej organizacji Niedroszla stała się miejscem koncentracji rozproszonych w terenie grup partyzanckich i naboru nowych ochotników.

W Niedroszli były dobre warunki do zebrania sił i odtworzenia oddziału. Teren był dogodny; lasy, mokradła. Mieszkający tam gospodarze w zdecydowanej większości stanowili zamożną szlachtę zagrodową. Ich folwareczki scalały co najmniej po sto hektarów gruntów. Było gdzie ukryć się i czym pożywić.

 

Z. Marek Piechocki 


Listy do En Sou

 

Witaj, En!

 

LESZEK KOSTUJTutaj już pierwsze oznaki wiosny! Krokusy kwitną, z ziemi nieśmiało świeże pędy trawy. A ja, mimo że na rowerku jeździłem co kilka dni przez całą zimę – teraz z większą przyjemnością i już nie tak „cebulkowo” ubrany („cebulkowo” – bo nie znajdzie Pani w słowniku tego wyrazu – znaczy wielowarstwowo – zawsze, jak się zgrzeję – mogę coś zdjąć, którąś z kolejnych rzeczy, co na sobie). W ostatnim liście pisałem nieco o Chopinkowym nokturnie, co to go Pani zagrała na bis szwajcarskiej publiczności. Obiecywałem jego polską, sądzę, ciekawą historię.

 


Strona 1 z 47

Polecamy publicystykę


Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli