Jadwiga Śmigiera

 

Portret


„Twórczość Delacroix wydaje się niekiedy swego rodzaju sztuką przypominania o wielkości i naturze człowieka wszech czasów” – tak powiedział Charles Baudelaire o wielkim współczesnym mu malarzu Eugene Delacroix. Osobowość jego scharakteryzował następująco: „Niezmierzona pasja, spotęgowana niesamowitą wolą… W jego dziełach widać tylko postęp…”

Eugene Delacroix był przez sobie współczesnych podziwiany i chwalony ale też lżony i ostro krytykowany. Pozostawił po sobie ponad 800 obrazów, najznakomitsze freski jakie powstały w ciągu XIX wieku, ponad sześć tysięcy rysunków oraz ponad sto akwafort i litografii.

Znany jest głównie dzięki rewolucyjnemu obrazowi „Wolność wiodąca lud na barykady” na którym przedstawiona jest pół-naga kobieta z trójkolorowym sztandarem w dłoni. Kroczy ona przez barykadę pokrytą ciałami paryżan poległych w czasie rewolucji francuskiej.

Eugene Delacroix znany jest też jako twórca wspaniałego, najbardziej chyba popularnego portretu Fryderyka Chopina. Ten olejny portret na płótnie o rozmiarach 46 cm x 38 cm jest częścią nigdy nie ukończonego obrazu pt: „Chopin i George Sand”. Został namalowany ok. 1838 roku. Obraz został rozcięty. Dokonał tego zapewnie sam twórca. Ale czy zrobił to na skutek prośby Chopina czy też George Sand, tego też nikt nie wie. Jak wiadomo para ta po burzliwym związku rozstała się. Ta część obrazu na której jest George Sand znajduje się w zbiorach Ordrupgaard-Museum w Kopenhadze.

W portrecie tym Delacroix przedstawił najprawdziwszy i najbardziej wnikliwy obraz skomplikowanej osobowości Chopina. Był on bowiem jak każdy twórca osobą niesamowicie samotną. Wyjątkowo samotną, bo któż mógł tak wybitnego człowieka zrozumieć? Fryderyk Chopin był osobą przewrażliwioną ale i bardzo despotyczną i egoistyczną. Zamknięty, zawsze zamyślony, chmurny, drażliwy i skupiony tylko na sobie i swojej twórczości. A jak wiadomo Chopin był utalentowany nie tylko w dziedzinie muzyki. Był także uzdolniony literacko; dowodem na to są liczne, zachowane listy do rodziny i przyjaciół. Pięknie też rysował i miał zdolności aktorskie.

Podobno jeśli chodzi o kobiety to rozumiała go najlepiej właśnie George Sand, ale on starał się tego nie dostrzegać… zazdrosny o jej niezależność, sławę i ekstrawagancki tryb życia. Interesowały go z resztą tylko jego własne przeżycia.

Twórcę portretu łączyła z kompozytorem, a także z George Sand serdeczna przyjaźń. Kilka lat po pobycie u obojga na wsi w Nohant Delacroix tak napisał o Chopinie: „Bardzo go lubię, to nadzwyczaj wytworny człowiek, to najprawdziwszy artysta, jakiego spotkałem w życiu”. Malarz prowadził z Chopinem „niekończące się rozmowy w cztery oczy”. Pewnie dlatego udało mu się stworzyć tak trafny wizerunek Najwybitniejszego Polaka.

Stosunek tych dwóch wybitnych osób do siebie określiła w następujący sposób George Sand: „Chopin i Delacroix są sobie bardzo oddani. Mają bardzo podobne charaktery i są obdarzeni tymi samymi przymiotami ducha i serca. Co do sztuki jednak, to wprawdzie Delacroix rozumie i wielbi Chopina, lecz Chopin nie rozumie Delacroix. Szanuje i poważa w nim człowieka /…/, lecz nie lubi go jako malarza. Delacroix kocha muzykę, ma wyrobiony, wytrawny gust, może bez końca słuchać Chopina /…/. Chopin przyjmuje to uwielbienie, jest nim wzruszony, ale patrząc na obrazy przyjaciela – cierpi i nie jest w stanie powiedzieć o nich ani słowa”.

Delacroix można by nazwać największym kolorystą XIX wieku, gdyby przyjąć, że pojęcie to oznacza artystę, który myśli, czuje i wyraża się poprzez kolory, który oczami duszy widzi ich jednolitą kompozycję, a dopiero potem zaczyna dostrzegać poszczególne części i detale formy.

Malarz sycił oczy zebranymi w Luwrze obrazami mistrzów koloru, a przede wszystkim Rubensa. Czerpał inspiracje z dzieł Goethego, Scotta, Byrona i Victora Hugo. Lektury te rozpaliły jego romantyczną naturę, owładnęły jego duszą. To za ich sprawą stał się najwybitniejszym spośród romantyków w malarstwie. Wiele przedstawianych przez niego tematów pochodziło z utworów uwielbianych pisarzy i poetów. Ukazując je, artysta nie ograniczał się do prostej ilustracji wybranych fragmentów, ale za pomocą języka malarstwa starał się wyrazić najbardziej poruszające emocje ludzkiego serca.

Kiedy w sierpniu 1863 r. składano do grobu ciało Delacroix, okazało się, jak niewiele znaczył on dla oficjalnych sfer swej epoki. Rząd francuski, prawdopodobnie nie powiadomiony, nie przysłał swego przedstawiciela. Za trumną Eugene Delacroix nie jechał ani jeden dworski powóz.

Dopiero kilkadziesiąt lat później Paul Cezanne powiedział: „My wszyscy jesteśmy z Delacroix”. Stał się bowiem Delacroix wielkim autorytetem dla artystów , którzy pod koniec XIX wieku tworzyli podstawy sztuki nowoczesnej.

Pod koniec życia Paul Cezanne tak pisał w liście do Emila Bernarda: „Nie wiem czy moje słabe zdrowie pozwoli mi zrealizować kiedykolwiek moje marzenie – namalować apoteozę Delacroix”.

Ale wróćmy do portretu Fryderyka Chopina.

Ten nieukończony portret jest wyeksponowany od 1907 roku w paryskim Luwrze. Gdy w 2000 roku zwiedzałam to muzeum bardzo długo przyglądałam się twarzy Wielkiego Kompozytora. Widać na niej ślady pędzla malarza. Jestem pewna, że żaden inny malarz nie oddałby lepiej złożonego charakteru Fryderyka Chopina. Portret jest niezwykły i sprawia wrażenie, że przy każdym kolejnym spojrzeniu twarz się zmienia albo my dostrzegamy w niej coś innego. Jakimś tajemniczym szczegółem Delacroix budował wrażenie twarzy żyjącej i cierpiącej. Wydaje mi się, że w oczach Chopina widoczny jest ból.

Gdy kilka lat później oglądałam film „Pragnienie miłości” z Piotrem Adamczykiem w roli Chopina stanęła mi jak żywa przed oczami twarz Kompozytora z portretu namalowanego przez Delacroix.

I jeszcze Charles Baudelaire:

/…/”Czym więc jest to tajemnicze coś, co Delacroix lepiej oddał, ku chwale naszego stulecia, niż ktokolwiek inny? Jest to coś, czego nie widzi oko, coś niepojętego, sen, nerw, dusza: oddał to nie posługując się żadnymi innymi środkami oprócz linii /…/, lepiej niż ktokolwiek inny – z doskonałością prawdziwego malarza, z wnikliwością subtelnego narratora, z ekspresją pełnego pasji muzyka /…/ . Ten bardzo szczególny i nowatorski talent Eugene,a Delacroix, który pozwolił mu tylko za pomocą koloru stworzyć to, co można by nazwać atmosferą ludzkiego dramatu lub stanem duszy artysty – ten całkowicie samoistny talent zawsze przysparzał mu sympatii wszystkich /…/ niezmierzona pasja, spotęgowana niesamowita wolą – oto, kim był ten człowiek”.

 

Przy pisaniu tekstu korzystałam z informacji zawartych w następujących albumach:

„W kręgu sztuki Eugene Delacroix” Wyd. Henschelverlag Berlin 1974/ Arkady Warszawa 1980.

„1000 arcydzieł malarstwa” Wyd. Olesiejuk 2009.

 

Pin It