Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego



Rozmowy z „kotem”

sposob-zyciaPaweł Hertz (1918-2001), prozaik, eseista, tłumacz, wydawca, już przed wojną należał do młodych beniaminków polskiej literatury. Był jednak także beniaminkiem życia. Pochodził z rodziny na tyle zamożnej, że mógł, jako młodzieniec, w późnych latach trzydziestych pozwolić sobie na wielotygodniowe samotne wyjazdy do Francji i Włoch. W lipcu 1939 roku przyjechał do kraju z Paryża, gdzie rozważał pozostanie na stałe, ale nie zdążył wrócić tam z powrotem, bo zagarnęła go wojna. I to zagarnęła okrutnie, bo zrządzeniem przypadków został wywieziony przez Sowietów na Syberię, skąd udało mu się wrócić. Po powrocie wszedł w główny nurt życia literackiego powojennej Polski (nie od razu była przecież PRL-em), m.in. jako autor „Kuźnicy”. Barbara N. Łopieńska przeprowadziła z Hertzem długą rozmowę, która stanowi formę jego mówionej biografii, z życiem w PRL w tle. Rozmowa jest frapująca nie tylko ze względów faktograficznych ale także dlatego, że Hertz był rozmówcą nieszablonowym, przekornym, swoistym „kotem chodzącym swoimi drogami”, samotnikiem. Bo rzeczywiście w jego postawie życiowej, w jego egzystencjalnym modusie było coś specyficznie „kociego. Nawet stosunek do literatury świadczy o przekornej samoistności postawy Hertza, choćby jego kompletne dessinteressement dla wielu zjawisk życia literackiego, w którym uczestniczył (n.p. nigdy, jak twierdził, nie sięgnął po prozę Tadeusza Konwickiego, stanowiącą w PRL i latach dziewięćdziesiątych jeden z kluczowych fenomenów literacko-kulturowo-politycznych, choć „pana Tadeusza bardzo lubił”). Czytelnika może też zaskoczyć (daje temu wyraz także Łopieńska) specyficzna nonszalancja Hertza w ocenie warunków życia w PRL, swoiste „splendid isolation” wobec nich i jego osobliwe wyobcowanie z kontekstu społecznego, co stanowi interesujący przyczynek do jego sylwetki psychologicznej i co może dziwić w przypadku pisarza, który od wystąpienia z partii w 1957 roku przechodził z wolna acz konsekwentnie na pozycje kontestacji PRL. Jednak to, co najciekawsze w sylwetce Pawła Hertza, to kształt jego samoświadomości związana z przynależnością do – jak to sam określił w opowiadaniach stanowiących jego głośny w latach czterdziestych tom opowiadań „Sedan” – świata mieszczańskiej „Sodomy” lat poprzedzających wybuch II wojny światowej, świat dla Polski sprzed września 1939 roku, a dla Europy sprzed czerwca 1940. Książkę kończy obszerna nota biograficzna o bohaterze wywiadu, dokumentująca jego bogaty dorobek twórczy. Ale jak zazwyczaj bywa w tego typu publikacjach, najciekawszy jest w niej aspekt biograficzny, portrety ludzi, głównie ze środowiska literackiego, z którym łączyły go „znajomości i przyjaźnie”. Rekomenduję gorąco tę lekturę.

„Sposób życia. Z Pawłem Hertzem rozmawia Barbara N. Łopieńska”, Wyd. Iskry, Warszawa 2016, str. 253, ISBN 978-83-244-0442-1
--

 

Początki Polski jako zagadka

co sie stalo w 966 500W Polsce obchodzono w tym roku 1050-lecie państwowości polskiej ufundowanej na przyjęciu chrześcijaństwa przez księcia Polan Mieszka. Rok 966 jest pierwszą datą w historii Polski i spotkać ja można od niepamiętnych czasów w każdym podręczniku rozpoczynającym kurs historii. Epoka jest jednak tak odległa, a świadectwa piśmiennicze tak nikłe, że właściwie historycy niewiele o tej epoce wiedzą, a to co wiedzę, nie wiedzą na pewno. Dziwne ale prawdziwe – po wcześniejszych o tysiąc lat (!) czasach starożytnego Rzymu Cezarów pozostały przecież choćby arcybogate źródła w postaci kronik Swetoniusza, Liwiusza, Tacyta. Po polskich prapoczątkach niewiele poza nielicznymi okruchami. Drogą badań archeologicznych i kojarzenia faktów przez historyków udało się zbudować jaki taki obraz, ale nadal (i tak już chyba pozostanie) jest to konstrukcja bardzo hipotetyczna. Jest oczywiście sławna „Kronika polska” Galla Anonima, ale przecież nie daje nam ona dużo wiedzy dotyczącej roku 966. Z lat jeszcze głęboko peerelowskich pamiętam niewielką książeczkę mediewisty Jerzego Dowiata „Chrzest Polski” czy choćby „Słowiański rodowód” Pawła Jasienicy i oczywiście sporo rozmaitych publikacji wtórnych kompilacyjnych. Jest też choćby dużo późniejsza (2002) biografia Mieszka I autorstwa Gerarda Labudy czy fascynujący oraz przekorny intelektualnie esej Marii Janion „Niesamowita Słowiańszczyzna” (2006). Przemysław Urbańczyk, profesor historii postanowił wykorzystać wspomnianą rocznicę, by w popularny sposób podsumować wiedzę o 966 roku i pospekulować, co z faktów uznawanych dziś za prawdziwe można za takie uznać, co jest wątpliwe. Urbańczyk zapoznaje czytelnika z aktualnymi poglądami na temat przyczyn, przebiegu, a nawet daty chrztu Mieszka i tego kim on był  w sensie pochodzenia i genezy kulturowo religijnej - w momencie przyjmowania owego chrztu. Rozważania zawarte w książce obejmują także okres dochodzenia do wiekopomnego momentu, procesy do niego prowadzące jak i jego skutki w krótko i średniookresowej perspektywie. Urbańczyk podważa na przykład potoczny pogląd o szybkiej chrystianizacji ludności państwa Mieszka po akcie chrztu, czemu daje wyraz w ostatnim rozdziale zatytułowanym „Chrześcijański książę pogan”.

Przemysław Urbańczyk – „Co się stało w 966 roku?”, wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2016, str. 167, ISBN 978-83-7785-900-1


Pin It