Jadwiga Śmigiera

 

Trzy miasta w Grecji


Delfy


Legenda mówi, że Zeus chciał się dowiedzieć gdzie jest centrum świata. Więc kazał wysłać z obu jego końców naprzeciwko siebie dwa orły. Orły spotkały się nad Delfami.

Delfy leżą  na zboczu góry zwanej Parnasem, nad Zatoką Koryncką. Położone są na gigantycznym tarasie i należą do największych atrakcji w całej Grecji. Czasy największej świetności przeżywały w VI w.p.n.e. Gdy starożytni Grecy zauważyli, że ze zboczy Parnasu zaczynają wydobywać się jakieś dymy, które powodują odurzenia  - zbudowano w tym miejscu Wyrocznię.

Wyrocznia znajdowała się w świątyni Apollina. A w tej wyroczni urzędowała natchniona przez bogów wróżka Pytia. To znaczy Pytia nie była jedna. Po prostu każda następna natchniona otrzymywała takie imię. Siedziała na trójnogu nad tą szczeliną w ziemi, z której wydobywały się odurzające opary. Jej bardzo wieloznaczne przepowiednie, których udzielała proszącym o radę władcom różnych państw, miały bardzo znaczące następstwa.

Do Wyroczni Apollina wiedzie tzw. Święta Droga, a cały teren w skład którego wchodzi m.inn. Skarbiec Ateńczyków, wspaniały Amfiteatr a także najlepiej zachowany w Grecji Stadiom olimpijski – nosi nazwę Świętego Okręgu.

Idąc do Wyroczni mija się ruiny rzymskich sklepów, w których podróżnicy mogli kupić dary dla bóstw. Następnie są rzędy pustych cokołów. Stały na nich rzeźbione w złocie i brązie niezliczone posągi.

Delfy to nie tylko Wyrocznia. Tutaj Ateńczycy wystawili monument upamiętniający zwycięstwo pod Maratonem. Tutaj Spartanie postawili Pomnik Admirałów na cześć swoich wodzów, biorących udział w wojnie peloponeskiej.

Na starogreckich kolumnach znajdujących się w Świętym Okręgu do dziś widnieją inskrypcje. Na niektórych kamieniach widnieją imiona niewolników, wyzwolonych przez swoich właścicieli.

W muzeum, znajdującym się na terenie wykopalisk – spośród tysięcy posągów, które stały kiedyś po bokach Świętej Drogi – można podziwiać odlany w brązie posąg Apollina i woźnicę zaprzęgu – jest to tzw. Auriga Delficki.

Poniżej Świętego Okręgu znajdują się ruiny sanktuarium poświęcone Atenie Pronaja, która pilnowała Wyroczni Apollina.

Na wschód od Świętego Okręgu wypływa ze skał Żródło Kastalskie. Tutaj wędrujący po przepowiednię mężczyźni mogli umyć głowę, a tym samym uwolnić się od ciążących na nich win. Wyjątek stanowili mordercy, którzy musieli umyć całe ciało.

„Mój chłopcze, jesteś niepokonany” – takie były słowa Wyroczni Delfickiej skierowane do Aleksandra Wielkiego.

„Gnothi seauton” /”Poznaj samego siebie”/ - taka inskrypcja widnieje na murze Wyroczni w Delfach.

„Delfy, prawdopodobnie najbardziej greckie ze wszystkiego. Najbliżej im do powagi, a są urocze:” – stwierdził Henry Adams w 1898 r.

„Gdy się zwiedza tak bezcenne dla kultury ośrodki jak Delfy… narasta szacunek dla archeologii, która spod usypisk, zwałów ziemi, namułów, spod współczesnych wreszcie osad wydobywa najpiękniejsze świadectwa przeszłości” – pisał Eugeniusz Paukszta w Impresjach greckich pt: „Wichry wśród kolumn”.

„Oczywiście ani przez chwilę nie dałbym się zwieść tym wróżbom greckiej cyganki, Pytii na trójnogu…” – twierdził Mieczysław Jastrun w „Podróży do Grecji”.

Czy zaufać przyjacielowi?

Jaką ofiarę złożyć bogom?

Wywołać czy powstrzymać wojnę?

Takie pytanie do Delfickiej Wyroczni kierowali królowie, ale i zwykli obywatele.

Wyrok traktowano zawsze jako ostateczny i nieodwołalny.

Patrząc na bajkową scenerię Delf, bardzo łatwo uwierzyć, że wszyscy właśnie do Świątyni Apollina przybywali po poradę.


Korynt


Syzyf był założycielem i królem miasta Efyra. Był lubiany przez bogów, którzy zapraszali go na uczty. Jednakże z uczt tych Syzyf zawsze podkradał ambrozję i opowiadał ludziom co się na nich dzieje. Bogowie przymykali na to oko, dopóki Syzyf nie zdradził tajemnicy Zeusa. Wtedy bogowie ukarali go. Nie mogli jednak skazać go na karę śmierci, gdyż uwięził on Tanatosa. Wtrącili go więc do Tartaru, ale Syzyf uciekł stamtąd. Został więc ukarany ciężką, bezużyteczną pracą. Kazano mu jak wiadomo wtaczać na górę wielki głaz. I gdy głaz już był pod szczytem góry … wymykał się Syzyfowi z rąk i staczał w dół. I Syzyf musiał go wtaczać od nowa. Podobno wtacza go do dziś. A każdy kto przyjeżdża do Koryntu spogląda na wznoszącą się nad nim Górę Syzyfa.

W starożytnej Grecji los Syzyfa stanowił przestrogę, aby szanować bogów. Później mit o Syzyfie zaczęto odczytywać jako absurd ludzkiego istnienia. A jego ciężką pracę jako symbol heroizmu i wytrwałości, trudu i buntu człowieka walczącego o swoją godność. Także symbol beznadziejnej, bezsensownej, skazanej na niepowodzenie pracy.

Starożytne miasto Korynt leżało na skrzyżowaniu dróg morskich i lądowych łączących Grecję kontynentalną z Peloponezem. Miało dwa porty – Lechajon na Morzu Jońskim i Kenchreai na Morzu Egejskim. I mieszkańcy Koryntu zawdzięczali swój dobrobyt właśnie jego dogodnemu położeniu. Miasto było synonimem luksusu, a uroda tysięcy jego kurtyzan zwanych heterami była przysłowiowa. Odziane w szaty mocno podkreślające sylwetkę kobiety te miały wstęp na najwyższe progi i salony polityczne. Były wykształconymi i bogatymi pięknymi damami do towarzystwa. Z pewnością wywarły wielki wpływ na historię i politykę starożytnej Grecji. Te zawodowe kurtyzany zostały nazwane córami Koryntu. A legalna sakralna prostytucja skupiała się w Koryncie w świątyni Afrodyty. Wspominał o nich święty Paweł w „Listach do Koryntian”.

Korynt został nazwany stolicą rozpusty.

Dziś po Koryncie, który rozkwitał właściwie przez całą starożytność pozostały doryckie ruiny świątyni Apollina, świątynia Oktawii, rzymski Odeon, rzymska Agora, fontanna Pejrene, amfiteatr przeznaczony do bitew morskich z udziałem gladiatorów, a także wczesnochrześcijańska bazylika. To w jej ruinach święty Paweł miał powiedzieć: „Przemija postać tego świata”.

W starożytności mieszkało w Koryncie około 75 tysięcy ludzi.

Cztery kilometry za miastem króluje Akrokorynt – wzgórze świątynne a zarazem fortyfikacja, która wielokrotnie opierała się najeźdźcom – to właśnie ruiny wspaniałej świątyni Afrodyty.

Słynny Kanał Koryncki to wąski przesmyk między kontynentem a Peloponezem. Powstał w 1893 roku. Ma zaledwie 23 metry szerokości, około 8 metrów głębokości i 6343 metry długości. Statki płynące kanałem skracają dzięki niemu drogę o 340 kilometry. Płynąc bardzo powoli /są ciągnięte przez holowniki/ ocierają się prawie o obydwa brzegi. Dziś, w epoce olbrzymich tankowców Kanał Koryncki jest przede wszystkim atrakcją turystyczną, osobliwością krajobrazu i obiektem historycznym.

Projekt kanału, który łączyłby zatokę Sarońską z Koryncką narodził się już w starożytności. Marzył już o nim Neron. Postanowił on osobiście zainaugurować budowę kanału wykopując złotą, lub jak twierdzą inni kronikarze – srebrną łopatą pierwszą grudę ziemi. W 67 r. na miejsce budowy przywieziono z Judei 6000 żydowskich niewolników, lecz w następnym roku Neron zmarł, a ci, którzy nastali po nim nie byli zainteresowani kontynuowaniem prac. Także ówczesna technika nie dawała szans na realizację takiego planu.

„Wszystko wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje”… powiedział Święty Paweł.


Olimpia


Pokonać własną słabość, pójść szybciej, dalej, poznać granice swoich możliwości, zbliżyć się do doskonałości – w tym właśnie wyrażała się czysta idea olimpizmu.

W pozostałościach najstarszego na świecie stadionu olimpijskiego można sobie wyobrazić atmosferę pierwszych igrzysk starożytności. Miało to być wydarzenie, podczas którego ludzie stawali się rzeczywiści bliżsi bogom i herosom.

Stadion w Olimpii mógł pomieścić aż 20 tysięcy widzów. To właśnie na tej budowli wzorowane były wszystkie kolejne stadiony starożytności.

Oprócz stadionu w Olimpii znajdowała się Świątynia Zeusa. Powstała w V wieku p.n.e. i przypominała kiedyś ateński Partenon. We wnętrzu znajdował się jeden z siedmiu cudów antycznego świata – posąg siedzącego Zeusa, stworzony przez największego helleńskiego rzeźbiarza – Fidiasza.

Fidiasz miał w Olimpii swoją pracownię; odnaleziono ją w ruinach domu kapłanów. Jednym z dowodów na obecność tu rzeźbiarza jest znaleziony w 1956 r, przez niemieckich archeologów puchar z napisem „Feidio eimi”- własność Fidiasza.

Tuż obok świątyni znajdowało się miejsce posiedzeń rady. Tu, przed okazałym posągiem Zeusa zawodnicy składali uroczystą przysięgę, że będą przestrzegali ustalonych reguł gry.

Kulminacyjny moment ogłaszania zwycięzców i przyozdabiania im głów wieńcami laurowymi miał natomiast miejsce w Świątyni Hery, która jest najstarszą budowlą w Olimpii.

O tym, że tu narodziły się igrzyska przypomina ogień zapalany na stadionie w Olimpii na znak rozpoczęcia współczesnych zawodów. Ten płomień przenoszony z miasta do miasta, z kontynentu na kontynent jest symbolem idei olimpizmu i jedną z najpiękniejszych idei starożytnego i współczesnego świata.

-----------------------------------------------------------------------------------

Tekst ten powstał na bazie kilku przewodników po Grecji. Jest także moim wspomnieniem z wycieczki, jaką odbyłam do tego kraju kilka lat temu.

 

Pin It