Pisarze.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Mieczysław Lenckowski


Przestrzenie bezdomnej pamięci


    Poezja jest próbą dania świadectwa wierności swoim  korzeniom i ziemi, z której się wywodzimy. Zatrzymanie czasu, jest jak zanurzenie się w rzece, która  wciąż płynie, nie daje chwili wytchnienia i zmienia swe wody na coraz to nowe. Zmierzające ze źródeł aż do ujścia rzeki w stronę morza, w którym się rozpłynie i rozpuści, ale przecież nie zaginie. Trzeba dać zatem świadectwo różnym doświadczeniom, rozłąkom i klęskom całych pokoleń, a nawet narodów, pojmując przeszłość jako legendę i ...wspominanie o przemijaniu, grzebaniu zmarłych i zacieraniu śladów. Ale także  jako fundament w odkrywaniu - w pozostałych gdzieś jeszcze na wzgórzach, w kopcach i kurhanach – przyszłości, dla tworzących się zrębów historii i dla przyszłych pokoleń, a także kształtującego się wciąż oblicza nowej Europy.
    Świat Erwina Kruka jest bezbronnie ludzki, bowiem wszystko co nas otacza podlega rozpadowi, odchodzi i przemija, a przestrzeń naszej pamięci nie jest w stanie zachować i uchronić tego, co przynależy do jej świata. Jest nazbyt wątłą przechowalnią dla zdarzeń, słów, wizerunków i twarzy. Bowiem świat, w którym żyjemy nieustannie się deformuje, odkształca i bezpowrotnie zatraca wiele wartości duchowych i egzystencjalnych, napotykanych na swej drodze - od poszczególnych narodzin, aż do ich śmierci, w swojej nieustannej wędrówce przez czas. Cała twórczość E. Kruka, zarówno poezja jak i proza, wyrasta z doświadczeń takiego wędrowania :


W drodze

                          
Komu śpiewać ?
Trawom, obłokom,
Drogom, którymi idzie
Twoje życie ?
Twoim jest lęk i płacz,
Moment uniesienia
I cień drzewa dający ci na chwilę
Odpoczynek.


Ale odpocznienie

Będzie wtedy,
Gdy życie przeżyjesz
I nie będziesz syty
Ani wezwany.


I wszystko, co miałeś

Nie twoje pozostanie.
I nie twoje będą
Zwątpienia
I nie twoje będzie
Twoje własne znikanie.


Często jednakże w tej wędrówce poeta napotyka miejsca i ludzi bliskich sobie, nie ze względów narodowych, wyznaniowych czy ideologicznych, ale zwyczajnie ludzkich, z otwartym sercem na dłoni i umiłowaniem własnych korzeni i tradycji. Taką postacią niewątpliwie był Michał Kajka, polski poeta ludowy, artysta i działacz mazurski. W „Zaciszu u Kajki” mieszczącym się w Ogródku koło Orzysza, 3 kwietnia 2008 roku zorganizowano spotkanie autorskie z Erwinem Krukiem.

                                     
 
 Michał Kajka urodził się 27 września 1858 roku w Skomacku Wielkim, pochodził z rodziny chłopskiej, był najstarszym synem kilkumorgowego wyrobnika wiejskiego Frycza i Justyny z Zawadzkich. Miał jednak możność już w siódmym roku życia uczęszczać na naukę do nauczyciela Owczarka, następnie Jasińskiego, a trzy lata później do szkoły ludowej w Rostkach. Po jej ukończeniu pracował jako parobek u bogatszych chłopów, nauczył się ciesielstwa i murarstwa; zawody te wykonywał później do końca życia. Od 1883 roku mieszkał na stałe w Ogródku koło Ełku wraz z żoną Wilhelminą z Karasiów. Od siedemnastego roku życia zaczął pisać swoje wiersze w języku polskim, poznając przy tym przy okazji znanego pisarza mazurskiego Marcina Gerssa. Pierwsze utwory poetyckie opublikował w "Mazurze" Jana Karola Sembrzyckiego (1884), a w 1886 roku ogłosił swoją  korespondencję w "Nowinach Śląskich". W kolejnych latach jego wiersze ukazywały się w "Mazurze", "Gazecie Ludowej" (Ełk) i "Mazurskim Przyjacielu Ludu". Jednocześnie rozpoczął działalność społeczną i polityczną. Od 1890 roku zajmował się biblioteką Towarzystwa Czytelni Ludowych w Ogródku, a także był w gronie założycieli Mazurskiej Partii Ludowej (1896), w 1907 uczestniczył w spotkaniu polskich działaczy z Mazur i Wielkopolski w Szczytnie. Działał także na rzecz sprawy polskiej w okresie plebiscytu, a w kolejnych latach w Zjednoczeniu Mazurskim i Związku Polskich Towarzystw Szkolnych. Na licznych spotkaniach narodowych deklamował swoje wiersze, w związku z czym już w 1897 roku określony został przez Niemców mianem "zatwardziałego Polaka" i był pod stałą obserwacją nazistów. Uniemożliwiono mu między innymi udział w wycieczce Mazurów do Polski w 1930 roku, ale mógł przyjąć w 1935 roku wizytę Melchiora Wańkowicza. W ostatnich latach swego życia część utworów ogłaszał anonimowo, a po śmierci pochowany został w Ogródku. Część uratowanych w 1945 rękopisów poety znajduje się w Stacji Naukowej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Olsztynie, inne zaś w dziale rękopisów Biblioteki PAN w Krakowie. Michał Kajka przyczynił się do utrwalenia polskości na Mazurach, a jego utwory cechuje umiłowanie ojczystej ziemi i ludu mazurskiego. Poeta dotyka często w swoich utworach rożnych problemów życia religijnego Mazurów, znajdując przy tym okazję do upomnienia się o mądrość specyficznej gwary ojczystego języka.


Przykład lepszy niż nauka,

czyń, co możesz, to mi sztuka.


Za życia doczekał się wydania zbioru Pieśni mazurskie (1927), który ukazał się nakładem redakcji „Gazety Mazurskiej” i "Mazura". A po śmierci utwory Michała Kajki ukazywały się między innymi w zbiorach : Wybór wierszy (1954), Wiersze wybrane (1958), Zebrałem snop plonu... (1958) oraz Opowiadania uciesne (wraz z utworami Michała Lengowskiego, 1970), a także Z duchowej mej niwy... (1982).


       W utworach Erwina Kruka natomiast podmiot liryczny nie podejmuje otwartej walki, ale czuje się wygnańcem, który musiał iść na spotkanie przyszłości przypadkowymi drogami, często wbrew swojej woli i pragnieniom. Przemiany historyczne i zawieruchy dziejowe niosły ze sobą śmierć i spustoszenie, wyzwoliciele często stawali się ciemiężycielami i pogromcami. Na Warmii i Mazurach dla komunistycznej władzy każdy kto tam mieszkał przed 1945 rokiem, był zwolennikiem hitlerowskich Niemiec i stawał się kolaborantem, należało więc go zniszczyć lub wypędzić. Aby więc przeżyć, należało ukrywać swoją tożsamość, roztopić się w magmie nowej rzeczywistości, rozpuścić się w niej i zniknąć. A więc imperatyw znikania ma swoje uzasadnienie nie tylko w twórczości Erwina Kruka, ale także w jego życiu, w częstej nieobecności ; na gwarnych kongresach,  na rynku wydawniczym, braku pracy i biograficzno-nostalgicznych wyrwach w pamięci. Jego doświadczenia są świadectwem losu mieszkańców mazurskiej krainy, o tym co się dzieje pomiędzy katolikami a ewangelikami, między wierzącymi i niewierzącymi.


      Jego twórczość to poetycka opowieść o losach ludzi, którym kazano przestać być sobą. Ale świat, który wypełniał kiedyś przestrzeń mazurskiej krainy, istnieje nadal. Podmiot liryczny zbiera pieczołowicie i uparcie porozrzucane wokół okruchy dawnego świata, składa je, dopasowuje i odkrywa w nich trwanie, którego w pierwiastkowej postaci nic nie może zniszczyć. Bowiem w swej pierwotnej naturze jest drogą prowadzącą do tego co niezniszczalne i wieczne, bo nie oznacza ostatecznego roztopienia się w nicości. Pojawia się więc pejzaż, ujęty w ramę - z jednej strony resztki języka, obyczajów i tradycji, a z drugiej sięgając jeszcze głębiej, natrafia na warstwę podań i mitów oraz szczątki dawnych wierzeń. Dopiero potem przez akt poetyckiego mimesis następuje odzyskanie materii duchowej w jej dawnym kształcie.

                                                            
Zapatrzenie


Gdy tutaj powracam,

Drogi jeszcze są,


Ale to jedyny, odchodzący z pamięci,

Ślad po tych co odeszli
W przejrzystość istnienia


Nad dzieciństwem

Rozproszyły się mgły
Niebo pobielało. Lecz ciemność
Nadal wychodzi z lasu
I nadciąga zmierzch.


Nie idę dalej. Przystaję

Na zboczu obok zagajnika,
Gdzie drżą brzozy
Nad zapomnianymi grobami.


Znam tę mazurską ciszę,

Która tu wypoczywa,
I gąszcz schodzący na drogę
Tam w dzieciństwie
Zapatrzyły się na mnie
Pogodne oczy wieczności.
   
Archetyp wygnania w poezji Erwina Kruka pochodzi z krainy Nod, która jest w jego poezji  wyznacznikiem tożsamości poety oraz tożsamości plemienia wykreślonego z Księgi Rodzaju. W perspektywie historii Mazur stanowi jej centralny punkt, bowiem w dziejach ludności mazurskiej „wygnanie” nastąpiło trzykrotnie: najpierw, gdy Krzyżacy podbijali plemiona pruskie, następnie po 1920 r., gdy wynik plebiscytu określił przynależność Prus Wschodnich do Niemiec, a także po raz kolejny po 1945 r., gdy nastąpiła akcja wysiedleńcza. Wygnanie jest symbolem powolnej utraty tożsamości plemiennej, swoistego dramatu wykorzenienia z ziemi rodzinnej. Poezja zaś z jednej strony pełni rolę ocalającą, drugiej natomiast stoi na straży dziejów i nieustannie przypomina o tragicznym przebiegu historii regionu, o procesie zatracania kultury, języka i tożsamości mazurskiej. Wszystko to prowadzi więc do stawiania fundamentalnych pytań o sens przemian i rewolucji dziejowych. Autochtonizm autora „Mojej Północy” jest drogą nieustannych poetyckich poszukiwań, a pamięć i wynikająca z niej potrzeba wierności ziemi przodków, skazuje go na alienację. Pisarz przywołuje więc biblijną krainę Nod, która jest miejscem wygnania, bowiem oddalenie Kaina jest drugim wydarzeniem opisanym w Biblii, w którym Bóg skazuje człowieka na wygnanie. Na początku dziejów ludzkości opisywanych w świętej księdze chrześcijaństwa, pierwsi ludzie opuścili Raj za przyczyną popełnionego grzechu, a niedługo potem Bóg rzekł do Kaina:


Teraz tedy przeklętym

będziesz na ziemi, która otworzyła swe usta, aby przyjęła krew
brata twego z ręki twojej (...) Tułaczem i biegunem będziesz na
ziemi (...) Tedy odszedł Kain od oblicza Pańskiego i mieszkał
w ziemi Nod, na wschód słońca od Eden (Rdz IV,11-16).


Podmiot liryczny w poezji Erwina Kruka przywołuje kontekst biblijnego wygnania z zamiarem określenia jego istoty, polegającej między innymi na tym iż cierpienie ma sens i przyczynę, dzięki czemu może włączyć się w boski porządek świata. A wpisanie historii ludu mazurskiego w historię świętą, wytycza jej rolę dziejową i znaczenie w historii ludzkości. Bowiem tradycje pruskie poprzedziły kulturę chrześcijańską, a później protestantyzm współtworzył wraz z katolicyzmem nowe wartości religijne, kulturowe i społeczne. Jednakże człowiek wygnany z Raju, ojczyzny, domu w stronę odległej i zimnej Północy, zmuszony jest egzystować w nowych warunkach. Kraina Nod, jest przeciwieństwem mitycznej Arkadii. Północ niepokoi, niszczy i boli, a Arkadia uspokaja, koi niepamięcią i wyzwala łagodne uczucia sensu bytu, bowiem wygnanie jest antytezą schronienia i miejscem cierpienia.


O swoim tomiku „W cieniu” Erwin Kruk mówi, że zawiera doświadczenie całego pokolenia Mazurów wygnanych z krainy dzieciństwa, których historia skazała na bezdomność na ziemi przodków. Ziemi tożsamej jako przestrzeń geograficzna, ale obcej już jako przestrzeń duchowa. Bezdomność należy rozumieć jako duchową alienację, poczucie samotności, psychiczne wyobcowanie oraz głęboką tęsknotę za rajem utraconym.


Idziemy z dzieciństwa,

Jakby nasza ojczyzna była plażą.
I żyjemy łaknieniem
Jak ryby na piasku.
(…)
Pragniemy znowu odczytać
Wyzute z pamięci dzieciństwo


Ziemia, cmentarz i ofiara są podstawowymi symbolami składającymi się na archetyp wygnania, bowiem trwa wciąż utajone poczucie mistycznej solidarności z ziemią rodzinną. Kryje ona w sobie zagadkę ludzkiego istnienia, wydaje człowieka na świat i umieszcza go w dziedzictwie kulturowym ludzkości.  Każdorazowe oderwanie człowieka od miejsca urodzenia, które stanowi o jego jestestwie, jest elementem dramatu wykorzenienia i nietrwałości bytu egzystencjalnego.


Wiesz, że musisz

Przypisać się do tej ziemi
Ty, który przewędrowałeś ją
Jak jałowiec –
Przez zapomnienie i wieki.
Nocą rozmawiasz
Z wygasłym plemieniem,
Co pulsuje w chłodach północy


Dramat duchowego wykorzenienia Mazurów urasta do wartości uniwersum, a symbol ziemi jest czynnikiem kształtującym a priori tożsamość zarówno jednostki jak i społeczeństwa. Ziemia jest materią tworzącą rodzaj ludzki, ale także przyczyną upadku człowieka, bo wydała owoc zakazany, a więc jest powodem wygnania. Wytycza ona również cykliczność egzystencji : rodzi i pochłania, powołuje do istnienia i unicestwia. W odniesieniu do archetypu wygnania, symbol ziemi interpretujemy jako ludzką wspólnotę, kraj lub terytorium obejmujące określoną grupę etniczną, obejmującą obszar o określonej kulturze i tradycji.


     Wiersze Erwina Kruka są zapisem doświadczeń Adama i Kaina, którzy utracili ojczyznę, dom rodzinny i skazani zostali na wyobcowanie. Życie na wygnaniu, nie jest łatwo pogodzić się z duchową odrębnością i chociaż powrót do Arkadii nie jest możliwy, to podświadomie podmiot liryczny w jego utworach oczekuje wciąż na szansę powrotu.


        Plemiona Jaćwięgów i Prusów szczególnym kultem otaczały matkę-ziemię. Wierzyli oni, że kryje w sobie krainę szczęśliwości, do której trafiają ludzie, którzy cierpieli za życia, a tam oczekują swoich bliskich, wychodząc im na spotkanie. Sakralizacja miejsca spoczynku zmarłych, wytycza tor uniwersalnych przemyśleń bohatera lirycznego w twórczości E. Kruka. Cmentarze, jako nośniki historii regionu, pozwalają rozpoznać losy plemienia. Refleksji tej towarzyszy świadomość naturalnego porządku dziejów, w którym teraźniejszość odciska swoje ślady na zapisanej w pamięci przeszłości. W wielu miejscach poeta porównuje ziemię do matki, a symbol grobu matki, rozrasta się do znaczeń uniwersalnych. Każdy grób bowiem staje się grobem matki, a cała mazurska ziemia – miejscem jej spoczynku. Odbudowywanie w świadomości raju utraconego, jest stwarzaniem świata na nowo, wpisywaniem Edenu w pamięć i świadomość bohatera lirycznego, pełniąc przy tym rolę antidotum w kraju Nod. Ocala także przed zapominaniem przeszłości, koi ból wygnania i staje się poetyckim obrazem dziejów, wraz z tradycjami i kulturą praojców.

Słowo jest antycypacją gestu twórczego. Tradycja biblijna przypisuje słowu moc pierwiastka budującego wszechświat, utożsamiając go z Bogiem. Jest ono więc ściśle określoną rzeczywistością sakralną i od pierwszych stron Pisma Świętego, przyjmuje postać bytu porządkującego zastaną rzeczywistość, decydując o jedności całego stworzenia. Przez akt słowa, wypowiedzenia, zaczyna istnieć również świat liryczny. W poezji Erwina Kruka, stwarzanie nie ma charakteru kreowania świata „z niczego”. Poeta nie obwołuje się kreatorem równym Bogu, ale staje w roli osoby ocalającej, przywracającej do istnienia, odtwarzającej w pamięci świat miniony. W wielu wierszach  wypowiada on swoje refleksje o rzemiośle poetyckim.


Bo poeta mówi tak,

Jakby żądał wsparcia,
Jakby chciał abyś to ty,
To, co się w nim rani,
Pomógł mu wysłowić,


I jego ranę opatrzył,

I cieszył się jak darem
Pięknem daremnym,
Którego ani zatrzymać
Ani z nikim dzielić.
Bo ono jest wiarą
I wymaga wiary.
Jak moc łączenia
Tego, co rozłączone.
Jak tworzenie świata
Ze łzy i kosmosu


Wersy przejawiające niepokój o trud tworzenia poetyckiego są zapisem tęsknoty za poezją mistyczną. Cierpienie jest w tej sytuacji przeszkodą w osiągnięciu stanu poetyckiego uniesienia, bo jest bardziej doświadczone i świadome. Według teorii Henriego Bremonda, tworzenie poezji czystej odbywa się w sferze nieświadomości, jest kwestią przeżycia, a nie pomysłu poetyckiego. To przeżycie można zrozumieć przez zgłębienie tajemnicy poety, odkrycie i zinterpretowanie symboliki, jaką się posługuje. Istnieje więc jakaś komunia przeżycia symbolicznego, którą najlepiej tłumaczy teoria archetypów Junga. Jednym z takich przeżyć symbolicznych o zasięgu ogólnoludzkim, jest przeżycie raju utraconego. Według M. Eliadego wyrazem tej tęsknoty [za rajem utraconym] jest mistyka (...). A literatura jest przeżyciem tych samych archetypów : złotego wieku, raju utraconego, domu dzieciństwa – wyjścia w nieznane, drogi, doświadczenia, podróży powrotu ; do dawnego – nowego domu, do ziemi obiecanej, do jedni, do nieba. I w tak rozumianym, intersubiektywnym, społecznym przeżyciu symbolicznym, wcielonym już nie tylko w poezję, ale w historię biblijną, (...) współprzeżywają to samo - autor i czytelnik. Erwin Kruk mistykiem w pełnym tego słowa znaczeniu nie jest, ale zbliża się do tego nurtu przez sposób konstruowania przestrzeni poetyckiej. Jego poezja opisując pejzaż mazurski, jest jednocześnie subiektywnym ujęciem dramatu plemiennego, a świat w niej przedstawiony ma charakter tajemnicy.

Jerzy Kaczorowski rozgraniczył dwa rozumienia mistyki ;

    - Pierwsze miałoby charakter religijny i znaczyłoby, sposób osiągnięcia

       komunii z Bogiem w drodze wyzbycia się przeszkód zewnętrznych i
       wewnętrznych.

     - Drugie natomiast rozumienie miałoby charakter potoczny i jego

        zakres określałyby takie uczucia i słowa jak ;
 irracjonalne, uczuciowe, tajemnicze, niejasne, niezwykłe, niezrozumiałe, wewnętrzne, duchowe i jednoczące.

      Przy tym wszystkim poeta zdaje sobie jeszcze sprawę z daru nam  podarowanego, jakim jest słowo.


Mimo wszystko

Powinienem być szczęśliwy.
Życie dano mi co prawda marne,
Ale język zaoferowano bogaty.
(...)
Był nagrodą
Za dziecięcą bezdomność.


Sakralizacja miejsc odbywa się dzięki słowu. Świat poezji Erwina Kruka, pełen jest znaków do odczytania. Poeta staje się kreatorem własnego, odmiennego świata i podkreśla moc słowa, które opisuje konkretną rzeczywistość i wyodrębnia świat pamięci. Na wzór rajskiego Edenu, istnieją w poezji Kruka symbole i motywy wspomagające i organizujące proces odtwarzania utraconego świata (imię, woda, Bóg), a także poprzez nazywanie konkretnych bytów - wskazywanie ich umieszczenia w zastanej rzeczywistości. Nadawanie desygnatów różnym przedmiotom jest gestem magicznym, określa pierwotność tego, co zostało zatracone, ale co właśnie w tym geście powraca. Przywoływanie imion rodziców, babci, brata, staje się fundamentem odtwarzanego świata. Ich imiona mieszczą w sobie nie tylko rodzinną, ale i plemienną historię. Imiona porządkują chaos wyobraźni i pamięci, są wyznacznikami przywoływania raju utraconego. Świat przedstawiony u poety jest postrzegany przez pryzmat języka. Jest obcy dopóki język, który określa jego rzeczywistość, jest narzędziem nie wykorzystującym swoje możliwości poznawcze. Gdy staje się bliski i znajomy, wówczas cały odczuwany świat staje się oswojony i przyjazny.

W poezji Erwina Kruka, to co zmienia swoją nazwę, zmienia również swoją istotę :


Gdy  Gutfeld umierał                                                                

I gdy to, co po nim zostało,
nazwano Dobrzyniem


Byt przechodzi metamorfozę z bliskości w obcość, z poczucia jedności w rozbicie, ale też z utraty w odbudowywanie, bo poeta ciągle wierzy w powrót z wygnania. A stworzenie świata staje się archetypem wszelkiego ludzkiego gestu twórczego, jakakolwiek byłaby jego płaszczyzna odniesienia. Kruk buduje więc w swojej poezji własny mityczny świat raju utraconego, który jest przecież osadzony w człowieku. Kreowanie bowiem świata na nowo w pamięci, przez wspomnienia i doświadczenie, stawia poetę w świetle introspektywnych spekulacji.


Najważniejsze są pierwsze

Zapamiętane słowa.
Z pierwszych słów
Można zbudować dom


Eden nie jest więc rajem utraconym bezpowrotnie, poeta bowiem buduje swój metaforyczny świat uległy słowu, aby odnaleźć siebie samego i schronienie dla tej ocalałej cząstki własnej egzystencji, która przez nas   stwarzana – zarazem nas stwarza. Erwin Kruk podjął wysiłek zbudowania domu z pierwszych słów. W tej perspektywie poezja jego staje się nie tylko siłą ocalającą i kreującą, lecz także siłą obronną tożsamości plemiennej. Poeta jest pełen przekonania, że pamięć jest w stanie dotrzeć do najgłębiej ukrytych obrazów i najbardziej zatartych znaków, aby  zbudować z nich dom będący - desygnatem domu, do którego można wciąż powracać.


      Erwin Kruk był gościem z 7-8 czerwca 2008 roku na uroczystości w Dobrzyniu k. Nidzicy, gdzie przyszedł na świat. Na Cmentarzu Ewangelickim, który jest XIX – wieczną nekropolią, pochowani zostali jego dziadkowie. Odsłonięto tam  tablicę pamiątkową, na której  znalazły się fragmenty wiersza z pierwszego tomiku poety „Rysowane z pamięci”:


Tu we mnie osadza się Dobrzyń - pamięcią,

która przerosła płomienie i śmierć.
Moja miłość najpierwsza najwierniejsza
bólem i grobami.


Ten zapomniany i opuszczony cmentarz, odkryli uczniowie Szkoły Podstawowej Nr 2 w Dobrzyniu, przeprowadzili prace porządkowe, posadzili drzewka, zadbali o mogiły i ogrodzenie. Szkoła ta od kilku lat realizuje program edukacji regionalnej, dzięki któremu młodzież poznaje historię swojej “małej ojczyzny”, aby potem mogła odczuwać i rozumieć potrzebę powrotu do swoich korzeni.

     Przyjaciele i znajomi Erwina Kruka wypełnili też w słoneczną sobotę 14 maja 2008 roku Czytelnię Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Starym Ratuszu w Olsztynie. Najnowszy tomik poezji "Znikanie", przedstawił publiczności Zbigniew Chojnowski z UWM. W dyskusji o twórczości Kruka, głos zabrali - między innymi nieżyjący już nestor olsztyńskich malarzy Hieronim Skurpski, literaturoznawca Jan Kaczyński i poeta Krzysztof Czacharowski. Sam autor zażartował, że jest góralem, bo małe wzniesienia w jego rodzinnej wsi Dobrzyniu, nazywały się Górami Dobrzyńskimi, a trochę dalej znajdowały się Złote Góry, o których jest mnóstwo legend. Niedaleko leżały Błędne Góry, spod których wypływa Łyna. Autor przeczytał kilka wierszy, między innymi napisane początkowo "po mazursku", dedykowane córce Elizie "Mazury". Hieronim Skurpski przypomniał, że Mazurzy choć na co dzień posługiwali się gwarą, to w kościele śpiewali psalmy Kochanowskiego, czyli posługiwali się literackim językiem polskim najwyższej próby.
Zbigniew Chojnowski natomiast wyraził przekonanie, iż tomik "Znikanie" jest formą dawania nadziei, bowiem dzięki poetom takim jak Erwin Kruk, możemy czuć się bezpieczniejsi w dzisiejszym pełnym różnych niepokojów świecie.

     Ale poeta powinien dążyć nie tylko do rozumienia własnej przeszłości i jej utrwalenia, ale również do określenia rodzimej tożsamości. Dlatego pisarstwo jest najlepszym sposobem, aby zniszczyć pamięć zła, które jak złowroga burza przetoczyło się po pięknej mazurskiej krainie, a pozostawić pamięć dobrą. Dla żyjących jeszcze Mazurów warto jest pisać, uważa Erwin Kruk, a także warto podkreślać ich odrębną tożsamość. Najbardziej widomym wyznacznikiem odrębności Mazurów pozostał protestantyzm, a nieliczna jego diaspora stanowi bolesne doświadczenie powolnego zaniku ich odrębności kulturowej. Erwin Kruk należy również do szerokiego kręgu twórców, poruszających  sumienia o potrzebie wskrzeszenia pamięci o ziemi mazurskiej, a także reaktywowania obyczaju tworzenia genealogii rodzinnych i utożsamiania się z ich historią. Piotr Kuncewicz uważa , że E. Kruk porusza nie tyle problemy osobiste, co narodowe, a nawet ponad narodowe i  ponad historyczne, bowiem są to kwestie  moralnego stosunku do mniejszości narodowych. Tak dzisiaj aktualne wobec ksenofobicznych działań, usiłujących zepchnąć w niepamięć kulturę i odrębność wyznaniową dawnych Prusów i Mazur. Nazwany został  jak przyjaciel zapomnianych i bezdomnych, „po  swojsku” - bardem wydziedziczonych, obrońcą bezczeszczonych ; najświętszych pamiątek tego ludu, ginących chat, kościołów i cmentarzy. I jest chyba jednym z niewielu pisarzy dostrzegających, jak zło przeszłości ciąży nad teraźniejszością i jak żłobi w niej rysy, niszcząc fundament kultury narodu.


To była nasza ojczyzna. Nie mogliśmy jej pokochać.

Wieki przeszły, a nas traktowano jak cudzoziemców.

To mówię ja, którego jak trop wilczy wywołała chłodna
                                                                                      północ.

...Wieki przeszły, takie same pozostały reguły gry.
Pod powieką piasku, my cudzoziemcy, gramy w kości.
Nikt nam nie przeszkadza. Osłaniają nas coraz wyższe
                                                                     trawy i drzewa.


Melancholia, mrok i przygnębienie snują się po przewróconych nagrobkach mazurskich cmentarzy. Smętek zadomowił się w mazurskiej

literaturze. I chyba po Wiechercie i Kruku, nikt już nie odważy się być bardem tej ziemi. Pomimo przeszkód, jakie historia stawiała Krukowi, mimo twardych nauk wyobcowania, lansowanych przez obcych tej ziemi i jej tradycji ludzi, potrafił podjąć trud ocalenia pamięci, stworzył panoramiczny obraz Mazur. A język, którym się posługuje kreuje jego tożsamość i służy pamięci, a także tym, którzy jeszcze nadal są pomostem między dawnymi, a nowymi laty w historii tej ziemi, ludu i Kościoła.                                                                   

    W rozważaniach Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość”, będących rodzajem czynnej obecności mysterium inquitatis dominuje przeświadczenie, że w dziejach ludzkości obok zła, nie brakowało nigdy dobra. Zgodnie z naturą zła, jak je definiuje św. Tomasz podążając za ujęciem tej problematyki  przez św. Augustyna – zło  jest brakiem zawsze jakiegoś dobra, które w danym bycie powinno się znajdować, jego niedostatkiem. W analizach metafilozoficznych Antoniego B. Stępienia przywiązuje się dużą wagę do Ingardenowskiego rozróżnienia między ontologią (teorią tego, co możliwe), a metafizyką. Jednakże w przeciwieństwie do Ingardena uważa on, że ontologia może być co najwyżej nauką pomocniczą względem metafizyki; inaczej stanie się zbyteczną „grą w czyste możliwości". Antropologia filozoficzna zaś jest wypadkową fenomenologicznego (w dużej mierze opartego na introspekcji) opisu człowieka oraz jego metafizycznej (dokonanej w terminologii tomistycznej) interpretacji i wyjaśnieniach. Opis ten ujawnia człowieka jako paradoksalną „jedność różnorodności", jedność pomimo opozycji: psychiczne - cielesne, świadome - nieświadome, podmiotowe - przedmiotowe, własne - cudze itp. Wyjaśnieniem tego opisu jest przyjęcie hylemorficznej struktury człowieka: złożenie z ciała i duszy go „organizującej", duszy będącej podmiotem władz duchowych - intelektu i woli. Antoni B. Stępień wysuwa dwa argumenty za nieśmiertelnością duszy ; „gdyby dusza ludzka ginęła wraz z ciałem, nie realizowałaby swoich naturalnych tendencji", oraz że „dusza ludzka nie zawiera w swej strukturze racji swego kresu". Pierwszy argument zakłada (wbrew fenomenom tragiczności, komiczności lub „pęknięcia" człowieczeństwa) racjonalność bytu ludzkiego : naturalne dążenia człowieka nie mogą być nie realizowalne (człowiek nie jest „nieporozumieniem ontycznym"). Drugi argument opiera się na tezie : materia nie stanowi dostatecznej racji istnienia i działania duszy ludzkiej. Przy okazji Stępień polemizuje z materializmem (naturalizmem) w teorii człowieka : w wersji scjentystycznej, reistycznej i marksistowskiej. Ważne są tu spostrzeżenia, że czasowa uprzedniość nie psychicznych form życia lub materii w stosunku do form psychicznych (duchowych), nie oznacza „przyczynowania” drugich przez pierwsze (naruszałoby to zasadę racji dostatecznej) oraz iż zachodzi dwustronne oddziaływanie między duszą a ciałem („w chwili śmierci organizmu człowieka nie tylko zanika empirycznie życie psychiczne, ale następuje też rozkład ciała”). W twórczości Erwina Kruka cała przeszłość jest ciemnością, a darowane życie jako dalszy ciąg biografii opiera się na przekonaniu, że nic co jest z tego świata, nie jest trwałe. Przypadkowość i ulotność życia, ale także chęć i wola przetrwania, są paradoksalnie bardzo związane ze sobą. Przewijający się w jego twórczości motyw „zabłąkanego trzmiela”, symbolizuje postać dziecka zagubionego i szukającego swego miejsca w ogromnym i bezdomnym” świecie.


Trzmiel


Z biegiem lat

Coraz mniejsze jest ciążenie ziemi.

Nie ma jej. I nieba nie ma.
Jest wiatr, który nas przewiewa


I tak gwałtowne dawniej serce

Ucisza się z wolna
Jak ogród,
W którym śpiewa zabłąkany trzmiel


Inną kwestią wyznaczającą perspektywę w twórczości Erwina Kruka jest sfera wartościowania tego, co się pojawia w naszym życiu i determinuje wszelkie działania. Niszczycielska siła jaką jest zło, wprowadza do świata stan chaosu i niszczy porządek istnienia. Jedynie pamięć przetworzona poetycko, może bronić człowieka i odnajdując rozproszone rzeczy, wytyczać miedzy nimi właściwe relacje oraz budować od nowa otaczający nas świat. Cóż z tego skoro i ona jest niedoskonała, często kłamie i stwarza nierealne, subiektywne, mistyczne

pejzaże.


ZAPISY POWROTU

Inne, coraz bardziej nierealne, są miejsca najbardziej mi znane.
W których krajobrazach jałowiec tak długo się dopalał,
jakby gasła róża, jakby krew ściekła z jej płatków


poprzez korzenie –

w ziemi niewygasłe tętno ?


Inne, coraz bardziej nierealne, wydają się rzeczy i ich nazwy.

Po cóż są one, skoro kłamie je najlepiej pamięć ?
Ciągle słyszę, jak toczy się we mnie czas,
jak obrasta coraz to nowymi krajobrazami.
Gdy się zapełni najściślej, gdy dojrzeje –
spadnie.
(Kiedy pamięć upada – czy podnosi się człowiek ?)...


Pokonywanie zła i nieustanne podnoszenie się z upadków, poprzez przywoływanie zastygłej w czasie pamięci oraz szukanie światła, przed którym ustępuje ciemność. To główne zadania poetyckich poszukiwań w twórczości E. Kruka, gdy w sposób niezwykły w słowach odbija się porządek rzeczy. A więc właściwe nimi posługiwanie się, z namysłem stawianie obok siebie w związkach frazeologicznych i składniowych, daje szansę przewidzenia zaiskrzeń i metafor oraz odpowiedzialności za wynikające z ich używania skutki oddziaływań intelektualnych i społecznych. Język zawsze dawał nadzieję i pocieszenie w najtrudniejszych sytuacjach życiowych, dlatego też trzeba używać go oszczędnie i z rozwagą. W ciszy i samotności, aby dał się oswoić i pomógł uwierzyć w siłę poezji. Krainę, którą tylko pozornie łatwo zdmuchnąć, pominąć lub przejść obojętnie, bowiem ma ona swoją wartość ocalającą, ponad czasową i wiecznie żywą. Poeta jest niczym quasi kreator w swoim akcie twórczym, doprowadzając do swoistego rodzaju napięcia zbliżonego do kreacji Boskiej. To, co jest on w stanie istotnie z Bogiem dzielić, to siła słów, które mają moc nadawania rzeczom kształtów. Tworzenia z niczego, przenosząc do swojego dzieła „świat przedstawiony”, składający się z samo poruszających się aktów i obrazów. Zatem poetę nazwać można „nieprzezroczystym odbiciem Boga – twórcy”, zdolnego do tworzenia obrazów rzeczywistości, porównywalnych z ich doskonałymi formami (formule), tworzonymi przy pomocy boskiej inspiracji. Bez której, twórca nie jest w stanie wyobrazić sobie Prawdy, ani dokonać jej przedstawienia. Fantazja bowiem to tabula universitatis, na której znajduje się uniwersalne odbicie wszystkiego, co prawdziwe.

W jednym z najważniejszych tomików poetyckich Erwina Kruka „Moja północ”, znajdujemy utwór jako swoistego rodzaju Ars poetica, poświęcony sztuce tworzenia poezji.


WYKŁAD

Poezja potrzebuje oddechu.
Z tysięcy słów,
które mrą,
                                              
Poeci wybierają z kurzu to,
Które zostało zdeptane.
Oderwani od życia,
Dopominają się wartości,
Które człowieka żywią.
Kochają to co ulotne :
Dziewczynę, gdy poprawia pończochę,
Odruch zniecierpliwienia
U kata, gdy podczas pracy
Opadają mu włosy na czoło,
Skazę monarchy, przez którą wchodzą do Sali


Uzurpatorzy lub agenci innej planety,

Jabłoń, pod którą wąż
Znosi biblijne owoce,
Plemię skrywane przed światem,
Ostry zapach potu _ _ _


I wszystko, co bez poetów przemija.

Niedoskonali,
Jak nasze istnienie,
Modlą się przeciw modlitwom. Mówią :
Bądź odważny. Powtarzają : Bądź odważny.
I dlatego, także dlatego
Ustrój poetów jest niebezpieczny.


Poetologia pamięci mówi o tym, że doświadczenia świadomości, takie jak pamięć i uczucia – to, co utwór nazywa namiętnością i przywiązaniem – i rzeczy dostępne zmysłom, takie jak ciała, osoby czy obrazy, mogą się zbiegać w jedno. Figury udramatyzowane w postaci metafor, wzajemnie odpowiadają temu co jest wewnętrzne i temu, co jest reprezentowane jako akt lektury.

Założenie o całościowej tożsamości, będące istotą metafory, nie występuje w złączeniu metonimicznym, opartym na przypadkowym związku prawdy z nieprawdą. Zatem metafora obecności, ukazuje się nie tylko jako podstawa poznania, ale także jako działanie, zmierzające do pogodzenia nawet najbardziej przeciwstawnych sprzeczności.


BEZ PAMIĘCI


Poprawiam moich zmarłych.

Uściślam daty narodzin, śmierci,
Jak ogrodnik, który po stracie sadu
Z podręczników odczytuje
Smak owoców, barwę liścia,
Taniec motyla wśród kwiatów.


Książki są stare, ze strychu

Wyciągnięte, prawie bez pamięci.
Jak człowiek przerażony, ojczyzna przyszła


Z bliskimi imionami. W zawiei

Iskrzy się styczeń,
Skrzypi cygański, wojenny wóz.


I na północ gnają

Ludzkie, tratujące się stada.


Kto przeżył – umarłych wskrzesza,

Dźwiga ich przez lata i mróz,
Ich prawdy i kłamstwa poprawia.


Poznanie poetyckie polega na rzetelności i głębi przeżycia doświadczeń, jakie los i historia nam wyznaczają. Dla odbiorcy natomiast najistotniejszy jest nastrój i klimat, jakie wytwarza sztuka słowa. Podmiot liryczny u Erwina Kruka jest „badaczem ojczyzny pamięci i ziemi”, ale żyjąc w poczuciu nieustannego wygnania, owa pamięć staje się chora i skażona niedopowiedzeniami oraz niejasnymi domysłami. Jednakże poeta „chorej pamięci”, żyjąc w poczuciu jej niedoskonałości, widzi szansę na choćby częściowe odzyskanie świata utraconych wartości. Bowiem to właśnie pamięć kreuje naszą świadomość i często decyduje poprzez spostrzeżenia i doświadczenia o kodowaniu tego, co zostało uświadomione lub przeniesione do podświadomości. Ale ocalająca pamięć ogłasza niezgodę i sprzeciw wobec wszystkiego, co nie pozwala żyć godnie i jest zamachem na swobodną realizację osoby ludzkiej.

We wstępie tomiku poetyckiego „W cieniu” zatytułowanym „W świecie niedokładnych snów”,  zamieszczone są słowa o znaczeniu i sensie poetyckich wyznań.


 ...Jest to świat trwania. Na pozór istnieje w utajeniu, jednak możliwy jest

    w każdym zakątku naszej planety – wszędzie tam, gdzie człowiek
    odczuwa siebie jako coś jeszcze nie pełnego, i wszędzie tam, gdzie z  
    tychże powodów przyswaja sobie na własność duchową to, co jest
    przeżyciem innych ludzi...


Ten świat nieustannych zdziwień i bolesnych doznań, jest realnie naznaczony i związany z łaknieniem źródła, które wypływa z krainy dzieciństwa. Rodzinnych stron położonych pośród mazurskich wzgórz i lasów, w przyjaźni z przyrodą i zamieszkałymi tam ludźmi. Ale przede wszystkim związany jest ze wspomnieniami, krainą pamięci ze wczesnych lat młodości i dojrzewania. Pogłębionych przez poczucie obcości, jako obszar dopominania wszystkiego, co było najbliższe sercu i związane z właściwym znaczeniem słowa ojczyzna.


TA  OKOLICA


W świetlistych smugach przebiegł deszcz,

Jeszcze chwila, a znów otrząsną się brzozy,
Osy zaszemrzą
W kępie traw. Stoję cichy,
Dalszy od siebie o wiele lat.
Ach, jak pachnie miodne powietrze nad strugą.
Na źdźble trawy przygwizduję dziewczynę, której nie
                                                                          znam.

Zamiast niej
Obrazy z dzieciństwa przechodzą przede mną,
Kiedy wypatruję słonecznego kurzu, co migoce
                    w oddali...


Wiele z tych wierszy często zatapia się w przeszłości, zakorzenia w micie i w legendzie, gdzie pamięć wewnętrzna przenosi więcej aniżeli sam twórca mógłby pojąć, a fale zmyślenia są niczym tropy na bezdrożach.

Być obecnym, to także podjąć odpowiedzialność za przeszłość, wystąpić przeciwko jej zapominaniu, pobudzić godność ludzką w sobie i u innych, aby można było budować szczęśliwą i pogodną przyszłość.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Polecamy publicystykę


Pisarze.pl
E-tygodnik literacko-artystyczny
Numer 21/12 (92)
ISSN: 2084-6983



Dziś René Magritte

 Zdradliwość Obrazów, Zagubiony Dżokej oraz Terapeuta to najbardziej znane obrazy René Magritte’a.

więcej>>

Coraz więcej listów do Państwa, coraz więcej wierszy, mało prozy, widać, że nie cieszy się ona specjalnymi względami, albo może prozaicy są bardziej skryci, bardziej tajemniczy.




Strona oparta na Joomli