Jadwiga Śmigiera

 

Hotel Lambert


Na Wyspie Św. Ludwika w Paryżu znajduje się Hotel Lambert. Nie jest on już niestety od dawna w polskich rękach, ale dom ten nadal budzi bardzo ciepłe skojarzenia i myśli. Szczególnie wtedy gdy przewodnicy po Paryżu pokazują go Polakom z płynącego po Sekwanie statku.

„W tej chwili wolno mi powiedzieć: on był waszym królem”. Te słowa padły nad trumną księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ale i wcześniej Monarchistyczne Towarzystwo Trzeciego Maja widziało w księciu kandydata na polskiego króla. Niekoronowany król Polski, szef stronnictwa nazywanego od jego pałacu po prostu „Hotel Lambert” wierzył w siłę dyplomacji i niestrudzenie zabiegał o przychylność obcych rządów i parlamentów. „Chcę aby prawa Polski były wypisane na murach wszystkich parlamentów Europy” powtarzał książę Adam Czartoryski. I częściowo udało mu się ten zamiar zrealizować. Dzięki jego polityce sprawa Polski trwała w świadomości Zachodu, choć Polski nie było już na mapie. /Za: Barbarą Stettner-Stefańską w sercem pisanej książce „Paryż po polsku”/.

Do kupna Hotelu Lambert namówił rodzinę Czartoryskich Wojciech Grzymała – przyjaciel Chopina i to on pertraktował w imieniu nabywcy z dotychczasowym właścicielem. Kupiony w 1843 r. paryski pałac na Wyspie Św. Ludwika od razu zaczął pełnić rozmaite funkcje. Był nie tylko rodową siedzibą Czartoryskich, ale przede wszystkim ośrodkiem działalności politycznej, oświatowej i charytatywnej. Był miejscem spotkań polskiej emigracji.

Znany i ceniony historyk Stefan Kieniewicz tak pisał w „Historii Polski 1795-1918”: „Podczas gdy w trzech zaborach nie wolno było wymówić i wydrukować słowa „Ojczyzna”, emigracja rozporządzała pełną swobodą słowa i szeroko z niej korzystała. Wydawała dziesiątki czasopism, setki książek, tysiące broszur i ulotek. Dużo tej literatury docierało potajemnie do kraju, mimo, że za kolportaż i przechowywanie jej spotkało nie jednego więzienie i zesłanie. Przede wszystkim chłonął kraj poezję romantyczną, a zwłaszcza te jej arcydzieła, w których zawierał się najpotężniejszy ładunek uczuć patriotycznych /…/. Mesjanizm romantyków, wiara w odkupicielską wartość polskich poświęceń dla całego świata egzaltowała umysły i wzmacniała rewolucyjne nastroje./…/. Elita umysłowa emigracji żyła w kontakcie z najwybitniejszymi umysłami epoki czerpiąc od nich i przyswajając sobie to, co odpowiadało jej własnym przekonaniom i skłonnościom.”

Drugi z przyjaciół Chopina – Eugeniusz Delacroix pracował przy restauracji pałacowych wnętrz, ozdobionych wspaniałymi malarskimi dekoracjami. Pochodzący z XVII wieku Hotel Lambert słynął w całym Paryżu z pięknych wnętrz. Najpiękniejsza była wielka sala balowa, zwana Salą Herkulesa, ponieważ freski Le Bruna zdobiące jej ściany i sufit, wyobrażają bohaterskie czyny małżonka Dejaniry. Podobno wspanialszych sal nie było ani w Wersalu ani w Luwrze.

Po salach tych chodzili Wielcy Polacy – Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Chopin, Kossak.

Wiele z tych postaci jest ciągle w Hotelu Lambert. Zostali uwiecznieni na obrazie przez Teofila Kwiatkowskiego. Obraz nosi tytuł „Bal w Hotelu Lambert”. lub „Polonez Chopina” i znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Jest na nim Fryderyk Chopin grający na fortepianie, George Sand, księżna Marcelina Czartoryska, Adam Mickiewicz. A także bosa wiejska dziewczynka z długimi warkoczami, wyglądająca jakby przyszła do Hotelu Lambert prosto z mazowieckich pól. Są rycerze w pancerzach i z husarskimi skrzydłami. I jest oczywiście książę Adam Czartoryski patrzący w zadumie na Zawiszę Czarnego.

Obraz ten jest odbierany jako bolesna maskarada, smutny obraz polskiej emigracji, która nie może wyzwolić się z pamięci o dawnej świetności Polski, wymazanej z mapy Europy.

Książę Adam zmarł w 1861 roku nie dożywając /na szczęście/ klęski powstania styczniowego i napływu kolejnej fali emigracji do Paryża. Faktycznym przywódcą ugrupowania Hotel Lambert został jego syn Władysław. Pełnił on na emigracji wiele znaczących funkcji. Był też założycielem Muzeum Czartoryskich w Krakowie.

Po latach, gdy Polska już istniała /choć wciąż nie była suwerenna/ - ani emigracja nad Sekwaną, ani władze w kraju nie zmobilizowały się aby kupić Hotel Lambert wystawiony w 1975 roku na sprzedaż. I chociaż Polonia miała prawo pierwokupu i cena ofiarowana Polsce była niższa od tej jaką oferowano innym, to do dziś Polacy wędrujący polskimi śladami w Paryżu /a zalicza się do nich autorka niniejszego tekstu/ nie mogą wejść do tego budynku i poznać bliżej jego historii. I chociaż prawie całe wnętrze zostało przeniesione do muzeów do Krakowa i do Puław, to pozostaje żal. Bo płynąc Sekwaną widzi się tylko najmniej interesującą część budynku, tymczasem na jego pięknym dziedzińcu, na wprost bramy wciąż widnieje herb Czartoryskich.

Chyba - że i jego już nie ma - i że ówczesny właściciel baron Rothschild zastąpił go herbem własnej rodziny. Miał bowiem taki zamiar, ale nie zgodził się na to paryski konserwator zabytków.

Ale to były wiadomości z sierpnia 2000 roku, bo wtedy płynęliśmy Sekwaną okrążając jej wyspy.

Z Hotelem Lambert związana też była słynna Biblioteka Polska. Stojący w pobliżu budynek został kupiony przez Wielką Emigrację właśnie w celu umieszczenia w nim wartościowych zbiorów z bibliotek i muzeów w kraju, który już nie istniał. Na jego kupno złożyła się cała Emigracja. Kwestował sam Adam Mickiewicz, a składki dawali zarówno bardzo bogaci jak i powstańcy listopadowi żyjący z marnego zasiłku.

Biblioteka podlegała Towarzystwu Historyczno-Literackiemu. Jej pierwszym prezesem był książę Adam Jerzy Czartoryski a wiceprezesem Adam Mickiewicz.

Ta wspaniała instytucja zasługuje jednak na całkiem odrębny opis.

Na Wyspie Św. Ludwika znajduje się też przepiękny kościół, którego mury pamiętają bywających w nim Wielkich Polaków.

Nie mieliśmy jednak szczęścia obejrzeć jego wnętrza bo był zamknięty.

Ale wiem, że odbywają się w nim często koncerty.

---------------------------------------------------------------------------------

W maju 2007 r. rodzina Rothschildów postanowiła Hotel Lambert sprzedać. Niestety, ówczesny minister kultury i sztuki R.P. nie wykazał zainteresowania tą sprawą. Hotel Lambert kupił brat emira Kataru i przerobił go na swój sposób…

Podobno na budynku nie ma żadnej tabliczki upamiętniającej jego historyczne znaczenie dla Polski.
Na fotografii powyżej herb Czartoryskich /Pogoń/ na frontonie Hotelu Lambert. Ale to już jest tylko zdjęcie sprzed wielu lat.

-----------------------------------------------------------------------------------

Przy pisaniu tekstu korzystałam z podręczników do historii napisanych przez profesora Stefana Kieniewicza i książki „Paryż po polsku” Barbary Stettner-Stefańskiej. Przywołałam też wspomnienia sprzed lat z wędrówki po Paryżu polskimi śladami.

 

 

Pin It