Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego



 

Kobiecość, emancypacja i ginekologia


zlota-godzinaNa wstępie trzy passusy z interesującej powieści Sary Donati „Złota godzina”:

 „Jeśli jest pani lekarzem, czy mogłaby pani…

- Nie – przerwała jej Sophie - Przykro mi.

Następne dziecko mnie zabije, wiem to. Mam odłożone pieniądze….

Zanim Sophie odwróciła się do pacjentki, przybrała bezkompromisową minę.

- Prawo zabrania mi nawet rozmawiać z panią na temat antykoncepcji i podobnych rzeczy. Nie mogę podać pani ani nazwiska ani adresu”.

I taki:

„Nie dałam pani Campbell żadnych środków antykoncepcyjnych ani nie udzieliłam jej informacji na temat tego, jak przerwać ciążę. Przypomniałam jej natomiast, że prawo na to nie zezwala”

Albo inny passus:

„Moim zadaniem jest również rekwirowanie wszelkich instrumentów i medykamentów, które mogłyby uniemożliwić poczęcie bądź posłużyć aborcji. (…) Kara dla dopuszczających się tego procederu jest surowa”.

Skąd my to znamy? Te zdania sprawiają wrażenie jakby były żywcem wzięte z atmosfery polskiej rzeczywistości współczesnej Anno Domini 2016, a jednak nie, bo akcja powieści Sary Domanti rozgrywa się w Nowym Jorku 1883 roku. Bohaterkami są dwie kobiety, lekarki, Anna i Sophie. Znaczącą część powieści zajmuje wątek procesu w związku ze śmiercią kobiety z domniemanego powodu dokonania aborcji. W tle barwnie nakreślona psychologiczna i społeczna atmosfera purytańskiej Ameryki. To opowieść o dramatycznych początkach emancypacji kobiet i początkach walki o prawo do świadomego macierzyństwa (m.in. wątek lekarki Klary Garrison). Jest tu też wątek miłości jednej z bohaterek, ale ta powieść bynajmniej nie jest banalnym romansem. To znakomicie napisana proza realistyczna - w jakimś stopniu nawiązująca do tradycji realistycznej prozy amerykańskiej XX wieku, choćby Theodora Dreisera („Tragedia amerykańska” czy Sinclaira Lewisa („Babitt” ) - z licznymi akcentami naturalistycznymi, które koncentrują się w warstwie lekarsko-ginekologicznej, jako że kwestia aborcji i antykoncepcji stanowi tu ważną, faktograficzną osnowę. Domanti oparła swoją prozę na bogato wykorzystanej literaturze medycznej i na przekazach prasowych z tamtej epoki, co nadaje jej powieści także cenny walor dokumentalny. Z czysto literackiego punktu widzenia walorem powieści jest niemal epicki rozmach powieści, jej dobrze skonstruowana wielowątkowość. Dobrej próby proza realistyczna, która gorąco rekomenduję.

Sara Domanti – „Złota godzina”, przekł. Edyta Świerczyńska, Wyd. Kobiece, Białystok 2016, str. 867, ISBN 978-83-65506-18-4

 --

Czas, najbardziej krucha z substancji

czas-odnaleziony„Czas odnaleziony”, czyli jedna siódma cyklu Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”, znów, po latach przywracanego na półki księgarskie przez Wydawnictwo MG, jedno z nielicznych, które kontynuuje szlachetną i przez większość wydawnictw zarzuconą praktykę wznawiania wielkiej klasyki polskiej i obcej. Tym razem otrzymujemy Prousta nie w klasycznym przekładzie Boya-Żeleńskiego, lecz Macieja Żurowskiego, wybitnego znawcy literatury francuskiej i jej translatora. Czym jest w naszych czasach lektura wieloksiągu Prousta, gdy na nieodległym już horyzoncie rysuje się setna rocznica momentu, w którym dzieło to, zrodzone w półmroku mieszkania pisarza, ujrzało światło dzienne? Czym był on wtedy, a czym jest dziś, po blisko wieku dramatycznych doświadczeń Europy i świata? Arcydziełem nostalgii i klasycznym studium przemijania czasu? Mistrzowską introspekcją, analizą psychologiczną sięgającą najsubtelniejszych drobin duszy ludzkiej. Wymyślną psychomachią? Proroczym preludium do literatury XX wieku? Gdy cykl powstawał był dziełem niemal współczesnym, a w każdym razie dotykającym przeszłości bardzo jeszcze bliskiej, już co prawda poturbowanej przez historię, ale jeszcze żyjącej w wielu przejawach. Czy dziś, po ponad dziewięćdziesiątych latach, stanowi dokument epoki? Czy może jest na to zbyt psychologiczne, zbyt wyrafinowane, zbyt wsobne, zbyt autarkiczne, zbyt literackie? Nie podejmuję się odpowiedzieć na te pytania, ale wiem jedno, czytanie Prousta - po jednej całościowej lekturze cyklu w życiu - we fragmentach, na chybił trafił, sprawia mi zawsze prawdziwą przyjemność czytelniczą, kontaktem z literaturą w najbardziej korzennym sensie tego sformułowania. Od lat uważam, że kwintesencją tego, co najcenniejsze  kontakcie z literaturą, jest bezinteresowność w tym kontakcie. Nie poszukiwanie w niej wiedzy, sensacji, rozrywki, ale właśnie bezinteresowność i satysfakcja czerpana z samego procesu czytania, satysfakcja wynikająca z przyjemności obcowania z pięknem Formy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że cykl Prousta nie pasuje do naszych czasów, że jawi się jak stara fotografia w sepii, na której rysuje się blade widmo damy w staromodnej długiej sukni i kapeluszu z wielkim rondem stojącą na nadmorskiej plaży w Balbec. Ale może właśnie na tym polega wartość takiej lektury ? Na uświadomieniu sobie kruchości świata i czasu, w którym on istnieje? Teraźniejszość jest najbardziej kruchym aspektem egzystencji, podobnie jak czas, bo nieustannie, bez ułamka sekundy przerwy rozpada się na naszych oczach. Dlatego, przynajmniej od pewnego momentu naszego życia, wielu z nas jest skazanych na ciągłe i coraz bardziej rozpaczliwe poszukiwanie czasu utraconego. To lektura przede wszystkim dla nich.

Marcel Proust – „Czas odnaleziony”, przekł. Maciej Żurowski, Wyd. MG, Warszawa 2016, str. 349, ISBN 978-83-7779-281-0

 --

O Zapolskiej panoramicznie

szkloibrylantyObszerna, bogata, wręcz drobiazgowa opowieść dokumentalna o Gabrieli Zapolskiej, najbogatsza wśród tych, jakie do tej pory poznałem. Autor pokazuje pisarkę we wszechstronnym oświetleniu, jako skomplikowaną osobowość, autorkę, kobietę, podróżniczkę, aktywną uczestniczkę i świadka swojej epoki. Ogrom faktów, detali, szczegółów, a jednocześnie klarowność i potoczystość narracji. Jest to jednak także opowieść o jej twórczości, bogata w analizy interpretacyjne poszczególnych utworów. I to nie tylko tak kanonicznych jak „Moralność pani Dulskiej” czy „Kaśka Kariatyda” czy „Sezonowa miłość”, ale także licznych utworów, które zostały kompletnie zapomniane, jak choćby sztuki o Samuelu Zborowskim czy o Janie Kochanowskim. A przy tym „Szkło i brylanty” to nie tylko rzecz o Zapolskiej, ale także panoramiczna opowieść o epoce, w której przyszło jej żyć. Bez wahania ją rekomenduję.

Arael Zurli - „Szkło i brylanty. Gabriela Zapolska w swojej epoce”, Wyd. Iskry, Warszawa 2016, str. 504, ISBN 978-83-244-0450-6


Pin It