Lech Jęczmyk, znakomity tłumacz, m.in. „Paragrafu 22” /ale i wielu świetnych książek przełożonych nie tylko z angielskiego, także z rosyjskiego/ biegnie - czasami w tempie zbyt szybkim - w tej książce przez całe swoje życie. Od urodzenia, przez czas wojny, lata stalinowskie, studia, pracę redakcyjną, wyjazdy. Chłoszcze ludzi ostro /acz zasłużenie/, dla innych, pozornie niezbyt fajnych, znajduje usprawiedliwienie. Jęczmyk pisze dowcipnie, na wielu stronach człowiek nieustannie się śmieje, na innych łapie się, że ta przeszłość, mało ciekawa, tak szybko w naszych głowach odchodzi w zapomnienie. Dwa błędy, których autor, a na pewno redaktor powinni byli uniknąć: twórca Pomarańczowej Alternatywy, słynny Major, to Fydrych, a nie Frydrych. Drugi - Karol Modzelewski nie był KOR-owcem, co więcej, jak sam pisze w swojej książce wspomnieniowej, daleki był od KOR-u. Tak czy siak, książka świetna, czyta się błyskawicznie.

 

Lech Jęczmyk, Światło i dźwięk. Moje życie na różnych planetach Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2013, ISBN: 978-83-7785-171-5, str. 276

 

Wacław Holewiński

 

 

Piotr Wojciechowski jest znaczącą postacią polskiej literatury – wystarczy wspomnieć choćby „Czaszkę w czaszce”. Najnowsza książka „Tratwa manekina” całkowicie to potwierdza. Powieść jest skonstruowana trochę jak kryminał: autor powoli, rozdział po rozdziale, odsłania skomplikowane losy bohaterów. Nie jest to jednak utwór komercyjny. Przeciwnie, to bardzo głęboka i mądra powieść psychologiczna, opowiadająca o daremnej walce człowieka ze swoim losem wyznaczanym często przez zdarzania i wybory przypadkowe. Wojciechowski pyta: czy jest możliwy – jak radzi powieściowy terapeuta doktor Pogruda – powrót i odnalezienie w ciemności miejsc gdzie się zgubiło drogę i uzyskanie przebaczenia? Jak wiele taka wędrówka w głąb czasu przynosi cierpienia? W tle rozpaczliwych starań o odzyskanie samego siebie widzimy walkę z powodzią, która jest równie nieobliczalna i okrutna jak los. Metaforyczne zestawienie osobistej klęski jednostki i klęski żywiołowej to znakomity pomysł narracyjny Piotra Wojciechowskiego. Polecam.

 

Piotr Wojciechowski, Tratwa manekina, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2013, ISBN 9788372331915, str. 350

 

Marek Ławrynowicz

 

 

Eda Ostrowska od dawna należy do skrycie najpopularniejszych poetek polskich. Skrycie, bo każdy chciałby ją mieć wyłącznie dla siebie. Ona sama trochę na to pozwala, ale daje do dyspozycji tylko duszę, za to w ilościach (pozornie) niekontrolowanych, pod postacią demonstracyjnie nieposkromionej wyobraźni, lecz z jawnie rygorystyczną dyscypliną formy. Jest niepowtarzalna, nie do podrobienia. Ongiś, w latach 60. XX w. idolką poetycką była Małgorzata Hillar, ale taką, że potem tysiące ją naśladowały, każda poetka chciała być jej wtórnikiem. Z Edą Ostrowską to się nie uda. Jej skopiować nie można. Trzeba ją chłonąć, rozwijając granice własnej wrażliwości. „Ptak w tak-taku” jest poprzedzony wierszowanym wstępem, który stanowi rodzaj podsumowania pewnego etapu postępów poetki. Został opatrzony mottem z psychologa Kazimierza Dąbrowskiego o nadwrażliwych i zaplanowany jako widowisko poetycko-muzyczne. Jest jednak utworem przede wszystkim do pogłębionego czytania, unoszenia się wraz z nim w oparach dymiących z wrzącej codzienności, kipiącej zwyczajności i zaginającej się normalności (niczym krzywo idące światło u Einsteina), które to środowiska potrafi socjologicznie opisywać tylko Eda O. Nie unika żadnych poetyk, nie stroni nawet od rzekomo przebrzmiałego baroku. Taniec życia nad samoostrzącym się nożem śmierci.

 

Eda Ostrowska, „Ptak w tak-taku”, s. 40, Katowice 2013, Stowarzyszenie Inicjatyw Wydawniczych, ISBN: 978-83-930774-8-9, oprawa miękka, obwol., format: 11,5 x 20,0 cm. Sprzedaż wraz z kwartalnikiem Opcje.

 

Piotr Müldner-Nieckowski

 

Pin It